Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Jesteś naiwna
Wpadłaś przez otwarte okno
do nieznanego domu
Przecież on nie wie jakiej ziemi ci potrzeba
On nie będzie ci śpiewał
Nie odsłoni zaspanego kwiatu
A gdy skaleczy niezdarną dłoń
o twoje niesforne kolce
Zapomni o tobie, odtrąci
A ty zwiędniesz, naiwna
Tak jak zwiędły naiwne przed tobą

 

Jesteś pochopna
Zakochałaś się w jego włosach
Wyrwałaś korzeń z matczynej gleby
Nie posłuchałaś 
On cię zamknie pod szklanym kloszem
Nie urośniesz
Nie zapuścisz korzenia
Nie rozłożysz pięknej czerwieni kwiatu
Zwiędniesz, pochopna
Tak jak zwiędły pochopne przed tobą 

 

Jesteś głupia
Bo chociaż boli
Ty szukasz cienia
Chowasz się przed Słońcem
Wspinasz się po kamieniach
Nie pijesz już wody
Zwiędniesz, głupia 
Tak jak zwiędły głupie przed tobą

 

O! różo, co wpadła przez otwarte okno
Jesteś naiwna, pochopna i głupia
Nie zmienisz natury
Przyszło ci żyć dziko
A ty wpadłaś przez otwarte okno
do nieznanego domu
Zwiędniesz, różo
Tak jak zwiędły róże przed tobą
 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Wszystko trafne, choć to najważniejsze...,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      nie wiem, czy się podpisuję... Ale na pewno skłoniło do przemyśleń. Pozdrawiam  
    • @Rafael Marius ludzie mordują, też się rozbierają, też chodziłam tak nago po śniegu:) i się w nim kopałam, nie zarobiłam  nic:)
    • Z wysiłkiem księgę pod połą płaszcza trzymałem By przed niepożądanym zasłonić ją wzrokiem; Przez przystani stare uliczki przemykałem Z rozedrganym spojrzeniem i nerwowym krokiem.   Matowe okna, skryte wśród cegieł odartych Zerkały podejrzliwie jak gna mnie potrzeba. Na myśl o tym co kryją, czułem nieprzeparty Zew zbawczego widoku błękitnego nieba.   Nikt nie widział jak wziąłem tę rzecz, a mimo to,  Echo tego śmiechu w mej głowie wciąż krążyło, Mogłem tylko zgadywać z jak ciemnych światów zło  Czaiło się w tomiszczu, które mnie skusiło. Każdy krok cięższy - mury jednakie i mroczne -  A w dali za mną człapały stopy niewidoczne.    I Howard (Fungi from Yuggoth, sonet nr. 2. Teraz widać, że to poemat w odcinkach w formie sonetów. Jeszcze niedawno nie wiedziałem, że Lovecraft był też poetą, a co dopiero że takim...):   I held the book beneath my coat, at pains To hide the thing from sight in such a place; Hurrying through the ancient harbor lanes With often-turning head and nervous pace.   Dull, furtive windows in old tottering brick Peered at me oddly as I hastened by, And thinking what they sheltered, I grew sick For a redeeming glimpse of clean blue sky.   No one had seen me take the thing—but still A blank laugh echoed in my whirling head, And I could guess what nighted worlds of ill Lurked in that volume I had coveted. The way grew strange—the walls alike and madding— And far behind me, unseen feet were padding.
    • @hollow manSuper ! Dopisz część trzecią...Tatuś Pozdrawiam:)
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Ten ragment mnie  najbardziej poruszył, bardzo autentyczny . Utożsamiam się . Pozdrawiam. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...