Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

znam twój oddech na pamięć
spojrzenie ulotne
sen

każdą myśl już przestudiowałam
zostanę profesorem zwyczajnym
twego imienia

bez znudzenia wciąż
upijam się twą obecnością

paradoks gestów;
skoro znam Cię na pamięć...

Opublikowano

To co mi sie najbardziej podoba na tym Forum, to fakt, iż wiersze poruszające tematy "damsko - męskie" trafiają się tu bardzo "insze" ;-) niż 99% gniotów walających się po sieci. Toteż cieszę się Kalino, że Twój zamyka się w tym 1% ;-) Wg mnie ten fragment o "proferosowaniu - zwyczajnym" stanowi kręgosłup formy tego wiersza i go sobie kradnę! Przydzielam zasłuzony plusik!
POZDRAWIAM!
PS.
Czy to konkludujące "znam Cię na pamięć" ma cosik wspólnego z kawałkiem CKOD pod tym samym tytułem???

Opublikowano

witam :))

Jacku - dziękuje bardzo za komentarz. I rozmyślenia na temat paradoksów. Swoją drogą - ciekawe istoty... ;)
Michale - czuję się zaszczycona, będąc w 1%. Bardzo się cieszę, ze mój utworek przypadł Tobie do gustu
Izo - nie wiem, dlaczego miałaś takie wrażenie, ale nie zmieniałam go nawet troszkę... Co dziwniejsze - wiersz ten napisałam od razu na forum. Tak mnie złapała wena... :)

Pozdrawiam z paradoksem gestów
Kalina

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @violetta Wracaj do zdrowia                     i się nie chowaj, ON                     Cię dopadnie,                     daleko na dnie? Miłej niedzieli, u mnie leje jak z cebra/
    • @Poezja to życie Dziękuję :)
    • Łuna spłynęła mi wprost na czubek palca. Gdy przybiłem go swoim ciężkim sumieniem, zło w czystej postaci uderzyło mnie znienacka. Nawet nie zdążyłem przekląć ani o niczym pomyśleć. Coś jak życzenie wypowiedziane do spadającej gwiazdy. Do upadłej, zataczającej się panny. Panny zarannej. Panny pobladłej. Zamknąłem się głęboko w sobie. Pokój wyglądał na spuchnięty, niczym karton przeterminowanego mleka. W środku roiło się od bakterii najprzeróżniejszych kształtów. Pożerały się nawzajem i namnażały z jeszcze większą siłą, rozlewając się po ziemi. Wiem, że już niedługo wszystko to wybuchnie. Mój palec chyba uruchomił tę reakcję. — Co mnie boli? Ten cały świat. Ten cały kosmiczny rytm. Bardzo się zmienił. Z miarowego stał się amorficzny. Ziemia bez przerwy przyspiesza, zwalnia, a potem znów za czymś goni. Jak spóźniony pociąg próbuje nadrobić stracony czas. Najbardziej wkurwia mnie to, że nie można z niego wysiąść. To jeszcze nie ten etap. Muszę tkwić w środku i słuchać, jak coraz bardziej gubi rytm. Człowiek po raz kolejny zmienia swoje oblicze. Jakby po raz kolejny zrzucał starą formę. Od łabędzia Ledy do łabędzia szklanego. — Czy mogę skosztować kropelkę tego? To mi dobrze zrobi. Muszę się jakoś odegrać temu światu. Najlepiej będzie, jeśli zniszczę wszystkie karty. Nie chcę już, żeby ktoś wywołał kolejną wojnę.   Epilog Widzisz, ten cały świat na moment stał się trzeźwy. Jest trzeźwy tylko wtedy, gdy ja jestem pijany. Takie małe odwrócenie losu. Dlatego nie mogę równo na nim stanąć. Widzisz, maleńka — ja nie mogę być trzeźwy. Muszę jakoś ten świat w pionie utrzymać.    
    • @piąteprzezdziesiąte  świetne! 
    • @andrew ja kiedyś grałam, ciężka rakietka:)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...