Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

dziś będę sam
tu czyli blisko
w mojej ciszy
upaćkanej chmurami
wiejską drogą
tnącym wiatrem

odcięty od sieci
kciuków w górę dół
serduszek
roześmianych mordek

i tylko ten lęk
codzienny w ciało zanurzony
mrożący
gdzie każda kra zabija myśli
kaleczy

dziś będę sam
jak wojownik poczęty
w złotej ciszy
pierwsze lodołamacze
dotykają dłoni

Opublikowano

@marekg Ten lęk zawsze jest gdzieś z tyłu głowy, w każdej sekundzie samotności. W tym kontekście tytułowa iluzoryczność samotności jest słuszną tezą.

Swoją drogą, ciekawe zagadnienie - czy dzisiaj potrafimy być tak naprawdę sami ze sobą? Czy jesteśmy już tak obsesyjnie stadni, że brak towarzystwa ludzi wywołuje w nas poczucie dyskomfortu?

Opublikowano

@error_erros czy dzisiaj potrafimy być tak naprawdę sami ze sobą?  Myślę że to trudne ale czasem musimy dla higieny.

                          Z innej strony ,czym jest samotność ? czasem obwarowujemy się tłumem osób , może wyłuskanych        

                          znajomych którzy maja być ramą dla naszego-  Ja . Mają stanowić   tamę przed krytyką mają 

                          usprawiedliwiać , głaskać  i malować nas jak najpiękniej   .a my krzyczymy -nie jestem sam -Patrzcie !

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo się stwarzają od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
    • @.KOBIETA.     dziękuję wszystkim

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      tak …spokój wewnętrzny bez czynników zewnętrznych ! Buziaczki
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...