Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Trzymam się z dala od boga
który podpuścił pierwszych ludzi.
Nie ufałbym temu błękitnemu władcy
z piekłem w zanadrzu.
Gdybym był pierwszym człowiekiem
bez namowy węża
zerwałbym owoc zakazany.

Pełznie przez moje żyły ten wąż z rajskiego ogrodu
co zaszczepił nam błogosławioną ciekawość
i potężne pędy do wiedzy.

Królestwo pytań nieśmiertelne
święć się imię twoje
wódź mnie na pokuszenie
prowadź do winnic odpowiedzi.

Opublikowano

Nie potrafię zrozumieć dlaczego zdecydowana większość osób nie uznających żadnej religii za słuszną bez wahania pisze Jahwe czy Allah wielką literą, natomiast w stosunku do chrześcijańskiego Boga używa litery małej. Przypomnę tylko, coś co zapewne jest powszechnie znane, że Jahwe z hebrajskiego i Allah z arabskiego znaczy po prostu Bóg (albo bóg jak kto woli, w każdym razie dopraszałbym się o pewną konsekwencje i niedyskryminowanie religii ;)
Jeszcze jedna analogia. w przypadku kiedy mówimy o Kościele jako instytucji,wspólnocie wiernych, używamy wielkiej litery, zaś kiedy myślimy o budynku piszemy kościół literą małą.
Dlaczego więc myśląc o Bogu wszechmogącym, Stworzycielu piszesz Robercie bóg, jakbyś miał na myśli np. jednego z wielu bogów greckich?
Tyle dygresji :)

Widzę w wierszu polemikę z księgą Genesis, pewną pretensjonalność w stosunku do Boga, który 'podpuszcza', któremu 'lepiej nie ufać', bo ma 'piekło w zanadrzu'. Jakoś pominięte zostało, że w zanadrzu ma także niebo :) ale widać peel ma jakieś rachunki do wyrównania z Bogiem i woli robić mu złość, postępując dokładnie odwrotnie niż nakazuje.
Zastanawiające jest, że mimo tego peel prosi (zapewne Boga, bo kogo innego?), żeby go prowadził, niejako dziękuje za dar ciekawości nazywając ją błogosławioną.
A więc bunt niekonsekwentny :)

Z technicznych uwag mam jedną: razi potwórzenie węża-wąż

Pozdrawiam serdecznie
Coolt

Opublikowano

to już są żarty o stało się z tym forum. ten wiersz nei powinien byc w tym dziale - jest prosty, banalny, mało interesujący, oklepany - i nie ma znaczenai subiektywizm czy obiektywizm.

pisze to tylko ze względu na moderacje która bardziej ugania się za tanią sensacją pod wierszem niż utrzymywaniem poziomu tekstów na forum.

Opublikowano

Nie zamierzałem wdawać się w żadne religijne rozważania,
bo to są tego typu dyskusje,że każdy i tak ma rację(-:
Pan jednak poruszył parę spraw,które muszę skomentować,jeśli nie chcę zostać uznanym
za ignoranta,niekonsekwentnego ateistę.

1.Nie wyznawanie żadnej z religii nie równa się z ich nie uznawaniem.
Uznaję ich istnienie.Nie da się przeoczyć(-:

2.Gdybym użył w wierszu słów "allach" i "jahwe",to z małej litery,
ponieważ staram się nazwy własne tak pisać."boga" też tak potraktowałem.

3.Dyskryminacja chrześcijaństwa?
Pan żartuje,a heretycy,czarownice ludzie nauki i temu podobne odstępcze elementy w grobach się przewracają.

4.Rozróżniam Kościół od kościoła.Jednak tego wyrazu nie ma w moim wierszyku.

5.Nie widzę wielkiej różnicy między bogami.Bogowie greccy,rzymscy,chrześcijański itd.,
przyjdą nowe epoki i może ludzie stworzą sobie innego boga,czy też bogów,
każdy od konkretnego zadania,żeby ich nie przeciążyć.
Zauważ mijające epoki,upadające kultury wraz z ich wierzeniami.
Aztekowie,Majowie,Egipcjanie,Grecy...
Nowe epoki,nowi bogowie.

