Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Biorąc do ręki złożoną w kostkę nadzieję na lepsze jutro rozmiękam cała, w potoku wspomnień, czułości, w dotyku uczucia. Rozkładam nadzieję i dokonuję przymiarki... pasuje jak ulał, gdzieniegdzie poprzecierana, postrzępiona... ale jak dobrze znana. Ten znajomy zapach męskich perfum, ten doskonale wykrojony kształt, wszystko to przypomina o tym jak trudno było razem z nim wywalczyć lepszy, następny dzień. Uciec stąd ? jedyne co mi teraz przychodzi do głowy... ale nie muszę dokonać porządku w zakamarkach mojej duszy. Wyrzucić to, co stare i niepotrzebne, co przeszkadza mi w życiu, w dalszej egzystencji, co trąca mnie łokciem za każdym razem kiedy spojrzę na innego mężczyznę. Nie zawsze postępujemy zgodnie z naszymi zasadami, z naszym sumieniem, nie zawsze panujemy nad emocjami. Zgaga umysłu, kac moralny towarzyszą mi kiedy moje życie przesłania gęsta, dusząca mgła, która zakrywa mi figlarnie oczy, przenika mnie od gardła aż do stóp. Mając teraz na sobie starą, poznaną, przechodzoną nadzieję przychodzą mi do głowy różne myśli. Kłębią się niczym dym z kominów domków jednorodzinnych. W chwilach gdy szepty zamieniają się w krzyk, gdy dotyk obezwładnia nasze ciała, możemy tylko jedno....modlić się. Modlić się o to, by wspomnienia nie zostały przetworzone. W życiu każdego przychodzą momenty zmian, metamorfozy, przeistaczania się w inną jednostkę. Przychodzą chwile, gdy nasze ciała i umysły ogarnia demon tęsknoty. I stało się kości zostały rzucone, poza dźwiękiem uderzenia ich o blat stołu rozkwitła cisza. Cisza w postaci muru, który z sekundy na sekundę stawiał między mną a szufladą barierę nie do pokonania. Jak w transie oddalam się w głąb pokoju... już wiem że nadzieja, którą trafiło mi się przymierzyć wessała się w moją skórę, całkowicie zwarta z nią popadam w utęsknienie, zadumę, popadam w psychodeliczny stan karmiony przeszłością. Wiem, tak szybko jej z siebie nie oderwę... porządkowanie zakamarków mojej duszy odłożę na potem...
Ubrana w nadzieję na lepsze jutro zastanawiam się, czy po zdjęciu jej złożyć w kostkę i ponownie schować do szuflady??

Opublikowano

Niegłupie i ładnie spisane, ale jakoś mało i całościowy sens mi umyka. Uważam jednak, że posiadanie myśli i ich spisanie, nie czyni jednak utworu literackiego - zaledwie kartkę z dziennika lub pamiętnika.

