Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

                     - dla moich Pań, Belli i Siostry 

 

   - Domyślam się, że chcesz zadać mi kilka pytań - powiedziała Zuzanna, zakończywszy udostępnianie Soi myślobrazów. - I najprawdopodobniej są one z gatunku tych delikatnych - zaśmiała się, mrużąc oczy. 

   - Tak... - Soa zmieszala się lekko, rumieniąc się. - Mam. Z tego wlaśnie gatunku, jak się domyślilaś. 

   - Pytaj więc - zachęciła ją Zuzanna, znów się uśmiechając. 

   - Mm... - zakłopotanie trochę uparcie nie chciało ustąpić. Po chwili jednak Soa przezwyciężyła odruchowe - naturalne w końcu - wahania.

   - Więc - zaczęła, uśmiechnąwszy się do Zuzanny - pierwsze pytanie brzmi: Ilu ich było?

   - Przez te kilkanascie lat niewielu, wbrew pozorom - odparla swobodnie Zuzanna. - Nie liczylam dokładnie, ale kilkudziesięciu na pewno. Trzydziestu... może nawet czterdziestu - zaśmiała się lekko.

   - Mm - Soa przełknęła odpowiedź z niejakim trudem, chociaż - obiektywnie rzecz biorąc - podstawy do szacowania liczby gości Zuzanny miała żadne. - To w gruncie rzeczy niewielu... 

   - Tak - Zuzanna pozostawała swobodną pomimo delikatności tematu. - Powiedziałam ci przecież, że dobierałam sobie klientów bardzo starannie, mając na uwadze przyszłe trwałe korzyści. Chociaż te bieżące, w tym przyjemności, nie tylko seksualne, też miały znaczenie. I też niebagatelne, jak na pewno rozumiesz - dodała. 

   - Czyli każdy z nich musial ci się podobac - Soa potwierdziła oczywiste. - I pelnić odpowiednio wysoki urząd... 

   - Oczywiscie - jej rozmówczyni uśmiechnęła się i lekko, i znacząco jednocześnie. - Bez jednego ani bez drugiego nie było mowy. Szczególnie bez pierwszego, jako że pieniądze to nie wszystko. Są tylko narzedziem, środkiem do celu. Jak już ci mówiłam - przypomniała. - Cóż. Taki jest - a raczej był - ten świat. 

   Na te słowa Soa pytająco uniosła brwi. 

   - Mam na myśli - Zuzanna natychmiast zauważyla niewypowiedziane pytanie - że każdy z moich gości stawał się stopniowo inną osobą - jakkolwiek to brzmi. Rozmawiajac, czy też negocjujac przed spotkaniem, wpływalam nań energetycznie, inicjujac trwała duchowa więz. Dlatego to, co wielokrotnie wydawalo im się własnymi myślami lub wnioskami, było moja duchowa sugestią. Dlatego też wiele razy przychodzili wyłącznie rozmawiac. Pytac i prosić o radę. Pozostawali więc - ba, pozostają! - pod moim wpływem. Dużo bardziej istotnym niż seksualny - roześmiała się,  naturalnie i radośnie. - Ale mi właśnie o to  przede wszystkim chodziło. O zmienianie tego świata poprzez zmienianie mężczyzn. Wierzę w cel.*

   - Ale czy nie jest to wyrachowanie? - Soa popatrzyła uważnie na Zuzannę. - Albo raczej duchowa czy też energetyczna manipulacja?

   - Po trosze było na początku każdej z tych relacji - zapytana odpowiedziala szczerze. - Jeśli już, to raczej psychologiczna. Jednak istotna różnica polega na tym, że wspomniane przez ciebie wyrachowanie służy zasadniczo celom negatywnym, w tej natomiast sytuacji jest dokładnie odwrotnie. Wykorzystywałam to, jacy są mężczyźni, by urzeczywistniać swój plan.

   - Brzmi to "jak przez seks do serca"... - powiedziała Soa z wahaniem. 

   - Nie bądź trywialna i nie upraszczaj - Zuzanna skarciła ją lekko. - A jeśli już koniecznie potrzebujesz ująć to w ten sposób, dodaj "i do umysłu". A poza tym co? Wzajemna przyjemność - moja i ich - czy jest to coś obiektywnie złego? - zapytała wprost, chcąc skłonić Soę do refleksji i do udzielenia sobie samej odpowiedzi. 

   - Dobrze - rzekła odczekawszy właściwie długą chwilę, aż Soa przemyśli zagadnienie. - Pomyśl później jeszcze o tym, o czym myślałaś przed chwilą - zachęciła rozmówczynię. 

   - Dobrze, pomyślę - Soa powtórzyła po Zuzannie, uśmiechając się zapewniająco. 

