Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

                                               - dla Siostry

 

   Poświęciwszy odpowiedni czas, by wyglądać jak najlepiej, Soa zeszła do sali jadalnej na śniadanie. Mimo to była trochę niespokojna, czy w zmienionej fryzurze, której zrobieniu poświęciła najwięcej uwagi, Starszemu Nad Książęcą Służbą spodoba się jeszcze bardziej. Suknię wybrała błękitną - pod barwę oczu. Ze stylowym, wysokim kołnierzem i lekko podkreślającą talię i biodra. Krótko mówiąc: krojem wyprzedzającą epokę, w której się znalazła. Przejrzawszy się w zwierciadle stosowną ilość razy, z bliska i w oddaleniu kilku kroków, uznała, że wszystko jest, jak należy. I że pora wychodzić.

   Znalazłszy się tam, zajęła swoje poprzednie miejsce. Oczekując, że Starszy szybko zauważy jej obecności. Jej spodziewanie okazało się słuszne, bowiem podszedł do niej już po kilku minutach.

   - Panie - Soa wstała z krzesła na jego widok i dygnęła dwornie. - Jak się czujecie? 

   - Pani, mnie też miło cię widzieć - Starszy celowo odpowiedział bardziej bezpośrednio, delikatnie i prawie niewyczuwalnie zaglądając jej do umysłu. - Pozwolisz towarzyszyć sobie przy śniadaniu? I później podczas spaceru? Chciałaś zobaczyć miejscowy las, o ile pamiętam. 

   Speszyła się lekko. Mimo woli, bo przecież oczekiwała zaangażowania z jego strony. Takiego rosnącego powoli i naturalnie - krok po kroku. A może było to bardziej odczucie mentalnej wizyty w jej umyśle? Nie była pewna. 

   - Taak... Chciałam - odpowiedziała, wbiwszy spojrzenie w talerz z ultraporcelany. - Ale może najpierw zjedzmy? 

   - Oczywiście - Starszy uśmiechnął się, błyskawicznie odnajdując w sytuacji. - Co życzysz sobie, pani, by ci podać? 

 

                              *     *     * 

 

   Spacer okazał się nie tyle milszy od wspólnego śniadania, ile po prostu nasza bohaterka, czująca się przecież dobrze - vs, nawet bardzo dobrze - w obecności Starszego - w lesie, wśród drzew i innych roślin czuła się u siebie. Wśród majestatu i dążenia w górę ku światłu tych pierwszych i delikatności, a jednocześnie sile tych drugich. Wśród szemrzących łagodnie swoje opowieści dusz je zamieszkujących. I bez, rzecz jasna, przysłowiowego "jak". Do najbliższego było wcale blisko, a jeden z mieszkańców Księżyca, pozostawiwszy na potrzebny czas swoje zajęcia, zaprowadził ich. 

   - Jeśli mielibyście jakikolwiek kłopot z powrotem - rzekł im na odchodnym - wystarczy mnie wezwać przez to urządzenie. - Wręczył im komunikator wielkości pudełka zapałek. - Miłego spaceru - uśmiechnął się i odszedł. 

   Pamiętając zakłopotanie Soi, Starszy postanowił przejąć inicjatywę. 

   - Oto moje ramię, pani Soo - z uśmiechem postąpił naprzód w ich znajomości. - Idziemy? 

   Odruchowo spuściła wzrok, zdążywszy przedtem uśmiechnąć się lekko.

   - Idziemy - odpowiedziała, ujmując go pod ramię.

 

                              *     *     *

 

   Spacer okazał się nawet milszy, niż Soa się spodziewała. Także dlatego, iż - jak Starszy dał jej poznać - w świecie roślin orientował się całkiem dobrze. Jak się okazało, miał na imię Oleg. Schodził wraz z Soą ze ścieżek i wraz z nią pochylał się nad roślinami, przy których się zatrzymywała. I razem z nią podnosił głowę, by podziwiać strzelistość niektórych spośród drzew. Wyższych lub niższych, zależnie od czasu życia i tempa rozwoju oraz od gatunku, oczywiście. 

