Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

daleko
do miejsc

droga kładzie się
cieniem

na gałęziach
śpiące ptaki
marzeń

okrutne prawdy
życia

skruszała krew
obok strach
zasypia

myśli
wielkimi literami

Opublikowano

Dzięki Jay za koment , zaczekam jeszcze z odniesieniem się do Twojej propozycji , muszę to skonsumować ;-).Pozdrawiam .

Opublikowano

Witaj w gronie jasne że początkujących :-))).Adamie dzięki za komentarz , chyba urosnę ;-) ale rozejrzyj sie na forum ....jest tu kilkoro wybitnych ludzi, ja jestem w fazie raczkowania .Pozdrawiam.

Opublikowano

Adamie,poetyckie początki bywają trudne ale jeśli się chce i jest się otwartym na podpowiedzi i rady innych forumowiczów można doszlifować się, nabrać odpowiednich kształtów do tego by tworzenie wierszy było ciekawe i czytelne, by zadowalało nas piszących i tych , którzy czytają nasze utworki.Pozdrawiam :-)))

Opublikowano

Droga Izo , doskonale rozłożyłaś mój wiersz na części pierwsze , przeanalizowałaś to , co złożyłam ze słów w wierszowaną całość , dlaczego miałabym być zła ????Po prostu rozumiesz mnie doskonale , zatrzymałaś się na dłużej , bo być może przez Twoje myśli przebiegał ten sam temat i wiedz , że zawsze możesz a nawet proszę ,przebywaj w moich progach , jest mi miło .Cmok

Opublikowano

Witam :)
Tak sobie "lecę" od góry, przez wszystkie wierszydła i dopiero przy Twoim coś mnie zatrzymało. Nostalgia, zaduma... bo każdy odnajdzie w nim kawałek swojej prawdy. Bo daleko do miejsc, bo okrutne prawdy życia i myśli wielkimi literami. I jeszcze wszystko to nienapisane a składające się na Twoj wiersz.
Pozdr serdecznie.

Opublikowano

Witaj Vero, cieszę się , że zatrzymało Cię tu kilka moich słów, że można w tym wierszu odnaleźć cząstkę siebie , kawałek swojej ludzkiej podszewki, a najważniejsze by zrozumieć , to co w nim jest poniekąd ukryte...Pozdrawiam :-)))

Opublikowano

Nie czytałam poprzednich komentarzy, żeby się nie sugerować. Generalnie jestem na "tak" (oglądanie Idola się kłania:)) Nie mniej jednak te"okrutne prawdy życia" w tak pięknie zredagowanym wierszu mi nie pasują. Ale to oczywiście moja opinia.
Bea

Opublikowano

Witaj Bea :-)) , dzięki za "tak" i przychylność.Odnosząc się do Twojej opini , że zbytnio nie pasują do całej formy , muszę podjąć się ich obrony ;-) Otóż zmieniają one wzorzec , pewien przykład układnego i stabilnego w tym wypadku życia .Tym twardym akcentem właśnie chciałam zwrócić uwagę na to ,że czasem stąpamy po niepewnych wodach , kruchej tafli , ruchomych piaskach ...choć wiemy , że są zagrożone , tajemnicze a także bolesne ...a mimo to zostawiamy tam ślady i niejednokrotnie giniemy , oślepieni....Pozdrawiam :-))).

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •  

      Narodziły się z człowiekiem, dopasowywały się do niego w różnych fasonach i krojach. Pierwsze organiczne wdzianka, skóry zwierząt i włókna roślin.
      Rozwijały kulturę farbowania, czyszczenia i z czasem ozdabiania, wszelakimi wzorami. Rosły w potęgę a przy nim dwunożny twórca. Jednooki Yuke przejął panowanie na przylądku wysypiska śmieci "Tennaszmaty" już jako weteran krawiec na miarę nowej cywilizacji. Nawet Diabeł ubierałby się na wybiegi i nie od parady, gdyby nie jeden incydent.

