Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

    - Jesteś i nie jesteś zaskoczony, jak widzę - Jezus patrzył na Mila przenikliwie, uśmiechając się tym swoim szczególnym, bosko-ludzkim - czy jak kto woli, ludzko-boskim - uśmiechem. - Masz prawo do takiej wielkości swojego ego, pozwól, że powtórzę ci to kolejny raz. Stosownie do wcieleń twojej duszy. Ale ponieważ to nie koniec twoich inkarnacji, pokażę ci  jeszcze jedno. Równoległe, tak samo jak Michael Corleone i Michaił Bułhakow. To jednak będzie dla ciebie pewnym szokiem, chociaż ta postać filmowa  jest twoją ulubioną. 

   - Pozwól, mistrzu - odezwał się Mil, gdy 

Jezus zakończył wypowiedź - zapytać o kwestię wcielenia równoległego, że tak je nazwę. Bo nie pamiętam, żebyśmy wcześniej o tym rozmawiali. 

   - Nie rozmawialiśmy o tym - zaczął odpowiedź Jezus - ponieważ jest to istotnie złożone zagadnienie. Teraz powiem w skrócie, że duszę można podzielić. Oczywiście bez szkody dla niej samej. Wymaga to jednak wyższych umiejętności duchowych. Albo, inaczej mówiąc, bycia na wyższym poziomie energetycznym. Porównam to z zapaleniem jednej świecy od drugiej, gdy płomień ulega podzieleniu, a jednocześnie zachowuje swój kształt i płonie tak samo silnie. Przy czym dokładnie to samo dzieje się z tym drugim: przybiera kształt identyczny, jak pierwszy. Rzecz jasna, istnieje więź pomiędzy zarówno duszami, jak i osobami, które one tworzą w we wspomnianych wymiarach równoległych. Tym samym poziom świadomości jest u wszystkich ten sam i wzrasta, gdy jedna z tych dusz wchodzi na wyższy poziom lub wyższy poziom osiąga.

   - A czy... - Mil zaczął się zastanawiać - można podzielić duszę w inny sposób? 

   - Powiem ci prawdę, że można - odparł mistrz Jezus - ale tego tematu nie będę rozwijał. W innym równoległym świecie żył ten, który tego dokonał przez kilkakrotne zabójstwo, wchodząc na ścieżkę Ciemnej Strony Mocy. Ściśle rzecz biorąc, jest to rozdarcie, a nie łagodny podział. Dlatego istoty, w których umieścił on oderwane cząstki, przestały być samodzielnymi, a stały się odeń zależne. Odeń, czyli od tej dominującej, chociaż okaleczonej, duszy. 

   - Zatem mówisz o Lordzie Voldemorcie * - powiedział Mil powoli.

   - Tak, o Tomie Riddlu: bardziej właściwe będzie tak go nazywać. Ze względu na cząstkę dobra, która w nim pozostała. Chociaż istota, w którą się przekształcił, miała - i wciąż ma w sobie - najwięcej lęku, strachu i gniewu. Nimi bowiem Tom karmił swoją duszę - oczywiście nie bez przyczyny. Tym więc się stał, czym żył: strachem i gniewem. 

   - To... - Milowi zaświtała pewna myśl, skojarzenie zarazem - to zupełnie jak Anakin Skywalker, przekształcający się w Dartha Vadera ** .

   - Tak, to dokładnie ten sam schemat - przytaknął mu Jezus. - A skoro wspomniałeś tego pierwszego...  - zawiesił głos, wykonując dłonią mały, okrężny ruch.

   - Niczym Obi-wan Kennobi - zdążył pomyśleć Mil, nim kilkanaście kroków przed nim, na piasku pojawil się wymieniony.

   - Nawet nie myśl, aby go dotykać - przestrzegł go Jezus po raz kolejny. 

   - Anakin Skywalker jest naprawdę twoim równoległym wcieleniem - odpowiedział Jezus padawanowi na pytanie, zadane tylko w myślach. 

Cdn.

 

* Postać Toma Riddle'a/Lorda Voldemorta pozwoliłem sobie zapożyczyć wiadomo skąd. 

** Osoba Anakina Skywalkera/Dartha Vadera jest również doskonale znana. Zaś analogia między nimi i ich samoprzekształceniami oczywista. 

 

Voorhout, 04.11.2022

 

 

Edytowane przez Corleone 11 (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Migrena   Niezwykle zmysłowy erotyk, w którym intymność dwojga ludzi splata się z pierwotnym rytmem natury. Jest u paralela między żywiołem morza a ludzką namiętnością, natura jest żywym organizmem, który czuje i dyktuje rytm. Fraza „nagle tracę krawędzie” oddaje moment, w którym namiętność i bliskość sprawiają, że człowiek przestaje być osobnym bytem. Oddech "nie ma właściciela" i kochankowie stapiają się ze sobą i z nocnym pejzażem. "Skóra zaczyna pamiętać zanim dotyk jeszcze się wydarzy” - to piękna metafora - ciało ma swoją własną intuicję, która wyprzedza myśli. A dotyk staje się „najprawdziwszym językiem”, który potrafi wyrazić więcej niż jakakolwiek rozmowa i który, jak sugeruje puenta, ma szansę przetrwać dłużej niż sama fizyczność. To przepiękny tekst o całkowitym poddaniu się chwili, drugiemu człowiekowi i naturze, a fizyczność jest podniesiona do rangi mistycznego, niemal kosmicznego doświadczenia.
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Dziękuję.  Mówiąc szczerze, to metaforyka ma głównie na celu slalom między lagorytmami

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      . To też jest pewien znak naszych czasów stety, albo niestety, jak kto woli. Serdeczności.      P.S .: Zapomniałem dodać, że będzie z tego piosenka
    • @Na liniach czasu mowa o odnawianiu, odradzaniu się   oraz o możliwości budowania  zgodności ze światem   
    • @LessLove

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

         
    • @viola arvensis   Genialny! Czytam to, leżąc na kanapie (oczywiście odkładając inne obowiązki na następne dni, jak dobrze, że jest niedziela! ) i czuję głęboką duchową więź z tym tekstem. W świecie, który każe nam ciągle biec i realizować cele, ten wiersz działa jak idealnie schłodzone martini. Świetna jest płynność i lekkość formy, która idealnie kontrastuje z treścią. Piękna pochwała świętego spokoju!   Przeczytałam, polubiłam, stery też rzuciłam. Wiersz w punkt trafia, bez dwóch zdań, czas na relaks, a nie plan!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...