Dekaos Dondi Opublikowano 10 Stycznia 2022 Zgłoś Opublikowano 10 Stycznia 2022 Pewna Sowa zwichnęła skrzydło. Dzięki temu nie mogła fruwać. Zyskała jednak dar biegania. No i biegała wesoło. Jednakowoż pnącza okolicznych krzaków, wyszarpały połowę piór. Przez to zmarzła jak jasna cholera. Biegała więc raźniej i szybciej, dla rozgrzewki, tym bardziej, że była lżejsza. Wtem walnęła głową w drzewo i odpadło jej połowę dzioba. To ją nie zniechęciło. Nic a nic. Hu hu. Ani ociupinkę. uj z tym. Zaczęła biec dalej, by radować świat swoim widokiem, lecz potknęła się o wspomnianą połówkę, by załamać drugie skrzydło. Hu hu. Po co mi. Pomyślała logicznie. Ponownie biegła dalej.Aż złamała nogę. Świr świr. Zaćwierkała, bo się nauczyła w międzyczasie. Skakała na jednej. Hej siup. Hu hu. Hej siup. Z przyczyny wstrząsów, pogubiła resztę piór. Przy okazji złamała drugą nogę. To ją też nie załamało. Wczołgała się na wzniesienie, by zjechać na dupie, zamiast biegania. Aż w końcu jednak się zdyszała. * Wtedy przyszła mysz.Pogadali. Mysz dowiedziała się wiele ciekawostek, z życia swojego wroga, a sowa zaspokoiła nie głód... (bo myszy i tak by nie dogoniła, gdyż nie miała jak) ...lecz ciekawość, jak to życie takich obiadów upływa. Też wcale nie takie, siup siup. Mysz sowę podnosiła na duchu i odwrotnie. Tylko duch narzekał, bo musiał dźwigać naprzemiennie, obydwa ciała. I tak, od pi pi, do hu hu, Zostali przyjaciółmi. Do czasu. * Możliwe puenty przysłowiowe: „Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”. Zawsze może być gorzej. „Na szczęście nigdy nie jest za późno”. I inne...
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się