6.Nie wspomniałem o niebie,że ma je w drugim zanadrzu,bo nie chciałem dwa razy używać słowa

"zanadrze",bo wiedziałem,że już i tak wyczerpę cierpliwość podwójnym zastosowaniem słowa wąż,
a nie chciałem nadmiernie ryzykować(-:

7.Nie mam żadnych rachunków z bogiem do wyrównania,a to z tego względu,
że nie wierzę w istnienie wiecznej istoty,zatem nie mogła ona sformułować nakazów
zgodnie z którymi nie postępuję.
Gdybym zresztą miał postepować jak mi nakazuje,
to co zrobiłbym z moją wolną wolą?
Ani myśli mnie opuścić(-:A to bardzo zazdrosne stworzenie
Wolna wola i nakaz-to rodziłoby rozdwojenie jaźni,a tego wolę uniknąć(-:
Pan mnie nie zna,więc skąd Pan wie jak postępuje?
Gdzie tu wiara w człowieka?(-:
Czy "bylibyśmy wszyscy występni,gdybyśmy nie trzymali się wiary chrześcijańskiej?"
Czy chce Pan powielać te światłe osądy światłych ludzi?

8.Nie prosiłem żadnego boga,by mnie prowadził,
prosiłem o to "królestwo pytań" które opiera się dogmatom.
Ono leży gdzie indziej,jest jak najbardziej z tego świata(-:

9.Jeszcze popracuję nad tym powtórzeniem słowa "wąż",jak coś wymyślę to zmienię,
ale nieszczególnie mnie to razi,przyznam.

Mam nadzieje,że niczym nie obraziłem Pana,bo nie było to moją intencją,
daleki jestem od złych intencji.Nikogo nie chciałem zranić.
Nie chciałem razić uczuć religijnych,
ale skoro niektórzy uznają coś takiego jak obraza uczuć religijnych,
to dlaczego miałoby nie być obrazy uczuć niereligijnych.
Sam uważam,że obie z tych rzeczy to totalna bzdura.

Pragnąłem jedynie ustosunkować się do komentarza.
Częściowo frywolnym stosunkiem do religii chciałem jedynie pomniejszyć powagę tej wymiany
myśli.
Spodziewałem się tu komentarzy typu:
To jest niezły wiersz,albo to jest wiersz do dupy.

Pozdrawiam serdecznie

Opublikowano

Miałem tu nic nie pisać ale:

skoro peel trzyma się z dala od boga to niech się trzyma
ale dlaczego słyszę słowa "nie ufałbym" - to tak jakby namawianie kogoś do nie ufania

"z piekłem w zanadrzu" - wyrażenie z języka codziennego, potocyzm

dalej

"Gdybym był pierwszym człowiekiem..." - gdybym był, jakieś niepoetyckie gdybanie
"...tysiące razy zerwałbym owoc zakazany" - wyrażenie także potoczne i codzienne jak kiszone ogórki, ale skoro peel trzyma się zdala od boga to dlaczego w jego świadomości istnieje jakiś zakazany owoc?

"zrywam" - czyli wychodzi na to, że peel jest pierwszym człowiekiem, bez sensu

"Pełznie przez moje żyły ten wąż z rajskiego ogrodu - a może jad węża płynie?
co zaszczepił nam błogosławioną ciekawość - błogosławiona ciekawość toż to paradoks!
i potężne pędy do wiedzy."

O dalszej części nawet nie wiem co mam myśleć. Uważam, że ten wiersz jest nieudaną próbą ukazania człowieka zbuntowanego. (tutejszy peel to tylko marniuteńki cień cienia Konrada z III cz. "Dziadów")
Bardzo pretensjonalny, nieciekawy.
Nie podoba mi się. Do warsztatu.

Do poprawki w całej długości.

Opublikowano

Moje uczucia religijne bynajmniej nie zostały obrażone, bo też obrażam się na cokolwiek wyjątkowo trudno :)
Nie jestem też bynajmniej za nawracaniem kogokolwiek na siłę, jeśli ateiście jest dobrze ze swoją wiarą w nieistnienie Boga(bo to też jest jakaś forma wiary, pewności wszak nie mamy), to w pełni akceptuję taką sytuacje.

