Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Jak zwykle obudził mnie dźwięk starego rzężącego budzika. Już dawno miałem go wyrzucić ale była to kolejna rzecz, którą jak zwykle odkładałem na potem.
- Cholera, znów to samo! Zlałem się do łóżka.
Ten sam sen, ten sam niezmiennie od 10 lat. Od czasu gdy ukończyłem studia i rysowały się przede mną wspaniałe perspektywy dorosłego świata.
...zawsze to samo, jestem na pustyni...
Nazywam się Kamil, niedługo stuknie mi czterdziestka. Zawsze wzorowy uczeń, student. Czego się nie dotknąłem kończyło się sukcesem. Dziwne, nigdy nie musiałem się starać, wszystko przychodziło tak prosto, łatwo.
...czuję że jestem tu bardzo długo. Jestem straszliwie zmęczony. Na odległym horyzoncie widzę falujące gorące powietrze. Uczucie pustki i beznadziei... Wydawać by się mogło, iż chęć przeżycia powinna być najsilniejsza...
Studiowałem archeologię, nie z zamiłowania czy roztropności, tylko tam złożyłem papiery i przyjęto mnie z otwartymi rękami. Już na pierwszym roku załapałem się na na wyjazd do Ameryki Południowej. Dlaczego miałem nie skorzystać z darmowego wypoczynku? Jak się później okazało była to decyzja, która zaważyła na dalszym moim życiu.
- Pieprzony poniedziałek!
Znowu do tej dziury z zrzędami i zarozumialcami, myślącymi że są w stanie zmienić świat dzięki swojej ignorancji i poczuciu wyższości. Prysznic, śniadanie, kanapki do pracy, droga do pracy, osiem godzin pracy. Zapowiada się kolejny wspaniały dzień. Po drodze spotykam te same twarze, czasami tylko inne maski przylepione do powykrzywianych mord. Może to uśmiech? Nie, nie ma uśmiechów za darmo.
- Czy Pan zdaje sobie sprawę, że zostało Panu najwyżej trzy miesiące życia?
Dziwne, ale stwierdzenie lekarza, nie wzbudziło we mnie żadnych emocji. Jak można się dziwić skoro od dawna na niczym mi nie zależało, nic nie cieszyło ani nie martwiło? Przecież i tak wszystko jest mdłe i bez wyrazu.
- Co też Pan wygaduje ? - odparłem lekarzowi
- Ma Pan groźnego tętniaka mózgu. Jego umiejscowienie oraz rozmiary wykluczają operację. Dziwię się, że zrobił Pan badania dopiero teraz, przecież musiał Pan odczuwać potworny ból.
- Owszem miewałem silne bóle głowy, ale kto by się czymś takim przejmował ? odparłem sucho.
Na naszej wyprawie prof. Anatol wraz ze swoją ekipą, której miałem zaszczyt być członkiem, odkrył wysokogórskie świątynie w ..... Pierwsze publikacje, rozprawy, kolejne wyjazdy, magisterium, doktorat. Wszystko przyszło same ja tylko brałem. Tak, to były moje marzenia... Nie miałem pomysłu na życie więc po co miałem się silić? Brałem co dawali i teraz jestem tu gdzie jestem, bez szans odwrotu,
...wiem, że błądzę po bezkresnych piaskach już bardzo długo, cały czas to samo natrętne uczucie: pełen pęcherz - nie mogę myśleć o czym innym. Chcę się odlać i to wszystko, nie obchodzi mnie, że usmażę się tu jak skwarka. Wtedy w oddali dostrzegam zarysy pięknej oazy, palma kokosowa, źródło wody. Przychodzi łobuzerska myśl naszczam do wody i oleję palmę i tak uschnę tu jak śliwka. Ruszam w stronę oazy...
Podniecony lekarz nadal oglądał zdjęcia mojego mózgu z tomografu komputerowego.
- Co zamierza Pan teraz zrobić?
Co za głupie pytanie, jak w jakimś dennym wenezuelskim serialu.
- Możemy Pana zostawić tu w szpitalu i zapewnić odpowiednią opiekę.
- Po co? - odparłem zdziwiony - I tak walnę w kalendarz...
- Pan nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji! ? wykrzyczał poirytowany lekarz.
- Doskonale sobie zdaję sprawę z tego co usłyszałem, ale to i tak przecież niczego nie zmienia, prawda?
Zmieszany lekarz nie wiedział co mi odpowiedzieć.
Zastanawia mnie, po co idę tej wszarni, w której nic mnie nie trzyma. W każdej chwili mogę się przekręcić, a ja idę do roboty, do znienawidzonych rutynowych spraw. Być może cieszy mnie myśl, że byłoby śmieszne pluć krwią i w konwulsjach paść na biurko dyrektora do spraw naukowych. Stałbym się męczennikiem, umarł na posterunku, za naukę. Nie wiem ale i tak gówno mnie to obchodzi. A tak, mój sen ...
...Droga do oazy okazuje się długa ale o dziwo nie czuję już zmęczenia. Trwa to wieki lecz w końcu docieram na miejsce. Mam uczucie, iż napęczniały pęcherz wypełnia dziewięćdziesiąt procent objętości mojego ciała. Ku mojemu zaskoczeniu wygląda na to, iż nie byłem tu pierwszy. Śmierdzi moczem i kałem, na około źródełka, które miało być krystalicznie czyste, walają się papiery i złogi ekskrementów. Na pobliskiej palmie widać wyschnięte zacieki moczu. Myślę, że skoro i tak chciałem nalać do czystego źródełka i ochrzcić palmę teraz tym bardziej mogę to uczynić. Wyciągam więc fujarę i zaczynam lać, po kolei: do źródełka, na kamienie, na palmę i na co tylko doniesie mój potężny sik - czuję ogromną ulgę. Nagle przychodzi to dziwne uczucie, uczucie strachu, podniebienie i tak suche jak wiór zdaje się kurczyć, czuję smak krwi. Wiem, że zaraz wydarzy się coś złego. Bez namysłu wskakuję i nurkuję w śmierdzącym źródełku - może tu zdołam się ukryć. Tu następuje koniec, budzę się zlany potem i mokrymi gaciami...
- Jaki ma puls?
- Do cholery jaki ma puls?
- Nie wyczuwam tętna - odpowiada drugi głos.
- Chyba go straciliśmy
Głuche odgłosy krzyczących ludzi. Wzrok mam utkwiony w stary kubeł na śmieci, wiernego przyjaciela mojej śmierdzącej pracy. Przez lata karmiłem go kartkami z moimi marzeniami, marzeniami, których nigdy nie miałem. Teraz, gdy mój kolega tętniak powoli rozlewa się po moim mózgu, dostrzegam rzeczy wyraźniej, wszystko ma ostre kontury, każda myśl tnie jak brzytwa. Już wiem, już rozumiem swój sen. Ja nigdy tu nie chciałem być, w tym śmierdzącym padole. Chciałem to wszystko odwrócić, spłukać sikiem pod dużym ciśnieniem ale jedyne co potrafiłem to wskakiwać do tego samego szamba i szczać w gacie. Niemiło tak umierać...

