Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

był chlubą perłą 

oślepiał Europę blaskiem 

 

oszukali 

 

wszystkie firmy ratingowe 

wynosiły go na piedestał 

pomyliły się 

on biedny leży i krwawi 

tak twierdzą WYBAWCY

 

był okradany 

wykryli to 

 

obserwujmy rankingi światowe 

 

ONI 

 

ONI już nie raz to pokazali 

wyleczyli TV sądy 

wyleczą nie tylko Orlen 

wyleczą Polskę 

 

ranking nie popłynie 

pofrunie na szczyty 

obserwujmy co ONI potrafią 

to gladiatorzy

 

Polska będzie potęgą z NIMI

i ich wielbicielami

 

1.2024 andrew 

Większość ma władzę nie mądrość. 

Większość popierała przed wojną 

w Niemczech przewodnią partię i w Rosji. 

Popierajmy myśląc. Kopernik był jeden, 

ale to on miał rację,a nie większość 

Opublikowano

@andrew I teraz pytanie: Czy to cholerny SARKAZM? Znając autora uważam, że tak. A jeśli idzie o Kopernika to i starożytni Egipcjanie a także Majowie doskonale znali astronomię, i Chińczycy też. To właśnie jedynie Europa musiała poczekać aż im ktoś to Łopatą wyłoży. Nie udało się bez zgrzytów bo przecież kościół katolicki najwyraźniej uważał, że Ziemia jest płaska i stworzona w 7 dni...

Jeśli idzie o Orlen to obecny rząd będzie starał się unieważnić tą transakcję, ale nie wiem czy się uda. Dodam, że Orlen w kwartał zarabiał około 2 i pół miliarda złotych a zainwestowano w niego 10 miliardów w roku poprzednim. Innymi słowy wyprzedaż Orlenu za 2 miliardy złotych jest co najmniej śmieszna. I będzie z tego niezły burdel. Nowy rząd jednak sobie z tym poradzi. A Ty autorze po prostu czekaj cierpliwie.

 

Opublikowano

@Michał78 Orlen nie wpuścił kontroli NiK więc w jaki sposób mam wierzyć, że dane te faktycznie odzwierciedlają rzeczywistość? Przez 8 ostatnich lat to przedsiębiorstwo na pewno nie był sprawdzane.

Fakt jest taki, że rzeczywista wartość Orlenu w czasie zawarcia transakcji wynosiła ponad 9 miliardów złotych. I jak sam zauważyłeś pomimo szastania darowiznami Orlen jednak przynosił dochód. Oczywiście zawsze możesz zaufać Kłaczyńskiemu, który dziwnym trafem wie wszystko.

Rzecz polega na tym, że gdyby te dane były faktycznie prawdziwe to nie byłoby obecnie problemu. Sytuacja najwyraźniej jest jednak inna i wydaje mi się, że ktoś będzie z tego rozliczony.

Proste, prawda?

Opublikowano

@Tectosmith

Nie myl zysku z dochodem. 

Jak kupisz dom danym roku, to Twój zysk może być na minus. 

Orlen inwestował prawie wszystko. 

 

@Michał78Narastająco po dziewięciu miesiącach 2023 roku zysk operacyjny koncernu wyniósł 34 mld zł, a zysk netto osiągnął ponad 17 mld zł. Po trzech kwartałach wydatki inwestycyjne grupy Orlen sięgają 20,4 mld zł, a plan na cały rok zakłada CAPEX w wysokości 36,2 mld

 

Pozdrawiam 

Opublikowano

@andrew No widzisz? Ja miałem na myśli dochód części Orlenu, która została sprzedana, ale sam mi przytaczasz dokładniejsze dane. Powiedz mi więc czy w takim przypadku sprzedałbyś tą część Orlenu arabom za 2 miliardy złotych?

Czyli, że kto tutaj oszukuje? Kłaczyński czy obecna Koalicja? A może Koalicja ma po prostu rację i słusznie będzie Pis rozliczać z tej wyprzedaży?

