Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

skarbów im nie trzeba
noszą je przy sobie
myśl wisi na łańcuszku
o słońca wschodzie

 

na dumnej szyi kołysze się
łagodnie ta zaś podtrzymuje
w naczyniach złotych cyrkonie

 

bólu nie szukają
jak już im trzeba więcej
czuć i chłonąć
zasypiają na stojąco
bowiem z naczyń tych
co szyja dumnie nosi
wylewa się marzeń
krystalicznych zew

 

ich szkarłatna krew
przebija blade ciała
tryska na płótno dnia
by oblać je tysiącami
barw w abstrakcji spiętych


czemuż ma myśl staje się znów mała
gdy poszukuję piękna wokół
co pompuje powietrze nieśmiertelne
wpuszczone przez usta
wypełnia mnie kształtem
upaja i rozbija zarazem

 

Edytowane przez Anastazja Sokołowska (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Waldemar_Talar_Talar Super, cieszę się - to najważniejsze, aby wiersz trafiał do odbiorcy! Pozdrawiam

@iwonaroma Pięknie dziękuję za obecność i ślad  

@Olgierd @Michał_78 Jest mi niezmiernie miło i dziękuję bardzo za komentarze. Czasami człowiek trafi na takie piękno - inspirację - pozostaje wtedy wszystko rzucić, ino złapać za pióro i podzielić się z innymi, ukrywając pomiędzy wersami jego lustrzane odłamki, w których każdy może ujrzeć własne odbicie.

 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma   Piękne i bardzo prawdziwe. Oczy to chyba jedyny język na świecie, który nie potrzebuje tłumacza.
    • @MIROSŁAW C.   Poruszający wiersz. „Czas przejść do wieczności" - to mnie zatrzymało, podobnie karabin z patyków - dziecięcy gest, ale w kontekście bólu staje się czymś więcej niż zabawą. „Przecież zdarzają się cuda" brzmi jak modlitwa kogoś, kto już mało w nią wierzy.
    • @aniat. To tak jak ja. Czuję atawistyczną bliskość z nimi. Kiedyś współczułem im, że nie mogą się przemieszczać, jak My. Ale później zrozumiałem, że są całością, odczuwają i są współobecne (drzewa) w każdym lesie i drzewie - to może My powinniśmy im zazdrościć :-) Jako "ogrodnik z przymusu" (mieszczuch z Zagłębia),  tylko ja wśród rodzeństwa odczuwałem radość wśród roślin, więc podjąłem się dbania o sad i las na działce Moje Mamy, u podnóża Łopuszy, "u nas" mówi się "Łopusów" (Beskid Wyspowy) i polubiliśmy się od razu. Drzewa mają u mnie zapewnione "dożywocie", chyba, że obumierają lub łamią się od wiatru. Niektóre gatunki szybciej rosną i się starzeją - brzozy, wierzby, czeremchy. Niektóre rosną tak spontanicznie jak chwasty. Inne rosną powoli i nabierają przyspieszenia z czasem.  Nie sądzisz, że mężczyzna powinien umieć "zabić" :-)
    • @aniat.   Podoba mi się ten wiersz, bo drzewo jest żywym organizmem.  Ma skórę, drży z lęku, jęknie przed śmiercią. Ostatni obraz - pot zmieszany z żywicą - łączy brutalnie człowieka i drzewo w jednej chwili. 
    • @beta_b   To bardzo poruszający wiersz - żałoba, ale też rozliczenie z całym życiem relacji. Od zazdrości i bólu, przez całe lata niespełnienia, aż do tej ostatniej, bardzo cichej sceny z ciepłymi dłońmi. I do czegoś, co nie jest przebaczeniem, ale jest - może ważniejsze - akceptacją siebie.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...