Postuluje o pisanie Boga wielką literą, nie dlatego że uważam Go za lepszego od innych, ale:
po pierwsze z tej racji, że jest to coś w rodzaju imienia (na tej samej zasadzie co Jahwe czy Allah), nazwa własna a nie po prostu jeden z bogów;
po drugie zaś że pewien absolut przyjęło się pisać wielką literą. Chociażby dla Indian czym innym jest duch niż Duch. Postuluje, co nie znaczy, domagam się. Każdy niech pisze tak jak uważa za stosowne :)

Co do dyskryminacji chrześcijaństwa, ma Pan rację. Żartowałem sobie, dołączyłem nawet potwierdzający to uśmieszek ;) grzechy kościoła (katolickiego) są mi dobrze znane i ubolewam nad nimi.

Wszystkie 'oceny', a dokładniej próba zrozumienia dotyczyła peela, a nie autora, który słusznie zauważył, że go nie znam i oceniać nie mam prawa :)

W jednym się jednak pogubiłem: skoro peel Boga nie uznaje, to do kogo wypowiada 'prowadź'? albo kto pobłogosławił?

Pozdrawiam serdecznie
Coolt

Opublikowano

Jednak dziś.

Do Tera:

Pytam się,kto ma prawo oceniać poziom poezji?
Poloniści,krytycy,kto?
To są jakieś uniwersalne kryteria?

Pozdrawiam

Do Bartosz Cybul:

"namawianie do nie ufania"-taka mała wrzutka antyewangelizacyjna(-:
skoro namawiają cię do wiary,to czemu ty nie możesz namawiać do niewiary?

"z piekłem w zanadrzu"-potoczne wyrażenie,jak najbardziej,
tylko co z tego?to zarzut?
nie jestem pierwszym,który robi takie rzeczy,
według mnie nie ma w tym nic złego

"Gdybym był pierwszym człowiekiem"-niepoetyckie gdybanie?
a "gdybym miał niebios..."-W.B.Yeats,
albo "gdybym mógł tylko..."-J.Morrison

"...tysiące razy zerwałbym owoc zakazany"-
tu już zmieniłem,ale gdy przemyśle to jeszcze,nie wykluczę,że do tego wrócę

"owoc zakazany"-należy połączyć z "gdybym był pierwszym człowiekiem"
i wyjdzie niepoetyckie gdybanie.Zatem istnieje on w gdybającej świadomości.

"zrywam"-przyznaję rację i kasuje ten wyraz.

"Pełznie przez moje żyły ten wąż z rajskiego ogrodu"-miałem napisać
tak jak brzmi Pana propozycja,ale to byłoby oklepanie,a tego w tym wierszu mamy dość.

czemu "błogosławiona ciekawość" jest paradoksem,ja bym rzekł,że ratunkiem,to pcha człowieka do przodu,bez ciekawości nie padłoby ani jedno pytanie.

"zaszczepił pędy do wiedzy"-faktycznie,nie pamiętam czy można zaszczepić pędy,musiałbym spojrzeć do podręcznika od biologii.
kto chce logiki,niech spojrzy na świat(-:

Ustosunkowałem się do konkretnych argumentów.

"O dalszej części nawet nie wiem co mam myśleć. Uważam, że ten wiersz jest nieudaną próbą ukazania człowieka zbuntowanego. (tutejszy peel to tylko marniuteńki cień cienia Konrada z III cz. "Dziadów")
Bardzo pretensjonalny, nieciekawy.
Nie podoba mi się. Do warsztatu.

Do poprawki w całej długości."
-ma Pan pełne prawo do takiej opinii.
Pozdrawiam

Do Coolt:

"Bóg istnieje" i "Bóg nie istnieje" to puste zdania.
Jednak pełne emocji,choć bez racjonalnych podstaw.

"skoro peel Boga nie uznaje, to do kogo wypowiada 'prowadź'? albo kto pobłogosławił?"

jest tam napisane:

"Królestwo pytań nieśmiertelne
święć się imię twoje
wódź mnie na pokuszenie
prowadź do winnic odpowiedzi"
a zatem
Królestwo pytań nieśmiertelne
prowadź (mnie) do winnic odpowiedzi.

pobłogosławili tę ciekawość,
a raczej błogo ją sławią,ludzie.
Nie musiał tego uczynić Bóg(z dużej litery-pojedynczy ukłon w Pana stronę).

