Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Marcin_ No nie wiem, nie wiem, szczęście to pojęcie względne;)

Dzięki za zajrzenie Marcin. Pozdrawiam. 

 

@[email protected]  racja, jest kluczowy. Dziękuję za komentarz. Pozdrawiam. 

 

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

@jan_komułzykant 
Janko, bardzo ciekawa interpretacja, zaimponowałeś mi. Dodanie jednej literki tak wiele uczyniło. Zostanę jednak przy swojej pozycji z dwóch powodów. Opozycja, choć poszerza obraz, to jednak bardziej odsłania bunt. Wbrew pozorom chciałam tę wojnę troszkę przykryć i bardziej skupić się na wartościach takich jak:

miłość, wierność i że cię nie opuszczę (to ważny moment w wierszu, nawet miałam oddzielić ten wers od całości, ale niech już jest, jak jest) Zamiarem było w obliczu wojny wyłuskać z tego wersu pewną dwuznaczność (dlatego musiałam wiersz utrzymać w takim tonie) co nawet współgrałoby Z Twoim odbiorem, ale obawiam się że przekaz mógłby pójść w troszkę innym kierunku. Po drugie słowo ceremonia... w kontekście tego, co dookoła ma podwójny charakter i tu już opozycja trochę mi się kłóci z zamysłem.   
Niemniej jednak serdecznie Ci dziękuję za podzielenie się odczytem i wrażeniami. Dla mnie ważne jest to, jak zobaczyłeś ten wiersz. Pozdrawiam. 

 

 

Dzięki wielkie za wszystkie serducha. Dobrej nocy. 

 

 

 

 

 

@Waldemar_Talar_Talar Tobie również dziękuję. Serdeczności. 

Opublikowano

@tetu  nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby coś Ci sugerować w sprawie zmian. Zdaję sobie sprawę,

jak wiele by ta jedna literka zmieniła, dlatego nawet o tym nie pisnąłem. Po prostu tak mi się przeczytało

i spodobało zarazem (co zresztą zauważyłaś) jak taki drobiazg dużo zmienia. Muszę chyba na jakiś czas

odpocząć od politycznych podjazdów w TV ;)

Napisałaś świetny wiersz i dobrze, za taki pozostanie.

Serdecznie pozdrawiam.

  • 4 tygodnie później...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pisze się  zombi - Google.com przepraszam, ale musiałem, ponieważ ząbi kojarzyć się może z zębami ;))) wiersz na plus    pozdr.     **********************************  
    • miasto wypociło strupiałą skórę wciska nam twarze w krwawiący beton. jest dziś jak otwarty brzuch, rozpruty nocą nożem koparki śliskie trzewia kanalizacji parują. zaułek oddycha parą z kanałów, neonami, które szarpią oko padaczka świata, jak nerw, którego nie da się już uspokoić. każdy zaułek jest zgrzytaniem zębów o szkło. w zaułku, gdzie śmietnik cuchnie rzeźnią, a mur pamięta więcej potu niż modlitw. stoimy blisko, za blisko aż coś trzeszczy między nami. brakuje miejsca na oddech. jej płaszcz to skóra, którą zdzieram zębami jak z padliny, pod spodem musi być wyjście albo przepaść. nasze ciała płoną w zaułku jak trupy jakby miasto oblało nas benzyną i rzuciło niedopałek neonu. moje dłonie nie pytają, wchodzą w ciebie jak łom w zardzewiały zamek rozrywamy się na pół. moje ciało w twoim jako jedyny miękki punkt w którym jeszcze nie ma betonu. wiedzą tylko, gdzie boli najbardziej. między nami zwarcie jak kabel bez izolacji, skurcz, który wykręca palce na biodrach. usta nie mówią. usta to rozszarpana rana, zszywana na brudno w bramie, zardzewiałym drutem i jej śliną, bez znieczulenia, na żywca. miasto patrzy na nas jak chirurg bez rękawic ciekawy, czy jeszcze drgniemy. jesteśmy jak dwa szczury w tętniącym kanale, które miasto przeoczyło przy dezynfekcji. oddech wpada w oddech, jakby miasto dławiło się własnym tętnem, próbowało nas wypluć i nie mogło. cegły wrzynają się w łopatki, miasto chce nas żywcem wmurować w siebie. czuję, jak pęka tynk pod twoim ciężarem, ściana nie chce być świadkiem. czas wymiotuje pod ścianą skowyczącym echem wdeptany w asfalt przez tych, co zdążyli nas przeżyć. my jeszcze nie my jeszcze w sobie. to nie jest czułość. to odruch przetrwania. to panika ciała, że za chwilę znów będzie samo, że noc trzyma nas jeszcze tylko dlatego, że miasto nie zdążyło zgasić światła, że świt zabierze wszystko, co teraz drży. dwoje ludzi przestaje się mieścić we własnej skórze w zaułku wielkiego miasta, gdzie miłość nie ma imienia, ma tylko puls temperaturę i ślady, które miasto zliże jak krew, zanim przełkniesz własny strach. ale ciało zapamięta.                  
    • Ma - wiadomo, da i wam.    
    • A kres jaj, serka.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...