Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

dziś w mieście wyjątkowo tłoczno

przeciskam się przez masy

niebo spogląda w dół zza zasłony

szczerząc się nieszczerze

 

idę główną promenadą

zza głów przesuwających się 

przed wzrokiem

dostrzegam jego postać

 

potykał się raz czy drugi

jakby czymś umęczony

 

choć w sumie to niewiele zauważyłem

może to i owo -

szedłem tylko wzdłuż

za innymi

szkoda że tamten

w przeciwnym kierunku

 

raz wzniósł może dłoń do góry

ku niebu swój purpurowy sztandar

czy parę urwanych słów -

za głośno było by go wysłuchać

 

jakaś facetka

podała mu chusteczkę

mignęła przez ułamek sekundy

urwana łza

 

na pewno radził sobie dobrze

innych jakoś nie zainteresował

a przecież nie jestem od nich lepszy

 

a tak zresztą to po co tym sobie

głowę zajmować?

 

zamyślając się na chwilę

tamten zniknął

 

ładna dziś była pogoda w mieście

pilnowałem teczki przed kieszonkowcami

a swego interesu

jak siebie samego

12 I 2023

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Edytowane przez koralinek (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@koralinek

Bardzo cenię sobie, gdy podmiot liryczny wypowiada się w pierwszej osobie.

Nie jest łatwo napisać taki utwór, jednak ten wiersz jest przykładem tego, że ty to potrafisz.

Poza tym, intryguje mnie ta postać przechodnia, który idzie w przeciwnym kierunku do wszystkich, jednocześnie pozostając przez nich niezauważony (lub może celowo ignorowany).

 

Opublikowano

@Giorgio Alani

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Skoro tak mówisz, to może coś w tym jest B). Dzięki zresztą za docenienie pracy.

Jak masz ochotę to możesz wyłapać nowotestamentalne nawiązania, wplotłem je tu by nadać określony wydźwięk utworu. Pozdrawiam i życzę miłej kawusi.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • „Kac”   Jeszcze głowa nie pracuje, szeptem mowa, mętny wzrok. Życie trwoni, czas marnuje — stan agonii, istny szok.   Wszystko boli, wszystko nęka, w uszach piszczy, nery łupią. W gardle smoli, żołąd pęka, brwi się marszczą w minę głupią.   Ciężko znaleźć myśli w toku — tylko człowiek jest tak głupi, by się czuć jak śmieć w rynsztoku; żeby struć się — wódkę kupi.   Zdychać, rzygać, odchorować, jeszcze powie: „Kwestia bycia, po to, żeby odstresować — bez imprezek nie ma życia!”.    A piąteczek już się kłania,  Weekendu miną radosną, po co tyle tu gadania, abstynencja? — z przyszłą wiosną.   Leszek Piotr Laskowski
    • @Alicja_Wysocka jedna mniej czy jedna więcej jeśli z chęcią się zaręczę, co horyzont, to atrakcje - znika całe męstwo babskie    ;(    
    • Zanim powiedziałeś, że to koniec - mrok siadał naprzeciwko. Patrzył w oczy tak długo, aż zacząłeś wierzyć,że nie ma wyjścia. Przepisał ci świat swoim alfabetem. Drzwi nazwał ścianą, okna - przepaścią. I uwierzyłeś fałszywemu prorokowi, który każde "jeszcze" przekłada na "nigdy". Przygniata żebra, aby serce przestało ufać we własny rytm. Twierdzi, że rozpacz to jedyny świadek twojego życia, odebrała ci już wszystko i zamknęła książkę. Kłamie!   Rozpacz nie jest autorem. Jest zbyt szerokim marginesem. Zostań, bo ta chwila jest pęknięciem skorupy. A wszystko, co żywe, zaczyna się właśnie od pęknięcia.  
    • ,, Pan jest łaskawy ,  pełen miłosierdzia ,, Ps 145    kamień  rzucony w przepaść  leci na żywioł  w ciemnościach    czasami  go przypominam  mimo ...   porywy chwili  wiodą na manowce    cudem opatrzność  wydostaję mnie na światło  przecieram oczy  nie wierzę że mogłem  tak błądzić  byłem blisko …   miłosierdzie Boże    żyję    nie przepadałem  kolejny raz   Jezu ufam Tobie    8.2026 andrew  Piątek, dzień wspomnienia  męki i śmierci Jezusa   
    • Czuje Marian gdzieś pod Tucholą, że straszliwie jajca go bolą. Tnie (krzyk długo się niesie) i porzuca je w lesie. Może doń się nie przypiedrolą.   *   Mutant Janek w pobliżu Abdery czuje ból jajec. Ma je aż cztery! Rżnie je tępym kozikiem, wieńczy dzieło swe krzykiem. Dobrze, że w lasach mamy kamery.          
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...