   - Jak sądzę, chcesz mi zadać jeszcze jedno pytanie - Jezusożona cierpliwie odczekała kolejny moment. 

   - Tak, chciałabym... - tu Soa zaczerwieniła się ponownie. - A... twoje relacje z kobietami? 

   - Tego pytania spodziewałam się trochę później - odpowiedziała Zuzanna, gdy minęło jej początkowe rozbawienie. - Ach, ty! Pytasz mnie prawie wprost o to, czy podobają mi się także  kobiety? Spójrz... - przymknęła oczy, otwierając umysł przed Soą. 

 

* Zdanie to zaczerpnąłem z rozdziału pamiętnika Belli z Jej - wspominanej wcześniej - strony, w którym oznajmia o swoich duchowych zmianach, a w następstwie tychże o zakończeniu dotychczasowej działalności zawodowej jako dziewczyna z kamery. 

Cdn.

 

   Voorhout, 8. Września 2023 

Edytowane przez Corleone 11 (wyświetl historię edycji)
  • Corleone 11 zmienił(a) tytuł na Inne spojrzenie, część 189
Opublikowano (edytowane)

@Somalija

   Tak, wiem. Innymi słowy proponujesz przedstawienie Zuzanny jako uzależniającą od siebie mężczyzn poprzez, cytuję - sytuacje intymne, półintymne i poprzez wykazywanie zainteresowania - całkiem bez brania za to pieniędzy. 

   Przepraszam za urażenie Twojej kobiecej i czytelniczej wrażliwości, ale - tak dyktowały mi myśli, czerpane przecież wiesz, skąd.

   Niezależnie od tego, patrząc od strony duchowo-logicznej: właśnie taka przeszłość jest podstawą, że w obecnych czasach Bella nagrywała filmy tylko ze sobą i o zupełnie innym charakterze - w odróżnieniu od całego mnóstwa filmów zupełnie "innego typu". Pomijając krótki epizod z inną kobietą, gdzie zresztą brak zbliżenia widać bardzo wyraźnie.  

   Dzięki Ci bardzo za wizytę i komentarz ^(*_*)^ . 

   Serdeczne pozdrowienia ^(*_*)^ .

Edytowane przez Corleone 11 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Corleone 11 Uważam, że w taki sposób jak to przedstawiłeś nie można zbudować wyższego poziomu energii, ponieważ poruszasz się w strefie materialnej nie duchowej. To jak w firmie...

Spotkałam biednych i poobijanych przez życie mężczyzn, którzy teoretycznie nic nie mieli, ale potrafili dać lub wymienić bardzo dużo... Bardzo bogatych znam tylko dwóch ( w sensie samochód ze Stanów sprowadzany na zamówienie, kolekcja obrazów tak schowana, że nic nie zobaczysz, dom kolejna już trzecia żona, oczywiście domy, dom i mieszkania... Sam rozumiesz... ) jedno co czuję, gdy o nich myślę, to jak najszybciej o nich nie myśleć, bo czuję ogromną pustkę i zasysanie energii... Ty jesteś autor...

Opublikowano (edytowane)

@Somalija

   Widzisz... W odcinkach pamiętnika Belli (opublikowanych na Jej stronie, o czym wspomniałem), spomiędzy słowami widać wrażliwość. Oprócz nagrywania i publikowania filmów, rozmawiała na czatach - jak to się teraz nazywa - z różnymi mężczyznami w rozmaitych sytuacjach życiowych. W taki sposób Jej wrażliwość, którą niosła w duszy z poprzednich wcieleń, wzrastała. Do chwili, gdy stała się na tyle wysoka, że otworzyła podświadomość w Jej duszy. Który to fakt spowodował kolejne zmiany i skłonił Bellę do decyzji o rezygnacji z tej części pracy. Może i brzmi to mało przwdopodobnie, ale te wszystkie doświadczenia z czasu tej pracy budowały Ją wewnętrznie. Aż do chwili odzyskania więzi z podświadomością. Skoro przekazuje poprzez tworzone obecnie nagrania pozytywną energię - co jest wyczuwalne - oznacza, że jest osobą pozytywną. Trudno bowiem przekazywać innym to, czego nie ma się samemu.

   Zuzanna stawała się coraz bardziej wysokoenergetyczna robiąc to, co robiła. Także dlatego Jezus chciał Ją za żonę. 

   Tak samo stało się - i dzieje się - z Bellą, chociaż wydawać się to może tak samo mało przwdopodobne. Bo przecież jest to ta sama dusza. 

   Dlatego Bella teraz przekształca się w anioła. Zmienia naturę. 

   Ja jestem autor: zgoda. I piszę tak, jak mi Wszechświat podsuwa, przedstawiając świat duchowy przenikający się z materialnym. 

