Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

świergot lata w pełni

mąci zawieszone człowieczeństwo

 

wyślizgnęła się z postronka

z zjeżoną sierścią

biegnie strącając krople

ujadanie przeszywa las

 

na przystanku skulona

patrząc na przechodniów

liże odbicie słońca

 

pewnie zastanawia się

czy ręce karmiące znowu będą

katem

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Opublikowano

Kilka dni temu czytałam post kobiety, która miała "problem" z bezpańskim pieskiem. Otóż ta psinka zadomowiła się na jej polu, ale za nic nie chciał skorzystać z pomieszczeń gospodarczych, które dla niego przygotowano.

Tak strasznie się bał.

Więc Pani z Panem Mężem zrobili namiot z folii, żeby pieseczek nie zamarzł. 

Summa summarum pieseczek znalazł Dom u Dobrej Duszy

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Opublikowano

Ja bym chyba jeszcze przemyślał formę puenty. Wiersz zmierza do niej w sposób robiący nadzieję na jakieś niebanalne podsumowanie, a tym czasem czytelnik dostaje w gębę takim łopatologicznie wyłożonym finałem. Sam komunikat jest jak najbardziej ok, tylko rozumiesz, jego forma niekorzystnie odstaje od reszty.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...