Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Leszczym Masz rację, jestem za likwidacją CBA, następnie Policji, Sądów, i na koniec Polski - bo tak się potoczy ta sprawa, ale nic to, na mocy uprawnień prokuratorów unijnych - wszystko się wyjaśni, suweren ma się podporządkować. Zostaną sami silni panowie i sądy w Brukseli. Będzie super, nawet zmienię przekonania i przejdę na Mahometanizm. Oczywiście przesadzam, może będzie tylko likwidacja tego co niewygodne i nieposłuszne tej władzy i zostaniemy na lodzie, z którego nie da się wyjść. Ale tego nikt nie będzie wiedział, bo nie będzie nic poza jedyną słuszną trzecią drogą donikąd. Chyba inaczej rozumiemy demokrację.
Do rzeczy, jesteś za tym by byli w więzieniu czy nie?

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Nie wiem, skąd masz tę informację o przekroczeniu uprawnień prezydenta, bo to nieprawda.

Prezydent nie "chciał ułaskawić", tylko ułaskawił 2015 ROKU. Tak, zrobił to przed mającym

się odbyć procesem. Jest tylko taki jeden, ale dość poważny szczegół. Konstytucja napisana

przez m.in. byłego prezydenta A. Kwaśniewskiego nie precyzuje, że ułaskawić może prezydent dopiero po procesie sądowym. Kropka. Dlatego miał tę możliwość uczynić to w "każdym momencie". Ciekawi mnie jedno, czy pisząc tę konstytucję, ktoś celowo nie zrobił takiego ograniczenia, czy jednak zrobił to celowo, zeby rządzącej wówczas ekipie 'ułaskawiać' było łatwiej :)

I teraz jeszcze jeden ważny szczegół. Nowy rząd powołujący się w swoich marszach do zrzygania dziwnym trafem nie powołuje się na plakatach, transparentach i koszulkach na tę Konstytucję - kwaśniewską, tylko na przedwojenną, z lat 30tych. Pomylili się, czy to może jakieś niedopatrzenie, jak tej pani od wiatraków?

No nie, myslę że to jest celowa, dobrze przemyślana robota, a cel jeden. Wmanewrowanie prezydenta

w to aby jeszcze raz ich "uniewinnił", czym automatycznie przyzna się, że tamto uniewinnienie było "NIEWAŻNE'.

To po prostu i jest kpina z prawa. i myślących ludzi.

 

 

 

 

 

Edytowane przez jan_komułzykant (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@jan_komułzykant A niech atakują Prezydenta, wśród własnych wyborców mają takich, którzy głosowali za tym Prezydentem i zmuszeni zostaną do wyboru, kto ma rację. Póki co obiecywali Polskę silną, osłabili sami sobie kraj? Jak chcą odbudować siłę i autorytet Polski, po tym wszystkim i kto uwierzy jeszcze w kolejne obiecanki cacanki? Fakty nie docierają, więc co może innego dotrzeć? Przychylę się tu do wypowiedzi z zagranicy - potrzebna była i jest taka droga demokracji, tylko tak może się przebudzić

Opublikowano

@jan_komułzykant Prowokacje może są na świecie, ale nie wymierzane w niewinnych ludzi. W dodatku niemalże wszystkie zostały w końcu przez sąd unieważnione w pewien sposób, bo przekraczały reguły gry. Gdyby tylko jedna się nie udała, a reszta była ok, no to jeszcze. Wiadomo, wypadek przy pracy. Ale tam cała była procedura złych postępowań. Aż legendy o tym zaczęły krążyć. Poza tym Ci Panowie nie poprzestali na tym, nie obiecali poprawy, nie wykazali skruchy, no nic kompletnie tylko dalej brnęli w przedziwne antypraworządne sprawy i dalej to robią. A ich ziomki na wolności dalej nic się nie nauczyły i dalej wywracają cały system do góry nogami. Litera prawa to jedno, a duch prawa to drugie. Kontekst tego zdania i całego rozwiązania konstytucyjnego świadczy raczej o ułaskawieniu skazanego, a nie na umorzeniu całego postępowania. Jest ktoś jest skazany no to zostaje ułaskawiony. Nie ma w ogóle prawa łaski bez skazania. I faktycznie kpiny z prawa i myślących ludzi jest zatrważająco coraz więcej. Akurat jestem zdania, że Aleksander Kwaśniewski serio był jednym z najlepszych prezydentów tutaj i choćby chyba dlatego, że podobnie jak inni przedstawiciele lewicy miał dużo czasu i chęci i zaparcia i umiejętności, aby wyciągnąć wnioski ze swojego postępowania wcześniej. Mógł nauczyć się na błędach, które mógł popełnić. Miał świadomość do czego prowadzi złe rządzenie. Panowie Kamiński i Wasik są tak nieprzejednani, że oni już nie są w stanie wyciągnąć takich wniosków zdaje się. Te 2 lata mogłyby im w tym pomóc, ale to nie nastąpi. Wracając do Chady. Chada był tak dobry również dlatego, że w jego twórczości, wyśmienitej skądinąd, jest mnóstwo wyciągania wniosków z trudnej przeszłości. Mnóstwo refleksji na ten temat. Jest przyznanie się do winy, jest skrucha, no naprawdę pełna resocjalizacja. No ale Chady nikt nie ułaskawił, skądinąd za jednak mniejsze rzeczy i sprawy... no ale przynajmniej historia go doceniła i będzie go doceniać coraz bardziej, bo jego płyty są mega. 

