Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Dzisiaj w Brytanii mówią o Polsce

i nikt nie skarży się na Polaków,

że przyjechali odebrać pracę

miejscowym panom i biedakom.

 

Dzisiaj w Brytanii mówią o Polsce,

bo znów zawiało mocniej od wschodu.

Mówią więc dużo, mówią więc dobrze,

że wyróżniła się wśród narodów.

 

Lecz gdy kierunek wiatru się zmieni

i znów zawieje im mocniej w plecy

czy nas do wiatru znów nie wystawią,

jak to zdarzyło nieraz się kiedyś?

 

 

03/03/2022

 

 

 

Edytowane przez Sylwester_Lasota (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

I tak i nie. Jakby nie patrzeć, w trzydziestym dziewiątym Polska, chociaż miała gwarancje, nawet takiego wsparcia nie dostała jak Ukraina, która praktycznie jest poza układem i z góry była skazana na przegraną w konfrontacji z taką potęgą militarną jak Rosja. Dzieją się rzeczy dziwne w tej chwili. Nie wiem czy wiesz, ale obywatele brytyjscy mają w tej chwili "błogosławieństwo" i wsparcie swojego rządu, jeśli chcą jechać walczyć za Ukrainę. Czy coś takiego miało miejsce w trzydziestym dziewiątym? Nigdy nie słyszałem.

 

Również pozdrawiam

 

 

Tak jak napisał powyżej @8fun. Oni byli i są bardzo interesowni. I to wcale nie jest żaden zarzut, tylko stwierdzenie faktu. Może dlatego, pomimo wielu kryzysów im żyje się lepiej niż nam, którzy do wszystkiego rzucamy się na hurrra.

 

Pozdrawiam również :)

Edytowane przez Sylwester_Lasota (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@8funludzi zawsze szkoda. Ta wojna, to przede wszystkim największa katastrofa dla Rosjan, których w tej chwili prawie nikt nie żałuje, bo są utożsamiani z agresją, a większość z nich tak samo pragnie pokoju, jak większość z nas. Ten naród ma chyba największego pecha na całej Ziemi. Mieli trochę czegoś zbliżonego do normalności, a teraz znów cały świat się od nich odwraca i Bóg wie co jeszcze się wydarzy.

Opublikowano

@8funA propos Chin. Słyszałeś, że "podarowały" Argentynie Malwiny? Tzn. jakiś wysoki rangą chiński polityk stwierdził, chyba w rozmowie z prezydentem Argentyny, że Chiny uważają że Falklandy należą się Argentynie. Moim zdaniem to takie wkładanie kija w mrowisko.

 

 

 

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

I być może dlatego Putin tak się wściekł, bo ja do tej pory, tak naprawdę nie mogę dopatrzeć się prawdziwej przyczyny tej "operacji militarnej". W każdym razie jest dla mnie mocno niejasna :(.

 

@8fun, @Marek.zak1, Panowie, przepraszam, ale muszę spadać. Niestety jutro wcześnie rano pobudka i, miejmy nadzieję, normalny dzień.

Dzięki za wymianę poglądów :)

Pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

 

Argentyna ma na głowie IMF oraz Bank Światowy. Narzędzia rządu US, za pomocą którego kontrolują oraz wpływają na gospodarki innych państw świata. Szczerze mówiąc, jedynym sposobem, w jaki Argentyna będzie w stanie szybko dojść do siebie, jest współpraca z Chinami.
 

Miłego dnia :)

 

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

No właśnie, to dlatego ten kij w mrowisko. Tworzą się nowe koalicje, układy... albo już dawno zostały potworzone za pandemiczną kurtyną.

 

A Francja, z kolei, nie zezwoliła ukraińskim legionistom na powrót do kraju i walkę z Rosjanami. Muszą służyć Francji.

 

Obudziliśmy się, żyjemy, świat istnieje...