Ale że Rydzyłkowi się nie dostanie? No trudno, takie życie :-)

Opublikowano (edytowane)

@andrew nie przegadasz, dla tego człowieka jest be PiS i kropka. Tu afera stoczniowa 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Po rządach PiS 

Sytuacja w przemyśle stoczniowym jest stabilna

Sytuacja w przemyśle stoczniowym jest stabilna z tendencją na dobrą – powiedział w środę podczas posiedzenia sejmowej komisji gospodarki morskiej wiceminister infrastruktury Marek Gróbarczyk. Dodał, że wszystkie stocznie „mają pełen pakiet zamówień w zakresie remontów i budów”.

Ale on wie swoje.
Acha PiS zrobił jeden wielki błąd gdy rządził, ale nie podpowiem jaki - niech się głowią jak udupić dobroczyńcę.
Edytowane przez sam_i_swoi (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@sam_i_swoi Ja pierdzielę! Ależ ty jesteś zabawny! Weź, proszę, skończ z tym bełkotem, który ci wtłaczają. Ha ha ha ha . Zapomniałeś, że ostatnie 8 lat rządził PiS???? Ha ha ha ha ha.

To jest po prostu niesamowite. Nawet w najśmielszych wyobrażeniach nie przypuszczałbym, że głupota może aż tak daleko zajść. Gratuluję ci, serio.

@andrew Dodam Ci, że oprócz @sam_i_swoi swoi masz jeszcze 3 innych wielbicieli tych teorii: @Rolek @jan_komułzykant @Jacek_Suchowicz .

Nie wspierasz ich więc mają cię gdzieś, ale po tym wpisie na pewno odniosą się do wyprzedaży Orlenu i nowej władzy, nie zapominajmy, że Tuska :-)

Edytowane przez Tectosmith (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Tectosmith

Może inaczej, Polska była rozkradana na miliardy. Wystarczy nic nie robić tylko nie kraść i zostaną milord. Polska jest na 21 miejscu w świecie, na 6 w Europie mimo zapaści.

Na którym myślisz będzie po wyleczeniu. Bądź odważny i podaj swoją prognozę. 

Pozdrawiam 

Za kilka dni walne Orlenu, wyrzucą złodzieji, dadzą FACHOWCÓW, tylko takich mają. Juz widzę.... 

Opublikowano

@andrew Niee, mój drogi Andrew. To nie jest takie proste. Nie da się tak po prostu wyrzucić złodziei bo PiS porządnie się zabunkrował. Przypuszczam, że faktyczne zmiany nastąpią dopiero, jak się zmieni Prezydent a to jeszcze Półtora roku.

Nie wiem na którym miejscu jest Polska bo niby czyje sondaże są miarodajne? Wiem natomiast, że w Unii Europejskiej Polska może być decydującym "graczem" i myślę, że będzie. Rzecz w tym, że i ludnościowo, i terytorialnie, i gospodarczo ma ogromny potencjał.

Ale faktycznie, złodziejstwo musi być ograniczone.

Jako przykład dam Ci stosunki z Ukrainą. Rzecz w tym, że ówczesny minister rolnictwa wstrzymał Polaków w sprzedaży zboża, twierdząc, że cena wzrośnie. W tym samym czasie Pisowski rząd zakupił Ukraińskiego zboża za 6 miliardów i kukurydzy za 2 miliardy a Polscy rolnicy zostali z niczym. Jest to obecna sprawa.

Dodam Ci, że port Gdański został wydzierżawiony na 30 lat! oczywiście, że przez Pis i diabli wiedzą czy da się z tym coś zrobić. Przypuszczam, że nic. Takich rzeczy jest dużo więcej i będzie jeszcze więcej bo ostatnie 8 lat rządzenia Pis będzie rozliczone.

Spokojnie. Nowy rząd działa dopiero miesiąc :-)

 

Opublikowano (edytowane)

Witam - nie podoba mi się ten wiersz - brak zwykłej poezji - tyle ciekawego  w około -

               o czym można pisać bardziej poetycko - 

                                                                                   Pzdr.