@sam_i_swoi Ja tam szykuję plan awaryjny i przynajmniej w planach jakby co spadam stąd i tam gdzie mogę więc albo do Francji albo do Anglii ;)) No naprawdę nie idzie wytrzymać tych podpaleń i zaprzeczeń myślenia :// To czy jestem za tym aby zostali w więzieniu czy nie nie jest aż tak istotne. To tylko coś na kształt wymierzenia kary, ale nie rozwiązania problemu. Ogólnie więzień bardzo nie lubię ;))

Opublikowano

@Somalija Albo jakimś tekstem, którego normalnie rozumując nie idzie w ogóle zrozumieć :) Dzięki za ostrzeżenie.

@iwonaroma No to niech się w końcu dowiedzą. Że są pod a nie nad czy ponad... I jak sami się siebie wewnętrznie nie będą pilnować żaden paragraf im w tym nie pomoże...

@MIROSŁAW C. Owszem wolno. A w każdym razie powinno być wolno. No ale inna sprawa, że z tym też, jak ze wszystkim, trzeba uważać :)

Opublikowano

@sam_i_swoi Ale przecież na tym się nie skończyło. Wybacz już nie zajmuję się dogłębnie prawem i nie chcę czytać, ale jest przecież finalne po całej procedurze odwołań i zażaleń i apelacji i kasacji ostateczne i prawomocne orzeczenie. I z tego co wiem tam jest napisane, że Panowie Wąsik i Kamiński są winni i są skazani. Mało tego, jest stanowisko właściwego SN, że prawo łaski przed uprawomocnieniem skazania nie działa, co stwierdzi w pół godziny 90 % prawników w tym kraju, bo treść tego przepisu Konstytucji jest jasna i logiczna i wcale nie musi być inaczej napisana i nie brakuje tam żadnego słowa. Ale ten przykład i szereg innych moim zdaniem dobitnie świadczy, że w niespokojnych czasach kryzysów ustrojowych szereg niedomagań wychodzi właśnie najbardziej na płaszczyźnie prawnej. To tam jesteśmy na widelcu. Sztuka rośnie. Wzmaga się ludzka solidarność. Satyrycy mają olbrzymie pole do popisu, a sędziowie mają coraz więcej roboty i coraz to nowe historie wychodzą w ich aktach, grubych aż do przesady, coraz bardziej niejednoznacznych i coraz to bardziej wątpliwych. I w tej właśnie sprawie, na tej płaszczyźnie, o czym zresztą wspomina szeroko UE, Panowie Wąsik, Kamiński i szereg najróżniejszych innych osób najbardziej zawiodło. Przy czym sam nie jestem bez winy, bo odszedłem z tego zawodu i już w 2011 roku jeździłem autem Opel Corsa i zdarzało mi się Aleją Solidarności z muzą na fula przy otwartych szybach z piosenką Depeche Mode pt. It's no good. Co prawda raczej chciałem ostrzec, aniżeli pogrążyć, ale o przyszłych niedomaganiach TK i SN opowiadałem postronnym przynajmniej już w 2012 roku (o ile nie wcześniej) no ale sygnalistów albo się nie słucha, albo lekceważy, albo nie bardzo wiadomo co z ich sygnałami uczynić... 