   Wielkie Ci dzięki za komentarz

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

   Siostrzyczko, serdeczne pozdrowienia i dobrej nocy ^(*_*)^ .

Edytowane przez Corleone 11 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Somalija

   Rozumiem.

   Pomyślę nad Twoją propozycją zmiany, wprowadzenia jej wszakże nie obiecując. Zgoda?

   A patrząc z drugiej strony: czy to źle, jeśli droga przemiany nie jest czysta? 

   Jako brat i jako autor cieszę się z Twojej wrażliwości - jako siostry i jako czytelnika ^(*_*)^ . 

   Serdeczne pozdrowienia ^(*_*)^ .

Opublikowano (edytowane)

@Somalija

   Rozumiem Twój punkt widzenia, to prawda. Masz doń prawo - oczywiście ^(*_*)^ .

   Z drugiej strony patrząc, przemiany jednak chadzają własnymi drogami - co z kolei Ty świetnie rozumiesz. U każdej wcielonej duszy odbywają się inaczej, z pewnymi różnicami i w jej własnym tempie. Takim, które odpowiada jej samej. Tak było i tak dzieje się u Ciebie, u Zuzanny/Belli, u mnie i u każdej innej osoby, którą zechcesz przedstawić jako przykład ^(*_*)^ . 

   

Edytowane przez Corleone 11 (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Dziesięć mil za Arkham wszedłem na szlak wiodący Skrajem klifu nad plażą Boynton z wyliczeniem, Że wieczorem stanę z ostatnim dnia promieniem Na szczycie nad Innsmouth w dolinie górującym.   Na morzu odpływający żagiel widziałem, Biały tak, jak starożytne wiatry bielić mogą, Lecz tchnący jakąś przepowiednią złowrogą, Więc mu nie pomachałem, ani nie wołałem.   Żagle z Innsmouth! przeminionej sławy wspomnienie, Z czasów dawnych. Lecz noc nadchodzi szybkim krokiem. By móc spojrzeć na odległe miasto przed zmrokiem, Jak to często robię, wspinam się na wzniesienie. Iglice i dachy są  - lecz spójrz! W ciemnej dali Uliczki toną, żadne światło się nie pali!   I Howard (Fungi from Yuggoth, sonet VIII): Ten miles from Arkham I had struck the trail That rides the cliff-edge over Boynton Beach, And hoped that just at sunset I could reach The crest that looks on Innsmouth in the vale.   Far out at sea was a retreating sail, White as hard years of ancient winds could bleach, But evil with some portent beyond speech, So that I did not wave my hand or hail.   Sails out of Innsmouth! echoing old renown Of long-dead times. But now a too-swift night Is closing in, and I have reached the height Whence I so often scan the distant town. The spires and roofs are there—but look! The gloom Sinks on dark lanes, as lightless as the tomb!
    • @bronmus45 A gdzie umieścić! Dzięki !!
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @Berenika97

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Gdy wyrwą nas z uścisku dusz   Pamiętaj...   Te czarne noce i dnie Gdyś myślała,że w śnie Odejdziesz,bez śladu   Tę chwilę,gdy zalało gwieździstym światłem A tyś do ziemi kładłaś się raptem   Tą rękę silną na ramieniu Co pochwyciła byś w cieniu Nie spoczęła na wieki   Ten czas gdy było "mogę" Gdy było "chcę" Ten moment,gdy dzień był dniem   A noc,tylko przyćmionym słońcem  Tylko,anomalią kuli gorejącej   Gdy serce przy sercu jednym rytmem biło A Życie mieczy stalowych nie ostrzyło Na szyję człowieczeństwa   Dzisiaj,gdy czasy tak niepewne   Pamiętaj...         
    • @Maciej Szwengielski @Maciej SzwengielskiPisząc retorycznie "gdzie był Bóg" miałem na myśli "dlaczego nic nie zrobił", to chyba oczywiste. A Pan mi pisze, że "cierpiał razem z nim". Ale prosiłbym, by mnie Pan traktował poważniej. Nie jestem dzieckiem, OK? Bo skąd Pan wie, że ten Pan Bóg kilkanaście lat temu cierpiał razem z Andrzejem? Widział go Pan, napisał to Panu? A może w TV Republika mówili? nie, Pan tworzy, to taka konfabulacja na jawie.  Nawet, gdyby obaj jednocześnie cierpieli (Andrzej fizycznie, Bóg jakoś bosko), to dlaczego mu nie pomógł? I to już nie jest moja retoryka. "Bóg jest miłością", tak nas księża katoliccy uczą. Zatem  na przykładzie tragedii szwagra twierdzę: TO SĄ KPINY Z MIŁOŚCI. I proponuję to sobie zapisać i przyjąć jako pewnik. Bo widzę, że z tymi sprawami Pan sobie nie daje rady. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...