Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

                                              - dla Belli

 

   Pozostający jednym z pałaców, należących do rodziny księżniczki Mayi na jej rodzinnej planecie - podczas gdy Jezus z żonami, jak już wiesz, drogi Czytelniku, udał się na spacer nad ocean - Mil połączył się telepatycznie z Bellą. 

   - Minha Querida, jak się dziś czujesz? - zapytał, wysławszy jej myślowe uśmiech i pocałunki. - Gdzie teraz przebywasz? I co u Ciebie dobrego? 

   Poczekał chwilę na odpowiedź, ponownie uśmiechając się w myślach. 

   - Meu Mil, jestem teraz w Brazylii u rodziny - zaczęła odpowiadać. - U mnie samej tudo esta bem, wszystko jest dobrze. Ale rodzina ma pewne kłopoty. Dlatego tu przyleciałam. 

   Zawahała się przez chwilę i owo króciutkie wahanie było tyleż wyczuwalne, co widoczne. Mil przecież odbierał obraz rozmawiającej z nim Belli. Także ton myśli, oddających jej smutny nastrój był wyraźny. 

   - Czy mógłbyś pomóc? - podjęła po chwili. - Wysłać mi trochę energii. Jest tutaj tak, jak powiedziałam - i jak czujesz. Dlatego... 

   - Zrobię to, pewnie - odparł zapytany. - A zarazem mam pomysł. Prośbę. Pozostaw na trochę owe kłopoty i... - teraz Mil zawahał się, szukając najbardziej odpowiedniego słowa. - I zjaw się tutaj. Wiesz, gdzie jestem, więc nie mówię, gdzie znajduje się owo "tutaj"... 

   - Wiem - odpowiedziała. - Daj mi czas, zjawię się najpóźniej dziś wieczorem - zapewniła, uprzedzając - a dokładniej widząc w jego umyśle pytanie, kiedy to nastąpi. - Czekaj na mnie i cuide de si mesmo, dbaj o siebie - uśmiechnęła się wdzięcznie czując zamiar Mila - że chce przesłać jej kolejne metapocałunki. 

   - Cuide de si mesmo - powtórzył powoli. - Mm...  zrobię ci niespodziankę - zapowiedział z uśmiechem. 

   - Oby nie trwającą zbyt długo... - pokiwała żartobliwie palcem. 

   Teraz na Mila przyszła kolej zapewnić. 

   - Poproszę Mistrza o czasopomoc. 

   Nim po chwili Bella zakończyła metarozmowę, przesłali sobie jeszcze wzajemnie miłosne uśmiechy... 

 

                              *     *     *

 

   - Ach, więc to jest esta surpresa, ta niespodzianka - Bella spojrzała na Mila z ukosa udając, że się krzywi. W rzeczywistości na swoim duchowym poziomie nie robiła tego już nigdy. Co nie oznacza, że podobało jej się zawsze i wszystko. - Może być, może być - uśmiechnęła się, gdy dzięki Jezusopomocy znaleźli się na gdańskiej Starówce przed budynkiem Aparthotelu Baltic * . - Przyda mi się dla odsunięcia umysłu od rodzinnych trudności...  Fale para voce, opowiedzieć ci? - zapytała retorycznie wiedząc, że chętnie posłucha. - Rozumiem, że potem spacer, kolacja i znowu spacer. Zupełnie jak w małżeństwie - zaśmiała się. - Tylko będziemy przysiadać na krzesełkach mijanych restauracji od czasu do czasu... - położyła sobie dłoń na brzuchu. - To już prawie koniec drugiego miesiąca, como voce sabe, jak wiesz. 

   -  Como eu sei, jak wiem - Mil ostrożnie położył swoją dłoń na brzuchu Belli tuż obok jej dłoni. - Jest bardzo żywiołowa, jak czuję - powiedział. 

   - Wdała się w mamę - roześmiała się ponownie. 

   - Nic dziwnego... - westchnął żartobliwie Mil. 

 

                              *     *    *

 

   - Wszystko nam smakowało, było delicia, pyszne - pokazała na siebie. - Wybrałeś dobrą restaurację ** . Szkoda, że nie ma tu brazylijskiej... - z pozornie przekornym uśmiechem udała, że się droczy. - Teraz spacer będzie wręcz koniecznością, aby zasnąć spokojnie i spokojnie spać...

   - W takim razie chodźmy - uśmiechnął się do Belli wstając, by pomóc odsunąć jej krzesło, odstawić je i podać płaszcz. 

   - Chodźmy - potwierdziła. 