Opublikowano

@sam_i_swoi Mogę tylko podać jeszcze przykład Niemiec i Europy w czasach przed drugą wojną światową. Dowiedziałem się od Remarque'a, fakt pisarza, a nie prawnika, że wówczas prześladowano Żydów w całej Europie na podstawie niczego innego jak przepisów. Robiono tak w myśl prawa można powiedzieć. I to powinno być przestrogą i ten przykład powinien być chyba przepracowany na wszystkich uczelniach prawniczych świata...

Opublikowano

@Leszczym A co z prawem łaski. Czy drugie będzie miało moc prawną? Przecież wiadomo, że chodzi o podważenie tego aktu. Pamiętajmy, że to wszystko dzieje się w momencie kolejnej spornej decyzji w PK. I najważniejsze dlaczego nie dokonano zmian w Konstytucji normujących prawo?

Opublikowano

@sam_i_swoi na mój ogląd to pierwsze było przedwczesne i nieważne. Coś jak wniosek do sądu np. o doręczenie wyroku z uzasadnieniem gdy tego wyroku jeszcze nie ma i nie jest jeszcze przesądzone że w ogóle będzie. To drugie w moim przekonaniu będzie miało skutek prawny choćby dlatego że tego pierwszego jakby w ogóle nie ma i jest uznane za niebyłe. Ale to w pewien sposób nie zmienia postaci rzeczy, bo w tamtych czasach CBA naprawdę przeginało. I to ułaskawienie tego faktu niemalże nie zmieni. No nic kończę, bo wdałem się tym samym i w politykę i prawo, a tekst nie aż tak miał tego dotyczyć ;))

Opublikowano (edytowane)

@Leszczym Już wiadomo, że będzie przeczyło pierwszemu, a pierwszego nie można uznać za nie byłe i drugi raz ułaskawiać - tak ogólnie ma wyglądać podważenie. Natomiast PiS nie miał 2/3 głosów w Sejmie potrzebnych do zmian Konstytucji w zakresie unormowania prawa, dziś mówi się - oni wywołali bałagan prawny* Czy naprawdę przywoływanie faktów nic nie mówi? A planu naprawy ciągle nie ma, rozliczają i coś ważnego ukrywają. Czy wkroczy prokuratura Unii i tak się zacznie koniec?

* cyt. P.Tuska

 

 

Edytowane przez sam_i_swoi (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

 

@Leszczym @sam_i_swoi

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Osądy własne raczej zostawiłbym w spokoju. Oprzyjmy się na faktach, a jest faktem to, jak już
pisałem poprzednio, że komuniści ułatwili sobie zadanie (sic! taki domysł) tworząc w zapisie taką

'ścieżkę kombinowaną', aby prezydent (ich prezydent wówczas) mógł w razie czego ułaskawić

nawet Perszinga, Dziada i wielu innych nieznajomych (?),

bez potrzeby oglądania się na sądy i ich podział - lewy, prawy, czy nijaki. Prezydent Duda nie

zmienił w tym celu ani Konstytucji ani prawa by ułaskawić Wąsika i Kamińskiego. Posłużył się

jedynie tym, czym mógł się posłużyć, czyli aktualną Konstytucją, bo tylko taka obowiązuje.

      Natomiast dzisiejszy rząd, szarżujący (jeszcze jako opozycja do 15 października) napisem

'Konstytucja', już w tym konkretnym przypadku udaje jakąś nieobeznaną z prawem sierotkę

i powołuje się nie na konstytucję, tylko przedwojenną. Bo w przedwojennej akt ułaskawienia

jest już konkretnie i w szczegółach opisany, że ułaskawieniu podlega osoba osądzona

prawomocnym wyrokiem.

Nie rozumiem w tym momencie o czym jest spór, bo sprawa jest czysta. Tylko, że rząd wymyślił

sobie, że kiedy prezydent zrobi to po raz drugi, to będzie dla niego już szach i mat.

Niestety, pan prezydent zastosował inną metodę - prawną (anie kombinowaną), którą rząd będzie

teraz maksymalnie przedłużał. Problemem jednak jest tych dwóch skazanych, którzy głodują.

