Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Do you regret cz.10 "Rodzina Grender" fragm..


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Kiedy otworzyłam oczy zobaczyłam plecy zasypane trądzikiem. W tamtym momencie zrozumiałam, że nie jestem u siebie, a u Marka w łóżku. Jego łóżku. Stado czarnych myśli przegalopowało mi przez pustą głowę zatrzymując się na tym, aby znaleźć wodę. Podniosłam głowę poszukując wzrokiem czegoś do picia, ale jedyną rzeczą, którą dojrzałam, to chyba whiskey. Konająca z pragnienia w końcu wstałam ze strasznie miękkiego materaca. A raczej się z niego zsunęłam na podłogę. Zrobiłam to bezszelestnie. Przynajmniej tak mi się w tamtym momencie wydawało.

  'Albo jest cholernie bogaty, albo to jakiś pedant.'

  Oceniałam, patrząc na porządek panujący w pokoju. Wstając z ziemi na proste nogi podeszłam do regału z książkami zatrzymując wzrok na "Małym księciu". Ale to nie był idealny czas na książkoholictwo. Podeszłam do śpiącego królewicza wiedząc, że to on wie lepiej gdzie mogę znaleźć coś, co zaspokoi moje pragnienie 

  - Mark. - próbowałam go obudzić szturchając w ramię utwierdzając się w fakcie, że kiedy indziej pomyszkuję. - Mark obudź się. - Nie przestawałam szturchać, aż podniósł powiekę. - Przynieś mi wody. - szepnęłam grzecznie, gdy otworzył drugie oko.

  - Dopiero co usnąłem. - Jęknął wycieńczony i pozbawiony wszelkich chęci do życia z zamiarem zamordowania mojej osoby. - Daj mi też pospać. - Przewrócił się na bok odrywając ode mnie przekrwione ślepia. - Dom jest pusty, więc znajdziesz gdzieś wodę. - majtnął ręką.

  - Czy my się? - zaczęłam kręcić rozespana. - No bo wiesz ja za bardzo nic nie pamiętam...

  - To, że próbowałaś się przytulać całą noc, to nie znaczy, że JA miałem ochotę. - ziewał, kiedy ja sobie uświadomiłam, że dotykałam tych okropnych pleców. - Przez ciebie to ja teraz nie usnę. - siadł wycierając dłońmi twarz.

Tak, ja też

  - Skoro dom jest pusty, to dlaczego nie położyłeś mnie w innym łóżku? - plotłam siateczkę z pytań łowiąc kolejne odpowiedzi.

  - Rodzice mieli wrócić w nocy, ale dostałem wiadomość jakąś godzinę temu, że wrócą jednak dziś wieczorem. - Położył się z powrotem upadając na poduszkę.

  - Dlaczego mnie nie odwiozłeś do domu? - wrzuciłam siatkę do oceanu odpowiedzi.

  - Weź mnie nawet nie wkurwiaj. - Siatka pękła i nie wyłowiłam żadnego rozwiązania. Wstał, a wychodząc z pokoju złapał pustą szklankę i trunek. - Jak chcesz w końcu tę wodę, to może zejdź. - huknął znikając za ścianą.

  Zbierając się do wykonania jakiekolwiek ruchu wyszłam z pokoju przyglądając się powieszonym fotografiom. Grender jako dzieciak to wrażliwe treści. Nie musicie mi wierzyć, ale jego diastema z dzieciństwa sprawiła mi humor.

  - To w końcu idziesz? - spytał stojąc na ostatnim stopniu opierając się o poręcz. Nie byłam w stanie się przyzwyczaić, że nie miał żadnej koszulki. I nie mogłam przestać patrzeć na jego zęby, cały czas porównywałam je do zdjecia z dzieciństwa. Gdybym go znała za dzieciaka, to bym zrobiła z niego automat i rzucała mu centy przez szparę między zębami. Na samą myśl o tym lewy kącik ust podnosił się.