 

                              *     *     *

 

   Później, przytuleni, spacerowali dobrą godzinę rozświetlonymi uliczkami Głównego Miasta *** . Przysiadając po drodze kilka razy, gdy tylko Bella czuła, że pora na krótki postój. 

   - Może wracajmy do hotelu - zaproponował Mil po ostatniej przerwie w spacerze. - Trochę jest ci ciężko. Masz - macie za sobą długi dzień, a i dla Ciebie, i dla naszej Kruszynki czas spać. To już za rogiem, kilkadziesiąt metrów w tę stronę - wskazał. 

 

                              *     *     *

 

   - Boa noite, dobrej nocy - Mil ucałował czule Bellę tuż przed tym, gdy położyła się wygodnie i przytuliła doń. - Durma em paz, śpij spokojnie. 

   - Boa noite - odwzajemniła życzenie i pocałunek. - I ty śpij spokojnie. W razie czego cię obudzę... - uśmiechnęła się chwilę przed zaśnięciem. 

 

                              *     *     *

 

   Słoneczna pogoda o poranku była uśmiechem Mamy Ziemi dla nich trojga... 

Cdn. 

 

* Aparthotel "Baltic" mieści się na gdańskiej Starówce przy ulicy Kleszej 2.

** Wyszedłszy zeń w prawo i idąc prosto, dochodzi się do Pierogarni "Stary Młyn". 

*** Tabliczki, umieszczone w wielu miejscach wspomnianej Starówki informują przechodniów, iż znajdują się właśnie w obszarze Głównego Miasta. Czytelnik, chcący przekonać się o tym, zawsze może tu przyjechać.

 

   Gdańsk, 29.04.2023

 

    

   

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Edytowane przez Corleone 11
Dodanie fotografii (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Obcy w moich bramach, Choć uprzejmie się zachowuje, Nie mówi tak, jak mówię ja —   Myśli jego nie odgaduję. Widzę twarz, oczy i usta, Ale duszy za nimi nie czuję.   Moi właśni krajanie, Mogą czynić dobrze lub źle, Lecz poznaję kiedy kłamią, Oni zaś znają kłamstwa me; I nie trzeba nam tłumaczy, Gdy dobijamy targi swe.   Obcy w moich bramach, Może być podły lub miły, Lecz nie umiem powiedzieć jakie Jego nastrojem rządzą siły; Lub, czy Bóstwa jego dalekich ziem, Znów w jego krwi zagościły.   Moi właśni krajanie, Choć wielu diabła za skórą ma, Przynajmniej słyszą to, co ja słyszę, Widzą to samo, co widzę ja; I co myślę o nich i im podobnych, Oni myślą o takich jak ja.   Takie były ojca mego słowa; Moje się z nimi nie rozminą: Niech ziarna z jednego są snopa Z jednego krzewu grona spłyną, Bo zęby naszych dzieci ścierpną Przez gorzki chleb i wino.   Od tłumacza: Mamy tu nawiązania biblijne, przełożone za Biblią Tysiąclecia. Mogą brzmieć dziwnie, ale nie mnie kwestionować: The Stranger within my gate - Obcy w moich bramach - Księga Powtórzonego Prawa 5:14 Ere our children's teeth are set on edge - Bo zęby naszych dzieci ścierpną - Księga Jeremiasza 31:29    I Rudyard: The Stranger within my gate, He may be true or kind, But he does not talk my talk— —  I cannot feel his mind. I see the face and the eyes and the mouth, But not the soul behind.   The men of my own stock, They may do ill or well, But they tell the lies I am wanted to, They are used to the lies I tell; And we do not need interpreters When we go to buy or sell.   The Stranger within my gates, He may be evil or good, But I cannot tell what powers control— —  What reasons sway his mood; Nor when the Gods of his far— off land Shall repossess his blood.   The men of my own stock, Bitter bad they may be, But, at least, they hear the things I hear, And see the things I see; And whatever I think of them and their likes They think of the likes of me.   This was my father's belief And this is also mine: Let the corn be all one sheaf— —  And the grapes be all one vine, Ere our children's teeth are set on edge By bitter bread and wine.
    • Lubieżność? Na pewno?  
    • @lena2_ "Okruchy dnia" - Emma Thompson i Anthony Hopkins - jedna ze smutniejszych historii romantycznych. Twoje miniaturki raczej nie o filmie, ale też ładne - krzepiące.
    • @FaLcorN   Kornel …          
    • @bronmus45 Wokanda sądowa w Krakowie  Sędziemu pani opowie  Z jakiego powodu  Jej mąż nie ma wzwodu   Okłada go lodem w alkowie   
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...