Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Spadł dziadkowi cenny znaczek

na podłogę wprost z klasera

raczkujący wnuk go podniósł

a że jeszcze ich nie zbiera

 

zmiął go w rączce i tę kulkę

co od niego była mniejsza

wziął do buzi i ją połknął

choć nie była najsmaczniejsza.

 

Dziadek się zanosi płaczem

i łzy krokodyle roni

że mu najcenniejszy okaz

z serii "Tabun dzikich koni"

 

przepadł i to bezpowrotnie

unikatem była seria

płacze babcia, mama, tata

płacz to mało, to histeria.

 

Tylko raczkujący bobas

patrzy na nich i się śmieje

bowiem jeszcze nie rozumie

co się wokół niego dzieje

 

ale gdy ucichły płacze

i normalność zawitała

jako pierwsza z całej czwórki

to się babcia odezwała.

 

Starczy tego biadolenia

spójrzcie na to z innej strony

rośnie nam filatelista

pierwszy krok ma zaliczony

 

gdy dorośnie to po dziadku

w schedzie serię tę dostanie

zdobyć brakujący znaczek

będzie miał na pierwszym planie.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Znaczki można zbierać na różne sposoby

na ile pozwolą pieniężne zasoby.

Większość z tych, co mówi, że on znaczki zbiera

to swój abonament wkłada do klasera.

 

Inny ten wytrawny to filatelista

jemu nie wystarczy tylko seria czysta

on wybiera temat, drąży go, powiększa

i w temacie zbiór swój jak może upiększa.

 

Buduje eksponat, bowiem ma już wprawę

i wkrótce wysyła na pierwszą wystawę

zdobywa dyplomy, medale, pochwały

pnie się coraz wyżej wierząc w ideały.

 

Pozdrawiam

Opublikowano

@Marek.zak1

No to teraz czas na powrót. Nie pytam jaka dziedzina sportu ale każdą można opisać, opowiedzieć walorami (w klasie otwartej) nie tylko walorami filatelistycznymi. Jako były zawodnik masz opanowane przepisy i regulaminy. To duże udogodnienie przy opracowaniu planu. Znaczki i inne walory są dzisiaj o wiele tańsze i łatwiej dostępne.

Służę pomocą ale o tym lepiej dyskutować a prywatnej poczcie.

Pozdrawiam

Opublikowano

@jan_komułzykant

Gdy tyrani są u władzy

intelektualnie nadzy

to szef poczty nie podskoczy

lęk, że kulka między oczy

 

więc drukują ich portrety

dopisują im zalety

i dopiero po ich zgonie

taki znaczek w ogniu płonie

 

lecz nie wszystkie, bo dla kasy

ktoś z nich robi rarytasy,

Hitler, Putin? Przyznam szczerze

brak im miejsca w mym klaserze.

 

Pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Księżyc zawsze  ma nieswoją twarz. Czasem stara się odzyskać rysy, zgubić ten profil.   Spogląda na mnie z uśmiechem, mruży któreś oko, ale brak mu życzliwości.   Targany zazdrością żałuje,  że nie skrył się za wzgórzami i patrzył, gdy oddychaliśmy głośniej.          
    • W  Weronie...   stoi dom który  nie jest twoim domem  balkon który nie jest  twoim balkonem nie czeka na  letnie śpiewy w poświacie miesiąca   byłaś Julią teraz nie jesteś  byłaś na balkonie oko błękitu nie było łagodne  a w kawie nie było Norwida  stał dom - dom pobielany bo dwór to nie był    ani gościniec  ani droga do Werony jesteś Julią  w negatywie  bo kochasz na stałe i wciąż jeszcze żyjesz  serce - piosnka Norwida  
    • Przeczytałem, na filmie się pośmiałem, przy wierszyku zamyśliłem. Serdeczności. 
    • Żyjemy by kochać  I być kochanym    A potem umieramy Odchodząc z niczym    Nadzy jak nas  Pan Bóg stworzył    I nie odradzamy się    Może tylko w myślach  Najbliższych nam osób    A zabawa dalej  Gdzieś tam trwa...
    • Słoik z miodem stoi tam, gdzie go postawiłaś. Zaschnięta żółta kropla na gwincie – twój ostatni odcisk palca, którego nie mam śmiałości zetrzeć. To teraz mój relikwiarz. W sypialni zapach jest najgorszy: mieszanka twoich perfum i tej dusznej, słodkawej woni, którą przyniosłem na swetrze z oddziału. Nie wietrzę. Boję się, że jak otworzę okno, to wywieje stąd resztki twojego imienia. Próbuję czytać, ale litery są jak martwe owady. W łazience dwie szczoteczki do zębów – jedna wciąż mokra, druga sucha od tygodnia, sztywna, jakby skamieniała z przerażenia. Patrzę na nią i czuję, jak drętwieje mi szczęka. Nie ma żadnego „ja” ani „to”. Jest tylko numer autobusu, który zawsze spóźnia się o 18:12, i fakt, że kupiłem dwa chleby, choć nie mam kogo karmić. Stoję nad zlewem i kruszę ten nadmiar do kosza, bo nawet ptaki na parapecie wydają się zbyt głośne, zbyt żywe, zbyt pewne jutrzejszego ziarna. Kiedy kładę się spać, przesuwam się na samą krawędź. Zostawiam ci miejsce. Zimna połowa materaca jest teraz jedynym dowodem na to, że kiedykolwiek istniał jakiś porządek świata. Słucham, jak stygną kaloryfery – to jedyny dialog, na jaki mnie jeszcze stać.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...