Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

To było gdzieś przed pierwszą.
Ja jadłem bułkę z dżemem,
gdy przyszedł facet z teczką
i jej wyposażeniem.

Patrzę na delikwenta,
co do mnie wpadł z wizytą:
wzrok smutny, gęba mętna...
Poznałem: akwizytor!

Wpuściłem. Stanął smętnie
i oparł się o ścianę,
po czem pogmerał w teczce
i zaczął sprzedawanie.

Chciał wcisnąć mi żyletkę,
nóż fiński, ruską szpadę,
brzytwę i hak na wędkę
za setek pięć z okładem.

Bym kupić miał ochotę,
chciał zagrać mi hymn brzytwą,
lecz się rozpędził trochę
i się wykrwawił brzydko.

Uprzątnąłem go prędko:
pod główkę dałem ręcznik,
otarłem krew chusteczką
i wziąłem się do teczki.

A w teczce był z Chin haszysz,
laptop, klucz od Toyoty,
bilet na letnie wczasy
i sześć tysięcy złotych.

* * *

I już jest sprawą jasną,
i już, Panowie, wiecie,
czemu się z taką pasją
wciąż pisze o żylecie.

Z takich praktyk się śmieję!
Zwalczam takie ladaco!

(I mam, psia mać, nadzieję,
że za to mi zapłacą.)

[V 2005]

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @AgnieszkaJakielPomyślałam sobie, że może to być spotkanie z samą sobą.  I trwanie w pewności, że wszystko jest na swoim miejscu.
    • @Christine ten wiersz to opis mojego snu. Nie musisz sie bać, takie rzeczy tylko w mojej głowie, nie mają nic wspolnego z twoim chodzeniem po mieście. Opowiedz Jackowi swoj sen, byc moze tez opiszę tak wspaniale.  Mam nadzieję, ze moj komentarz już cię uspokoił.  Pzdr.
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Ten obraz sobie wybrałam z całości. Porównanie miasta do konstelacji - bardzo sugestywne, drażni wyobraźnię. Przy czym nie jest to miasto gwarne, rozpędzone, przytłaczające - ale ciche, zastygłe w delikatnym jarzeniu się jego świateł, może nieco widmowe, ale nie budzi lęku.
    • @vioara stelelor     dzięki wielkie za uważne i wnikliwe odczytanie.   bardzo trafnie uchwyciłas  wątek derealizacji i chwiejności obrazu świata bo  to rzeczywiscie jeden z ważnych tonów tego tekstu. chciałbym tylko doprecyzować , że nie pisalem go jako zapisu dezintegracji psychicznej czy stanu klinicznego.   bliżej mi było do metafizycznego eksperymentu myślowego.   bo co, jeśli "błąd” nie leży w psychice, lecz w samej konstrukcji bytu ?   jeśli to nie podmiot się rozpada, lecz rownanie świata od początku było domknięte na siłę ? interesuje mnie ta róznica  między diagnozą a ontologią.   a wzmianka o fletni pana bardzo mnie zaintrygowała.   w moim tekscie dominuje chłodny, sterylny język systemu i kodu, więc to pastoralne, archaiczne skojarzenie otwiera zupełnie inną perspektywę .   cos jakby nowoczesny "błąd w kodzie ” był echem dawnego    mitu o drżeniu istnienia . dziękuję raz jeszcze za tę interpretację .   skłania do dalszego namysłu.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...