Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Klimatycznie i obrazowo :)

Niby wyliczanka, ale tutaj jak najbardziej na miejscu. 

Wspomnienia do moich niepodobne, ale współprzeżywam z Peelem.

A to znaczy, że wiersz jest dobrze napisany. 

 

Pozdrawiam! 

 

Deo

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Są w pamięci dopóki żyją ci, którzy się na nich bawili.
Jednak gdy odejdą pozostaną tylko w tekstach takich jak ten i nielicznych zdjęciach.

Mało kto myślał o tym, by fotografować coś tak oczywistego jak własne podwórko, przecież w umyśle dziecka ono zawsze było obecne.
Nikt nie przewidywał, że może go kiedyś zabraknąć.

Ja miałem pierwszy aparat w wieku 7 lat. Rodzice fotografowali, wywoływali samodzielnie w łazience. Zdjęcia suszyły się na sznurkach do prania nad wanną.
Jednak nikomu nie przyszło do głowy, by fotografować własną okolicę.
Robiłem zdjęcia z wycieczek.

 

Dziękuję za odwiedziny i serduszko.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Dziękuję za miły komentarz i serduszko.
 

Też tak pomyślałem, dzieci wtedy bawiły się w wyliczanki na podwórkach.
Ja też.
 

To mnie cieszy, że do młodszych też trafia.
A peel to ja. Wszystko autentyczne z moich doświadczeń i obserwacji, bardzo typowe dla podwórkowych dzieci, których dziś już nie ma.
A szkoda.
Psycholodzy dziecięcy wzdychają do tych czasów.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Rzeczy oczywiste i powszednie warto uwieczniać. Ja od siedmiu lat nie miałam możliwości (choć chciałam), ale gdzieś w połowie podstawówki zabrałam w końcu aparat po ojcu do naprawy i wtedy zaczęłam przygodę z fotografią. Te czarno białe, robione smieną, są dziś moimi ważnymi pamiątkami.

 

Miłej niedzieli życzę :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Nie moje nie tyle przez wiek (chociaż jakoś ultrastara nie jestem :)) co miejsce zamieszkania

(dosyć długo mieszkałam na obrzeżach miasta, w domku jednorodzinnym, a Twój wiersz jest jednak bardziej blokowiskowy) i względne domatorstwo, choć pewnie i inne czynniki należałoby wziąć pod uwagę :) 

Poważnie? :) Jakoś nie natknęłam się na artykuł na ten temat, 

ale skoro tak piszesz... Chociaż.... co prawda trafia do mnie Twój sentymentalizm

(ale i trochę się śmieję, bo to brzmi odrobinę jak seria memów - kiedyś to byli czasy - teraz nie ma czasów :)

to jednak kminię sobie jeszcze, że te kiedysiejsze podwórka i dzieciaki mogły takie być, bo... nie było aż tak niebezpiecznie, jak obecnie :)

 

Deo

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Teraz też tak robię odkąd się cyfra pojawiła.
Jak się ma aparat samodzielny, czy w smartfonie to można robić zdjęć ile się chce bez żadnych dodatkowych kosztów.
Natomiast wtedy ludzie fotografowali tylko to co było niezwykłe, gdyż każde zdjęcie kosztowało.
Otoczenie mało się zmieniało. Jak już wybudowali nowe osiedle na gruzach zburzonej Warszawy, to stało tak przez lata. Co najwyżej ząb czasu nadgryzł jakiś obiekt, a jak się coś  przewróciło to leżało, nikt nie dbał by uprzątnąć. Drzewa, latarnie spoczywały na ziemi, a dzieci bawiły się na nich.
Wszechobecna dekadencja przez całą moją młodość nie zachęcała do zapisu na kliszy.

 

 

Ja też miałem smienkę po cioci, jako mój drugi aparat. Pierwszym był ami, średnioformatowy sprzęt dziecięcy z negatywem o wymiarach 6x6. Dzięki temu robił lepsze zdjęcia, ale znacznie droższe. Poza tym te szpulki były trudne do kupienia, stąd przesiadka na mały obrazek.

 

 

Wzajemnie.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Tak rozumiem, dzieci z jednorodzinnych nie miały podwórek. Tak było wszędzie.
Zupełnie inne życie, na pewno spokojniejsze. Jednak podwórka uczyły pewnych umiejętności społecznych, radzenia sobie w niebezpiecznych sytuacjach, wytrzymałości na stres i ból.

