Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

:) Dzięki 

Również pozdrowienia 

 

 

 

 

:D ;)

Wiesz, ja to napisałam bez zrozumienia ;)

Do rozumienia też zachwyt można przyczepić, chociaż faktycznie - trudniej. Człowiek wszystko drobiazgowo analizujący chyba ma mniej czasu na zachwyt...

Dzięki za kmnt

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

:) na pewno rozumienie syntetyczne pomaga. Natomiast tylko analizowanie...

np.układu pokarmowego pięknej dziewczyny... lub składu chemicznego barwników płatków róży...

może niekoniecznie :)

Natomiast rozumienie i doświadczanie całości- to jest TO! :)

Dzięki i również zdrówka 

 

 

 

 

:) Tak. Nie trzeba być geniuszem by odczuwać piękno :)

Dzięki i również pozdrawiam

 

 

 

 

 

:) Dzięki!

 

 

 

Opublikowano

Iwonka, zaakceptuję tak jak jest, chociaż nie lubię "się" przed czasownikiem w białych wierszach i..

jak dla mnie, troszkę za dużo .. "i".. ale przesłanie, bardzo spodobało mi się.

W poezji można dostrzec to wszystko, co wyszczególniłaś, nawet jeśli nie do końca rozumiemy

daną treść.

Pozdrawiam.

Opublikowano

Dla mnie najważniesze momenty w odbiorze sztuki, to te w których do głosu dochodzą emocje, ale nie rozumiem (jeszce;)) dlaczego. To jest wlaśnie  "TO".

 

Wiersz przedni. 

 

Pozdrawiam. 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

:) właśnie

Dzięki

 

 

 

 

:D o tym 'aha' nie pomyślałam ;)

Dzięki i również pozdrawiam 

 

 

 

 

:) Też nie przepadam za niepotrzebnym inwersjami, ale tu tak dla płynniejszego czytania. Powtórzenia 'i' celowe ale fakt, może nadmiar. Mnie nie bardzo podoba się końcówka ale nie mam teraz innego pomysłu a poza tym utrwaliła się w odbiorze czytelników :)

Tak, z tym rozumieniem poezji nie należy przesadzać, bo może utracić się jej tajemnicze piękno :)

Dzięki i również pozdrawiam 

 

 

 

 

:) ciutka tajemnicy, niedopowiedzenia itp.czyni nasze życie ciekawszym :)

Dziękuję i zdrówka też

 

 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pisze się  zombi - Google.com przepraszam, ale musiałem, ponieważ ząbi kojarzyć się może z zębami ;))) wiersz na plus    pozdr.     **********************************  
    • miasto wypociło strupiałą skórę wciska nam twarze w krwawiący beton. jest dziś jak otwarty brzuch, rozpruty nocą nożem koparki śliskie trzewia kanalizacji parują. zaułek oddycha parą z kanałów, neonami, które szarpią oko padaczka świata, jak nerw, którego nie da się już uspokoić. każdy zaułek jest zgrzytaniem zębów o szkło. w zaułku, gdzie śmietnik cuchnie rzeźnią, a mur pamięta więcej potu niż modlitw. stoimy blisko, za blisko aż coś trzeszczy między nami. brakuje miejsca na oddech. jej płaszcz to skóra, którą zdzieram zębami jak z padliny, pod spodem musi być wyjście albo przepaść. nasze ciała płoną w zaułku jak trupy jakby miasto oblało nas benzyną i rzuciło niedopałek neonu. moje dłonie nie pytają, wchodzą w ciebie jak łom w zardzewiały zamek rozrywamy się na pół. moje ciało w twoim jako jedyny miękki punkt w którym jeszcze nie ma betonu. wiedzą tylko, gdzie boli najbardziej. między nami zwarcie jak kabel bez izolacji, skurcz, który wykręca palce na biodrach. usta nie mówią. usta to rozszarpana rana, zszywana na brudno w bramie, zardzewiałym drutem i jej śliną, bez znieczulenia, na żywca. miasto patrzy na nas jak chirurg bez rękawic ciekawy, czy jeszcze drgniemy. jesteśmy jak dwa szczury w tętniącym kanale, które miasto przeoczyło przy dezynfekcji. oddech wpada w oddech, jakby miasto dławiło się własnym tętnem, próbowało nas wypluć i nie mogło. cegły wrzynają się w łopatki, miasto chce nas żywcem wmurować w siebie. czuję, jak pęka tynk pod twoim ciężarem, ściana nie chce być świadkiem. czas wymiotuje pod ścianą skowyczącym echem wdeptany w asfalt przez tych, co zdążyli nas przeżyć. my jeszcze nie my jeszcze w sobie. to nie jest czułość. to odruch przetrwania. to panika ciała, że za chwilę znów będzie samo, że noc trzyma nas jeszcze tylko dlatego, że miasto nie zdążyło zgasić światła, że świt zabierze wszystko, co teraz drży. dwoje ludzi przestaje się mieścić we własnej skórze w zaułku wielkiego miasta, gdzie miłość nie ma imienia, ma tylko puls temperaturę i ślady, które miasto zliże jak krew, zanim przełkniesz własny strach. ale ciało zapamięta.                  
    • Ma - wiadomo, da i wam.    
    • A kres jaj, serka.    
    • O gilu, ligo.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...