Edytowane przez Waldemar_Talar_Talar (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@andrew Oni czy Oni ?za to biorą kasę .(oni czy oni to już nie poety sprawa)…choć nie powiedziałam że ufnym trzeba być ,wciąż twierdę że polityka to małych zabawa- Duży i Mądrym Człowiek Politykiem nie chce być.Nie spalajcie się szanowni Panowie ale dobrze że reagujecie

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

.Z pozdrowieniem ..

Opublikowano

@Bożena De-Tre

Dziękuję, 

To sprawa i poety i ekspedientki w sklepie. Codziennie słychać jak Polskę zrujnowali poprzednicy. Czuję się głupio, bo nie widzę takiej Polski, a sam mam się dobrze. Może Ty wiesz gdzie ta okradziona Polska, którą świat widzi na 21 miejscu, a Unia na 6 miejscu w Europie. 

Pozdrawiam serdecznie 

Opublikowano

@andrew Widzę ale nie wiem gdzie.Myślę że skoro „przyroda nie lubi próżni”ludzie szybko znajdują zamienniki itd…tylko myślę że pora już „ się okopać” coby nie paść-:)Za piękny Świat żeby narzekać.. zobaczymy ,a tak jak powiedziałam nie każdy „ pcha się te rewiry nie swoje..trzeba żyć a nie przeżyć Życie!

@Bożena De-Tre …może na polach znajdziesz „ ukojenie”.Widziałeś zapewne nową wersję „.Chłopów”Po wczorajszym „ łazikowaniu ” po polach właśnie wrzuciłam wiersz przed chwilą..pozdrawiam serdecznie zamiennikowo

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Opublikowano

@Michał78 państwo zarabia, a potrzebują kasę i dlatego podwyższają wciąż cenę energii. My też czy ja zarobiłam sporo na akcjach lotosu. Teraz też zastanawiam się nad pewnymi akcjami. 