 


Zdecydowanie blokowiskowy. U nas było 6 ogromnych bloków, każdy po około 2000 mieszkańców. W większości młode małżeństwa z małymi dziećmi.  Wtedy było większe zagęszczenie. Dużo nas. Każdy funkcjonował w jakiejś swojej enklawie towarzyskiej. Nie sposób było wszystkich znać.

 

 

To jest związane z neurologicznym potwierdzeniem hipotezy o oknach rozwoju, jakieś dwa lata temu.
Są środowiska, które próbują reaktywacji podwórek dla dobra swoich dzieci. Sprawa dość świeża, ze 30 lat minie zanim przebije się do szerokiej opinii społecznej.

 

 

Jeśli chodzi o moje osiedle to myślę że obiektywny stopień bezpieczeństwa wzrósł obecnie co najmniej stu krotnie. To co się zmieniło to informacja. Teraz media nagłaśniają to co złe i każdy przypadek przemocy wobec nieletnich rozdmuchiwany jest na całą okolicę.

Wtedy było dokładnie na odwrót. Cenzura czuwała nad wszystkim. W socjalistycznym państwie dobrobytu musiało być idealnie, pod każdym względem, niestety tylko w środkach masowego przekazu.
W rzeczywistości przemoc była czymś powszechnym, uważanym za normalne i nikt się tym nie przejmował.
Młodzi załatwiali swoje sprawy między sobą, a dorośli nie mieli prawa o tym wiedzieć.
W wierszu wspomniałem o tym tylko jednym słowem "bójki", bo nie ma potrzeby więcej.

Z drugiej strony była też solidarność i samoobrona. Szkoła nie potrzebowała żadnej zewnętrznej ochrony, bo pilnowali jej uczniowie ze starszych klas. Nikt obcy nie miał prawa do niej wejść. Podobnie  było na podwórku starsi pilnowali młodszych przed zewnętrznymi zagrożeniami.
Zatem bezpieczeństwo zależało tylko od nas samych, na ile będziemy w stanie się zorganizować. Braterstwo broni.

Obecnie jest obojętność, znieczulica i indywidualizm. Każdego obchodzi tylko czubek własnego nosa i dlatego nawet niewielkie zagrożenie może być niebezpieczne.
Wtedy każdy chłopak z ferajny umiał się dobrze bić, używać noża. Ćwiczyliśmy to tysiące godzin od malucha. Nikt nam na naszym terenie nie podskoczył.
Zgodnie z regułą. Chcesz mieć pokój, szykuj się do wojny.

Ona mówi tak naprawdę o równowadze. Chodzi o to, by żadna ze stron nie uzyskała znaczącej przewagi.
Niestety obecnie w naszym kraju ten balans jest zachwiany na korzyść przestępców.
Młodzież nie potrafi się obronić, nie jest wyćwiczona w codziennych bojach podwórkowych, wydelikacona.
Nie na darmo zwą ich pokoleniem płatków śniegu.

Mam na osiedlu, szkołę, przedszkole i wielki plac zabaw. Obserwuje ich na co dzień. W porównaniu z nami to aniołki.
Dzieje się tak dlatego, że ich agresja przeniosła się do internetu (są na to badania). Tam wyrównują swoje rachunki, oczywiście bez opieki dorosłych. To jest ich dzisiejsze podwórko, realizacja potrzeby samodzielnego decydowania o własnym życiu, zabawy bez kontroli.

Niestety badania również pokazują, iż umiejętności społecznych nie można ćwiczyć w internecie.
Zatem nasuwa się odwieczne pytanie....
Co z nich wyrośnie?

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dziękuję bardzo za miłe wrażenia i serduszko.

 

 

Ja również. Szczególnie, że niezmiennie na nim mieszkam.
Bardzo wypiękniało od tego czasu. Niestety bawią się na nim tylko maluszki, pod opieką dorosłych.
Reszta siedzi w szkole, w domu lub na dodatkowych zajęciach.
A podwórka przeniosły się do internetu.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Ty masz dzieci to wiesz najlepiej.
W każdym razie na podwórku ich nie ma.
Nawet po zakończeniu roku szkolnego od razu wszystkie poszły do domku.
A myśmy imprezowali do wieczora.

Dziękują za zajrzenie i serduszko.
 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Pewnie tak. Moje kompetencje miękkie są nienajlepsze, czuję to.