    Zebrawszy się na odwagę, Soa zadała Olegowi nurtujące jej uczucia i duszę pytanie.

   - Panie... Olegu - pokonała niepokój - co z nami?

Cdn.

 

   Voorhout, 30.03.2023

 

 

 

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Edytowane przez Corleone 11 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@Somalija

   I dlatego zostało zadane na końcu rozdziału. Jako ostatnie słowa, by zwrócić większą uwagę. 

   Dziękuję Ci bardzo

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

za literackie odwiedziny, czytanie i komentarz. 

   Serdeczne pozdrowienia . 

@Wiesław J.K. 

   Tak, Wiesławie - odważna. Tak samo w powieści, jak w rzeczywistości poza nią. Bywa, że takie pytania kobietom przychodzą z trudnością. Zdarza się, że i mężczyznom też. 

   Dzięki Ci wielce za kolejne już wizytę, czytanie i komentarz . 

   Pozdrawiam Cię serdecznie. 

    

Edytowane przez Corleone 11 (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Różaniec potężniejszy niż broń Różaniec kwiatów liliowej róży ma woń. Różaniec Miłości szlakiem przeżyty. Różaniec z duszy przeżyć uszyty. Różaniec najpiękniejszej duszy taniec. Różaniec życia mego kompanier Różaniec uśmiechu posłaniec Różaniec mój pokorny wybraniec Różaniec siły nosiciel Różaniec mój miły pocieszyciel Różaniec bogaty wnet marzyciel Różaniec stały mój obrońca. Różaniec promienieje odblaskiem słońca Różaniec moc jego trwa bez końca. Różaniec który daje mi siły, mój miły. Wybraniec duszy który we mnie niepokój ducha zawsze skruszy, mnie wysłucha cichym szeptem w stronę ucha. Przytuli ukoi uleczy, i pokornie mą duszę pocieszy!.
    • „Tam i tu”   Kiedyś z pewnością nadejdzie ten mój dzień, nikt go już za nic nie powstrzyma. Kiedy moje „ja” zamieni się w cień, a dusza moja będzie go wstrzymywać.   Trzymać i puszczać — niechętnie, powoli, żałobie miejsca płaczem ustępując. I gdy moje ego z siebie się uwolni, to pójdę za nią tam, gdzie jej oczekują.   Dochodzę, ale jakbym nie miał siebie, i czuję, że w sobie jestem, nie wchodząc. Nie widzę słońca ani gwiazd — ale wiem, że nie smutno mi pod mej duszy wodzą.   Trochę szaro i ponuro, nieznano. Przyzwyczaić się będzie trzeba — to początki. Bez słów jakieś rozkazy wydano, choć to koniec, rodzinne czuję się wątki.   Byłem tu już kiedyś — pierwsze myślenia, jednak jakoś cudem do życia wróciłem. Wpuszczony chyba tak, dla zwiedzenia, chwilę tylko, parę sekund przebyłem.   Tu trafia się na zawsze! — niektórzy snują, bo w miejsce to wchodzi się tylko raz. Ludzie wejść tu boją się, panikują, te wymiary zna tak niewielu z nas.   Niewielką różnicę w nich zauważasz, kiedy strach kończy rozpacze i żałości. I nie dziwisz się już, i nie rozważasz o dwóch tych światach — na dziś i na wieczności.   Leszek Piotr Laskowski
    • @andrew tenis modnym sportem:) może na emeryturze zacznę grać:)
    • @violetta Ładnie wyglądasz.  Taka młoda i takie dojrzałe, inspirujące wiersze.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Może zaczniesz tenis. Taraz...
    • @Nefretete Nie myślałem o kosmosie i nie tylko o kamieniu.  Znaki są wszędzie, we wszystkim.  I wszyscy próbują je odczytać.  Ci wielcy i prości. Z roznym skutkiem.  Mi się to udaje. Nie znaczy, że patrząc dwoje na to samo, tak samo odbieramy sygnały.  Pozdrawiam   
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...