Również pozdrawiam

Opublikowano

Lubię wiersze roberta x. (celowo z małej litery). A dyskusja nad nimi przymina mi świetny tekst S.J. Leca(celowo z dużej litery):
"A może właśnie mnie Bóg wybrał sobie na ateistę"
Pozdrawiam wszystkich myślących pozytywnie niezależnie od form i kanonów jakimi ta sztuka im się udaje.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



jest paradoksem, gdyż

"błogosławieni ci, którzy nie widzieli a uwierzyli" a z tym wiąże się ciekawość (oczywiście nie ciekawość = pragnienie wiedzy, nauki itp.)
Nie, że będę tu wykładał jakieś frazesy religijne (wcale nie przyjmuję stanowiska wierzącego czy niewierzącego w swojej wypowiedzi), ale jeśli rozpatrujemy tekst pod względem religijności/niereligijności (czy też pod każdym innym względem) bądźmy konsekwentni w wyrażaniu swoich myśli: wierzę albo nie wierzę, zgadzam się lub się nie zgadzam, coś mi się podoba albo nie itp. itd.
Opublikowano

Do Tera:

Dzięki Tera za dyskusję,
w której i tak wszyscy mieli rację,a reszta się myliła(-:
Jak już mamy Leca to:"I cóż ty na to Fizyko?
Oziębłość stosunków ludźmi powstaje wskutek tarć pomiędzy nimi."
Mam nadzieje Tera,że nie uznamy tego za tarcie.
Ja nawet lubię jak ze mną ktoś się nie zgadza(-:
Pozdrawiam

Do Aquila Balena:

Dzięki za pozdrowienia,
ja również posyłam.
Lec jest w swoich "Myślach nieuczesanych" naprawdę ok(mniemam,że
cytat jest właśniez nich wyjęty,bo mam jedynie kilkanaście).

Do Bartosza Cybula:

"błogosławieni ci, którzy nie widzieli a uwierzyli" a z tym wiąże się ciekawość
-rozumiem co Pan ma na myśli
ale dalej nie zgadzam się,że to co napisałem jest paradoksem,
jednocześnie nie mam nic przeciwko paradoksom.Są w porządku(-:

i jeszcze:
"bądźmy konsekwentni w wyrażaniu swoich myśli: wierzę albo nie wierzę, zgadzam się lub się nie zgadzam, coś mi się podoba albo nie itp. itd."
-jak ... kocham nie widzę w tym wierszu niekonsekwencji
(a proszę mi uwierzyć że potrafię psać z zamkniętymi oczami)
Pozdrawiam serdecznie

Bardzo wątpię,czy ten wiersz zasługuje na aż tak długą dyskusję.
Zdarzało się,że pisałem lepsze wiersze,może i rzadko,ale się zdarzało,
myślę sobie(-:

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



ja również lubie jak ktoś sie ze mną ze mna nie zgadza, ale tytlko wtedy kiedy prowadzi to do jakiejs owocnej dyskusji a nie powtarzaniu tego samego.

również pozdrawiam
tera
Opublikowano

Do Tera:Podzielam pańskie zdanie,a więc jednak do czegoś doszliśmy(-:
Również pozdrawiam

Do Bartosz Cybula:
Nadal pozostaję przy swoim,Pana argumentacja do mnie nie dotarła.Może jeśli uda się Panu jaśniej jeszcze to wyjaśnić,jak Pan oczywiście ma nadal na to ochotę.
Pozdrawiam

Opublikowano

Pierwszy wers jest niepotrzebnym powtorzeniem tytulu i brak szacunku dla czytelniczego czasu albo megalomiania (niezamierzona?) Autora; nie wiem. Ale czy o rzeczach względnie wielkich, prowokująco malą literą,trzeba mówić w sposob tak szumny?

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • II.
      Wujek Wołodia ma do tego dryg (Ty wiesz, co!)

      Byliśmy na rowerze: ja, kumpela, i jej gach,
      Nagle mi puściły śruby w mimośrodzie!
      Rama mnie bach, spodnie w piach,
      Rower do kasacji, przyrodzenie jakbym dopiero co się urodził!

