chlopiec Opublikowano 18 Kwietnia 2023 Zgłoś Opublikowano 18 Kwietnia 2023 Załkały gołębie pod lnianą poduszką, wyfrunął ksiądz spod ołtarza; policzył wszystkie krople rosy, nawlekł na krokwie kalendarza. Śniące kolana drażnią nos smukłym smyczkiem, oblało łąkę chłodne niedzielne tchnienie. Każde źdźbło trawy płynie pod policzkiem leniwie po skórze jak Brutusa sztylet. Malinowi bracia knują cichy rozejm. Wiódł wieżę z kości słoniowej cień malin. Hen w dole łopocze biała chorągiew; przemyka się jak lis między brzozami. Czemu się boję, we mgle chowam oddech? Nadchodzi nad las zmarszczka nocy. Pocałunek wypiekam jak pierwszy chleb, nim obrus lata nam spadnie na oczy. 3
Kwiatuszek Opublikowano 18 Kwietnia 2023 Zgłoś Opublikowano 18 Kwietnia 2023 @chlopiec Bardzo ciekawy wiersz. Pozdrawiam!
corival Opublikowano 19 Kwietnia 2023 Zgłoś Opublikowano 19 Kwietnia 2023 @chlopiec Zdaje mi się, że chwytam ukryty sens... ładnie go ubrałeś/łaś w słowa. Pozdrawiam :)
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się