Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

głosu ciszy czekając

 

trwam w zapomnieniu w ogrodzie z milionem ścian

głos już zaczął rozprzestrzeniać się po roślinnościach

wypełnia puste przestrzenie a ja pisząc codziennie

toczę walki z minotaurem by wyjść z labiryntu

 

samotność mnie dopada bo gubię się raz po raz

a nici szukałam i z każdej strony jej brak

 

głos ciszy ostatecznie przemówił

teraz gdy słowa tylko odchodzą

nie mam nic co mogłabym dać w zamian

by usłyszeć je na nowo nadchodzące

ostatni raz jeszcze

 

czekam więc spokojnie w milczeniu

na zewnątrz delikatnie krople deszczu

przypominają o swoim zapomnianym istnieniu 

 

czekam na to by znów żyć

czekam na to by znów marzyć

czekam na to by znów zginąć


 

zaprzestaję faktów myślenia

wsłuchuję się w zapomnienie

wypełniam nim każdy pierwiastek


 

zapomnieć na zawsze w przeszłość

nie zaglądać już nigdy, kara

czekam w milczeniu

czekam by znów zginąć

bo wiem, że mnie nie znajdzie

chociaż jego kły byłyby mi dziś uciechą

ale bawi się ze mną i wyjść nie pozwoli

i tak trwam z nim obok a tak daleko

i przestanę toczyć walkę

bo lubię tak trwać w zapomnieniu 

 

Edytowane przez Adriana (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@Adriana Nie można obok tego wiersza przejść obojętnie. Ciekawe inwersje, co lubię.

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Tutaj raczej zbyteczna, niemniej to dobry wiersz, nawet bardzo :) chociaż może nie, cała strofa taka jest, właściwie wiersz. Mnie to pasuje,Pozdr.

Edytowane przez Natalka16 (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pisze się  zombi - Google.com przepraszam, ale musiałem, ponieważ ząbi kojarzyć się może z zębami ;))) wiersz na plus    pozdr.     **********************************  
    • miasto wypociło strupiałą skórę wciska nam twarze w krwawiący beton. jest dziś jak otwarty brzuch, rozpruty nocą nożem koparki śliskie trzewia kanalizacji parują. zaułek oddycha parą z kanałów, neonami, które szarpią oko padaczka świata, jak nerw, którego nie da się już uspokoić. każdy zaułek jest zgrzytaniem zębów o szkło. w zaułku, gdzie śmietnik cuchnie rzeźnią, a mur pamięta więcej potu niż modlitw. stoimy blisko, za blisko aż coś trzeszczy między nami. brakuje miejsca na oddech. jej płaszcz to skóra, którą zdzieram zębami jak z padliny, pod spodem musi być wyjście albo przepaść. nasze ciała płoną w zaułku jak trupy jakby miasto oblało nas benzyną i rzuciło niedopałek neonu. moje dłonie nie pytają, wchodzą w ciebie jak łom w zardzewiały zamek rozrywamy się na pół. moje ciało w twoim jako jedyny miękki punkt w którym jeszcze nie ma betonu. wiedzą tylko, gdzie boli najbardziej. między nami zwarcie jak kabel bez izolacji, skurcz, który wykręca palce na biodrach. usta nie mówią. usta to rozszarpana rana, zszywana na brudno w bramie, zardzewiałym drutem i jej śliną, bez znieczulenia, na żywca. miasto patrzy na nas jak chirurg bez rękawic ciekawy, czy jeszcze drgniemy. jesteśmy jak dwa szczury w tętniącym kanale, które miasto przeoczyło przy dezynfekcji. oddech wpada w oddech, jakby miasto dławiło się własnym tętnem, próbowało nas wypluć i nie mogło. cegły wrzynają się w łopatki, miasto chce nas żywcem wmurować w siebie. czuję, jak pęka tynk pod twoim ciężarem, ściana nie chce być świadkiem. czas wymiotuje pod ścianą skowyczącym echem wdeptany w asfalt przez tych, co zdążyli nas przeżyć. my jeszcze nie my jeszcze w sobie. to nie jest czułość. to odruch przetrwania. to panika ciała, że za chwilę znów będzie samo, że noc trzyma nas jeszcze tylko dlatego, że miasto nie zdążyło zgasić światła, że świt zabierze wszystko, co teraz drży. dwoje ludzi przestaje się mieścić we własnej skórze w zaułku wielkiego miasta, gdzie miłość nie ma imienia, ma tylko puls temperaturę i ślady, które miasto zliże jak krew, zanim przełkniesz własny strach. ale ciało zapamięta.                  
    • Ma - wiadomo, da i wam.    
    • A kres jaj, serka.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...