Na miejscu rządzących lepiej by było, gdyby żadnemu z nich nic się na skutek tej głodówki nie stało,

bo metody prawne jakie aktualnie stosuje rząd, są delikatnie mówiąc od początku nadzwyczaj

pozbawione tytułu prawnego, którego dopiero post factum się szuka, bez zbytniego pośpiechu.

     Aha, właśnie zajęto budynek Prokuratora Krajowego, a jego zwolniono bez wymaganego

uzasadnienia, pisemnego podpisu prezydenta i takie tam to i owo. A to już są naprawdę

bardzo poważne konsekwencje.

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

 

 

 

 

Edytowane przez jan_komułzykant (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@sam_i_swoi Na mój prywatny ogląd tutaj druga strona idzie za daleko. W moim przekonaniu, choć jest to dla mnie już mniej oczywiste, Prezydent ma prawo wystosować drugie, już skuteczne prawo łaski. Można by jeszcze uznać, że dopiero teraz to pierwsze nabiera mocy prawnej. Niestety tak to w moim odczuciu się rysuje. Konstytucji nie ma jak zmienić i nie będzie jak, możliwe że jeszcze bardzo długo.  

@jan_komułzykant tutaj to mnie przestraszyłeś z kolei. Mam jednak czasem bowiem wrażenie, że ten ustrój wymaga korekty. Fakt, że nie działam w tym zakresie przemocowo, co dużo zmienia, ale istotnie coś zaczyna się nie kleić. No ale inni działają w tym zakresie kilkanaście razy bardziej ode mnie :)) Przywołałeś tutaj no naprawdę mocny paragraf...

Edytowane przez Leszczym (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@Leszczym  Moim zdaniem, to jak na dziś chyba najmocniejszy paragraf. Nic ponad

naszą Konstytucję jak dotąd nie było ważniejsze. Podważenie jej praw przez Unię, aby

podlegała prawom unijnym nie ma racji bytu, ponieważ UE nie uzyskała od Polski takich

kompetencji. W każdym razie poprzedni rząd na pewno takich jej nie dał. Ten niestety

zgodził się na wszystko, łącznie z oddaniem suwerenności państwa. Zostaliśmy sprzedani.

Oddanie sądów i prokuratur pod jurysdykcję UE też moim zdaniem jest absurdem,

właśnie z takim samym brakiem kompetencji. Gorzej jeśli Unia pójdzie tą samą ścieżką,

co na rząd, czyli po 'bandzie". A na bandę rady nie ma, więc albo się z ZSRUE pożegnamy

i nie zostaniemy niewolnikami Julesów i Helmutów, albo zorganizuje się tu nam

regularną wojnę - na razie domową. Co w tej sytuacji może zrobić Rosja, kiedy sąsiad

obok ogarnięty jest chaosem? Można się długo zastanawiać, albo i nie, bo Niemcy

tylko czekają, żeby znowu z nimi kimś pohandlować.

 

 

 

Linia podziału na Wiśle została przecież już naznaczona. ;I

Edytowane przez jan_komułzykant (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

No to mnie rozwaliłeś. Sam sprawdzałeś informacje na temat marszu miliona serc i sam mi napisałeś, że rozciągał się na 4 i pół kilometra. CZŁOWIEKU !!! Ty po prostu zaprzeczasz wszystkiemu co widzisz. Ogarnij się chłopie!!!

