Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Laj... la la laj... la la la li li la laj... taka potrzeba, taki ruch... byle się okręcić, byle zafalować w rytm zawirowań się wbić, jak w starą sukienkę, która pozostała gdzieś w pamięci. Kolor zamglony, nagle wyostrzył się jak sztylet. Nie, to tylko nóż do krojenia warzyw. Pach, pach... seler, por, pietruszka... ta ra ra ra ram pam... ta ra ram...

Coś mi się nuci w głowie tak głośno i uparcie, że w środku tańczę, choć z wierzchu nakładam fartuszek, żeby tego w środku nie pobrudzić, nie przepocić, nie przewrócić, nie oddać byle czemu, byle było, byle sobie wyglądało?

Wygodnie mi dziś z zupą jarzynową, wygodnie kiedy poruszam się w takt... laj... la la laj... la la li li la laj... wygodnie mi ze sobą, wygodniej co marchewkę, co kaszę, co łaska mi świecie daj, bym się w tym utuliła pod obiad, pod tę ucztę dla ciała, którą mi serwuje melodia w głowie. Robocze moje ubranie, moją wygodę tak łatwo przybieram stanem zasłuchania, stanem euforii nieplanowanej dzisiaj wcale... stanem najwyższej jakości, nie dla oczu, nie dla zbytku... ale dla mnie.

Wyglądam teraz jak ktoś, kto właśnie zdał sobie sprawę z tego, że może być szczęśliwy w tym świecie, całkiem szczęśliwy. Wyglądam tak pięknie... kiedy jem zupę jarzynową.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Kasjopeja. ... niestety często się mylimy tam miłości nie zobaczymy    ona cały czas nas widzi jest nieśmiała więc się trochę wstydzi ...  
    • Na ziosna kożdan czekoł. Na długsze dnie, słónko i pozietrze feniejsze. Eszcze sila a łogródek i gymizo tak puchnąć bandzie aż w głozie sia pomnianiało. Zietrzyk leciuchny i modry- my na Warniji niebo mowamy Ciajżka robota w polu potam, To nic. Jek spsik i śpsiyw. Tajskno am Boże.             Na wiosnę każdy czekał. Na dłuższe dnie, na słońce i pogodę fajniejszą. A z ogrodu kwiatowo- warzywnego taki zapach. że w głowie będzie szumiało. Jeszcze chwila A wietrzyk błękitem tak lekki my na Warmii to niebo mamy. I czeka ciężka robota w polu potem. Nic to. Sen mi się przyśnił i śpiew. Tęskno mi Boże. Na biurku dziadkowego Biedermeiera, miłość na chwilę sobie przysiądzie. Latawce zdmuchnie i pył z książek. Ona w kieszeni ma nieważny bilet, wciąż się śmieje z tego samego żartu. Promyki chabrów jasne jak fiolet. Odejdzie wraz ze mną jak hartu epolet. Drogą do Mamy Boga i Nieba. w ten czas, gdy będzie trzeba.   ( Gwarą warmińską. I przekład z dodanymi dwoma strofami)    
    • @viola arvensis ... i wreszcie ot tak siebie zobaczyłem  sam się zdziwiłem   nie ja tym przypadkiem byłem jak to się stało że się pomyliłem  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • @Annna2No nie wiem, miałem namyśli, że gdzieś się podziało :)
    • @Marek.zak1 Jeśli fakt zatopienia będzie miał miejsce wystąpi również ciężkość niemiłosierna. Zresztą jednego zatopisz, a drugiego tym samym uniewinnisz, bo winny w tym przypadku nie odpowie za swoje czyny. Myślę, że tak, że takie sytuacje też mogą mieć miejsce. Pozdrawiam i dziękuję za lekturę. Też M. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...