Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

 

tu spotykam 

i przepraszam się 

z bogami 

 

z dzieciństwa 

z okresu dojrzewania 

z dorosłości 

ze starości 

i po śmierci 

 

jest łopatka

foremki 

lepimy mnie

na nowo

 

man da la 

fiesta trwa 

oni patrzą

widzą

wypatrują do cna 

aż rozsypuję się

z formy

 

Edytowane przez Lahaj (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Wow, kto pisze? Bo jeśli ja to nic mi o tym nie wiadomo:) Ja bym nie pisał. Pod prysznicem czy w wannie pisanie to zły pomysł. Co innego, to tak. To chyba jakiś Twój chłopak… musisz go jakoś ośmielić. Nikt nie lubi być długo niezdecydowany. Pozdro 

Opublikowano

@valeria platoniczne możesz, inaczej widzę trudności :) ale takie wyznanie No No, jesteś szybka w milosci. Bardzo mi to imponuje,i w sumie jest mi bliskie bo jak by się tak głębiej zastanowić to jedyne co warto.

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Kiedy Jest Dzisiaj  dlaczego, dlaczego, dlaczego, dużo tych dlaczego. Żyjesz więc istniejesz- zapełniasz nicość. Emocje, uczucia przynależne każdemu człowiekowi- śmiech ból, radość, strach, miłość i łzy. cogito ergo sum
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @Berenika97 Fajnie, na wesoło! Uśmiecham się!  :)))
    • Noc sączyła atrament w gardziel starych ulic, a księżyc — jak rozpustnik w srebrzystych mankietach — dotykał mokrych dachów z leniwą pogardą, gdy szedłem sam, odziany w zapach dawnych grzechów. Miasto oddychało zgniłym winem portowym, sutereny mruczały pacierze pijaków, a prostytutki, blade niby święte z ołtarzy, nosiły w oczach błękit cmentarnych robaków. W zaułku spał kot czarny jak spalone sumienie. Nad nim wiatr rozwieszał kir z fabrycznego dymu. I wtedy ujrzałem twarz — piękną aż do bólu — w oknie pełnym świec, luster i zwiędłego jaśminu. Byłaś tam. Jak cesarzowa zarazy. Twe dłonie pachniały chłodem marmurowych kaplic, a szyja miała blask topora przed egzekucją. Mówiłaś cicho, lecz każde słowo spadało na moje serce ciężkie jak złota trucizna. Piłem cię wzrokiem. Jak piją umarli deszcz. I nagle całe miasto zakwitło rozkładem: rynsztoki stały się organami katedr, szczury — chórem aniołów o skrzydłach z popiołu, a noc rozwarła nad nami purpurowe wnętrzności. Caowałem twoje usta gorzkie od tytoniu i czułem pod językiem smak końca stulecia. W oddali biły dzwony, jakby sam Bóg pijany zataczał się po niebie w kałużach wszechświata. Lecz świt jest zawsze rzeźnikiem. Rozpruł brzuch ciemności. Uciekłaś bez imienia. Został jedynie zapach perfum i wilgoci, oraz mój cień — przybity do bruku jak wyrok — który do dziś modli się do twojej nieobecności.
    • @tetu intymny i surowy klimat tryptyku. Są zmęczeni sobą, a jednak bardzo związani ze sobą, ich schronieniem jest tu i teraz. pięknie
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @Berenika97 Zgadza się, czyli to jest ten powód dlaczego o nich zapomniałem. :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...