Opublikowano

"Biorąc do ręki złożoną w kostkę nadzieję na lepsze jutro rozmiękam cała, w potoku wspomnień, czułości, w dotyku uczucia. Rozkładam nadzieję i dokonuję przymiarki... pasuje jak ulał, gdzieniegdzie poprzecierana, postrzępiona, ale jak dobrze znana. Ten znajomy zapach męskich perfum, ten doskonale wykrojony kształt, wszystko to przypomina o tym jak trudno było razem z nim wywalczyć lepszy, następny dzień. Uciec stąd - jedyne co mi teraz przychodzi do głowy. Ale nie muszę dokonać porządku w zakamarkach mojej duszy . Wyrzucić to, co stare i niepotrzebne, co przeszkadza mi w życiu, w dalszej egzystencji, co trąca mnie łokciem za każdym razem kiedy spojrzę na innego mężczyznę. Nie zawsze postępujemy zgodnie z naszymi zasadami, z naszym sumieniem, nie zawsze panujemy nad emocjami. Zgaga umysłu, kac moralny towarzyszą mi kiedy moje życie przesłania gęsta, dusząca mgła, która zakrywa mi figlarnie oczy, przenika mnie od gardła aż do stóp. Teraz, gdy mam na sobie starą, poznaną, przechodzoną nadzieję, przychodzą mi do głowy różne myśli. Kłębią się niczym dym z kominów domków jednorodzinnych. W chwilach gdy szepty zamieniają się w krzyk, gdy dotyk obezwładnia nasze ciała, możemy tylko jedno - modlić się. Modlić się o to, by wspomnienia nie zostały przetworzone. W życiu każdego przychodzą momenty zmian, metamorfozy, przeistaczania się w inną jednostkę. Przychodzą chwile, gdy nasze ciała i umysły ogarnia demon tęsknoty. I stało się kości zostały rzucone, poza dźwiękiem uderzenia ich o blat stołu rozkwitła cisza. Cisza w postaci muru, który z sekundy na sekundę stawiał między mną a szufladą barierę nie do pokonania. Jak w transie oddalam się w głąb pokoju. Już wiem że nadzieja, którą trafiło mi przymierzyć, wessała się w moją skórę, całkowicie zwarta z nią popadam w utęsknienie, zadumę, popadam w psychodeliczny stan karmiony przeszłością. Wiem, tak szybko jej z siebie nie oderwę.porządkowanie zakamarków mojej duszy odłożę na potem.
Ubrana w nadzieję na lepsze jutro zastanawiam się, czy po jej zdjęciu złożyć ją w kostkę i ponownie schować do szuflady??"


Zredagowałem troszeczkę, głównie wielokropki, które są niepotrzebne (bez takich wielokropkowych "niedopowiedzeń wydaje mi się ładniejsze) i błędy stylistyczne, które były (2 chyba). Miejsca, w których dokonałem poprawek wytłuściłem.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •  

      Miłość, jako nieludzka ponad miarę ludzkości,
      gdy uświadamia ci, opróżniając aktywne zbiory,
      kosmetyką nieznanych wejść — nie ma już odwrotu.

       

      Kiedy żyły integruje prądotwórczym pierwiastkiem,
      z nie wiadomo jakiego pochodzenia — tak pomyślisz...
      Na nowy początek pozwalając półkom się obudzić.

       

      Że nadal nie wiesz — jest opór: tej coś świadczy
      w zaprogramowany umysł, ciągątą jałowości do piątki,
      aby zrozumieć prawo jazdy bez trzymanki, ostrożnie!

       

      Kontroluj prędkość, której nie liczy się kilometrem,
      bez opłat za światło płacąc więcej niż pieniądz,
      ale z pożytkiem doświadczenia dla innych w podróży.

      [...]

      Powiedz im, aby za prędko nie wybielali z oka Ziemi...

       

      ________________________________________________________

      __________________________________________________________

       

      Spis treści:

      ***Organiczny intranet

      ***Gdy młodziwo staje się siarką do draski atawizmu

      ***Kiedy dyada wraca na swoje miejsce

      ***Gniazdo

      ***Z cieśniny

      ***Jest ich więcej

      ***Jak cię piszą — nie myśl, że tak samo widzą po dziewięciu godzinach lucydności

      ***Praktyczny oniryzm — metonimia

      ***W najprostszy sposób wytłumaczę

      ***Nad morzem w Rockanje

      ***Z wyjścia na wejście

      ***Medycyna niekonwencjonalna od Enkidu — nie tylko na raka

      ***Komplet uświęcony środkami — dzięki wiedzy MTJ

      ***Wasz tajny współpracownik wciąż działa w ukryciu

      ***Korektą rzeczywistości

      ***Jest twoja moczarka kanadyjska

      ***Ren ku haiku — kokoro no me

      ***Chociaż raz

      ***Saola — jedna z siedmiu strażniczek

      ***Jak rozsypane przekaźniki tworzą inny

      ***Zwińcie klocki

      ***Do wszystkich antenatów

      ***Gdy jeden rok śmiertelnika traktujemy jako jeden dzień Boga

      ***Gdzie jest Bóg?

      ***Niezniszczalna łodyga z bezludnej wyspy wskrzesza stary mikrofon

      ***Poza kompendium wiedzy

      ***FCE

      ***Hermafrodytyzm

      ***Każdy ma swoją Victorię!

       