Polecam zakup złota teraz, choć stoi wysoko, będzie jeszcze wyższy.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Bożena Tatara - Paszko Poglądy sumienia chowają, idiotyzmy wprowadzają, idioci im klaskają, bo koryta pełne mają .   Pozdrawiam serdecznie 5 Miłego dnia 
    • Wędrował sobie pewnego razu po świecie pewien człowiek. Kim był? Nie wiadomo. Sam o sobie mówił, że jest po prostu włóczęgą, poszukującym nieodkrytej jeszcze przez nikogo ziemi. Ludzie, gdy to słyszeli, patrzyli na niego z politowaniem i pukali się palcami w głowę, no bo jakże to? Przecież każdy skrawek naszego globu został już dawno zbadany, opisany i umieszczony na tysiącu map oraz atlasów. Skąd więc pomysł, aby odnaleźć jakąś ziemię, nieznaną i niczyją? Ten człowiek był również poetą. Pisał wiersze i twierdził, że to właśnie za ich pomocą on tę ziemię w końcu odszuka, zobaczy i przemierzy. Któregoś dnia wędrowiec, zmęczony długą marszrutą, zatrzymał się w niewielkim miasteczku, na rynku. Rozmawiał tam z jego mieszkańcami o poezji, czytał im swoje wiersze i opowiadał, że gdzieś daleko, za ogromnym górskim masywem, za niezgłębionym oceanem, za tysiącem burz i za tysiącem wschodów słońca, istnieje ziemia, której piękno nie może się z niczym równać, ale nikt nie wie dokładnie, jak do niej trafić. Ludzie z miasteczka, jak zwykle, nie chcieli mu wierzyć. Nawet go nie słuchali, zajęci swoją codzienną krzątaniną. Przekupki zachwalały dorodne owoce i warzywa, kuglarze dawali pokazy żonglowania pochodniami, dzieci tłoczyły się wokół stoisk z cukrową watą i balonikami. Tylko jeden mały chłopiec podszedł do poety i zaczepił go: - Proszę pana... Proszę pana, czy może mi pan opowiedzieć coś o tej ziemi, której pan szuka? Jak tam jest? - Tam jest jak w raju - odparł człowiek, a w jego oczach rozbłysł skrywany głęboko zachwyt. - Drzewa nigdy nie są nagie. Ptaki wiecznie śpiewają o wiośnie i lecie. Wszędzie kwitną kwiaty w rozlicznych barwach, roztaczając zapachy, których nawet sobie nie potrafimy wyobrazić. Na niebie pojawiają się codziennie zorze i tęcze, a przez doliny, rozgrzane łagodnością słonecznego blasku, płyną niebieskie roziskrzone rzeki niby jedwabne wstążki. Zwierzęta nie polują na siebie, tylko pod koniec dnia spotykają się u wodopojów i rozmawiają ze sobą pogodnie w nieznanych, tajemnych językach. Żyją tam jedynie sami szczęśliwi ludzie, którzy się gorąco kochają... - Eeee... - stwierdził chłopiec, marszcząc czoło. - Nie ma takiego miejsca. Kłamiesz albo zmyślasz! - dorzucił i pobiegł ku zakurzonym miejskim uliczkom, pogrążonym w popołudniowej sjeście. Włóczęga postanowił również odpocząć przy niewielkim klombie, na gorącym od słońca skwerze. Żar lał się z nieba, mącił myśli, zasnuwał źrenice ciężką, kleistą powłoką. Człowiek pogrążył się w końcu w mętnym półśnie i nagle poczuł, że coś delikatnie trąciło jego dłoń. Uniósł powieki i zobaczył, jak na jego ręce usadowił się mały ptaszek. Był to rudzik, szary z pomarańczowym brzuszkiem, który przechylał łebek raz w lewą, raz w prawą stronę, i obserwował człowieka bystrymi, ciekawskimi koralikami oczu, Raz po raz podfruwał do góry, a potem znowu przysiadał na jego dłoni. - Co ty mi chcesz powiedzieć, ptaszku? - zagadał wędrowiec. Ostrożnym ruchem sięgnął do kieszeni, gdzie znalazł trochę okruchów bułki. Wysypał je na dłoń i poczekał, aż rudzik odważy się skorzystać z tego skromnego poczęstunku. Ptak skubnął kilka okruszków, a następnie znów zaczął na przemian wzbijać się w powietrze i powracać ku rękom człowieka, cały czas słodko poćwierkując. - Mam za tobą iść? - spytał wędrowny poeta. Rudzik oddalił się nieco, lecz przysiadł na gałęzi pobliskiego drzewka, jakby czekał na zaskoczonego tym zdarzeniem włóczęgę. Ów wreszcie wstał i ruszył za ptaszkiem. Opuścił senne