      Ale w Piterze mówią, że mój sąsiad, były szpieg , jeden z perełek z korytka KGB,
      Wujek Wołodia, tak nazywają go, ma do tego niezły dryg…

      — Wujek Wołodia?
      — Wujek Wołodia!
      Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci!
      Wujku Wołodia, dokręć śruby mi!
      Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig!
      Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi!


      Posiedź jeszcze, wujek Wołodia dokręci kilka śrub.
      A ciocia Natasza nas zaszyje, milcząc jak grób!
      Cała rodzina, cały blok ją na zabój kocha!
      Ciocię znaną jako Bomba (albo Gocha Locha),
      kochają wszyscy, a do tego, prokuratorski złożyła ślub!

      Więc, ciociu, co jeszcze możesz nam zszyć? Wujek Wołodia nam wszystkim kibić tak zwęził, że zaczęła pić!
      Wszystkich nas związała jego wątpliwego wątku wątła nić!

      — Wujek Wołodia?
      — Wujek Wołodia!
      Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci!
      Wujku Wołodia, dokręć śruby mi!
      Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig!
      Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi!


      Wuju, wy, chwała ci chór wujów dostojny!
      Wuju złamany, odkręć śruby tej wojny!

      Wujku Wołodia, d dokręć śruby!
      Wujku Wołodia, d, dokręć śruby!
      Wujku Wołodia, dokręć, błaga cię Twój lud,
      Wujku Wołodia, rozkręć, blogi, Twój lód błogi!

      Wujku Wołodia, do kręć do wszystkich.... śrub!
      Wujku Wołodia, kręć aż po sam....
      Grób!

      III.
      [...]
      „To minie, jak nad Moskwą majowa burza”

      Jak łzy Ukrainy, jak w ustach palce brudnego psa
      Jak legitymacja członka z ramienia spod ciemnej gwiazdy,
      Jak przesłuchanie w chłodni – aż bać się strach!
      Jak korytarze ponure Łubianki,

      Jak gaz z Nord-Ost, który na cel bierze wiatr,
      Jak niesforna sfora federalnych majorów,
      Sewastopol, Donieck i Ługańsk, wagnerowcy i Specnaz,
      Jak pałujący kobiety chłopcy z Omonotworu...

      To na pewno minie,
      Minie jak zły sen!

      Z mokrym workiem nadzianym na mój durny łeb,
      Ślady na dłoni rażonej paralizatorem,
      Jak moja Rosja, czarny więzienny jem chleb,
      Ale uwierz mi: to wszystko zniknie wnet jak nocna zmora!

      W jaki ślepy zaułek wpędził nas marny los?
      Ale gdzieś na horyzoncie widzę światełko
      Upartej nadziei, wiodące w tunelu głąb...

      Uwierz mi, to też minie!

      Jak swastyka Ruskiego Mira,
      I dym pożarów niesiony przez wiatr,
      Wyroki na dzieci z Penzy i Pitera,
      I policyjna suka nabita dziećmi po dach!

      I twój telewizor, z którego pluje Sołowjow,
      Paragraf 228 i kocioł o piątej,
      I chłopcy z prewencji tępo się śmiejący,
      Gazując kobiety, chłopców i brzdące...

      To wszystko minie jak inne miesiące:
      Jak grudzień, styczeń, luty, maj…
      Minie, bez wątpienia minie!
      Na razie w to im graj
      Ale to ich już ostatnie pląsy!

      Jeszcze mam mokry worek nadziany na dumny łeb,
      Na dłoniach ślady po pieszczocie paralizatora,
      Jak moja Rosja, łykam więzienny chleb,
      Ale uwierz mi: to wszystko minie jak ta sfora od majora!

      Wszystko to wkrótce odejdzie wstecz!
      Za rok, za miesiąc, nawet za godzinę;
      Jeszcze wczoraj dyktator imperium miał u stóp,
      A dziś milczy jak grób:
      Teraz to tylko starzec w kostnicy, zimny trup !
      Wszystko kiedyś minie!