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Simon Tracy  Dziękuję ślicznie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • @Lenore Grey Można powiedzieć, że czekałem cały dzień na kolejną doskonałą miniaturkę od Ciebie.
    • Bosy, zwinny — jak małpka zgoła — z odpływem się zabrał w którymś lecie. Przed Pompaurdé chylił czoła, gdzie ptaki pieśnią rozpinają siecie. — Już świeca dogasa! z podwórza kwik się niesie! Co mówisz, co mówisz, dziecię?               Jack Featherwick?... 
    • Cylinder zastygł w bezruchu  a tuba zamilkła. Tym razem nawet igła fonografu  zdawała się nie mieć ochoty  wracać na powierzchnię cylindra  po raz setny tej przeklętej nocy. Obiecałem, że pomogę w poszukiwaniach, lecz po tym czego się tu dowiedziałem  i po tym co usłyszałem i zobaczyłem, stwierdzam jasno,  choć z dozą  naprawdę przejmującej rozpaczy, że mój nieodżałowany ojciec, został pochłonięty w odmęty,  bezdennej paszczy szaleństwa. Po czym uleciał w kompletny niebyt, bagiennych wrzosowisk północnej Szkocji.   Przeszukano cały dom od piwnicy po strych. Wszystkie pozostałe obejścia i budynki. Studnie, staw a nawet rozkopano przydomowy ogródek ze wspaniałymi  krzewami piwonii o które tak dbał. Bardziej niż o jedyne dziecko. Wszystko zaczęło się  gdy byłem jeszcze dzieckiem.   Ojciec był  szanowanym profesorem archeologii  na uniwersytecie oksfordzkim. Był najlepszy w swoim fachu i dzięki temu pozostawał w kontakcie z najtęższymi umysłami z całego świata. Pamiętam doskonale zimowy poranek, jakieś piętnaście lat wstecz. Zakładałem szkolny mundurek  i z teczką w prawej dłoni  zmierzałem ku drzwiom domu. Ojciec szedł za mną. Trzymał mnie delikatnie za ramię, tłumaczył mi że jeśli  nie zakończy  zaplanowanego wykładu na czas  to odbierze mnie ze szkoły  nasza sąsiadka panna Stevenson. A jeśli wszystko zakończy się  zgodnie z planem  to obiecuję zabrać mnie potem na łyżwy.     Nic nie poszło zgodnie z planem. Otworzyłem drzwi i o mało co  nie zderzyłem się w nich  z ponurym, wysokim  i dość postawnym jegomościem  w szarym, długim, dwurzędowym płaszczu  o prostym kroju. Jego fason nie był typowym dla wyspiarza a raczej obywatela zbuntowanej kolonii. Dziwny gość otarł mnie ledwie wzrokiem  zza przyciemnianych, wąskich szkieł i zwrócił się do mojego ojca.   Bardzo przepraszam za tak nagłe najście  ale na uniwersytecie powiedziano mi, że jest Pan jeszcze w domu panie Fodden a sprawa z którą przychodzę nie cierpi już zwłoki ponad to co nadłożyłem starając się dostarczyć Panu interesujące dokumenty, zapis z fonografu oraz przedziwny szczątek metalu, który z pewnością pana zainteresuję.   Wyjął z płaszcza niewielkie opakowane szarym papierem zawiniątko i wręczył je ojcu. Nazywam się Peter Noyes  i jestem zastępcą profesora Clarka  na uniwersytecie Miscatonic w Arkham. Myślę, że to Panu wiele wyjaśnia. Profesor liczy na Pana pomoc w tej sprawie. Jeśli tak w istocie będzie  czekam na Pana  w dniu jutrzejszym w południe  na nabrzeżu numer dwa, celem odbycia podróży najpierw do Bostonu  a potem do Arkham. Proszę pamiętać,  że nie ma czasu do stracenia. Gwiazda czy też planeta, powoli pojawia się  w naszych snach nieprawdaż?     Nie czekając na odpowiedź, odwrócił się na pięcie i szybko znikł za zakrętem skrzyżowania. Ojciec nie tłumacząc niczego zaprowadził mnie do pani Stevenson i nakazał jej  by zajęła się mną przez jakiś czas  bo czeka go długi i pilny wyjazd do Bostonu.     