miasteczko, po czym skręcił w polną drogę, która prowadziła na zachód. Minął parę opuszczonych domostw oraz wielką łąkę, hojnie usianą miriadami polnych kwiatów - rumianków w białych spódniczkach, wrotyczy jak błędne ogniki, dzikich ślazów zalotnie uśmiechniętych do przysiadających na ich płatkach modraszków. Wtem ptaszek zatrzymał się przy jednej z rozsypujących się ruder. Człowiek minął, zaciekawiony, drewnianą szopę, stare, skrzypiące pomieszczenia gospodarcze, aż dotarł do drewnianego płotu, pokrytego ciemnym, zielonym nalotem. W płocie znajdowała się furtka, zamknięta na haczyk. Rudzik usiadł nieopodal i radośnie zaświergotał. Wędrowiec otworzył furtkę i znalazł się, ku swemu zaskoczeniu, w starym ogrodzie. Był to bardzo dziwny ogród. Mogło się wydawać, że ktoś go opuścił w pośpiechu, nagle i bez jednego słowa pożegnania. Kiedyś ogrodowe alejki, kwietniki i krzewy musiały być pielęgnowane z zapałem i wielkim wyczuciem smaku. Gdzieniegdzie stały stylowe, ozdobne ławki, które czas obdarł nie wiadomo kiedy z eleganckiej bieli. Na środku ogrodu wznosiła się nieczynna fontanna, która zapewne niegdyś cieszyła oczy widokiem srebrzystych strug wody tańczących nad marmurowym basenikiem. Niedaleko fontanny znajdowała się huśtawka, przygnieciona i złamana przez gruby konar drzewa, na którym została zawieszona. W ogrodzie pełno było różanych krzewów. Poeta nigdy nie widział takiej obfitości i tylu odmian róż. Pnące, dzikie, miniaturki - wszystkie zdawały się pamiętać czas, gdy jakaś troskliwa ręka opiekowała się nimi dbając, aby rozwijały się, rozrastały i kwitły. Teraz jednak krzewy zdziczały, zmarniały, jakby zmęczone samotnością i ciszą. To właśnie ta cisza uderzyła najbardziej człowieka; w ogrodzie nie śpiewał ani jeden ptak, ani jeden liść nie szumiał pod muśnięciami wiatru. Obecna tu przyroda sprawiała wrażenie zastygłej w niewyobrażalnie bolesnym milczeniu. Nawet rudzik, który przycupnął lękliwie na chudziutkim, różanym pędzie, przestał ćwierkać, tylko wpatrywał się w człowieka uważnie i pytająco. - Co to za ogród...? I co ja mam z tym wspólnego? - pokiwał głową wędrowny poeta. - Tu nikogo nie było od lat, najwyżej duchy jakichś wspomnień zlatują się nocą do tej fontanny i do porozbijanych latarni, jak stare nietoperze. Te ścieżki dawniej żyły, z pewnością... Odpowiadały zapachem kwiatów niebu na jego zaczepki, tętniły beztroską młodością, a teraz...? Może kiedyś w owym miejscu ktoś kogoś kochał, ktoś się śmiał, ktoś tańczył wśród milionów róż, podczas gdy dziś jest tu tak cicho, że moje własne myśli lękają się głośniej odetchnąć... Zachodzące słońce zostawiało na zastygłych bez ani jednego drgnienia liściach czerwonawą poświatę. Znużony człowiek usiadł na jednej z niszczejących ławek i westchnął. - Żeby to wszystko przywrócić znów do życia, potrzeba wiele wysiłku. Ale może warto? Co, ptaszku? Czy o to ci właśnie chodziło?- zapytał, szukając wzrokiem swojego skrzydlatego towarzysza. Rudzik podfrunął do niego i poeta przysiągłby, że ptak skinął twierdząco swoją szarą główką.   - - - - - - - - - - - - - - - - - - - Następne dni i tygodnie upłynęły poecie na ciężkiej pracy. Od brzasku do późnej nocy sprzątał alejki, wyrywał chwasty, kosił trawniki, naprawiał połamane ławki, reperował latarnie. W starej szopie, która stała przy ogrodzie i w której teraz zamieszkał, znalazł wszystkie potrzebne narzędzia, zupełnie jakby ktoś je zostawił specjalnie dla niego. Ponieważ dotychczas tylko pisał wiersze, zupełnie nie znał się na ogrodnictwie, ale czuł, że intuicja podpowiada mu, co należy robić. Po prostu, gdy czegoś nie wiedział, siadał sobie przy fontannie, pogrążony w zadumie, aż wcześniej czy później znajdował odpowiedź na swoje pytanie. A może ktoś mu coś szeptał do ucha? Ogród z wolna otrząsał się z