Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
Grześ

Idzie Grześ przez wieś
dwie komórki niesie,
a tymczasem kilku karków
skrada się za Grzesiem.

Jeden, szybko do torebki
wcisnął sobie klej,
reszta obskoczyła Grzesia.
Grześ ma jakby mniej.


Jedzie Grześ przez wieś
nową beemwicą,
a tymczasem kilku karkom
oczy już się świcą.

Spod rękawa już jednemu
miga czarna krecha,
reszta obskoczyła Grzesia.
Grześ nie ma czym jechać.


Idzie Grześ przez wieś
pod rękę z dziewczyną,
a tymczasem kilku karków
woła: dej na wino!

Obskoczyły karki Grzesia.
Jeden: - Mniam, blondyna!
Reszta ryczy: - Grzesiu, Grzesiu
Wiesz? Będziesz miał syna!


I tu morał się wyłania
i jak gwiazda błyska:
Idąc po wsi nigdy nie wiesz
co stracisz, co zyskasz!

Inowrocław 12 kwietnia 2005

Od autora: To jeden z cyklu: "Bajki Polskie" - wysyłać więcej?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



ze zdumienia oczy przecieram,
do szkoły Ziomki a potem " limerykami " głaskać,
potępiam
eMeMie - za co mnie potępiasz?? Bo chyba nie za limeryk - skoro to nie jest limeryk :D
:D
Pozdrawiam
Wuren

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Berenika97 Tak, to może być rodzaj przywileju nawet, to właśnie chciałem powiedzieć :)
    • @Berenika97 Tak, rozdźwięk jest w moim przekonaniu :) Pozdrawiam :)
    • @violetta przychodzi mi na myśl "umarła klasa" Tadeusza Kantora... Ale to tylko moje wyobrażenie...
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        @Starzec ;) To zależy w czym. Bo śmiejących się warto naśladować (ale nie należy ich prześladować! :)). Cierpiących nie naśladować ale pomagać im, jak kto potrafi i jakie ma możliwości, to oczywiste. Dzięki, również pozdrawiam:)       @LessLove ... Dziękuję     
    • @Migrena   Niesamowity tekst! Świetny turpizm zmieszany z egzystencjalnym dramatem. Metafory więziennego brudu uderzają - zwłaszcza Bóg, który "zagląda tu tylko na przeszukania" i boi się włożyć rękę do kibla. Odbiera to resztki nadziei na jakiekolwiek sacrum. Rewelacyjny, duszny klimat, bo wiersz dusi od samego początku - "powietrze o gęstości niemytej skóry" sprawia, że fizycznie czuć ten zaduch. Krata łapiąca stację cisza - to genialne! Podział celi na role (profesor, malarz, kucharz i "cień") tworzy mikrokosmos, w którym mur faktycznie staje się piątym i stabilnym elementem. Ale pod warstwą więziennego realizmu kryje traktat o utracie tożsamości. Porównanie człowieka do „kostki rosołowej bez opakowania” czy systemu zapominającego o przeterminowanych konserwach ma w sobie niesamowitą, gorzką siłę. Narrator jako „cień od oddechów”, który zbiera do kieszeni sapnięcia współwięźniów, staje się żywym archiwum ich ukrytego bólu, ale jest to również bolesne współuczestnictwo. Fraza o byciu „posklejanym cudzymi historiami, które już się nie odkleją” to esencja prawdziwego współodczuwania. Autor przywraca tym ludziom podmiotowość tam, gdzie system próbuje ich zrównać z betonem. Znakomity, mądry wiersz.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...