Zło
-
Ostatnio w Warsztacie
-
MÓJ SZLOCH NAJ!
Kochać cię to nie był trud
Nie trzeba było silić się zbyt
Kochać cię to nie był znój
Ja piąłem się do twych ud
A jemu zbyt szybko opadł mit
Och, mój ból, ból cud
Wzięli cię na posterunek
Nie pytałem, dlaczego, jak
Nie wołałaś na ratunek
Nie myślałem dlaczego tak
Miał cię przez chwilę na wznak
Och, mój o mój męki szlak
Wszyscy chłopcy machają
Próbujesz im w oko wpaść
Wszyscy chłopcy wołają
Chcesz czułą chwilę skraść
Miał cię na liście "Na zaś"
Och, mój deszczowy płaszcz?
Kochać cię łatwo przyszło mi
Lekko też odeszło w dal
Kochając, byliśmy ciężcy, źli
Serca były harde od dni
Mieliśmy się przez parę chwil
Och, mój ból, twardy jak stal
(Opuszczanie zielonych rękawów)
WRZESIEŃ, WRZESIEŃ, I CIĄGLE WRZESIEŃ
Wojna w klęskę zmieniła się
Traktat jest spisany krwią
Lecz nie wpadłem im do rąk:
Przekroczyłem linie swe
Bardzo chcieli złapać mnie
Lecz im zbiegłem i jak zbieg
Żyję tu, w dzielnicy złej,
Pod przykrywką szpieg
Musiałem iść, całkiem sam
I życie porzucić swe
W szafie zbiór szkieletów mam,
Lecz nigdy nie znajdziesz gdzie
Snuję życia wątek, a w nim
Tam fakt, a tu mit
Kiedyś miałem imię lecz
Nieważne to, poszło precz
Nieważne to
Nieważne co
Ponieśliśmy zwycięstwo
A akt spisano krwią
Nie wpadłem do ich rąk
Chodzę po linie Być
Jest prawda, co ma żyć
I ta, co ginie w mrok
Nie wiem, w którą mam iść
Lecz nieważne to
Bo twój triumf miał
Tak miażdżącą moc,
Że niektórzy z nas
Myślą, jak zachować choć
Strzęp kronik o tym, jak
Odbywamy marny byt swój;
Beret, znoszony płaszcz
Łyżkę nóż i stół
Igrzyska i chleb
W które gladiator gra
Kamień, który rzeźbiarz tnie
Pieśni ku chwale, niech trwa..
Nasze prawo to wciąż
Pokój, rozumie, że
Chociaż strzela mąż
Żona kule nosi mu
I wszystko to w duszy mej
Wyrazy, co obrazem są
Słodkiej obojętności tej
(Są tacy, co miłością ją zwą)
Jej wysokości czczonej w krąg
Niektórzy mówią na nią Los
Lecz mieliśmy nazwy, co
Ciut bardziej intymne są
Nazwy te co wchodzą w głąb
I tak prawdziwe są,
Że dla mnie są krwią
A dla cieby jak proch
Nie potrzeba nam
By uchowały się
Jest prawda, co żywa jest
Prawda, co żyje w nas...
I ta, co umiera bez dram
Nieważne, z kim
Nieważne, czym
Żyję życiem tym
Które zostawiłem im
Zabić wciąż jest wrogiem mi,
I Nienawiść obcą też,
Chciałem nauczyć się kochać je,
Lecz całkiem nie wyszło mi
Raz chciałeś mnie oddać im
Lecz to nie dziwi mnie -
Stajesz wciąż po stronie tych,
Którymi gardzi serce twe
Twoje serce było o tu
Tu gdzie rój much masz
To jest kuweta Twych ust
A to twoja miska kłamstw
Dobrze służysz im, wiem
Lecz nie dziwi mnie to
Oni to twoja krew
A Ty - ich z kości kość
Nieważne, gdzie
Nieważne, że
Serwujecie historii bieg
W pasztecie faktów i kłamstw
Do was należy świat
Więc to nieważne i tak
Nieważny klan
Nieważny świat
Żyję pełnią mych lat
I pełnią każdego dnia
Przez przestrzeń i czas
Nie dam ich rozdzielić wam
Moja kobieta sprzyja mi
Me dzieci pójdą za mną w noc
Ich groby bezpieczne sąOd horroru takich jak wy
Od upiorów snów złych
W głębiach pocałunków ich
Korzeń mocno wbity mam
Żyję wciąż pełnią dni
Które zostawiłem wam
Zostawiłem igrzyska o chleb
W których nasz żołnierz grał
Kamień, który grabarz tnie
Piosenki, pisane na chwał..
Lewo ponad prawem, zabawa trwa
Pokój to wojna, wojna cały czas
Chociaż strzelam ja
Kule robi Diabeł w was
Bo ważne, z kim
Ważne Iść
Żyć całym życiem swym
I nie oddać go za nic
Ani Berlin, ani Rzym, ani Krym
Jak ty, co z Zabić zrobiłeś fach
Chciałem go uczynić kompanem mym
I nienawiść też, lecz tak chciał traf
Że całkiem nie wyszło mi
Raz przedstawiłeś mnie im
Próbowałeś, bo wiem, że -
Stajesz wciąż po stronie tych,
Którymi gardzę.
Je t'aime,
L. Cohen
PACTUS DIABOLICUS
Znam cud przemienienia w wino wody stągw
I obrócenia go w wodę znów, więc daj,
Bym, zasiadłszy do twej uczty w tę noc,
Wreszcie dostąpił Lucy in the Sky
Stwórz pakt, gdzie będę mógł złożyć podpis swój
Jestem wściekły i zmęczony wciąż
Więc ześlij taki pakt, ten traktat, co na zawsze już
Zwiąże kochanie me z miłością twą
Pękł nowy wiek, więc ulica tańcem gra -
Duszę zaprzedaliśmy, lecz jesteśmy wolni już
Tylko jedno z nas było naprawdę - ja
Tak mi przykro, lecz to nie ty, to Twój duch
Nie powiedziałem słowa, odkąd odeszłaś w dal,
Którego kłamca by nie powstydził się
Nie mogę uwierzyć, że idą zakłócenia fal
Byłaś mą ziemią, mym "przy zdrowych zmysłach jest"
Byłaś Dedalem moich lat
Pola wołają - pękł nowy wiek!
Duszę zaprzedaliśmy, lecz jesteśmy wolni już
Tylko jedno z nas było naprawdę - ja
Ty to nie ty, tylko Twój duch
Tylko jedno z nas było prawdziwe - to byłem ja
Mówią, że, grzechotnik gorzko żałował za swój grzech
Zrzucił łuski, by znaleźć, że w środku wciąż wąż jest...
Ale narodzić się na nowo to w obskurność wejść
Jad przenika samą ciała treść
Stwórz pakt, gdzie będę mógł wreszcie złożyć podpis swój
Jestem ciągle wściekły i zmęczony każdym dniem
Więc ześlij taki pakt, ten traktat, co na zawsze już
Przywiąże mnie do miłości Twej
Jestem zły i cały czas zmęczony
Chciałbym, by był traktat albo pakt
Między tym co ocalono
Z naszej miłości, z wpisem do akt
───0
-
-
Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach
-
- 49 odpowiedzi
- 1 642 wyświetleń
-
- 48 odpowiedzi
- 1 159 wyświetleń
-
- 47 odpowiedzi
- 1 131 wyświetleń
-
- 45 odpowiedzi
- 779 wyświetleń
-
- 35 odpowiedzi
- 987 wyświetleń
-
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się