Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Bronią jest nadzieja


Koziorowska

Rekomendowane odpowiedzi

Skończyła się w nas zmęczona, znużona noc. Skończyło się niedowierzanie, przypuszczenia, nawet namiętność... Cóż jest teraz? Czas, życie, samotność, lęk. Tłamsi nas los, nieoswojony i przepełniony wiarą.

 

Mój Miły, pragnę wręczyć Ci gwiazdę mojego serca; niech lśni na niebie melancholii. Nie, nie uciekaj przed pasją - przekonasz się, ile szczęścia potrafi ofiarować, ile krnąbrnej samotności może odebrać. Kochany, przytul się do mojego oddechu, do serca, do moich marzeń; niech poczuję na policzkach zaniedbane łzy, niech odrodzę się w Twojej duszy.

 

Kocham Cię, choć ta miłość nie zna ani formy, ani treści. Kiedy zagubiłam się w sobie, kiedy utraciłam ostatni podryg skamieniałego powietrza - podałeś mi swoją dłoń, aby wydostać mnie z przepaści cienia, aby pokazać kierunek, w którym bije moje serce.

 

A teraz? Moje sny uciekają przed wiecznością, przed sentymentalną rzeczywistością. Dlatego też wołam Cię... Wzywam Twoje serce, wzywam bezgrzeszne niebo znad głowy. Lubię ciepło Twojego purpurowego spojrzenia, lubię przytulne, lecz tak niebezpiecznie silne ramiona. I tak błogo jest mi w tych objęciach, tak cudnie...

 

Zrzuć z siebie te łańcuchy, odłóż broń - teraz bronią jest nadzieja, paroksyzm szczęścia, spazm wiodący do bram raju. W tym raju zaczeka na nas przeznaczenie; miłość niedokończona niby ostatnie uderzenie serca, niby ostateczny oddech.

 

 

***

 

Po więcej zapraszam tutaj: 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 1 rok później...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...