I brak miejskiego podwórka mógł się też do tego nieco przyczynić. 

A to bardzo ciekawe, dzięki, że o tym wspominasz, jak będę miała czas i chęci, 

to temat zgłębię. 

I tu z jednej strony przyznam Ci rację, ale... ta informacja (o której zresztą sam piszesz w kontekście sieci) to broń obosieczna. Z jednej strony może pomagać wykrywać sprawców przemocy i zagrożenia, co pozwala zwiększać bezpieczeństwo, z drugiej zaś może być narzędziem przemocy lub ko-przemocy. W czasach "podwórkowych" nikt by nie wrzucił czyjegoś nagiego zdjęcia z szyderczymi podpisami do Internetu, bo po prostu nie było takiej możliwości. 

A teraz takie rzeczy się zdarzają. Poza tym, kiedyś np. ruch uliczny był mniejszy. 

 

Szkoda, bardzo szkoda. Tylko czy na pewno tak jest w każdym przypadku, czy dotyczy to tylko np. rozmów 1:1 na czacie? Czy takie portale jak ten, jednak kompetencje społeczne użytkowników mogą podnieść? Ja mam wrażenie, że tak, że mój sposób wyrażania myśli (odkąd jestem na tym portalu) - zyskał :) Ale może to tylko moje wrażenie :)

Bo na żywo jednak hamują mnie nieśmiałość, introwersja i zaburzenia ze spektrum autyzmu. 

Ale dosyć już o mnie ;)

A tutaj napiszę tak... Znam parę tzw. Zetek, czyli osób należących do pokolenia Z,

urodzonych w latach 1996-2010 i owszem, różnią się od mojego pokolenia, nie są tak "zaprawieni w bojach", nakierowani na przetrwanie, zaangażowani w pracę, karierę i przyziemni. Często wrażliwi, lekkoduszni, wygodni i lekkomyślni. Nie mają też tak wielkiej potrzeby prywatności, bo dużo zdarzeń ze swojego życia upubliczniają, "szpiegowska technologia" towarzyszy im niemal od początku i pozwala czuć się bezpiecznie. Ale też w większym stopniu dbają o swoje zdrowie (zwłaszcza psychiczne), są zawodowo elastyczni i nie tracą czasu na rzeczy, które ich niszczą i im nie służą. Mają umysły nakierowane na wolnościowe i przyszłościowe rozwiązania, są tolerancyjni :) 

I w związku z tym, ja ich jednak nie przekreślam :)) Wyrosną z nich ludzie :)

 

Deo

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Tak oczywiście, jak pisałem powyżej, przemoc przeniosła się do internetu i realizowana jest innymi środkami.
Nastolatki nie stały się aniołami, to tylko z pozoru tak dobrze wygląda. Na podwórku jest spokojnie, bo cała akcja dzieje się na komunikatorach i innych wynalazkach aktualnie modnych wśród młodzieży. A co oni tam robią tego dorośli nie wiedzą. To co jest ujawniane to tylko wierzchołek góry lodowej.
 

 

Był  mniejszy, ale za to kierowcy jeździli jak piraci, często gęsto pod wpływem alkoholu i znacznie przekraczając prędkość.
Każdy milicjant brał łapówki i można się było za niewielkie pieniądze wykręcić.
Ja jeździłem od 3 klasy podstawówki na rowerku po wszystkich ulicach w centrum Warszawy, zatem wiem jak było.

Wiele razy zostałem potrącony, ale  byłem chłopak bardzo sprawny. Potrafiłem przelecieć przez maskę samochodu i resztę na drugą stronę i inne wybicia wyczyniać. Kierowcy mieli trudne chwile.
Posiadałem super refleks najlepszy w szkole. Ja to wszystko widziałem jakby w zwolnionym tempie i miałem czas zareagować. Badali mnie nawet pod tym kontem w instytucie, jako cud natury.

A u nas w centrum stolicy kierowcy obecnie bardzo uważają, jeżdżą wolniutko i nie ma się czego bać. Pełna kultura na drodze jak nigdy dotąd.

 

 

Tutaj z psychologicznego punktu widzenia obecne są dwa czynniki. Pierwszy to arteterapia wynikająca z pisania wierszy,  publikowania i omawiania ich z innymi. Tego rodzaju metodę stosował mój wujek psychoterapeuta już w latach 70tych na grupach, które prowadził. Jest od lat praktykowana, sprawdzona i skuteczna. Wielu osobom pomogła.
Ja też takie grupy prowadziłem z dobrymi rezultatami.