 

Wzajemnie :)

 

 

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

"Francuska legia cudzoziemska pozwoli wchodzącym w skład swojej jednostki Ukraińcom w pełnym rynsztunku bojowym udać się na Ukrainę" Gdy to przeczytałem, nie podejrzewałem, że ktokolwiek może w to uwierzy. Brałem to jako żart, a jednak poruszenie było tak duże, że francuskie siły zbrojne musiały wydać oświadczenie.
„Armia odrzuca te fałszywe informacje. Bez względu na narodowość, legionista angażuje się w służbę Francji”
Ludzie nie zdają sobie sprawy, jak cenny jest wyszkolony żołnierz, ile kosztuje wyszkolenie i jakie miałoby to konsekwencję dla tej formacji. Jednym słowem "fake", których ostatnio pojawia się  bardzo dużo. Wojna informacyjna trwa.

 

 

Argentyna zdaje sobie sprawę, że UK nie odda Falklandów, ale w obecnych *okolicznościach odgrzewa falklandzki kotlet z nadzieją na udział w zyskach.

 

*Zasoby ropy naftowej i gazu ziemnego, które znajdują się w specjalnej strefie ekonomicznej Falklandów

 

 

Edytowane przez 8fun (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@8fun Co do Argentyny, mam tam rodzinę, i relacje z pierwszej ręki. Odkąd sławna Ewa Peron nakładała populistyczno - socjalistyczne kontrybucje na przedsiębiorców i wszystkich, którzy cos mieli, a wszyscy następcy robili to samo, Argentyna bankrutowała już kilka razy i zwala na wszystko dookoła, w tym na to, że gdyby Falklandy do niej należały to byłaby prosperita. Pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Jest na rękę ChRL, UK, US, nie na rękę Franci i Niemcom.

 

Nie argument.

 

 

 

Pozwól, że nie odpowiem, gdyż temat jest "szeroki" a czasu coraz mniej. Pozdrawiam :)

 

 

 

