Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

 

V.

Oboje mieli ten niebywały komfort, że jeszcze ciekawiły i interesowały ich te wszystkie reklamy, banery, ogłoszenia, hasła reklamowe, rysunki, te czy inne przerywniki i tym podobne. Oni jeszcze nie widzieli w zatrzęsieniu powyższych kolokwialnie mówiąc śmieci i bałaganiarstwa i jednej wielkiej matni ideologicznej i światopoglądowej i każdej innej. Co i rusz zatrzymywali się pod jakimś banerem, śmiejąc się bezbrzeżnie i strojąc sobie żarty wymieniali się najróżniejszymi spostrzeżeniami. Jeszcze nie czuli przesytu przekazem, ani naiwności, wylgarności, goryczy, czy krótko mówić topornej nieprawdy wielu z tych ogłoszeń. Mieli ten niebywały komfort nie zdawania sobie sprawy, co właśnie było tak bardzo w nich urzekające. Nie zmienia to faktu, że ona influencerka miała całkiem nieźle już wyrobiony zmysł plastyczny i internetowy dlatego co i rusz obsypywała go jakimiś spostrzeżeniami na temat tej, czy innej reklamy. Jako że oboje nie byli przemęczeni stać ich było na ciekawą i żartobliwą wymianę zdań w tym zakresie. I gdzieś pod banerem hasła „Rozkwitaj”, zresztą o ile się nie mylę również tytułu całkiem niezłego tomiku poetyckiego polskiej poetki Violetty Andrzejczak przystanęli i zrobili sobie zdjęcie. Dokładnie rzecz biorąc poprosili jakiegoś przechodnia, aby cyknął im zdjęcie przedniej marki telefonem komórkowym z fantastycznie rozbudowanym aparatem cyfrowym. Ich twarze promieniały radością. Oboje całkiem fajnie wyszli na tym zdjęciu, a jak wspomniałem byli nieźle dobrze i starannie ubrani i uczesani, no piękni po prostu, że gdy kiedyś – dużo później – ona wrzuciła to zdjęcie w media społecznościowe szereg jej obserwatorów pozazdrościło jej w sposób absolutnie nie zakłamany. Nikt nie miał pretensji, że nie pasują do siebie, że są źle dobrani, że on nie odpowiada wysokim wymaganiom dla partnera niebywałej urody influencerki i że jej nie sprosta. Pewnie działo się tak też dlatego, że ona wcale nie była influencerką na topie i nie miała najwyższych, ogólnopolskich aspiracji. Ilość hejterów była doprawdy znikoma, bo ci zainteresowani byli znacznie bardziej problemami osób na topie, czy najróżniejszymi kwestiami politycznymi, których co jak co, ale nie brakuje, a wręcz przybywa w zastraszającym tempie i nie ma w tym wcale a wcale przesady. Było dla niej czymś w pełni wygodnym, że on odpowiadał oczekiwaniom osób śledzących jej profil, co zresztą okazało się dopiero po ładnych kilku miesiącach ich znajomości, bowiem całkiem długo zwlekała z wrzuceniem tego zdjęcia do socialmediów. Zdjęcie mówiło, hej, oto właśnie jest para, która świetnie do siebie pasuje. Zdjęcie mówiło, hej, oto jest para, która darzy się zaufaniem i oto jest para, która wręcz musi się dobrze rozumieć. Zdjęcie mówiło, oto jest para, która niezmiernie się cieszy z bycia razem. To właśnie to, z pozoru niewinne zdjęcie, przekonało ładnych kilka osób, żeby mocniej zainteresować się jej działalnością. Skoczyła w górę sprzedaż któregoś z towarów, a kwestia ich związku przełożyła się wymiernie na jej zyski z działalności influencerskiej. Znów wygrał komfort, który po raz kolejny umocnił tę parę w postanowieniu bycia razem. Nie mieli żadnych racjonalnych powodów, aby tej znajomości się nie przytrzymać na dłużej, więc się jej przytrzymali. Drobne sprzeczki o na ogól niedorzeczne sprawy nie były w stanie im przeszkodzić, a więc nie przeszkodziły. Proste?