Drugi czynnik to luźne rozmowy wokół wierszy, takie jakie my w tym momencie prowadzimy. I te mogą poprawić umiejętności społeczne, ale tylko w internecie. Na real to się nie przenosi. Jednak to jest prawda statystyczna, a tego rodzaju statystyki zawsze mają wyjątki choć, niezbyt liczne.

 

Zapewne ten pierwszy czynnik jest tu decydujący, czyli arteterapia.  
Zresztą nie tylko Tobie pomogło. Słyszałem to samo od kilku innych tutejszych osób również.
A ja też mógłbym się pod tym podpisać.

 

 

Tak to właśnie jest w większości przypadków, że trening w internecie nie daje rezultatów w realu.

Do tego są  okna rozwojowe, które pozwalają na rozwinięcie pewnych umiejętności tylko w określonym wieku. Potem okno się zamyka i klamka zapada na wieki.
Ale jednak pewne wyjście jest. Można się na pamięć nauczyć właściwych reakcji, na określone ludzkie zachowania i później w takiej samej sytuacji reagować prawidłowo.
Wiele osób autystycznych tak właśnie robi i jeśli opanują takich schematów setki lub nawet tysiące radzą sobie całkiem nieźle.

Niestety jest to dość męczące, bo cały czas trzeba się zastanawiać jak się właściwie zachować, podczas gdy inni potrafią to robić w naturalny i spontaniczny sposób bez żadnego wysiłku.

Podstawowym kryterium rozróżnienia między intro i i ekstra jest, to że introwertycy tracą energię w sytuacjach towarzyskich natomiast ekstrawertycy zachowują ją bez zmian lub nawet zyskują dodatkową.


Ekstrawertycy po prostu mają wyższe umiejętności społeczne, gdyż od małego dziecka je ćwiczą, tym samym stają się jeszcze bardziej swobodni. Taki samo wzmacniający się mechanizm.
U introwertyków jest odwrotnie. Od dziecka mają skłonność do bycia samemu. Nie ćwiczą wystarczająco umiejętności społecznych przez co stają się co raz bardziej introwertyczni.

Smutne to, ale trudno pomóc.
Ja zawsze w młodości starałem się wyciągać introwertyków do ludzi, czasem nawet na siłę, ale co ja jeden mogłem.
Reszty to nie obchodziło.
Fakt, że jednak wielu osobom pomogłem.

 

 

Możesz pisać ile chcesz. Ja chętnie przeczytam.

 

 

Ja też taki jestem. Choćby nawet na tym forum można sobie poczytać setki zdarzeń z mojego życiorysu i mojej rodziny rozsianych pod wieloma wierszami.

 

 

Ja też dbałem i dbam, choć u mnie to przede wszystkim wynika z wychowania w rodzinie, gdzie 4 osoby pracowały w psychobranży.

 

 

Ja też, ale również mam to z wychowania. Oboje rodzice tacy byli, może aż za bardzo.

 

 

Za to mają duży problem w nawiązywaniu głębszych relacji. Zupełnie tego tematu nie czują.
Często widzę jak parki z tego pokolenia umawiają się na randkę do parku.
Siedzą obok siebie na odległość 0,5 do 1 m i zamiast sobie w oczy, to patrzą w smartfon.
Powinni się przytulać i całować tak jak my.
Bez tego głębszej relacji w tym wieku nie będzie.
Nastolatkom potrzebne są emocje i sensoryka.

 

 

 

Edytowane przez Rafael Marius (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Dziękuję za uznanie i serduszko.

 

Nadawała by się do straszenie dziewczynek.

 

Zdecydowanie inne.

Mają podwórko w internecie.

Widocznie im tam lepiej niż w "cudownym" świecie zbudowanym przez dorosłych.

Opublikowano

@Rafael Marius

Najciekawsze w treści, którą z podobaniem dużym czytam, począwszy do samego końca; na nim pojawił się pierwszy czasownik, który dopełnia wszystkie wersy celną puentą-:)

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Kraina wspomnień z dzieciństwa kartki

w pamięci kwiatach wyrwane lata.

 

To jest symetryczne! Mi się podoba.

 

Pozdrawiam cię!

