Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

@violetta

 

No i co z tego? Niech pani teraz posłucha: jestem w średnim wieku i samotnym kawalerem - wstałem o 6 00 rano, nomen omen: wróciłem do picia kawy - szybko tracę energię, zjadłem śniadanie, posprzątałem kuchnię, uprałem ręcznik w wannie, zjadłem obiad, wypełniłem książeczki rachunkowe i rozmawiam z panią, także: z panią Magdą (mam zasady: nie ruszam mężatek), słowem: jestem aktywny fizycznie i intelektualnie, jasne: na podwórku jak zwykle - chłopaki piją sobie piwa - mają na to czas, a ich baby zajmują się domen, natomiast: w moim wypadku - wszystko mam na głowie, dodam: znam jeszcze Krzysztofa Naimskiego, Miłosza Grabowskiego, Michała Krawczaka i wiele, wiele i wiele innych osób - może pani sama ich sprawdzić, niech pani wejdzie na YouTube i posłucha piosenek Bubel Band, niech pani jeszcze poczyta teksty Natalii Julii Nowak - po prostu znam ludzi z różnych środowisk politycznych i artystycznych.

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@violetta

 

Nie, proszę pani, wszystko - co najważniejsze - opisałem, a resztę niech ktoś inny pisze, pozostanę: przy prozie poetyckiej, jeśli jakiś minister w przyszłości zwolni mnie z Tajemnicy Służbowej - wtedy napiszę coś we własnym stylu - jak - "Statek", "Silva Rerum" i z "Pamiętnika bezdomnego", wie pani, iż za zdradę Tajemnicy Służbowej grozi kula w łeb? Archiwum Akt Nowych to de facto służbowa firma wojskowa.

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@violetta

 

Kobiety też i to w większości kobiety prowokują mężczyzn do zdrad, jeśli mężczyzna wybierze jedną kobietę, to: w jego otoczeniu znajdzie się dwadzieścia zazdrosnych kobiet - to nic innego jak solidarność babska - znam to z autopsji, dlatego też: to ja stawiam warunki bytowe - tu mam rację - prawo jest po mojej stronie, jeśli chodzi o spotkanie z kobietą - tylko i wyłącznie u mnie w mieszkaniu - w celu zapoznania, powtarzam: tylko wolne związki - żadnych ślubów - kościelnych i cywilnych, oczywiście: do mnie może przyjść jakaś kobieta sama, a przeważnie na pierwsze spotkanie przychodzi kobieta z jedną przyjaciółką - pani Małgorzata Mączyńską z administracji była z przyjaciółką, kończąc: najmądrzejsze są dziewczyny z legalnych Agencji Towarzyskich.

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
  • 2 tygodnie później...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •     Zaczął duchowo przygotowywać się na skok stulecia, jego głowę wypełniły podniecające scenariusze, o tyle słodsze, o ile dyskretniejsze i głębiej pochowane gdzieś w dziecięcym światku. Karol postawił mur fabryki między sobą a światem dorosłym, tylko po to, żeby móc go własnoręcznie zburzyć, z pozdzieranymi knykciami, obscenicznie przywitać starszych w ich własnym salonie. Myśli te mąciły nastoletnią głowę - jedząc obiad, kończył powtarzać swój rozpoznawczy obchód, w szkolnej ławce szukał najłatwiejszego punktu wejścia (tam fabrykę odznaczał jedynie smukły komin, sterczący na planie osiedla jak kulfon radzieckiego urbanisty) .

          Kiedy przeczołgiwał się pod ogrodzeniem, na początku przenosząc na drugą stronę samą głowę, potem powoli wciągając tors, rozgrzewał wokół siebie przymrozek poranka, ostatecznie wypychając się w całości na drugą stronę falowanej blachy. Karol rozprostował nogi, otrzepał pył ze spodni, a wraz z nim, na placu powstała nowa siła - magnetyzm tego miejsca przestał zdawać się siłą przyciągającą tutaj chłopczyka, wsiąknął w niego samego, jego wibracje czuć można było w rozchodzącym się cieple, w lekkim, elektrycznym, brzęczeniu w uszach, w malutkich wibracjach każdej tkanki, możliwych do wyczucia przy wystarczającym skupieniu (pobudzone w tym momencie krążenie zdało się Karolowi czymś o wiele magiczniejszym), co wszystko składało się na poczucie młodzieńczego zrywu wcześniej jedenastolatkowi nieznanego. Prawie że najniższy w swojej klasie, uczeń piątej klasy szkoły podstawowej zdał się tutaj nadczłowiekiem, członkiem kasty wydzielonej zarówno od dzieci jak i dorosłych, wszystkich trwających w ohydnym bezruchu i bezwiedzy, jednych, pchanych ospale przez życie zwierzęcością, drugich, swoją metafizyką. Drugą siłą, która musiała opanować każdego Ubermenscha, był strach. Jawił się pod postacią lekkiego bólu czy nudności, gdzieś pomiędzy brzuchem a plecami, oznaczał dziwne zatwardzenie w gardle, i szybszy pęd myśli, w tym momencie zdających się jakby zwolnieniem śluz na długo wypełnianym zbiorniku dojrzałości. 

          Pierwszy krok osłupił Karola, jego powaga prowadziła jedynie do strachu - nie dlatego, że był to krok przełomowy, ale dlatego, że jego ciężki, zimowy but z hałasem dotłukł już wcześniej potłuczone szkło. Zaspany gołąb sfrunął gdzieś z wysoka. Post-sowiecki panoptykon wrócił jeszcze na chwilę do włamywacza, tym razem z parą oczu w każdym sąsiednim oknie, co teraz Karol uznał za niezasługujące na krztę jego uwagi. Następny krok był już wartki, jego impet był obietnicą następnego, a następny obietnicą dalszych i dalszych. Elewacja rosła i rosła, aż stanęła na wyciągnięcie ręki. Mały dziewięciolatek w biało-złotej albie instynktownie zadarł w tym momencie głowę do góry, a kościelna wieża, rozsypała się pod jego błyszczącymi bucikami na suchy, ceglany pył. W pobliżu rozległo się bicie dzwonów. Ósma rano. Jakby to był jego sygnał, Karol postawił pierwszą nogę w miejscu wyłamanego okna, i sam nie wiedząc kiedy, znalazł siebie w pustej, industrialnej hali.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...