przygnębiającego nastroju i prezentował się całkiem przyjemnie. Zaczęły do niego przylatywać ptaki, z początku nieśmiało, lecz później zadomowiły się na dobre. Nocami słowiki uwijały się wśród gęstych krzewów róż, a z rana nowy dzień witały zięby swoimi przeciągłymi, melodyjnymi trelami. Latarnie oświetlały zadbane trawniki i oplatały ławki miękkimi cieniami. Zieleń rozrosła się bujna, soczysta, już nie dzika i trwożliwa. Człowiek cieszył się, widząc, jak jego starania przynosiły owoce, lecz martwiło go, że choć zdecydowanie ogród powracał do życia, nie zrodził się w nim dotychczas ani jeden kwiat. - No przecież po to jest ogród,żeby w nim coś kwitło! - martwił się wędrowiec. Podlewał troskliwie różane krzaczki, przycinał martwe pędy, raniąc sobie palce cierniami, pojechał też do miasteczka po specjalny nawóz - i nic! Ani jeden pąk nie chciał pojawić się wśród błyszczących liści. - A jednak te róże kogoś cieszyły kolorami i słodyczą - westchnął poeta. - Co ja mam teraz zrobić? Nic z tego nie rozumiem. Przecież już za parę dni zaczyna się lato... - Co ja mogę uczynić dla tego ogrodu, co więcej? Starał się jeszcze bardziej. Wstawał przed słońcem i pracował niemal do samej północy. Znał już w tym miejscu każdy zakątek i tak bardzo wyczekiwał chwili, w której choć jedna róża zaczerwieni się się w kolczastym gąszczu. Któregoś upalnego popołudnia, smutny i zmęczony, usiadł na jednej z ławeczek, wbiwszy zniechęcony wzrok w martwą fontannę. Chciało mu się płakać. Tyle wysiłku na nic! Bezradnie wyciągnął z jednej ze swoich kieszeni ołówek i nieduży, pognieciony zeszyt, w którym kiedyś zapisywał swoje wiersze. Od dawna niczego nie stworzy, zajęty nawożeniem, okopywaniem, pieleniem, koszeniem i podlewaniem. Teraz jednak poczuł, że musi ułożyć wiersz. Wiersz o tym, jak bardzo zależy mu na tym ogrodzie. Jak bardzo się spracował bez żadnego efektu. Jak bardzo boli go, że nie potrafi wypełnić tych ścieżek radością, którą ktoś musiał zabrać ze sobą na zawsze, bezlitośnie odchodząc. Pisał, że mimo wszystko przeszłość nie musi przecież ciążyć nad tym, co przecież żyje i pragnie życia. Że chociaż ktoś porzucił przed laty ten świat i zabrał ze sobą nadzieję oraz wolę kwitnienia - teraz przecież jest on, poeta, który uczy się dbać o dotkliwie niegdyś zranione rosarium. Dotkliwie - lecz przecież nie śmiertelnie. Na końcu chciał jeszcze napisać jeszcze jedno słowo, ale jego pióro zatrzymało się, jakby jeszcze nie ufało własnej śmiałości. A potem człowiek przeczytał swój wiersz na głos. Przeczytał go dla tego dziwnego ogrodu. I wtedy pierwszy raz poczuł, jak wszystkie gałązki różanych krzewów gną się od ciepłego podmuchu wiatru, który łagodnie nadszedł nie wiadomo skąd. Poeta wstał i postanowił przejść się po alejkach. Nie uszedł nawet kilkunastu kroków, gdy nieoczekiwanie u swoich stóp dostrzegł kilkanaście drobniutkich roślinek, wychylających się niepewnie z ziemi Nigdy wcześniej nie widział tutaj podobnego gatunku. Ukląkł przy nich i poczuł, jak fala wrzących łez zalewa mu policzki. Maleńkie wschodzące krzewinki pokryte były pąkami kwiatów. Tak, niewątpliwie za kilka dni te pąki rozwiną się, a delikatne łodyżki będą dźwigać najpiękniejszy ciężar na świecie - ciężar życia. Człowiek pragnął całować i pieścić skromne listki młodziutkich siewek, ale nie chciał ich uszkodzić przedwczesną radością i swoim niezręcznym dotykiem. Od tego momentu, przed udaniem się na spoczynek, gdy już uporał się ze swoimi zwykłymi obowiązkami, siadał przy malutkich, rodzących się kwiatkach i czytał im swoje kolejne wiersze, pisane z czułością i pokorą. Pewnego wieczoru poeta dostrzegł, że od północy nadciągają nad ogród ciemne, burzowe chmury. "No tak, przecież to już lato...", westchnął. To miała być pierwsza burza w tym roku. "Trzeba