Zostałem u niej długie lata. A ojciec wrócił podobno kilka lat temu. Nikt nie wiedział skąd ani po co. Uważano go za zmarłego. Zaginął gdzieś w lasach Nowej Anglii  razem z tym całym Noyesem i Clarkiem. Nadal gdzieś w szufladzie biurka  mam jego nekrolog z jednej z gazet z Arkham. Żył ale przypłacił to szaleństwem. Nie widziałem go już nigdy później. A teraz zaginął po raz wtóry. Podobno planeta  znów nawiedzała go w snach.     Odebrałem telefon z policji  i obiecałem przybyć na miejsce  by jakkolwiek pomóc śledczym. Bo sami nie rozumieli  w środek jak wielkiego szaleństwa  przyszło im wpaść i brnąć dzięki zostawionym wszędzie przez ojca dokumentom i zapiskom. Już ich pierwsze pytanie zdawało się idiotycznie niedorzeczne. Czy mówi mi coś nazwa Yuggoth? To miasteczko, osada czy może  jakaś kodowa nazwa  jakiejś świątyni czy wykopalisk? Znaleźli pamiętnik ojca, gdzie ta nazwa pojawia się ciągle. Ten krótki wpis ołówkiem  sprzed wielu tygodni. Wreszcie odezwali się do mnie Ci z Yuggoth. Będą czekać w oktawę święta  ojca Yog-Sottotha przy ołtarzu na wzgórzach. Zabiorą mnie znowu… Brzmiało to jak żart. Lecz jedno było pewne. Mój ojciec nigdy nie był skory do żartów.   W gabinecie ojca panował półmrok. Oficer śledczy siedział  naprzeciw mnie w skórzanym fotelu. Widać było na jego twarzy mieszankę zmęczenia, rezygnacji i powątpiewania  ale oczy mówiły zupełnie coś innego. Rozedrgany głos również. To był czysty strach. Cały czas zerkał niespokojnie  na rączkę z igłą, jednak nie miał już ochoty a raczej śmiałości by ponownie odtworzyć nagranie. Wreszcie wstał. Zbyt gwałtownie i prędko  by móc ukryć nerwowe ruchy nie przystosowanego do tak  niecodziennej i tajemniczej wiedzy. Umysł policjanta opiera się na  racjonalnym poglądzie,  utrwaleniu w twardym dowodzie  i bezsprzecznie niepodważalnej tezie. A on miał jedynie dziwne,  nic nie wnoszące nagranie z wrzosowisk oraz na dokładkę masę chaotycznych, spisanych w stanie delirycznym dokumentów a także pamiętnik osoby  najpewniej zupełnie obłąkanej.     Musiał jednak udawać przed świadkiem, że nadal panuję tutaj nad wszystkim  a sytuacja jest owszem trudna  lecz jeszcze nie beznadziejna. Jedna poszlaka, trop, cokolwiek  i będzie można ruszyć dalej a potem czym prędzej wynieść się stąd  i zamknąć a najlepiej spalić tą przeklętą budę.     Ojciec tego chłopaka był szalony. Lecz również kiedyś  był szanowanym naukowcem. Wiedział, że facet żyję i wodzi ich za nos  w swoim wyimaginowanym świecie  istot z innego wymiaru. Spojrzał jeszcze raz na chłopaka. To nie było typowe przesłuchanie. Bo sprawa była nietypowa ale i chłopak zdawał się  nie wiedzieć zupełnie nic. On już dawno stracił ojca i nie zamierzał widać nawet udawać, że może być inaczej. Nie miał żadnego interesu  by im pomagać  a tym bardziej utrudniać śledztwo.   A więc jeszcze raz. Potwierdzasz, że głos  z nagrania to głos Twojego ojca? Chłopak patrzył przez  nieprzejrzysty mrok za oknem, był teraz gdzieś daleko, musiał cofać się w trudną przeszłość.   Tak. To głos mojego ojca a ten drugi głos  praktycznie na pewno należy do Noyesa.   To już sami ustaliliśmy.  Noyes zanim wyruszył z moimi ludźmi  na poszukiwanie Twojego ojca, przyznał prawie od razu, że chodzili na wrzosowiska razem.   A gdzie jest teraz?  On byłby lepszym świadkiem niż ja. Zna mojego ojca dłużej. Nawet zmartwychwstali  w tym samym czasie i miejscu. Nie wydaje się to Panu dziwne?   Policjant pokiwał głową. Noyes też zaginął, razem z całym moim patrolem.   Miał ich zaprowadzić  w jedno z miejsc na wrzosowiskach. Tam to wszystko nagrywali. Tam mieszkają oni.   Chłopak wybuchł krótkim, lękliwym śmiechem.   