Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Spotkali się przypadkiem

u mego taty w sadzie

ona przybyła damką

on na zielonym kładzie

 

wakacji był początek

na dworze lekko mżyło

dla nich to nie przeszkoda

ich z sobą połączyło

 

wspólne zrywanie wiśni

ażeby na wakacje

przytulić trochę grosza

na wyjazd na Chorwację.

 

          Też wyjeżdżam w poniedziałek

          Dania moim celem

           jadę z synem i z małżonką

          ona z przyjacielem

         

          bo pozostał jej z posagu

          spory Jasiek z pierza

          wszędzie taszczy go ze sobą

          w nocy mu się zwierza

 

          więc i ja mam nieraz ubaw

          i to aż po pachy

          kiedy raptem w środku nocy

          słyszę ochy, achy.

Opublikowano

@Gosława

Szkoda, że nie ma żeńskiej odmiany

bo bym ją sobie wsadził pod głowę

a sama podróż byłaby rajem

a także piekłem, ale w połowie

 

ja bym się wtulał w tą poduszeczkę

i erotyczne wchłaniał doznania

zaś moja żona to wiem na pewno

we mnie widziałaby kawał drania.

 

Pozdrawiam :)

@Waldemar_Talar_Talar

Pewnie się będę trzymał oparcia

kiedy syn wciśnie sprzęgło do dechy

a pod kołami będą brukowce

ucierpią nasze dupy, bebechy.

 

Pozdrawiam :)

@corival

Z synem będę pił piweczko

a z małżonką soki

wieczorami, bo od rana

podziwiać uroki

 

różnych pięknych miejscowości

mamy w planie eskapady

więc we wtorek rozpoczynam

rajdy i wypady

 

Pozdrawiam :)

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pisze się  zombi - Google.com przepraszam, ale musiałem, ponieważ ząbi kojarzyć się może z zębami ;))) wiersz na plus    pozdr.     **********************************  
    • miasto wypociło strupiałą skórę wciska nam twarze w krwawiący beton. jest dziś jak otwarty brzuch, rozpruty nocą nożem koparki śliskie trzewia kanalizacji parują. zaułek oddycha parą z kanałów, neonami, które szarpią oko padaczka świata, jak nerw, którego nie da się już uspokoić. każdy zaułek jest zgrzytaniem zębów o szkło. w zaułku, gdzie śmietnik cuchnie rzeźnią, a mur pamięta więcej potu niż modlitw. stoimy blisko, za blisko aż coś trzeszczy między nami. brakuje miejsca na oddech. jej płaszcz to skóra, którą zdzieram zębami jak z padliny, pod spodem musi być wyjście albo przepaść. nasze ciała płoną w zaułku jak trupy jakby miasto oblało nas benzyną i rzuciło niedopałek neonu. moje dłonie nie pytają, wchodzą w ciebie jak łom w zardzewiały zamek rozrywamy się na pół. moje ciało w twoim jako jedyny miękki punkt w którym jeszcze nie ma betonu. wiedzą tylko, gdzie boli najbardziej. między nami zwarcie jak kabel bez izolacji, skurcz, który wykręca palce na biodrach. usta nie mówią. usta to rozszarpana rana, zszywana na brudno w bramie, zardzewiałym drutem i jej śliną, bez znieczulenia, na żywca. miasto patrzy na nas jak chirurg bez rękawic ciekawy, czy jeszcze drgniemy. jesteśmy jak dwa szczury w tętniącym kanale, które miasto przeoczyło przy dezynfekcji. oddech wpada w oddech, jakby miasto dławiło się własnym tętnem, próbowało nas wypluć i nie mogło. cegły wrzynają się w łopatki, miasto chce nas żywcem wmurować w siebie. czuję, jak pęka tynk pod twoim ciężarem, ściana nie chce być świadkiem. czas wymiotuje pod ścianą skowyczącym echem wdeptany w asfalt przez tych, co zdążyli nas przeżyć. my jeszcze nie my jeszcze w sobie. to nie jest czułość. to odruch przetrwania. to panika ciała, że za chwilę znów będzie samo, że noc trzyma nas jeszcze tylko dlatego, że miasto nie zdążyło zgasić światła, że świt zabierze wszystko, co teraz drży. dwoje ludzi przestaje się mieścić we własnej skórze w zaułku wielkiego miasta, gdzie miłość nie ma imienia, ma tylko puls temperaturę i ślady, które miasto zliże jak krew, zanim przełkniesz własny strach. ale ciało zapamięta.                  
    • Ma - wiadomo, da i wam.    
    • A kres jaj, serka.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...