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Piszę te wersy dla Was
      Każdy jest najlepszy ale paradoks życia sprawia, że tyle samo zła co dobra w nas. 
      Zapamietasz Nas, pokolenie wysłuchało co podświadomości lodowa góra ukryła pod powierzchnią fal morza.
      Zimna pustynia arktyki i podróż w stronę horyzontu, banita opusza stada brać by na samobójczej misji zamienić lód na kosmicznej próżni jeszcze większy chłód i brak gwiazd wokół które życiodajne ciepło chcą nam dać i w kolory ubrać dla Nas świat.
      To dla Was wszystko, to tylko moje litery, ułożone spółgłoskami w słowa, które w szaleństwie nazwanym dnem przyszło mi bezczelnie i niestety Wam podarować, mieć anioła, który brał co diabeł opętany w wersów kilka ubrał i w nieświadomości nawet nie przemyśłał, dziw brał ale uszy zatkał na własne krzyki skrzeczącego głosu z gardła które mu służy chyba jedynie tylko by łykać flaszka i flaszka mocne twarde trunki aż do dna za ostatni hajs, nie zapracowany ze swojego tronu który dostał by złorzeczyczyć temu który na srebrnej tacy podał mu widelec którym najpierw karmił a potem ostry nóż którym zabił brać i braci jakimi ich chciał mieć jak kosz pomarańczy mu podarowanych których na stole nie zauważył w złotym czepku który mu spadł na oczy i zamknął wzrok tak że tylko własny nos tam widział z czubkiem którym się stawał z kolejną flaszką za pieniądz wyżebrany lub ukradziony bo nie ma w nim kołaczy do pracy. Niezrozumiał nic z życia, którym szedł jak w ciemny las z tą czapką którą niewiadomo czemu urodzony Bóg go wybrał na los jak banany są tacy wiecie dziecie które ma lepiej a niewdzięcznie umie tylko być dla siebie bez wdzięczności i pokory wobec chamów którymi ich nazwał a życie mu z górki obaj w miłości dla jego jestejstwa przyszło stworzyć. 
      Ludzie są chorzy niby wszyscy tylko niezdiagnozowani, chcieliby każdego dziś leczyć tabletkami psychiatrzy byśmy byli posłusznie na smyczy w kagańcach posłusznie poddani.
      Nowy porządek świata. Oni mogą samolotami latać dla nas zielony ład i ograniczenie w cenie diesla i benzyny. Bunt zabity przez ich (Ich z dużej litery bo to nazwa własna tych iluminantów winnych nam spokój i miłość raj na ziemi i wymiatanie ludzi tego świata (światu ale wyrzygana mi w mgle licencja poetica pozwala mi przekręcić słowo albo słowa zmyślać (osobowość ksobna może to nie moja osoba zadedykowana tam nie wiem już sam (dziś nic nie wiem) (czwarty nawias liczę tym razem po piątym zamknę choć nie mam pomysłu co w nim wpisać podpowiedź by się przydała ale w samotności sięgam dna jak dna flaszki i dna jak upadam (według demokratycznego osądu ludzkości ale jednak się przydało to szaleństwo czasem nawet jako bandaż (ha mam piąty nawias myślę i się dzielę tym i piszę w szóstym niestety (może koniec tych w nawiasach dygresji) (po siódmym miałem skończyć bo to blisko Boskości w matematycznej interpretacji Biblijnej narracji) (ale skońćze po ósmym który nie wiem jak się interpretuje jak cztery któtre znaczy śmierć jak u Wieszcza cztery i cztery bo dwa razy zabije) (i zabiłem) (wiem dziewięć) (i dziesieść będzie bo jeszcze myślę że interpunkcję miałem w dupie i nie zamykałęm nawiasów otwieranych a może tak się nie robi nie wiem) (grafomani we mnie wiem piszę by pisać wyżyję się na tle białego tła na forum w internetach ściana tekstu żaden ze mnie pisarz żaden dziś poeta po prostu klikam te litery jak małpa i powstają teksty jak ta ściana która przeraża która oznacza szaleństwo, miałem nie robić tego więcej ale skasowany ef be i insta nic nie dał znalazłęm fora jak socjal media gdzie się piszą wiersze z prawdziwego zdarzenia a nie moje rymowane bardziej lub mniej teksty do czego się jutro nie będe chciał sam przed sobą przyznać i wstydem się spalę żem to wysłał w świat) (ale o czym to ja, jaka była główna myśl, trzeba wrócić myśle sobie przed pierwszzy nawias i nie wiem sam czy po tym chyba dwunastym już do zamknięcia chaosu dygresji nie do przełknięcia