Ci z tego Yuggoth? Myśli Pan, że mój ojciec i Noyes  wpadli w Nowej Anglii przed laty  na trop jakiejś ludowej sekty. A potem przybyli tu i zaczęli robić to samo już jako jej członkowie? Może po to są te wszystkie modlitwy, obrzędy i bluźniercze rysunki w pamiętniku. To kult.  Mamy w pamiętnikach zapisy o dziewiątej planecie układu. Przecież obaj wiemy, że takowa nie istnieje. Wszystkie teleskopy jej szukają, lecz ona jest tylko marzeniem astronomów. Pojawia się w snach. Bo jest z krainy snu. Jest bajką i pożywką dla tych  co mają światłe umysły lecz słabe nerwy. Jak Noyes czy mój ojciec. Pan spojrzy na ten zapis o tutaj. Złapał za zakładkę w pamiętniku  i przewrócił strony. Wskazał palcem fragment i odczytał.     Zaprowadzili mnie przed oblicze Rady. Ich Starszy opowiedział mi o zagrożeniu tak samo olbrzymim dla nich jak i dla nas. Całej humanoidalnej rasie grozi zagłada. I to ich wina. Połączyłem się z jego myślami.   Ach! Co ujrzałem… dobry boże … skuty lodem kontynent a nad nim stróżujące aż do firmamentu czarne, błyszczące góry. Okryte mgłą szaleństwa. Za nimi płaskowyż żalu, na którym palą się wieczne ogniska  dzikich plemion wyznawców. Wznoszą do nieba imię najwyższego chaosu. A on słucha, zamknięty w dostojnej sali pałacu na szczycie samotnej, bazaltowej góry. Gdzie jeden człowiek jeno dotarł w wędrówce przez sen.   Góry strzegą też miasta. Jeśli można go tak określić, nie tracąc przy tym wiary  w postrzeganie wymiarów przestrzennych, matematycznych i fizycznych. Ci, którzy mnie wezwali. Określają je jako  Miasto Umarłych acz Śniących.   Boże jedyny jeśliś jest to ratuj nas… to miasto jest na Ziemi… to biegun. A pod nim grobowce Starszych. W grotach snują się strażnicy. On przekazał mi kolejną myśl. I zobaczyłem to miasto w pięknej krasie dawnych prekambryjskich dni. Sale, biblioteki, zamki i pałace. Nie zmieniła się jedynie zimna postać góry, leżącej za Leng. Lecz pałac na jej szczycie  tętnił życiem, śmiechem i zabawą. Tak hucznie ucztowali Ślepi Bezimienni. A kto im usługiwał. ONI! Byty z Yuggoth. Niewolnicy Cthulhu. Który śpi pod kontynentem…   Zamknął z trzaskiem  oprawiony w skórę pamiętnik. Jedno było pewne, żywy czy martwy. Jego ojciec jest stracony  dla racjonalnego świata ludzi. Dla jego umysłu i serca również.   Policjant skrzywił się jak gdyby kazano mu włożyć rękę w cuchnącą, galaretowatą maź, z jakiej składają się Ci z Yuggoth, przynajmniej wedle opisów z pamiętnika.   I Twoim zdaniem to mam wpisać do oficjalnego raportu? Twojego ojca,  tego dziwnego milczka Noyesa  i trzech moich ludzi  uprowadzili przedwieczni kosmici, wyglądający jak prehistoryczny budyń  z cuchnącej grzybni i trzęsącej się galaretki?   No pięknie. Obawiam się drogi chłopcze,  że bliżej mi do wersji z sektą lub  szalonymi mordercami. Na nagraniu słychać rozmowę  Twojego ojca i Noyesa  z kimś kto nie odpowiada na ich słowa  bo chyba dźwięku fletu i jakiś piszczałek.  O ile w ogóle są tam takowe instrumenty, nie można określić jako znany nam język. I jeszcze to metaliczne, głębokie buczenie. Jakby ktoś zamknął  wściekły rój szerszeni pod aluminiową misą. To mogą być zakłócenia na cylindrze ale zaiste dziwne jest to, że szczególnie Noyes odpowiada zawsze wtedy gdy buczenie ustaje. Jakby rozumiał przekaz. I jeszcze ten ołtarz na wzgórzach. Znam każde wzgórze w okolicy  i nie ma tu żadnych  starych kaplic ani kościołów. Żadnych celtyckich świątyń. W epoce polowań na czarownice, mieliśmy w okolicy jednej z wiosek rodzinę posądzoną o czary i konszachty z diabłem. Podobno składali dzieci w ofierze  na jednym ze wzgórz. Zanim