      Podania głoszą o nadprzyrodzonych mocach łachów. Widziano je w różnych dziwnych miejscach jak gacie w krzakach w upalny dzień, czy spodnie z bluzką przy plaży na ręczniku.
      Co to były za widoki, aż sam krawiec mrugał w zachwycie pod szmacianą opaską na oku.

      Ale nie zawsze miały takie superaśne lajfy. Raz kiedyś, tak ze kilka latorośli wstecz, kiedy jeszcze szyły je igły w rękach elfów jeden z najmłodszych pociął je nożykiem do strugania drewna. Przyszły obrońca natury, miał na imię Gimzielony z Lasu wieczności.

      Władca szmaciany kiedy zobaczył strzępy obdarusów wpadł w ogromną dolinę złości i zemsty. Przesiąkł do ostatniej nitki żywym kwasem o zgrozo czarnej magii.
      Wyszedł z tego nie do końca cały. Yuke zmienił oblicze na agresywną reklamę. Gdziekolwiek nie spojrzał wyskakiwały oferty, kup teraz! Płać za nas śpiewem ptaków. Najwyższa jakość!

      Nadał imiona swojej nowej armii, z produkcji maszynowej. Ciuszki i łaszki, cnotliwe stringi i gryzące wełniane kalesony. Swetry duszące golfy. Skarpetki jadowite węże i nasączył je magicznymi barwnikami.
      Rzucił wyzwanie Elfom, zadał pierwszy cios w ich rękodzieła.

      Skrzydlatym istotom zaczęły odpadać uszy, zmieniały wygląd bliski homo sapiącemu. Drapały się i traciły włosy. Nie potrafili chodzić nadzy, atakujące coraz silniej ich jasne ciała paskudnie inwazyjne substancje, wchłaniane przez rozdrapane rany pogłębiały proces przemiany.



      Pewnego letniego popołudnia, a było to kilkanaście Gimgroszka latorośli później, kiedy dorósł do roli Elfa, pozbawiony praw natury, przez Yuki, postanowił odwrócić zaklęcie.
      Uszyte samodzielnie ubrania z eko bawełny rozrastały się na polach uprawnych w pobliżu elfiego dawnego imperium.

      Yuki włóczył się po wysypisku przyglądając mozaice poddanych, nie zauważył, że wszystko to pochodzi z szaf Śmierci. Rozrzutna zakupoholiczka nabywała coraz więcej i wyrzucała, niewygodne przemodniałe z jednodniową datą do użytku lumpy.

      Świat urósł jak kolorowa dynia i napęczniał do granic możliwości.
      W ten jeden jedyny dzień raz na 99 lat, spotykali się łachonieumarli Elfy z Yukim.
      Sala była wyposażona w środki do zabijania pluskiew i wszy.
      Te przydomowe zwierzęta, namnażały się zbędnie szybko.
      Na tronie z lisiej skóry siedział stwórca, z zasłoniętymi oczami. Koniec reklam.

      Obrady zostały przerwane, do sali wszedł Gimgroszek z przytupem.
      – Czas na rozejm! – krzyknął wymachując kartonikiem z magicznym proszkiem.
      Yuke uniósł się czarną dumą i rzucił w młodego o pyszałka stertą dawniej pociętych zwłok swojego ludu.
      – Jak zdołasz im przywrócić dawną klasę, ty zarozumiały jeszcze elfi smarku. – Największy szmaciarz opadł z sił zagniewany. Na czarno purpurowych licach wyskoczyły ropuchowate pory.
      Czar czarnej farby, przedostawał się do jego zalterowanego ciała coraz głębiej.
      – Oto nowość, mydło szary osioł z mleka siarczystego jak obłok po piorunie! – wykąp się w nim, a ja zaceruję i ożywię te skrawki kultu.

       


      – Zakład stoi! – oddasz mi połowę twoich nieskazitelnych podwładnych, ja uczynię z nich zrównoważoną rasę. – Gimgroszek zastanawiał się przez chwilę.
      – Pod warunkiem, że użyjesz ekologicznych środków do zabarwiania ich umysłów. Muszą być dobrzy i żyć kolorowo.

      I tak się stało, strumieniem świadomości, wysypisko zamieniło się w raj turystyczny nudystów.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...