oczyma przez czytelnika którego wiem że tu ni ma i nie będzie bo skazany na zapomnienie jak w wizji mistycznej na substancji otwirajającej świat na ten niematerialny na codzień schowany gdzie został mi los pokazany grubasa klikającego w klawiaturę przez życie przechodzącego bez ruchu i bez rozejrzenia się by umrzeć w ogniu słońca bez sensu żył i niezauważony znikł samsara go wyrzuca ale to kara a nie nagorda na ciemnej materii zimnej drodze skończy się jego los tam a to ja bo to moja głowa i na własnych oczach to zobaczyłem a wszystko co widzę dotyczy mnie a wszystko co słyszę mnie dotyczy a świat jakim jest jakim się go widzi to tylko ty w tym to tylko ja widzę świat który goni hajs i pogrąża się w dramatach jak widzi smutek i zło, rój szerszeni zauważam w cywilizacjach jak nasza a to w senniku oznacza wroga (chyba) (i chyba był to trzynbasty nawiast a ten jest czternasty wracam do tego co mówił dwunasty a potem czas wrócić na początek gdzie otworzyłem pierwsze nawiasy (pierwszy nawias ale do ryma myśla mi się tak układać przyszła więc ryma żem ja napisał nie w myśl języka którym żem zaczął władać od rodziców nauczon gdziem urodzon jako Polak za co wdzięczni powinni być czytający wierszów wersów przekaz metafor mgłów rozwiewających umięjący poeci i interpretatorzy bo to język najlepszy do skłądania w rymy metaforów i przekazów dla pokoleń zapowiedzianych przez wieszczów bytów podróżnych wbrew linii śmiertelnych niewybranych dla 27 skrzydlatych z armii Boskiej Trójcy dających możliwości wbrew uczynkom ich i ich podłości piękność nad piękności (a za to co uczynił niech szczerznie w bezimmienym grobie no może z tabliczką tu spoczywa pojeb) (i przestałęm liczyć nawiasy i tylko pamiętam że miałęm wrócić z zapowiedzianych słow do tego co przed pierwszym a potem przed dwunastym ale chuj z tym) (niby ludzie inteligentni mają skłonność do używania przekleństw ale mi się wydaje (a tam mi się to może wydawać a to pewno nieprawda ja kłamca najgorszy zły dla Ciebie CIebie i świata byt) że jednak inteligentniejsze jest powstrzymać się od rzucania kurew i chujów pojebanych popierdolców ze słów nawet w przypadkach najgorszych napotkanych przeszkód zazwyczaj z ludzkich słów myśli i czynów wobec nas)))))))))))))) (to za mało nawiasów ale kto wie ile ich było może ktoś policzy ale nie ma tu odbiorców dla moich szaleńćzych słów wieć cóż wracam do tego co na początku)
      To dla Was
      Pamiętając o paradoksie naszego miasta wiedz że mieszka w nas anioł ale na wadze stojąc równoważy go ciężar diabła na szali 
      Wiem to szaleństwo ale tramwaje i autobusy jeżdżą tu jak chaos bez rozkładu jednocześnie przywożąc pasażerów na miejsce na czas i na miejsce (że się powtórze ale obiecuje jednej nawias i wracam do tego co dla Was)
      Spokój w oku cyklony choć w około wszystko lata jak chaos ponad definicję chaosu
      To jest w nas
      Słońce które daje życie, ciepłem promieni osiem minut drogi stąd w największej prędkości znanej w cyfrach ludzkośći na dziś i w odwrotnej drodze by zabrać życie i kolory które pryzmatem rozbitego w granicy atmosfery naszej Planet Ziemi Matki (nie jedynej wbrew przeszłości która dopiero niby ma być dla pewnych, n ie jedynej matki za co wybacz mi która była przy mnie zanim pierwszy oddech przyszedł, karmiącej i trwającej mi spokojem oceanicznej jedności zanim pierwszy krzyk i płacz i męki dla jej poświęcenia która wciąż jest przy mnie co nie jest dla mnie wbrew czynom i braku słowa Kocham którego się boje moim bez znaczenia (kończę nawias i wracam do Was)
      Gai której odległość od gwiazdy w centrum układu siedmiu czy tam ośmiu planet w tej Galaktyce na Drodze Mlekiem (i miodem oby Wam płynącej) usłanej 
      Gai której czas i miejsce we wszechświecie zauważ dało wyjątek wobec tego co wiemy o kosmosie, wyjątek cudem zauważ jest jakim jest człowiek
      Was pozdrawiam ludzie w tym momencie i zachwyciłbym się życiem gdybym nie był kim jestem kto je niszczył strachem i złem