jednak kapłani i gawiedź  rozprawili się z nimi, przyszła na ich dom zagłada. Groza z samej czeluści piekieł. Kobieta przemieniła się  w noc wiosennego przesilenia w potwora  o tysiącu oczu i odnóży. Pożarła własny dom i odeszła w leśny jar, który do dziś uważa się za przeklęty. Jej syn zginął po tym  jak jego ciało rozpadło się dosłownie na części. Podobno byli na to świadkowie bo stało się to  na schodach biblioteki miejskiej. Zdążył jeszcze wypożyczyć  jakieś czarnomagiczne dzieło  a potem wyszedł przed gmach. Złapały go straszne spazmy. Na kolanach wrzeszczał imię ojca, lecz podobno nie tego  który go spłodził tu na ziemi. A tego, którego przywołała niegdyś matka. Jego prawdziwy ojciec  oszalał po tym wszystkim. Zmarł w szpitalu dla obłąkanych. Do ostatniego wydechu powtarzał podobno  by zamknąć portal na wzgórzu  bo groza powtórnie przyjdzie z gwiazd.   Jak widzisz szaleńców  nigdy nam tu nie brakowało. Wiem, że Cię to nie pociesza  ale Twój ojciec nie jest wyjątkiem. Zostań tutaj chłopcze i poinformuj mnie niezwłocznie gdyby Twój ojciec,  Noyes lub moi ludzie wrócili. Naprawiliśmy linie telegraficzną i telefon. A teraz polecam gorąco przespać się z tym wszystkim czego jesteśmy świadkami. Dobrej nocy życzę.   Ukłonił się i wyszedł przez kuchenne drzwi. A ja nalałem sobie kolejną porcję whisky  i naprowadziłem igłę na cylinder.   Flety i piszczałki  były zagłuszająco hipnotyczne. Metaliczne buczenie było pełne wyczekiwania a nawet wściekłego wręcz podniecenia. Drgania wywoływały ciarki na całym ciele  a dusza karlała wręcz  z niewysłowionego przerażenia.   Nagle wszystko ustało a z bezdni ciszy  wychynęły słowa Noyesa. Najwyższego kapłana. Nie zapomnę tych inwokacji  do końca swych przeklętych dni.   IA! IA! IA! NNGI BANNA BARRA IA! IARRUGISHGARRAGNARAB!   Znów wściekłe buczenie  i głos drugiego kapłana. Mojego ojca.   Wzywam Cię Przodku Bogów! Wzywam Cię Stworze Ciemności,  Czynami Ciemności! Wzywam Cię Stworze Nienawiści, Czynami Nienawiści! Wzywam Cię Stworze Pustkowi, Rytuałem Pustkowi! Wzywam Cię Stworze Bólu, Słowami Bólu! Wzywam Cię z Twego Domu Ciemności! Wzywam Cię z Twego miejsca spoczynku  w trzewiach Ziemi!   Dało się po tym słyszeć jakby odgłos ogniska  i opętańczych skoków lub tańca.   FYAAH! FYAAH!  BOYYUK! URRAK!    I znów szaleńczy ryk Noyesa.   NIECH ZMARLI POWSTANĄ! NIECH ZMARLI POWSTANĄ  I POCZUJĄ KADZIDŁO!...   Nagranie kończyło się nagle  tak jak gdyby  fonograf został rozbity lub celowo wyłączony.   Powziąłem decyzję. Muszę wyjechać Uciec! Rano. Oni już wiedzą. Oni wiedzą. Oni pragną. Dla nich nawet niewinna myśl o tym jest szeptem w ciemności,  który ich zwoła. Nie chcę z nimi walczyć. Nie chcę im ulec. Ołtarz ukrył się przed światłem księżyca. Kiedy go zabraknie Oni tu wrócą. Ojciec też. I będzie błagał bym udał się na Yuggoth. Muszę zniszczyć wszystkie dowody. Spalić dom. Pozbyć się swojego  zajętego obłędem umysłu…              
    • dedykuję Berenice97   A może w ciszy wnętrze ostudzić, i wokół siebie mieć inny świat, bo już się nie da odmienić ludzi, więc promieniujmy nasz ciepły blask,   Zakopmy gniew głęboko w ziemi. Wyrozumienie przyjdzie nam siać. Zaś ludzie przy nas sami się zmienią: jedni odejdą, by w gniewie trwać.   Inni się zmienią, przybędą nowi niosąc odwagi niejeden gros. Zniknie nieśmiałość ujrzymy drogi na których dobroć ma swoją moc.   A referencji nie ma co szukać. Spoglądać w serce przynajmniej raz. Przy naszym życiu trzyma nas dusza. Coś z siebie innym możemy dać?      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...