Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

nieboskłon wstrzymuje oddech
sinieje do granic wytrzymałości

na chwilę przed ulewą przeczucie
tajemniczo mruży we mnie oczy

szarość to najcięższy z kolorów

ściskam w dłoni lazurową kulkę
by nie przygniotły mnie chmury


bo wiem jak zgrabnie
kumulują się we mnie burze

Opublikowano

zostawiam ślad po sobie; byłam, widziałam, ale jeszcze nie wiem, czy mi się podoba. na pewno nie mówie stanowczo nie- ale nad konketniejszym komentarzem muszę się zastanowić. pozdrawiam-Samo zło

Opublikowano

trzymaj się :))) i tak trzymaj:)))

ehh...co ja tu będę pisać, skoro dałaś nam do przeczytania kolejny dobry, mąrdy wiersz...
zgadzam się z tą szarością...nic nigdy nie jest czarno - białe...może szkoda, ale z drugiej strony, to chyba mimo wszystko dobrze...

chyba wycielabym 'bo' w przedostatnim wersie

ale ogólnie bardzo, kolejny na t a k

pozdr. serdecznie
Agnes

Opublikowano

Samo zło - czekam...

Agnes - Na razie się trzymam:) I Ty też się trzymaj :) A szarość okazuje się, paradoksalnie, coraz bardziej skomplikowana. "Bo" na razie zostawię, ale pomyślę czy by nie warto odchudzić o nie wiersza, ale tak mi jakoś to "bo" "leży". Pomyślę. Dziękuję za opinię:)

Pansy - Dziękuję Ci baardzo za opinię. Miło mi, że mój wiersz dał choć trochę przyjemności:) Pozdrawiam niechmurnie ;)

karolina p. - Miło, że zajrzałaś, dziękuję za dobre słowa.Dzięki!Pozdrawiam:)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Somalija   Potwór ------   … nieskończona równina…   Szarozielony step…   …   Podmuchy wiatru… ― Świst astmatycznego oddechu ziemi, co wydobywa się ― gdzieś ― z głębin… ―   … nie wiadomo skąd…   …   … szepczą coś do mnie ― opuchnięte ― sine widma…   … poruszają strzępami ust ― ginąc w piskliwym szumie śmiertelnej gorączki…   W powolnym przepływie ― pęków atmosfer…     …   Dreszcz… Zimno...   … samotność…   Pod bosymi stopami ― martwa ― oślizła trawa…   …   Naznaczone nuklearnym żarem stalowe konstrukcje…   … betonowe ściany ― z rdzawymi smugami wieloletnich ― rakotwórczych deszczów...   …   Opuszczony bunkier…   … mój dom…   … kurz… ― pajęczyny… ― gruz…   …   Ciężkie kroki ― straceńca…   … chrzęst rozbitego szkła…   …   Obijam się o ściany ― wnikając w mrok ― wąskiego korytarza…   … za mną ― długa smuga krwi…   …   Rozpalone cząstki ― przeszywają ― straszliwie zniekształcone ciało… ―   … tłumiąc ― mdlącą wonią radiacji ― odór rozkładu…   …   Muskam drżącymi dłońmi ― wśród charczenia i jęków ― napromieniowane przedmioty…   …   … w kawałku lustra ― dostrzegam ― ogromne oko…   … wpatrujące się we mnie… ― nie we mnie…   (Włodzimierzz Zastawniak, 2017-09-15)
    • @Chiron - nadal nie odpowiedziałeś na podstawowe pytanie (kopiuję) - "A tak przy okazji odpowiedz mi, ile jest z twojej twórczości w tym utworze?" Bo jeśli portal i jego strony mają się przerodzić w bibliotekę z cudzymi dziełami, to ... nie po to on zaistniał :-(((
    • @Arsis @Arsis @Arsis @Arsis @Arsis Hahaha

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      , łobuz
    • ile kruchości chowasz w sobie chroniąc szklanego jednorożca przed światem z którego wytarto łzy goryczne po przyszłości   pamięć skraca dystans i już nie wiem czy wspomnienie odzwierciedla ruch dłoni napięcie ciała czy też doklejam kadry i słowa wyświetlane na ekranach    
    • Rozbieram ten wiersz jak kochankę pod bielizną metafory rymy nagie bezwstydnym skarbem całuję wilgotne litery pieszczę nieuchwytne piersi między strofami ukryte pożądanie w wersach się nie mieści rozpalone czytania aktem namiętna iskra gaśnie szybko miłość to tylko spojrzenie wytatuowane myślą ciało wiecznym rozpaleniem patrzę na wiersz po akcie przykrywam czule milczeniem nad ranem Wena wychodzi po cichu
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...