Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Gdy jechałem na twój pogrzeb

Wszystko we mnie drżało

Od grzesznych korzeni

po wolne w obłokach jaskółki

 

I ten świst…

To lawina czy huragan?

A może słodki śpiew cykad?

Obraz tamtego wybrzeża

 

Byłeś w każdej łzie radości

każdej kropli krwi, oczyszczenia

W pianie nienawiści

w pocie zaciśniętej pięści

 

przynosiłeś w darze bezcenny sen

dawałeś przekleństwo poranka

 

a teraz leżysz w tej trumnie

patrzysz, nie patrzysz?

Dyszysz jeszcze...

Chyba coś szepczesz, a może wołasz?

 

Wiem, chciałbyś znowu być jednością


 

Nie skoczę z tego klifu

do jeziora smoły

woła mnie ocean

 

Poczułem ciepły podmuch

gdzieś z błękitu fal rozbijających się

o szmaragdowe skały

 

czas już iść

Opublikowano

@Igor Osterberg aliceD Nie wymagam, nie krytykuję, nic nie robię. Daję Tobie kopniaka. Bo widzę, dostrzegam Twoje staranie. jednak nie oczekuj głaskania. Masz sporo do powiedzenia. Ja to wiem. wpierw musisz przebrnąć przez cyrograf. Oddać swoje i zapłacić swoje. Spłacić dług. Miło, że masz dystans. Że rozmawiamy, że ja taki niemiły. Ja to wiem. Spokojnie, nie spiesz, będzie dobrze. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za wyrozumiałość dla mej oschłości.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @KOBIETA ja się z satanistami nie zadaję:)
    • Mamo, Tato — piszę nocą, gdy ziemia przestaje oddychać, gdy między wystrzałami można jeszcze usłyszeć własne serce. Kartka drży jak moje dłonie, a atrament miesza się z kurzem, którego nie zmywa deszcz.   Pamiętam zapach kuchni o świcie i skrzypienie drzwi, które zawsze otwieraliście pierwsi. Tutaj poranki są ciężkie jak kamień, a słońce wstaje tylko po to, by policzyć poległych.   Mamo, mówiłaś kiedyś, że wojna jest słowem z książek — dziś wiem, że to twarze bez imion i oczy, które gasną zbyt szybko. Noszę w kieszeni zdjęcie z wakacji nad rzeką, już prawie nie pamiętam dźwięku waszego śmiechu.   Tato, chciałem być silny jak Ty, ale siła nie polega na tym, by nie płakać. Najtrudniej jest patrzeć na chłopców młodszych ode mnie, którzy zasypiają w ciszy, z której już się nie budzą.   Jeśli wrócę — usiądę przy stole i będę milczał długo, bo nie ma słów na rzeczy, których oczy nie powinny widzieć. Jeśli nie wrócę — nie szukajcie winy w sobie, wojna wybiera szybciej niż człowiek potrafi zrozumieć.   A kiedy nadejdzie wieczór i wiatr dotknie okien naszego domu, pomyślcie, że to tylko mój szept wracający przez pola. Nie płaczcie nad losem, którego nie mogliście zmienić — kochajcie mocniej świat, aby nikt już nie musiał pisać takich listów.
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Witaj - cieszy mnie że ładnie i obrazowo - dzięki -                                                                                         Pzdr. @Robert Witold Gorzkowski - @Natuskaa - @APM - @Berenika97 - dziękuje - 
    • wystarczy podzielić salę by strony zaczęły pluć   wystarczy rozdać role by pojawiły się ofiary i kaci   wystarczy biały kitel by ktoś naciskał przycisk do końca   wystarczy jeden który odmówi
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...