      Anioł na przeciwwadze diabła może zrezygnować i zostawić miejsce dla kogoś kogo nazwiesz osobą jaka jest podła
      Jesteś miastem w którym rządzi paradoks pamiętaj
      Wszystko ma swój początek w jednym miejscu 
      Jak od jednego słowa 
      Jak od jednej liczby 
      Jak jedność która jest w Trzech Osobach która mogła zachwycić się Sobą i na tym pozostać a jednak postanowiła wykorzystać moc i tchnąć wszystko byś się znalazł, byśmy się znaleźli tu i teraz
      Jest jeden punkt wyjścia dla wszystko co na przeciwnych stronach 
      Dobro i zło wyszło z jednego miejsca więc tworzy jedność jak Yin i Yang tylko bardziej bo czerń i biel zanim powstały były jednym kolorem 
      Dla nas niezrozumiałym
      Jak miłość i strach które pozornie są sobie obce tworzyły jedną całość co może być niezrozumiałe jak jest dla mnie
      Jak czas który nie istniał a potem zaczął zmierzać ku granicom nieskończonym
      A musiałobyć coś wcześniej przecież
      I ten byt jest nie do pomyślenia dla nas jak coś może trwać bez początku i końca i jeszcze się rozszerzać
      Wpadnij w zachwyt pod kopułą nieba 
      Pod opieką słońca
      Pod okiem księżyca i odległych gwiazd ułożonych w horoskopy 
      Pod opieką się miej samego siebie
      I miej innych za tych którzy opieką obdarzeni przez Ciebie będzie Ci oddane w szczęściu niepoznanym jeszcze
      O czym ja pieprze
      Bluźnię
      Mieszam Boga z Diabłem
      Chcę by drugie przyjście Syna na świat ten skońćzyło się porozumieniem z piekłem na chwałę ludzkich dusz na chwałę życia 
      By nie było walki Jezusa z Szatanem
      Tylko (potocznie ale wybacz rym to rym rymowanie mi dziś na zgubę przyszło choć nie wyszło) żeby zbili sztamę
      By zapowiedziane ponowne przyjście na świat Syna było ku porozumieniu i zjednoczeniu ponownym piekieł z niebiosem
      szatanie zrozum proszę że i Tobie będzie lepiej że i Ciebie Bóg wysłucha w modlitwie choćby najprostszymi słowami to Ci się dotrzeć uda do Jego czekającego ucha
      Wiem że Bóg może wszystko i chce dla swoich istot i dla swojego stworzenia spokoju i szczęścia
      szatanie wróć do nieba
      Nie graj fałszywej nuty na skrzypkach
      Nie nieś sztucznego światła gdzie zimna lampa nie daje ciepła
      Zgaś czarny płomień ogniska
      I zobacz ogień Ducha który rozpala w Nas gdy na słowa hymnu odpowiada czynem nam


      KONIEC
      BARDZO PROSIŁEM BY TAK SIĘ STAŁO

      BY TEN TEKST PRZESTAŁ SIĘ PISAĆ

      I SIĘ UDAŁO

      POSTAWIŁEM SŁOWO KONIEC I OTO

      BARDZO PROSZĘ JAK KOŃCZĘ TO 

      NA ZGUBĘ ZACZĄŁEM POST TEN

      MOŻE GDY SKOŃĆZĘ TO...

       

      PS

      TO MIAŁO BYĆ DLA WAS A JEDYNIE BYŁO DLA MNIE 
      I TO JEDYNIE W TRAKCIE BO POTEM I MI TO NIE DANE BĘDZIE

      CHCIAŁEM BYĆ WSZĘDZIE

      JESTEM NIGDZIE
      NISZCZĘ I ZNIKNĘ JAK ZAPADNĘ SIĘ SAM W SOBIE

      ZABRANE ŚWIATŁO ODDANE TOBIE

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...