      I bramy Lefortowa runą, kraty - wyrwane z ram,
      A moja Rosja w końcu obudzi się ze snu,
      Jak ten zdradzony podwójnie malezyjski wrak,
      I wiosna w końcu zawita na twój lodowaty próg…

      W jaki ślepy zaułek zaprowadził nas marny los?
      Lecz gdzieś na pochmurnym horyzoncie widzę
      Zapomniane światło, co mnie wyprowadzi stąd!

      Uwierz mi, to też minie!
      To przeminie, na pewno! Na pewno przeminie,
      Za godzinę, za chwilę…
      To wszystko minie!

      IV.
      Hm                                            H7
      Wybaczcie piechocie, że bywa bezrozumna ona tak:
                  Em                                  F♯7
      Ty zawsze na wylocie, gdy nad ziemią wiosna idzie w tan,
                 Hm                  A7               G
      Po chwiejnych schodkach schodzisz w werbli takt…
                  Em  in              Hm/F♯     F♯7        Hm
      Zapłacze po tobie tylko wierzba, siostra wierna twych lat.

      Nie ufaj pogodzie, gdy świat cały skryje się w gęstym dżdżu,
      Nie ufaj piechocie, gdy bitne pieśni wciąż śpiewa bez tchu,
      Nie ufaj jej, nie wierz, gdy słowiki zakrzyczą na cały sad.
      Muszą rozliczyć się jeszcze życie i śmierć ze swych spraw

      Ten czas cię nauczył, że tylko w okopie znajdziesz sens i treść:
      Na przestrzał otwierasz życia drzwi tu...
      Towarzyszu, dziękuję ci za Twój hojny gest:
      Jesteś wciąż w boju i tylko to jedno cię zrywa ze snu –

      Dlaczego odchodzisz, gdy nad ziemią wiosna tańczy do utraty tchu?
      I: dokąd uchodzisz, gdy za plecami jej pieśń cię budzi ze snu?

