Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

niezdrowo jest wiedzieć zbyt wiele

wieczorem boli głowa

widać i słychać wszystko, długo po tym jak się zamyka oczy

jakby ktoś wciskał do mózgu zdjęcia, upychał dźwięki

i one tak siedzą, siedzą i wyjść nie mogą

a potem na chodnikach mijają się bomby

Polacy uśmiechają się rzadko, jakby wiedzieli zbyt wiele

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

O matko, jaka to by była dobra puenta, gdyby ten wers kończył wiersz!

 

Niemniej Twoja puenta też spisuje się świetnie.

 

Problem z naszym "wiedzeniem zbyt wiele" w moim odczuciu polega na tym, że chłoniemy różne bzdury z telewizji i Internetu, podparte fałszywymi autorytetami. I tak naprawdę nie wiemy nic, a jedynie nam się wydaje, że wiemy. Natomiast te "prawdziwe" informacje z mediów bywają tak rozbieżne, że są dla nas idealną wodą na młyn nakręcania podziałów. Dlatego zawsze z rezerwą podchodzę do każdej, dosłownie każdej informacji, którą usłyszę i nigdy nie przedstawiam jej nikomu jako coś, w co bezkrytycznie wierzę, a jedynie jako coś, co po prostu usłyszałem/przeczytałem.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...