Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Z cyklu: Stonoga co wołali na nią Miłość

 

 

 

(44 z lewej)

 

Miłość postanowiła

Iść do fryzjera

 

Ściąć włosy

Bo jej ich długość doskwiera

 

Miłość umówiła się

Na dzień i godzinę

 

Przyszła chwilę przed czasem

I ma zdziwioną minę

 

Bo fryzjer jej mówi

Że ma fryzurę modną

 

Po co coś zmieniać

A Miłość ma minę łagodną

 

Że jest dobrze jak jest

Można tylko zepsuć

 

Fryzjer przekonuje

Jakby nie mógł truć

 

Niby miły, niby ma rację

Myśli sobie Miłość

 

Ale włosy lecą mi na oczy

I to budzi złość

 

Nie czuje się z tym dobrze

Jak pies, który patrzy na kość

 

A nie je, nie może

Dosięgnąć i nic nie pomoże

 

Więc Miłość wróciła do domu

I sama ścięła włosy po kryjomu

 

Sama problem rozwiązała

I z maszynką się związała

 

Odtąd nikt jej nie mówi

Jak ma być

 

Sama wie jak jest lepiej

I nie boi tyć.

 

            //Marcin z Frysztaka

                  wilusz.org

Edytowane przez poezja.tanczy (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Boję się, boję się, Przez cały czas, Że zrobię coś źle, Nie dwa, nie raz.   Strach zaprząta myśli me, Czy ja wszystko robię źle? Czas pokonać błędny strach I odważnie wkroczyć w świat.   Krok po kroku, dzień po dniu,  Nieustannie jestem tu.  Gdzie odkrywać pragnę świat,  Mimo błędów będę rad.   Każdy krok mnie dalej niesie A ja się znów z tego cieszę. Strach już dawno odszedł w cień Tak zaczynam nowy dzień.   16.02.2026r. 
    • @bazyl_prost codziennie inny nastrój:)
    • Olsztyński wędkarz, gdy mieszkał na Dajtkach,   zimą wędkował w ogrzewanych majtkach,   przyjemnie się łowiło,   lecz w majtkach zaiskrzyło,   i usmażyło kiełbaskę na jajkach.                         Daitki – wieś od 1355r, od 1966r część Olsztyna  
    • Noszę miłość jak bilet w kieszeni – ważny, lecz nieskasowany. Chcę wejść, usiąść przy kimś, a stoję w przejściu, pół kroku od życia.   W myślach – zachwyt i alarm. Twe spojrzenie – jak klucz w zamku, chce przekręcić mą duszę.   A ja wciąż słyszę: czekaj na wersję „bardziej”, jakby serce miało regulamin zwrotów.   Śmieszne to, bo tęsknię jak bohater romansu, a uciekam jak księgowy od ryzyka: liczę procenty, ważę wady, robię bilans ciepła w człowieku.   Bezdech lęku mnie ściska, więc udaję luz, a nocą gra w piersi małe kino: ja i Ty… i drzwi, których nie domykam… i budzi mnie serce drżące wciąż w trybie podglądu.   Patrzysz tak, jakbyś już wiedziała, że moje „zobaczymy” to czułe kłamstwo, talizman przeciwko bliskości. Ale dajesz mi jeszcze szansę w tej grze na czas. A ja milczę – jakby od tego zależało czy zdążę w ostatniej sekundzie wybrać człowieka zamiast próżnego marzenia…
    • Każdy ma swoje miejsce do powiedzmy, zapoznawania innych. Podzielam opinię, że tam za dużo hałasu, dymu i ludzi. Wiersz ciekawy, nie powiem. Pozdrawiam P.S.niespełnione
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...