Opublikowano

... bardzo fajne. niby lekkie ale dużo mówiace. niezła konncepcja. porównanie wydalania do odrzucenia swojej postaci wykreowanej przez nie-marzenia.
pustynia - nieświadomość tego ze zyje sie bez wartości, oaza - przejrzenie na oczy ze juz za późno. Mozna wrócić na pustynie czyli do poczatku realizowania zamierzeń (co najtrudniejsze) albo utonąć w rzeczywistości - gównianej nota bene

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Poet Ka   Tak, cytat jest oczywisty. Wybacz, ale przez chwilę Cię nie zrozumiałem. Myślałem, że mówisz o liliach. Rzeczywiście, kiedy nie rosną w nas lilie, kontakt jest utrudniony. Tylko ten, kto kocha siebie, potrafi kochać innych. Gdy kwiat wypełnia "pustą butelkę", w ogrodzie pojawia się przestrzeń dla ludzi. Bez drugiego człowieka jesteśmy jak uczeń bez mistrza.   Wiara w niebiańską miłość czyni nas ludźmi. Odnajdujemy w sobie pierwiastek Boga – ugryzłem się w język, bo chciałem napisać po prostu "Boga", ale to byłoby bałwochwalcze. Dodałem "pierwiastek", drobinę światła.    Pozdrawiam serdecznie. 
    • Inspirujesz. Lewa i prawa półkula przypomina dwie strony rzeki. Krajobraz odbity w człowieku.  Dziękuję za wiersz.     
    • Uśmiech na twarzy nie musi oznaczać życzliwości, Podobnie jak krzyż na piersi nie świadczy już o miłości. Czyż Samarytanin nie potrafił kochać?   Szczere życzenia nie zapewniają pomyślności, A bezgraniczna miłość nie otwiera każdego serca.   Miarowy oddech dziecka nie tłumi lęku o jego przyszłość. Młodości prędko do dorosłości, A starość zachwyca swą niedojrzałością.   Mądrość daje poczucie niewiedzy, A nietęgie umysły lekko interpretują rzeczywistość.   I samotność bywa błogosławieństwem, A małe gesty potrafią zostawić trwałe ślady.   Cierpieniu można nadać sens A z każdej łzy wydobyć promyk nadziei.   Prawe życie nie bywa łatwe, A lekka śmierć i tak pozostaje ciężarem dla bliskich.
    • @Poet Ka jest coś w tym wierszu niepokojąco prawdziwego.  Pozdrawiam

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Czwarty u(po)twór z cyklu "Echo" link do piosenki poniżej:     Księżniczka zapłakała Zapłakała wiecznie śpiąca Nieomylny znak nam dała Woda nad jeziorem wrząca   Woda wrząca, wiatr wieść niesie Wojnę, ból przyniesie Wiatr zawiewa, woda wrze Zapłakała piękna w śnie   Płacze w śnie księżniczka Zgaśnie słońce, zapali wieżyczka Pęknie łoże, kamienna płyta Śmierć niechybnie nas powita   I kamienne łoże pękło Wojna to i piekło   Ach, zbierajcie się ludzie W śnie księżniczka płacze Dusza wnet z niej ujdzie Więcej nie zapłacze   Ach, kapłani, księża, święci Słońce już zachodzi Więcej niebem nie poleci Wojna, wojna ból urodzi   Zapłakała w śnie – Boże mój Piękna łka, marny los Zapłakała, płacze w głos Żałoby przyszykujcie strój   Treny, treny, ach, śpiewajcie Treny smutne Śmierci oczy powitajcie Sny okrutne   To rycerza sen się ziścił Wojna – znikła miłość Śmierć wygrała nam na złość Zamek złoty przyśnił   Nic nie winien, to tych dwóch Ach, sen, sen – znów i znów
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...