  - Już. - Oderwałam uwagę od fotografii schodząc ostrożnie po stopniach trzymając się poręczy. Kiedy zeszłam na sam dół zobaczyłam po mojej prawej stronie salon ze stolikiem na którym stała szklanka wody. Nie szczędząc czasu przyspieszyłam kroku i wreszcie nawilżyłam jamę ustną wraz z gardłem. Mogłam w stanie tylko klęczeć i dziękować, że wymyślono takie coś jak schłodzoną wodę. - Założyłbyś koszulkę lub się ogolił. - wydusiłam odstawiając szklankę.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • „Miotła”   Zamiatam i co? Zgarniam i co? Zbieram i co? Co cię to obchodzi? Mnie zwą panna Miotła.   Mieszkam w bloku A pod numerem siódemka. Dobrze mi tu. Nie chce zmian. Po co mi one? Jak mi dobrze, co?   Wybacz, ale idę sprzątać.   „Widelec”   Nabijam i wbijam. Lubię zaszaleć. Nie ważne czy łyżka czy widelec. Lubię bo ochotę mam.   Nic ci do tego, kochanie. Weź przestań o mnie gadać. Irytację wprowadza tylko. Zaburzenie powoduje.   Wybacz, ale mam randkę z panią Łyżką spód szóstki.   „Łyżka”   Spożywałam zupę, gdy oni znowu. Męczące dla mnie. Przynajmniej niedługo spotkam specjalnego. Zaprosił mnie na niezwykle ważną randkę.   Bo pierwsza. Jestem pewna, że czujesz ekscytację, co? Od dawna marzyłam o miłości. Wreszcie mi się to przydarzyło.   Wybacz, ale muszę wesprzeć moją przyjaciółkę Miotłę.   „Radio”   Ja podobno co? O co mnie oskarżasz? Ja niby zagłuszam spokój?! Dobre gadanie.   Ja z moją panną nic takiego nie robię. Zwykłe partnerskie przyjemności. To nie grzech przecież. Spójrz głębiej. Tu każdego sekretnie nienawidzi.   Wybacz, ale moja ukochana woła.   „Nóż”   Tak, jestem z Radiem. Wydaję mi się że od zeszłego roku. Oficjalnie. Jestem taka szczęśliwa.   Nie rozumiem jednego. Często się denerwuje. A potem sąsiadki mi mówią, że zazdroszczą. Nie rozumiem czego.   Wybacz, ale muszę zawołać męża na obiad.   „Talerz”   Toczę się cały czas. Nie wiem gdzie. Nie wiem po co. Nie interesuje mnie to zbytnio.   Ulegam chwili. To jasne. Lubię taki stan rzeczy. Toczę się cały czas.   Wybacz, ale mnie nie interesują sąsiedzkie sprawunki.   „Telefon”   Co ty ode mnie znów chcesz? Daj mi się wyspać? Gdzie ty chcesz dzwonisz? Na policję, powiadasz?   Na tego męża? A po jaką cholerę? To dobry pan. Zawsze mi się kłania.   Wybacz, ale nie będę donosił na przyjaciela.   „Książka”   Żyje tu od wielu lat. Lecz nigdy o czymś podobnym nie słyszałam. Boże, zmiłuj się nad nami. Boże, zmiłuj się nad nami.   A taki dobry pan z niego był. Żałuję, że umknęło mi to mojej uwadze. Boże, zmiłuj się nad nami. Boże, zmiłuj się nad nami.   Wybacz, ale wybierz się do telefonu. On będzie wiedział co robić.   „Powietrze w bloku”   Ja to wiem wszystko o wszystkich. Chcesz posłuchać? Nie? A szkoda, panie.   Mógłbym w nieskończoność. Młodość pani Miotełki. Jak Radio trafił do więzienia. No, dokładnie. Sam się dziwiłem. Bo taki dobry pan z niego jest.   Wybacz, ale wracam do obowiązków.   „Blok A”   Mówiłem. Ostrzegałem. A skończyło się jak zapowiadałem. Co się stało? Pozwól, że wyjaśnię.   Tragedia się stała. Mieszkanie Radia i Noża. Puste, lecz czerwone. Sama tragedia.   Wybacz, ale mnie zburzą. Nikt tu nie chce mieszkać.   „Stół”   Oglądałam z boku. Przykro mi było. Mieszkała tam moja siostra. Ale co poradzić? Idę dalej.   Moja codzienność. Oglądam telewizję. Robię dania. Witam męża.   Dziękuję, że jesteś.   „Krzesło”   Wróciłem się do domu po pracy. Całuje mnie czule żona. Kochamy się ponad życie. Nie opuszczę jej.   Siadam na kanapie. Biorę obiad ze sobą. Moja żona obok mnie. Zjadła już.   Dziękuję, że jesteś.   „Poduszka”   Pogodna. Radosna. Lekka. Na wietrze jestem.   