      Z aktywnej molekuły przypominającej kształt krzyża (świeży tekst)

       

      Edytowane przez Nefretete (wyświetl historię edycji)
  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Marek.zak1 obejrzę:)
    • @Mel666 Bóg - u Ciebie z małej litery - schodzi na ziemię i razem z Nim archaniołowie Michał i Rafał.   To nie jest Bóg z ołtarza - tu przedstawiony jako "bóg",  który pije wino z gwinta pod sklepem.  Ma długie włosy. Ten obraz sugeruje mi, że jest to Bóg, który mieszka z nami, a nie nad  nami.   Aniołowie utracili swoją wiarę w samo "południe dnia świętego". To wymowny obraz. Wszystko się zapadło, zawalił się fundament.   "To twój codzienny bóg", czyli taki, jakiego widzisz. Widzisz go  pod sklepem, a nie jako sacrum.   "Jest bogiem nieporządku, niechlujności i zdziwaczenia" - odczytuję jako bałagan, brud i "odlot".   Nie wymaga ani porządku, bo sam nim nie jest, ani  czystości - sam jest nieporządkiem. To obraz Boga obecnego pod sklepem, nie nad nami.   On nie ocenia - uśmiecha się.   Z całego wiersza wybrzmiewa dla mnie najbardziej: "Tłum klaszcze  w rytm tej  dziwnej gry". Zamiast się modlić - klaszcze. Wszyscy to "kupują".     W kolejnych wersach pojawia się narrator: "Gabriel kręci dokumentalny film". Tu jego rola sprowadza się do  rejestracji rozpadu.   Mamy tu kolejne obrazy: squat, dym i zimne grzejniki.   Wygląda jak reportaż.   Końcowy wers: "Akcja!" jest w moim przekonaniu ironiczny. Tu wszystko jest już skończone.   Starałam się tu  tak ważyć słowa, by nikogo ten komentarz nie uraził . Pozdrawiam serdecznie .
    • Pamiętasz, przyjacielu, gdy będąc dziećmi kwiatów, przeszliśmy przez bramę do sztucznych rajów?   Nie potrzebowaliśmy kluczy od archanioła,  bo mając otwarty umysł  każde drzwi percepcji stoją otworem.    Chcieliśmy iść schodami do nieba albo jechać autostradą do piekła.  To było dla nas bez różnicy.    Las, w którym się zatrzymaliśmy opowiadał nam bajki i narzekał, że dawno nikt się w nim nie powiesił.    Tańczyliśmy na przydrożnych nieskończonościach, żeby złapać stopa  do najbliższej osobliwości.    (Na schodach lub autostradzie trudno złapać stopa)    Ludzie bali się naszego namiotu rozstawionego na stacji paliwowej A przecież każdy był w nim mile widziany    Pamiętasz, przyjacielu, jak napisałam ten piękny wiersz na pudełku od pizzy?   A ty musiałeś na nim machnąć farbami swoją Mona Lisę  – bo rozjechany wzrok nie pozwalał ci zobaczyć małych liter.    Pamiętasz, przyjacielu, gdy rzucaliśmy  kamieniami w nocne niebo?    To był wtedy jedyny sposób,  by dotknąć tej upragnionej przez nas  hollywoodzkiej Alei Gwiazd.   Nie żyliśmy przeciwko temu światu lecz dla świata który jeszcze nie nadszedł.    Nazwaliśmy się Psychonautami Każdy z nas miał swoją własną Misję Apollo  
    • @Nefretete ... kamień spogląda na niebo ogladano go i odrzucano wiele razy  przekazał tyle wiedzy a oni oni nie uwierzyli przemierzył galaktyki i wrócił aby ... ... Pozdrawiam 
    • @Benjamin Artur – dzień niepodobny do nocy... tramontate, stelle!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...