koniecznie zadbać o moje kwiatki, ochronić je, przecież jeszcze nie zdążyły się rozwinąć, i teraz miałaby je zniszczyć ulewa albo wichura? Będę czuwał, nie pozwolę na to!" Nocą przez ogród przetoczyła się istotnie wściekła nawałnica. Strugi ulewnego deszczu gięły do ziemi gałęzie różanych krzaków, a wichura chłostała alejki, trawniki, ławki i latarnie niewidzialnymi kańczugami. Człowiek pozostał w bezruchu przy swojej gromadce kwiatków, którą osłaniał własnym ciałem, mówiąc do nich niemal jak do dzieci: - To tylko burza. Ja też się boję, ale przecież jesteśmy razem. Obolały i przemoknięty pilnował, aby huragan nie uszkodził żadnego listka ani żadnej łodyżki. Nad ranem burzowe chmury ustąpiły na niebie miejsca drżącym promieniom świtu. I w tym złoto-różowym świetle, na jednej z pokrytych jeszcze kroplami wody kępek, pojawił się pierwszy kwiatek. Była to niezapominajka. Poeta oszalał wprost ze szczęścia, Zaczął biegać radośnie po ścieżkach w ogrodzie, tańczyć, śpiewać, krzyczeć, na zmianę płakać i śmiać się. Potem wrócił znów do swoich niezapominajek i z radosnym zdumieniem zobaczył kolejne błękitne kwiatki, pozdrawiające go zalotnymi mrugnięciami z objęć jasnej czystej zieleni. - Kocham was - napisał tego dnia poeta w swoim najnowszym wierszu, który przeczytał im na dobranoc. W myślach tulił je i pieścił. Kwiaty zdawały się wszystko rozumieć i jakby zalśniły w ciemności ukrytym, gorącym światłem.   - - - - - - - - - - - - - - - - - - - Następnego dnia człowiek stwierdził, że musi pójść do miasteczka, kupić nowy szpadel, bo stary już do niczego się nie nadawał. Ponieważ burza wyrządziła w ogrodzie wiele szkód, potrzebował również jeszcze paru innych rzeczy, aby wszystko ponaprawiać. Pogładził lekko dłonią krzewinki niezapominajek. - Niedługo wrócę - obiecał. Z głębi ogrodu przyleciał rudzik, i usiadł mu śmiało na ramieniu. Chwilę poćwierkał, a potem zniknął w kolczastej różanej gęstwinie. Na rynku jak zawsze było głośno i tłoczno. Straganiarze przekrzykiwali się nawzajem nad stertami towarów, w powietrzu pachniało grillowaną kiełbasą, gołębie tłoczyły się przy przepełnionych śmietnikach. Poeta, zaopatrzywszy się w niezbędne narzędzia, zatrzymał się jeszcze na chwilę przy stoisku z lemoniadą, gdyż zachciało mu się pić. - O, to pan?- usłyszał nagle chłopięcy głos, który skądś znał. - Tak - odparł. Przypomniał sobie swoją dawną rozmowę z owym dzieciakiem, który tamtego dnia nie uwierzył w jego najskrytsze marzenia. - I co, znalazł pan tę swoją wspaniałą krainę? - spytał chłopiec, obrzuciwszy go łobuzerskim spojrzeniem. - Tę, gdzie podobno wszystko jest takie cudowne i panuje wieczne szczęście? - Znalazłem - odpowiedział z uśmiechem poeta, myśląc o swoich niezapominajkach.  
    • spadł puch swym ramieniem przytulił rozżalonych rozjarzone brylanty na ziemi tliły się w oczach białe morze wzburzyło się po raz pierwszy od dawien dawna chcąc byśmy przypomnieli sobie, jak to jest płynąć po nim saniami   potajemnie zmówił się nieboskłon z chmurami urwiska stanął się przystankami drogi porwą pojazdy chwalić będziemy się i ogrzewać śmiejąc z gniewu, niekiedy i radości   przytulnie będzie aniołem zostać bo w końcu biel nas zewsząd otacza byle dłoni nie zajechać po całości, czymś musimy postawić posągi z węgli i marchewek   wieczór dziś jest specjalny inny niźli zawsze tańczymy nieświadomie pod jednym płaszczem bawimy się jak niegdyś i tylko to się liczy wszystko to, gdy palą się lampy pomimo tego, że marzniemy   uwieczniona kamera taśma przygotowana na niby nijak wszystko dlatego że dnia dzisiejszego, zwykłego jak inne, spadł puch    
    • @Radosław   a Ty jak Kogut…  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @KOBIETA Bądź  jak Supernova. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...