Jednym słowem oni wcale niespecjalnie musieli wychodzić z własnej strefy komfortu, co umacniało ich w tu i teraz, a nawet całkiem mocno cementowało ich związek. Narrator powyższego trochę im zazdrościł, bo opisując te, czy inne zdarzenia z ich barwnego i kolorowego życia niestety niejednokrotnie musiał z tej strefy wychodzić, no ale i on lubił obserwować i opisywać tę nieprzeciętną parę, dlatego czasem czynił większość akapitów raczej z niekłamaną i szczerą intencjonalnie przyjemnością. Jednym słowem wszyscy byli zadowoleni, czyli sprawy zmierzały w jak najlepszym kierunku, bowiem dlaczego miałyby tak nie zmierzać?

 

Edytowane przez Leszczym (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Gra-Budzi-ka   Zegarek Korzeniowskiego nie musi się śpieszyć, skoro jego właściciel i tak wszędzie jest pierwszy przed czasem!   Choć czas płynie wartko w Szczecinie, U Mistrza - w całkiem innym  terminie. Gdy Robert przyspiesza, Zegarek się wiesza, Bo złapał zakwasy w sprężynie!  
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @Berenika97 Zgadzam się i przypadki są różne,  rodzice z znieczulicą, czyli rób co chcesz oraz tak zwane trudne dzieci.
    • @viola arvensis   nie przypuszczałem, że ktoś na to wpadnie.   Ty, Ty mnie nie zaskoczyłaś:)   ten wiersz to  doświadczenie numinotyczne z elementami jaźni głębokiej.   wydało mi się to najbardziej właściwe do opisania głębi stanu ducha.   można powiedzieć, że to jest właśnie trzeci wymiar duchowości o którym piszesz.   dziękuję:)   piękna sprawa:)  
    • Ucieszyłam się, nie powiem, choć to może raz ostatni: jeszcze krwawię, jeszcze płonę, jeszcze zbieram życia płatki. Jeszcze stara tak nie jestem, jeszcze okres mam, choć rzadki. Jeszcze kochać się chcę, jeszcze, choć na twarzy mam już zmarszczki. Menopauza jest jak memy: smutna, brzydka, uciążliwa,  chociaż czai się za rogiem -  to mnie jeszcze nie dobiła. Jeszcze walczę, jeszcze piszę, jeszcze płodzę dużo wierszy. Jeszcze w bólach rodzę wnioski, choć niektóre już się zeschły.  Jeszcze zdarza mi się kwitnąć. Jeszcze w lustrze się uśmiecham. Jeszcze zdążę i przekwitnąć, chociaż na to tak nie czekam.   Do młodości ody piszą. A kto śpiewa: Menopauzo?! skóra wiotka, piersi wiszą,  nie ma się czym chwalić bardzo. Jest wstydliwa i niemiła, potem rzuca na kolana. Nerwy stroi i rozstraja - menopouza niekochana. Jednak chcę jej oddać honor - wieńczy dzieło niczym ciąża. A to etap jest, nic złego,  każdy człowiek nim podąża.   Apeluje o uznanie innych stanów, więc i tego: meluzyno, melpomeno, menopauzo - moje meno!
    • @Wiechu J. K.   Ale można już winić za niechęć do edukacji w tej materii. To są rodzice z innego pokolenia, bardziej świadomego - mają pod ręką media, poradniki, psychologów, pedagogów.    A jednak  niektórzy są pancerno- odporni , bo oni wiedzą lepiej. Jak koleżanka - pedagog - próbowała wyjaśnić ojcu , że z synem, lat 13 powinien udać się do specjalisty, bo widzi symptomy depresji - to najpierw ją wyśmiał, obraził i stwierdził, że ma na to swoje lekarstwo. Czyli masz rację - "infekcja genetyczna", ale to ich nie usprawiedliwia. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...