Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

w kuchni znowu zalęgły się myszy 
kot jak zwykle ma na to-wyjebane 
oddam go albo uduszę 
będzie martwy za karę na amen

 

tyle kasy na niego wydałem 
zbankrutuję chyba przez niego
a on patrzy żółtymi ślepiami
a on miauczy potulnie tentego

 

już nie będę karmił darmozjada
niech na drzewo spierdala czym prędzej
a tu jesień i zima zaraz
on przeczuwa deszczowy październik

 

cwana bestia-z chaty nie wychodzi
siedzi w domu nosa nie wyściubi
w strzępy pociął firany w salonie
kwiaty wszystkie z parapetu zrzucił

 

teraz wziął się za sofę-bo sofa
jakoś dziwnie mu nie pasuje
trzeba zniszczyć całą tapicerkę 
w tych kolorach on kiepsko się czuje 

 

sam już nie wiem co zrobić z bydlęciem 
może psa sobie kupię 
niech poczuje twardą męską rękę
chyba że kundel też mnie zdominuje

  

czemu więc gdy nie ma go w domu
ja za kotem jak głupek tęsknię
i otwieram drzwi i okna na oścież
wołając kici...kici...kici...
 
-wracaj kocie do domu czym prędzej 

 

 

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

fota z netu.

 

 

 

 

 

 

Edytowane przez OloBolo (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @MIROSŁAW C., Dziękuję! :)
    • @Lenore Grey   dziękuję za miły odbiór.   pozdrawiam:)
    • Ciemność zapada bardzo szybko. Nagle jestem gdzie indziej. Zdążyłem uciec, lub raczej to coś mi pozwoliło. Widzę znowu ten sam cień. Jego źródło zostawiłem na zamglonym horyzoncie. Skrawki mroku krążą między drzewami, by po chwili zniknąć   Co za ładny sad, rześkie powietrze, nasycone zapachem słodkich owoców, pomarańcz, śliwek i jabłek.    Nieopodal wirują dźwięcznie, tancerki na łąkowej scenie. Upleciona z porannej mgły, gdzie krople rosy, niczym kryształowe latarnie, migoczą cicho szeptane lśnienia.   Oświetlona poświatą w kształcie pięciolinii oraz dźwięcznych nut, sama w sobie jest dziełem sztuki.    Pszczoły w kolorowych sukienkach, nakładają łyżeczkami wyrzeźbionymi z wosku, odrobinki miodu do maleńkich kubeczków, wyżłobionych w mroźnych sopelkach.   Strumyk przezroczysty tak bardzo, że widać przez niego myśli ryb, unosi wilgotną ożywczą wstęgę ukośnie do zielonej falującej trawy. Srebrzysty wąż pląsa na wszystkie strony, opłukuje drzewa i mnie, z cuchnącego brudu.    Jestem wewnątrz, lecz mogę oddychać. Nawet lepiej niż powietrzem. Słyszę skowronka. Siedzi na fali wznoszącej. Dosięga śpiewem daleki brzeg. Klucz wiolinowy z armią nut, drąży tunel do błękitnego brzmienia muzyki. Kapią stamtąd, odrobinki słodkiego, do nieprzytomności piołunu.   Po drugiej stronie horyzontu widzę następny. Muszę sprawdzić, co jest za nim. Pod sklepieniem umysłu szybują niewiadome. Obijają niewidoczne ścianki, niczym fruwające ćmy. Żeby tylko nie przylgnęły wygodnie do światła, zgłębiając złudną istotę sensu    
    • @wiedźma   ja Ciebie też pozdrawiam i bardzo serdecznie dziękuję:)   wszystkiego dobrego:)    
    • @Poet Ka marzą się krągłości co owiną:)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...