Tęsknię za talerzem. Przez całą sytuację przestał się ze mną spotykać. Tęsknię za nim. Pogodziłam się.   Dziękuję, że byłeś ze mną przez ten cały czas.   „Blok B”   Brak najdroższego przyjaciela. Zburzyli go miesiąc temu. Był dla mnie jak brat. Przepraszam, że ci nic nie powiedziałem.   Stoję. Moi mieszkańcy są pogodzeni. Są szczęśliwi. Może ja też powinienem.   Dziękuję ci Bloku A.   „Blok D”   A czy ktoś pamięta Blok C? Widzę jak przez mgłę. Dobre rzeczy tam mieszkały. Szkoda, że nikt o nich nie pamięta.   Bieda panowała u nich. Ale i tak lepiej im się żyło. Byli po prostu szczęśliwi. Może to wynikało, że nie przejmowali się niczym niż tylko przetrwaniem.   Dziękuję, że ja miałem lepszy start. Żałuję, że nie miałem takich rzeczy.   Wybacz, ale muszę sobie to wszystko przemyśleć. Ty idź na grób Bloku A. Pozdrów go ode mnie.   „Stare mieszkanie i kotek”   Pozostawili. Czy czuję gorycz? Nie. Został ze mną ten biały kotek.   Dawał mi ciepło, dopóki nie zburzyli całego bloku. Udało mi się znaleźć inne. Ciepłe ognisko. Rodzinna miłość.   Dziękujemy za siebie.   „Kosz na śmieci”   Nóż do mnie chodziła. Miotła do mnie chodziła. Łyżka do mnie chod ziła. Karmili mnie ich zmartwieniami.   Ale czy ktoś mnie słuchał? Ze smutkiem przyznaje, że nie. Ale nie mam nic im za złe. Byli jedynymi, którzy do mnie przychodzili.   Dziękuję wam za to że sprawiliście że poczułem się czymś.                
    • Zamierzona dominacja formy nad treścią wypowiedzi. Forma jest ważnym i samoistnym celem u ciebie - w tym wierszu.   1. Każda z 7 pierwszych linijek jest złożona z dwóch samodzielnych elementów.  2.W lewej kolumnie wiersza "połówki wierszy" wchodzą ze sobą w rymy i rytmy. 3. Dwie ostatnie linijki tworzą puentę, osobną całość, refleksję podmiotu lirycznego. Pzdr  
    • i nadchodzi ta wiosna w której słychać ptaków liryczny śpiew wiosna ta kolorem drzwi odmłodzi co otwiera na oścież wiesz niebem ona taka kobaltowo pycha taka schludnie całkiem miła a na powitanie ciebie mocno znowu radość w wiosny łyk w blask polubiła ta wiosna to zimy jak co roczne zapomnienie to czarodziejskie nowo to miłosne odmłodzenie wszystko kwitnie no i łąki też w końcu swą piersią zaśpiewają bo serduszkiem promienie słońca tudzież nas witają będzie piękny kwiecień no i rodny złoty maj dorodny w las kotek mi tu ładnie teraz proszę aby graj lecie głodny będzie dużo kwiatów naj tych nośnych ulic drzewach i ptaszyny co mi raj doraźnie dłoń podgrzewa a w marcu jak w garncu coś się jakby poruszy rzucimy marzannę no i sen o wiośnie się nam wzruszy to ten który nosiliśmy tej zimy ochłodzeni a on rodnym okiem bladym świtem świat nasz w końcu zmieni jeszcze kaczeńce się podniosą w tych młodych miłosnych glebach jeszcze wierzby zapłaczą w letnich podniebnych siewach jeszcze Krokusy i fiołki olśniewają swym dorodnym plonem wiosennie woń dobywają jeszcze Tatry pokażą swą złotą wiosny naturę co zboże blaknie miłości w lecie które zwierzyna odrodzi się z zimowego zapomnienia wszystko rozchodzi się bez trosk do życia i zwątpienia bo te liście które brodzą potem będą sobie ssać to co było deszczem co im można było latem grać na fortepianie i na mandolinie i akordeonie ta wiosna tak szybko nie minie ona płonie
    • @Charismafilos mam wierszyk ale się w jęzor ugryzę

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Idę spać bo mnie tu bałamucisz  Dobranoc Dawid i nie siedź za długo bo Cię oczy będą bolały
    • @Gosława i w te słowa ją nieśmiało klecić mowę swą wspaniałą Skoro już mnie panienka tak bez gaci zobaczyła I tak miła dla mnie raczyć była Przyjmę i zapaskę i pantalony ale tylko od mej przyszłej żony ;)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...