Marek Hipnotyzer Opublikowano 21 Kwietnia 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 21 Kwietnia 2005 opowiem wam o najnieszczęśliwszym dniu mojego życia poszedłem odwiedzić świątynię z jakiejś głupiej tęsknoty za ludźmi wpatrzony w kapłana przez dłuższy czas zacząłem zauważać szwy na jego słowach na jego gestach i beznamiętnej twarzy gdy wróciłem do domu poczułem pustynny piasek między palcami stóp i na piętach od tej chwili moje życie nie jest spokojne opuściłem matkę by opowiadać przypadkowym ludziom o kwiatach bez ubrań strojnych o ptakach nigdy nie głodnych o jutrze nieistniejącym mogłem zachować to dla siebie mogłem nie iść do świątyni mogłem nigdy jej nie opuszczać mogłem napisać wiersz
Agnes Opublikowano 22 Kwietnia 2005 Zgłoś Opublikowano 22 Kwietnia 2005 jestem zachwycona tym tekstem... pochłonął mnie całkowicie... może warto dokonać kosmetycznych zmianzacząłem zauważać szwy w jego słowach w jego gestach i beznamiętnej twarzy------szwy mogą być na czymś...ciekawie by brzmiało. choć to tylko sugestia... jeszcze końcówka...zostawiłabym większe niedopowiedzenie, wycinając fragment o wierszu, lub jakoś go zmieniając np tak:mogłem zachować to dla siebie mogłem nie iść do świątyni mogłem nigdy jej nie opuszczać mogłem napisać wiersz ogólnie tak jak już napisałam na początku, wiersz uwazam za baaaardzo dobry. jest odpowiedni klimat, czyta się płynnie, no i oczywiście... pozdr. Agnes
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się