Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Wersja wydłużona

------------------

 

 

rozetnij mnie ostrym nożem

zaś powieś

dokończ na haku

nadziej by włożyć na rożen

dopraw papryczką

do smaku

 

przetkany zębatą rureczką

by ciało

nie mogło się smykać

nad ogniem będę wirować

w tłuszczyku pysia

pyk pykać

 

)`~`(

 

gorące twe pożądanie

wnętrzności

ogniem rozpala

skwierczę w skórce chrupiącej

płaszczyk miłości

mnie scala


mięsko się z lekka rumieni

a kłaki płoną

perliście

żar z oczu na ciebie płynie

rozpalasz mnie

oczywiście


oglądam twoje powaby

nadziewasz się też

szykujesz

warzywka tkasz w każdą dziurkę

za chwilę ślicznie

wirujesz


przyprawy sypiesz na wdzięki

powab pragniesz

polepszyć

ale jeszcze… rozumiesz

przydało by się

popieprzyć


rozkosznie tak razem dymić

podroby

są nasze gorące

ozdobił nas kwiatuszkami

wiosenną łąką

pachnące


słyszymy śpiewy skowronka

te delikatne

wszak dzwony

aż nagle pieśń się urywa

nurkuje ptaszek

pieczony


spada rozgrzany na rożen

aż zaskwierczała

ma kuśka

odbił się jeszcze rozkosznie

dziurawiąc twego

cycuszka


syczę ci skwarem komplement

w bąbelkach

jesteś cukierkiem

ty mnie za to z czułością

pieścisz spieczonym

żeberkiem

 

kapie tłuszczyk oj kapie

nakapie więcej

niż deczko

oj duli duli śmigamy

jak w tańcu miła

dzieweczko


w oddali krówka coś muczy

spoziera tęsknie

na byka

chociaż ma oczy maślane

nie czuje nawet

płomyka


raptownie jestem zdziwiony

stałaś się mało

widoczna

cholera czegoś brakuje

wyciekła mi

gałka oczna


z rozpaczy pot cię zalewa

zwęglone serduszko

ci trzaska

zerkłem i wiem już dlaczego

odpadła mi

kiełbaska

 

zaiste to problem palący

wrócimy znowu

w tygodniu

gdyż dwie pieczenie jest taniej

usmażyć na

jednym ogniu

 

gospodarz cierpliwie obracał

takie są prawdy

faktyczne

fajnie w urlopie odwiedzić

 

gospodarstwo

agroturystyczne

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • nieistotne czy to mieszkanie w bloku willa z egzotycznym ogrodem jurta igloo wiejska chatka otoczona malwami   może być z cegieł desek lodu skór rozpiętych na drewnianych palach tęcz w kroplach rosy odbijających jutrzenkę   solidnie wymurowany od fundamentów po dach albo unoszący się na wodzie z sennymi łodziami wykopany w ziemi nieruchomy na śnieżnych polach przeniesiony na niebo między gwiazdy   nie ma znaczenia rzeczywistość i budulec czasem jest jedynie napisany w wierszu zapamiętany z baśni noszony na dnie serca codziennie wymyślany od nowa a czasem mocno wrośnięty w ziemię rodzinną   rozmawiamy w nim przytulamy się modlimy pieczemy chleb głaszczemy kota lub psa usypiamy w kolebkach naszych wewnętrznych wszechświatów   lecz najważniejsze że to  nie tylko przestrzeń na spokojny głęboki oddech który nie męczy się bliskością   ale także miejsce gdzie zawsze wolno płakać bez obaw przed ucieczką i wszystkimi rodzajami samotności   wtedy dopiero jest naprawdę bezpieczny      
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @Simon Tracy Simonie, zgadzam się z @Berenika97,że jesteś mistrzem tego mrocznego gatunku literackiego. Pozdrawiam!
    • Prostokątna twarz parapetu. Bęc. Prosto w nos. Pierwsza szkicuje cząstkę wziętych przestworzy.    Bęc. Druga prosto w rdzawe oko.     Trzecia. Bęc. W zaschniętą kupę po gołębiu.    Nagle tysiące w powtórzeniach. Każda gdzie indziej siada.    Kap. Kap. Coraz szybciej i więcej.    Mini fontanny, spływają poza krawędź. Werble bębniące kawałkami chmur. Tylko sisiolków z blachy nie ugnieciono.   Na szybie strumienie chaosu.     Wiją się na zamazanym prześwicie, niczym wnętrze żywego stworzenia.    Każda żyłka z bąbelkiem na szpicy.    Tylko krew przezroczysta, i prochy z kości rozmyte.    Arterie drgające. Wilgotne pulsacyjki. Bez drogowskazów. W rytm stukania o metalową połać.    Puk. Puk.     Coraz głośniejszy i szybszy wododzirej. Pociesznie rozbryzguje. Jakby w każdej kropli, dziecko roześmiane biegało.    Za taflą rozmazane kształty światłowodów, zamglone całunem wykręcanej chmury.    Okalają wszystko. Zniekształcają obrazy. Spływają krawędzie parodią przezroczystości. Liście chłoną wodę. Na krótko. Za chwilę inna.    Kap. Kap. Stuk puk. W plumplane kółka okrągłych fal zabawa. O kształtach niewyraźnych.   A tam strumyczki, niczym foliowe węże, z powtarzalną falą grzbietową.    W kałużach zatopione światy, rozjeżdżane kołami samochodów.    Rzucane na boki, w radykalnym wytryśnięciu, na przemoczonych pieszych.    Przylepione zebry, nie mogą się schować. Nie dosyć że mokną, to jeszcze przygniatane pospieszną cywilizacją.    Różnorodne wodospady, szumią deszczoświatem, A każdy w innym, zamgleniu widoczny.    Szara płynność, nasączona migoczącym lśnieniem kostek brukowych, przytula światłem niechciane odbicia.     I cholera wie, gdzie woda w końcu spłynie.
    • @GosławaWspaniały wiersz, w którym każda metafora świeci niezwykłym blaskiem. Ten świat jest trochę zbyt mocno wystylizowany, ale umiejętne posługiwanie się potencjałem języka, że się tak kolokwialnie wyrażę, 'robi robotę', przede wszystkim poprzez wykreowanie gęstego, kleistego nastroju, idealnie współgrającego z emocjonalnością obrazów. ;)
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Ta faza miłości jest najtrudniejsza do osiągnięcia, gdy dopamina już nie musuje w głowie i trzeba bliskość zbudować na innych podstawach, bardziej namacalnych i solidnych - szukać innej chemii, która utrwali związek.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...