Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Glowa w chmurach
Bez aureoli... napisy na murach
Marzyciel
Poł życia w zeszycie
Stracony ??
Poklony bija mu bagaznik samochodu
Marionetka
Jak Syzyf ciagle spada ze schodow
Otworzysz przed nim brame do piekla ??
----------------------------------
wszelkie komentarze mile widziane

Opublikowano

Troche lipa, dodalem wiersz i od razu 5 sec po dodaniu przenosi mnie na strone z nim i mam 10 punktow. Sam sobie nie dodalem. Nie sadze, by ktokolwiek w przeciagu 5 sec ocenil utwor. Czyzby bug ??

Opublikowano


No wreszcie jakies rymy..Jestem tak ich spragniona ze z miejsca dodam ci troche punktow gratis, bo sam wiersz nie jest fenomenalny, lecz nie jest tez zly..

Matko.. co sie teraz zrobilo na tym forum?Tragiczne te wiersze sie zrobily..Jakies takie smutne, bez wyrazu i bez rymow..To nie tylko do Ciebie oczywiscie kochany autorze...

Ale tesknie za tym forum sprzed miesiaca..Wtedy wszystkie wirsze mi sie podobaly..Teraz wchodze na stone i nawet mi sie nie chce czytac..

Opublikowano

Twoja krytyka rani me serce, chyba juz wiecej nic nie napisze, skoro taki Mentor jak Ty w taki sposob sprowadzil mnie na ziemie. :D:D:D:D
Pokaz mi droge miszczuniu, bo narazie poza dodaniem kilku zgryzliwych i chamskich komentarzy, zakompleksionego czlowiekna nie pokazales NIC.
No licze, ze do reszty moich kawalkow tez cos skrobniesz, bo naprawde mam niezly ubaw czytajac Twoje komentarze :p
No pozdrowka i nie lam sie, komentuj dalej. Jestes moim guru :D

Opublikowano
wszelkie komentarze mile widziane

chmurach - murach, kulach, bólach, samochodach, drzewach, komputerach, oknach, ołówkach, książkach, obłokach. itd.
Rym pierwsza klasa. Wspaniały.

Te są dobre: Marzyciel - zeszycie. / samochodu - schodów.

Ten "bagażnik samochodu" kompletnie zepsuł wszystko.

Poza tym, temat oklepany, brak polskich liter - co za niechlujstwo, jakieś dziwaczne potwórzenia znaków zapytania, wersyfikacja fatalna.
Opublikowano

No za ten komentarz dziekuje. W przyszlosci postaram sie unikac tak oklepanych rymow. A co do bagaznika to mam inne zdanie. Z tymi polskimi literami dalem ciala, ale niestety na nowym forum nie mozna edytowac. Podwojne znaki zapytania to zostalo mi z gygy :D gdzie jak wstawiam podwojnego to wyskakuje taki fajny znaczek zapytania animowany, na przyszlosc bede unikal takich rzeczy.
Dzieki za konstuktywna krytyke.
Pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...