Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

 

kuźwiszony

kuźwiszony

też hycają inne stwory

taniec dla nich nie pierwszyzna

tańczy spoko nawet

 

zadyszany stary dziadek

co mu fajka zwisa już

niekoniecznie właśnie z ust

gdyż ów cybuch nieco zwiędły

lecz swawolnie nadal chętny

   

ale zgroza ale cóż

dziś nieczynny jego

choć wesoło nadal mu

 

nawet w urnie prochy szare

przesypują sypki taniec

  

nagle przyszły dwa wampiry

ale każdy kroki myli

bo im jakiś słuszny golec

wnet osikał wbity kołek

 

aż zdziwiony patrzy księżyc

jak się ciało dziwnie pręży

lecz pomogła im zabawa

błyszczą kłami tańczą nadal

  

cipkowianki z chuciowizny

aż odkryły swoje

i myślano że to koniec

tych hulanek wszelkich chyba

bo niejeden oświecony

zamiast tańczyć się wpatrywał

 

a fajoska śmieszek flądra

kanceruje komuś

jak pokażę się on w domu

choć po prawdzie

brzydkie one

od małego pomarszczone

 

lecz to była jeno przerwa

wtem proceder się zaprzestał

gdyż przyczłapał aligator

no po czorta bydle na co

 

aż truchleje tłum już struty

on nam może odgryźć

kij mu w mordę

gad to głupi

 

oj nie głupi tylko głodny

zęby kłapią międzyflacznie

tam nadgryzie lub wyszarpnie

 

ktoś mu wrzasnął idź się bujać

on mu za to odgryzł

bo rzecz jasna przecież umiał

oraz urwał cały mieszek

ku ogólnej wszak uciesze

  

tak ogólnie jest uroczo

dla niektórych całkiem spoko

co akurat mogą jeszcze

potańcować ciut chwileczkę

i wyrównać kroki wszelkie

zanim tańczyć zaczną wiecznie

  

no niestety

gad też martwy

gdyż za bardzo był przeżarty

także myślą że ci inni

a on dondi jest niewinny

był gadziną wszak namolną

aż go w końcu ktoś

 

większa siła miała dość

 

leży zezwłok wśród kamieni

nie tak życie chciał odmienić

flaki gnaty ma na wierzchu

krew mu ciurla pomaleńku

 

swój łabędzi piszczy taniec

źle roztańczył gadzią sprawę

skórę stracił całą swoją

tylko na co przerobioną?

 

*

  

każdy dobry średni zły

w tańcu gubi czasem rytm

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      z tym zdaniem jest coś nie tak, proponuję zamiast staje się napisać jest, albo zamienić na cięższy. Bardzo dobry tekst.
    • @Migrena  dziękuję za raki odbiór. Pozdrawiam serdecznie.
    • @hollow man  Wiersz wręcz reporterski , brak metafor , sugestywny tytuł. Bez oceny. Mamy tu książkę i niedopitą herbatę, miękkie światło.  .Kobieta pozuje, leży swobodnie, patrzy z czułością.  Powstaje obraz. Pozdrawiam. 
    • Zegar wskazywał już późny wieczór, a w biurze było prawie pusto. Klawiatura komputera stukała w ciszy, wypełnionej tylko szumem klimatyzacji. Karolina siedziała przy biurku, zgarbiona, ze wzrokiem utkwionym w nieskończonej liście e-maili. Każdy nowy komunikat był jak kamień wrzucony do jej już przepełnionego kosza. Nadmiar obowiązków, terminów, nieodpowiedzianych telefonów – wszystko zlewało się w jeden gęsty, nieprzenikniony chaos, który zaciskał się wokół jej umysłu. Patrzyła na ekran, ale nie była w stanie przetworzyć żadnej z informacji. Dłońmi masowała czoło, próbując złapać oddech, ale powietrze wydawało się ciężkie, duszące, jakby każda myśl ważyła tonę. Czuła się, jakby była zatopiona w oceanie zadań, który wciąż się rozrastał, pochłaniając ją coraz bardziej. Wzrok jej błądził, zatrzymując się na półce z filiżankami do kawy, które teraz wydawały się zupełnie nieistotne. Dźwięk telefonu, który nagle zadzwonił, wytrącił ją z zamyślenia, ale tylko sprawił, że poczuła się jeszcze bardziej osamotniona w tym niekończącym się wyścigu. – Tak, Karolino, jeszcze jedno zadanie – powiedział głos w słuchawce. – Będzie trzeba to zrobić na wczoraj. W jej głowie tylko wzbierała cisza. Każdy kolejny dzień stawał się coraz bardziej nie do zniesienia. Przytłoczenie jest jak ciemna chmura wisząca nad głową, która nieustannie rośnie, aż w końcu zapełnia całą przestrzeń. To nie tylko brak czasu, ale nadmiar tego, co musimy zrobić – rzeczy, które wkradają się w nasz umysł, jak hałas, który nie pozwala usłyszeć własnych myśli. Zbyt wiele do zrobienia, za mało przestrzeni na oddech – każdy obowiązek staje się coraz bardziej ciężki, jak kamień na plecach, który zdaje się rosnąć z każdą godziną. Czasem przytłoczenie to nie tylko wielka lawina zadań, ale cichy proces, który wkrada się w naszą codzienność. Niezauważenie przestajemy oddychać pełną piersią. Zamiast żyć, zaczynamy tylko reagować, próbując dotrzymać kroku temu, co nieustannie nas goni. Tłumione emocje, zapomniane potrzeby – wszystko to staje się jednym wielkim ciężarem. Jednak przytłoczenie nie jest nieuniknione. To, co na pierwszy rzut oka wydaje się nie do pokonania, może okazać się tylko falą, która w końcu opadnie, jeśli pozwolimy sobie na moment zatrzymania. Bo przytłoczenie nie jest końcem. To jedynie sygnał, że trzeba zwolnić, posłuchać siebie, oddzielić to, co naprawdę ważne, od tego, co jest tylko dodatkiem. W chwilach, gdy czujemy się przytłoczeni, nie musimy walczyć z ciężarem. Możemy go puścić, oddać to, co nie jest naszym, i znaleźć w sobie przestrzeń do oddychania. To w tej ciszy rodzi się spokój, który pozwala znowu zobaczyć, że życie nie jest serią niekończących się zadań, ale podróżą, w której to, co najważniejsze, może odbywać się w rytmie serca, a nie w tempie zegara.
    • w ostatnim zdaniu brakuje a miedzy tym, a tym (obietnicą?),  osobiście zrezygnowałbym ze zwrotu w pożyciu i z początku w całym zadaniu. Czyżby młode lata filmowego "Och Karol" ?
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...