      Edytowane przez Michał Pawica (wyświetl historię edycji)
  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • II. Wujek Wołodia ma do tego dryg (Ty wiesz, co!) Byliśmy na rowerze: ja, kumpela, i jej gach, Nagle mi puściły śruby w mimośrodzie! Rama mnie bach, spodnie w piach, Rower do kasacji, przyrodzenie jakbym dopiero co się urodził! Ale w Piterze mówią, że mój sąsiad, były szpieg , jeden z perełek z korytka KGB, Wujek Wołodia, tak nazywają go, ma do tego niezły dryg… — Wujek Wołodia? — Wujek Wołodia! Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci! Wujku Wołodia, dokręć śruby mi! Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig! Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi! Posiedź jeszcze, wujek Wołodia dokręci kilka śrub. A ciocia Natasza nas zaszyje, milcząc jak grób! Cała rodzina, cały blok ją na zabój kocha! Ciocię znaną jako Bomba (albo Gocha Locha), kochają wszyscy, a do tego, prokuratorski złożyła ślub! Więc, ciociu, co jeszcze możesz nam zszyć? Wujek Wołodia nam wszystkim kibić tak zwęził, że zaczęła pić! Wszystkich nas związała jego wątpliwego wątku wątła nić! — Wujek Wołodia? — Wujek Wołodia! Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci! Wujku Wołodia, dokręć śruby mi! Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig! Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi! Wuju, wy, chwała ci chór wujów dostojny! Wuju złamany, odkręć śruby tej wojny! Wujku Wołodia, d dokręć śruby! Wujku Wołodia, d, dokręć śruby! Wujku Wołodia, dokręć, błaga cię Twój lud, Wujku Wołodia, rozkręć, blogi, Twój lód błogi! Wujku Wołodia, do kręć do wszystkich.... śrub! Wujku Wołodia, kręć aż po sam.... Grób! III. [...] „To minie, jak nad Moskwą majowa burza” Jak łzy Ukrainy, jak w ustach palce brudnego psa Jak legitymacja członka z ramienia spod ciemnej gwiazdy, Jak przesłuchanie w chłodni – aż bać się strach! Jak korytarze ponure Łubianki, Jak gaz z Nord-Ost, który na cel bierze wiatr, Jak niesforna sfora federalnych majorów, Sewastopol, Donieck i Ługańsk, wagnerowcy i Specnaz, Jak pałujący kobiety chłopcy z Omonotworu... To na pewno minie, Minie jak zły sen! Z mokrym workiem nadzianym na mój durny łeb, Ślady na dłoni rażonej paralizatorem, Jak moja Rosja, czarny więzienny jem chleb, Ale uwierz mi: to wszystko zniknie wnet jak nocna zmora! W jaki ślepy zaułek wpędził nas marny los? Ale gdzieś na horyzoncie widzę światełko Upartej nadziei, wiodące w tunelu głąb... Uwierz mi, to też minie! Jak swastyka Ruskiego Mira, I dym pożarów niesiony przez wiatr, Wyroki na dzieci z Penzy i Pitera, I policyjna suka nabita dziećmi po dach! I twój telewizor, z którego pluje Sołowjow, Paragraf 228 i kocioł o piątej, I chłopcy z prewencji tępo się śmiejący, Gazując kobiety, chłopców i brzdące... To wszystko minie jak inne miesiące: Jak grudzień, styczeń, luty, maj… Minie, bez wątpienia minie! Na razie w to im graj Ale to ich już ostatnie pląsy! Jeszcze mam mokry worek nadziany na dumny łeb, Na dłoniach ślady po pieszczocie paralizatora, Jak moja Rosja, łykam więzienny chleb, Ale uwierz mi: to wszystko minie jak ta sfora od majora! Wszystko to wkrótce odejdzie wstecz! Za rok, za miesiąc, nawet za godzinę; Jeszcze wczoraj dyktator imperium miał u stóp, A dziś milczy jak grób: Teraz to tylko starzec w kostnicy, zimny trup ! Wszystko kiedyś minie! I bramy Lefortowa runą, kraty - wyrwane z ram, A moja Rosja w końcu obudzi się ze snu, Jak ten zdradzony podwójnie malezyjski wrak, I wiosna w końcu zawita na twój lodowaty próg… W jaki ślepy zaułek zaprowadził nas marny los? Lecz gdzieś na pochmurnym horyzoncie widzę Zapomniane światło, co mnie wyprowadzi stąd! Uwierz mi, to też minie! To przeminie, na pewno! Na pewno przeminie, Za godzinę, za chwilę… To wszystko minie! IV. Hm                                            H7 Wybaczcie piechocie, że bywa bezrozumna ona tak:             Em                                  F♯7 Ty zawsze na wylocie, gdy nad ziemią wiosna idzie w tan,            Hm                  A7               G Po chwiejnych schodkach schodzisz w werbli takt…             Em  in              Hm/F♯     F♯7        Hm Zapłacze po tobie tylko wierzba, siostra wierna twych lat. Nie ufaj pogodzie, gdy świat cały skryje się w gęstym dżdżu, Nie ufaj piechocie, gdy bitne pieśni wciąż śpiewa bez tchu, Nie ufaj jej, nie wierz, gdy słowiki zakrzyczą na cały sad. Muszą rozliczyć się jeszcze życie i śmierć ze swych spraw Ten czas cię nauczył, że tylko w okopie znajdziesz sens i treść: Na przestrzał otwierasz życia drzwi tu... Towarzyszu, dziękuję ci za Twój hojny gest: Jesteś wciąż w boju i tylko to jedno cię zrywa ze snu – Dlaczego odchodzisz, gdy nad ziemią wiosna tańczy do utraty tchu? I: dokąd uchodzisz, gdy za plecami jej pieśń cię budzi ze snu?
    • @andrew dziękuję serdecznie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • podkłada  najlepsze kąski  karmi słowem  obrazami muzyką  wkupia się przymila ale to tylko pozór  chce na własność zawładnąć właściwie nie mną  tylko myśli istnienie    ale  ale jeszcze nie teraz  pewnie uważa mnie za wroga  bo gdybym jej nie znał  ale posmakowałem  i nic  to ją najbardziej boli  myślała że ...    nie trzeba walki  wystarczy nie iść z tłumem  kochać i rozumieć siebie    AI  może tylko ostrzyć apetyt    utrzymuję dystans    6.2026 andrew  Sobota, już weekend   
    • @Poet Ka ... świat kwitnie  nawet gdy ...   i tutaj  szczęścia zaznamy  gdy go kochamy  jak Ci wspaniali  co radość pokazali   gdy ... siebie dajemy  złote ziarna  na ziemi siejemy  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...