 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Achilles_Rasti   Życie potrafi zamienić się w pętlę, z której jedynym wyjściem jest jakiś rodzaj zatrzymania i powrotu do punktu zero. To "Ty" na końcu może być drugą osobą, może być sobą samym. Każdy doczyta tu coś swojego
    • Nie byłem bynajmniej zachwycony, gdy nadszedł bilecik z zaproszeniem – zaproszeniem na obiad w towarzystwie neobaoba i jego familii.    Obiad wystawiał na placu miejskim. Zdaję sobie, oczywiście, sprawę z mojej pozycji – drugorzędny artysta, niedoszły adwokacik – ale czy skromny salonik nie byłby przyjemniejszy dla... wszystkich? – myślałem, zmierzając w stronę placu. Na czole, ocienionym rondem kapelusza, czułem kropelki potu.     Wkrótce spośród mozaiki uliczek, zaczął wyłaniać się plac. Na bruku z piaskowca pojawiły się naturalnej wysokości palmy i donice pełne czerwonych róż. Pośrodku placu rozciągał się biały namiot, gdzie przy dębowym stole zasiadło już czterdzieścioro synów neobaoba. On sam, spowity w zwiewne łaszki, stał u szczytu stołu.    Przetarłem czoło i spoconą dłonią poprawiłem teczkę pod pachą.    Neobaob pozdrowił mnie gestem dłoni. Wówczas, bardzo szybko i tylko na chwilę, zauważyłem, że nigdzie nie widać pozostałych mieszkańców miasta. Przy stole kręcili się nietutejsi lokajowie; jeden z nich dolewał wody – czy też innej przeźroczystej cieczy – któremuś z paniczów.     – No i jest! – odezwał się neobaob, kładąc dłonie na moich ramionach, z ojcowskim uśmiechem. – Miło mi w końcu pana poznać, panie…    – Lottern.    – Właśnie. Lettorn.    Kątem oka spojrzałem na młodzieńców przy stole.     – To mój najstarszy syn – powiedział mój gospodarz. – Maxim.    Maxim. Nie spostrzegłem nawet, kiedy zmaterializował się u boku ojca. Skinąłem mu głową, a lokaj wziął ode mnie teczkę i obmył mi dłonie, po czym zaproszono mnie do stołu. Zajmowałem miejsce naprzeciw neobaoba; po prawicy miałem Maxima.     – Żar – odezwał się neobaob. – Żar leje się z nieba. Ale do rzeczy. Powiedz mi, panie Lettorn, zajmujesz się sztuką?    Wniesiono przystawkę: zupę, sery, zimne mięsiwa. Bracia ożyli.    – Tak – odrzekłem. – Rysuję do gazet.     – Coś takiego! A powiedz mi… czy zdarzyło się panu popełnić jakiś akt? – Roześmiał się. – Młodzi i tacy pruderyjni! No, nieważne, bon appétit!    Skubnąłem nieco sera. Maxim opowiedział mi parę anegdotek – o swoich przygodach na pustyni. Pomyślałem, że musiał wrócić z podróży niedawno, tak pięknie był opalony. Reszta braci jadła w milczeniu.     Gdy neobaob rozprawił się z mięsem na swoim talerzu, począł rozglądać się wokół.    – Wnieść danie główne – wymruczał, machnąwszy ręką na lokaja.    – Kazałem wysłać panu menu do akceptacji, panie Lettorn – rzekł. – Dostałeś je, prawda?    – Nie, nie dostałem, ale…    – Nie dostałeś!    Dalej już mnie nie słuchał; począł wymyślać pierwszemu lokajowi z brzegu. A ja, już cały czerwony, powiedziałem, że to nic takiego, że zjadłbym z ochotą cokolwiek.     Wniesiono następne potrawy. Maxim mówił teraz mniej, choć wciąż się uśmiechał i wskazywał mi te najlepsze… Wkrótce neobaob znów wiercił się na krześle.    – Oczekujemy kogoś? – zapytałem Maxima.    – Słucham?    Powtórzyłem.     Nie otrzymałem jednak odpowiedzi – a może po prostu jej nie słyszałem. Bowiem w tym momencie najmłodszy z braci wydał z siebie okrzyk, a lokaj odsłonił poły namiotu – i ujrzałem naszego gościa.    Neobaob wstał, by ukłonić się zwierzęciu. Wilk przystanął i schylił łeb. Zatrzymywał się przy każdym bracie; lekko schylał łeb, a witany w ten sposób brat spoglądał nań spod rzęs (albo sponad kielicha z wodą).    Przy mnie zatrzymał się na dłużej. Patrzyliśmy na siebie, obaj ciemnoocy, aż odsłonił zęby.    Maxim położył dłoń na mojej dłoni i pokazał, abym spojrzał w dół.    Spojrzałem. Koło moich stóp stała miseczka. Lokaj przykucnął i napełnił ją wodą, którą wilk zrazu wychłeptał. Neobaob zażądał deseru.    – Maximie? – wydostało się z moich ust.    – Słucham?    – Czy możesz podać mi maliny?    Chwilę później wpatrywałam się w mój pąsowiejący talerz.                             – A powiedz mi – dodał Maxim – jadasz maliny ze śmietanką i cukrem?    Biorąc do ręki widelczyk, starałem się nie musnąć łba ciążącego mi na podołku.    Oczywiście jadam maliny ze śmietanką i cukrem.         
    • @Natuskaa   Oryginalna jest ta metafora wieżowca. Każde piętro to osobna wersja "ja" - nie przekreślona, tylko minięta w drodze wyżej. Intrygujący wiersz. :) 
    • @EsKalisia Twój może być różowy :) Dzięki!
    • @Leszczym   Piszesz o spontaniczności, a jednak masz precyzyjnie określony system wygranych i przegranych. Ciekawe połączenie chaosu z matematyką. Czy w tej Twojej grze dopuszczasz remisy, czy zawsze ktoś musi być górą?
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...