Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Rzekło powietrze raz do człowieka,

wzdychając ciężko przy tym z wyrzutem:

- Czemu w ogóle mnie nie dostrzegasz?

Przez ciebie snuję się wciąż jak strute.

 

Wrzucasz do pieca to, co popadnie,

czy cię nie gryzie przez to sumienie?

Palisz śmieciami, a tak naprawdę

spalić ze wstydu się powinieneś.

 

Ja nie chcę wiele, chodzi mi o to,

aby być wolne od zanieczyszczeń,

oddychać pełną piersią głęboko,

tak chciałobym być rześkie i czyste.

 

Zatroszcz się o mnie, dbaj należycie.

Pamiętaj o tym, że jedno jestem!

Gdy mnie zabraknie, ty także znikniesz,

więc mnie traktuj tak, jak powietrze.

 

W tytule nie ma literówki. To taka kombinacja smutku i snucia się.

 

 

 

Edytowane przez Franek K (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Franek K byle czym się nie pali, zgadzam się, jednak z emisjami to przesada. Niech każdy pilnuje siebie i będzie dobrze. Zresztą OZE wcale nie takie OZE a energię i ciepło skądś trzeba brać. Generalnie wszystko z umiarem prócz spalania śmieci w niewłaściwy sposób, od tego są specjalne spalarnie. 

Fajny wiersz, pobudził mnie.

Opublikowano (edytowane)

@Dag

 

Dzięki Dag, ale kicham. To mój ostatni tekst tutaj. Zgłosiłem konto do usunięcia

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Pozdrawiam. F.K.

Edytowane przez Franek K (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Marek.zak1

 

Dzięki Marku, ale lekko nie jest.

Mateusz się coś ociąga...

@Dag

 

Dzięki Dag. Chwilę to trwa, a w międzyczasie coś zobaczyłem i nie mogłem się powstrzymać...

 

 

@Annie

 

Dzięki Annie, ale nie wyrabiam z serduszkami :/

@Klip

 

No nie przesadzajmy, ale dzięki :)

@dot.

 

Dzięki Dot. Czasem trzeba odpocząć.

  • 2 tygodnie później...
  • 1 rok później...
Opublikowano

Przypadkiem mnie tu przywiało :)

Świetnie napisane :)

Chociaż to "chciało bym" ja bym jednak łącznie napisała, 

tak samo jak się pisze "chciałabym", czy "chciałbym" :)

 

Pozdrowienia :)))))))

 

Deo

Opublikowano

@Deonix_

 

Fajnie, że Cię przywiało. Dzięki Tobie poprawiłem jeszcze jeden błąd. 
 

Piękne dzięki i pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pisze się  zombi - Google.com przepraszam, ale musiałem, ponieważ ząbi kojarzyć się może z zębami ;))) wiersz na plus    pozdr.     **********************************  
    • miasto wypociło strupiałą skórę wciska nam twarze w krwawiący beton. jest dziś jak otwarty brzuch, rozpruty nocą nożem koparki śliskie trzewia kanalizacji parują. zaułek oddycha parą z kanałów, neonami, które szarpią oko padaczka świata, jak nerw, którego nie da się już uspokoić. każdy zaułek jest zgrzytaniem zębów o szkło. w zaułku, gdzie śmietnik cuchnie rzeźnią, a mur pamięta więcej potu niż modlitw. stoimy blisko, za blisko aż coś trzeszczy między nami. brakuje miejsca na oddech. jej płaszcz to skóra, którą zdzieram zębami jak z padliny, pod spodem musi być wyjście albo przepaść. nasze ciała płoną w zaułku jak trupy jakby miasto oblało nas benzyną i rzuciło niedopałek neonu. moje dłonie nie pytają, wchodzą w ciebie jak łom w zardzewiały zamek rozrywamy się na pół. moje ciało w twoim jako jedyny miękki punkt w którym jeszcze nie ma betonu. wiedzą tylko, gdzie boli najbardziej. między nami zwarcie jak kabel bez izolacji, skurcz, który wykręca palce na biodrach. usta nie mówią. usta to rozszarpana rana, zszywana na brudno w bramie, zardzewiałym drutem i jej śliną, bez znieczulenia, na żywca. miasto patrzy na nas jak chirurg bez rękawic ciekawy, czy jeszcze drgniemy. jesteśmy jak dwa szczury w tętniącym kanale, które miasto przeoczyło przy dezynfekcji. oddech wpada w oddech, jakby miasto dławiło się własnym tętnem, próbowało nas wypluć i nie mogło. cegły wrzynają się w łopatki, miasto chce nas żywcem wmurować w siebie. czuję, jak pęka tynk pod twoim ciężarem, ściana nie chce być świadkiem. czas wymiotuje pod ścianą skowyczącym echem wdeptany w asfalt przez tych, co zdążyli nas przeżyć. my jeszcze nie my jeszcze w sobie. to nie jest czułość. to odruch przetrwania. to panika ciała, że za chwilę znów będzie samo, że noc trzyma nas jeszcze tylko dlatego, że miasto nie zdążyło zgasić światła, że świt zabierze wszystko, co teraz drży. dwoje ludzi przestaje się mieścić we własnej skórze w zaułku wielkiego miasta, gdzie miłość nie ma imienia, ma tylko puls temperaturę i ślady, które miasto zliże jak krew, zanim przełkniesz własny strach. ale ciało zapamięta.                  
    • Ma - wiadomo, da i wam.    
    • A kres jaj, serka.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...