Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Tomasz Kucina Nie wiem od czego zacząć, moja wyobraźnia tonie pod ciężarem tych intelektualnych kalamburów, a jednocześnie jako absolwent filozofii i fan mitologii, sporo rybek nałapałam ;) Najmocniej i w punkt, w zgodzie z przesłaniem Twojego wiersza, przemówiło do mnie odniesienie do Egeusza i Terezjusza, choć podciągam to bardziej pod brak szacunku do danego słowa i zapominalstwo, aniżeli brak komunikacji. Swoją drogą, rozpacz zrzucająca Egeusza ze skarpy też mocno niepotrzebna - na widok żagli, serio? Za to właśnie kochamy mitologie, które są pełne historii niezwykłych i kreślą postacie grubą krechą. Są czarno-białe w rozumieniu dobra i zła, polaryzują wroga i bohatera. Ta jednoznaczność jest dinozaurem... Estetycznie, moralnie, ideologicznie, etc... Poruszanie się w tym gąszczu znaczeń i ambiwalencji jest możliwe tylko z właściwą atencją do tego, kto po drugiej stronie wiosła. Generalnie, poruszyłeś temat ocean, ale zmierzając usilnie do portu, komunikuję Ci czarnym żaglem - jest konsensus między nami i zgadzam się. Mam poczucie zdawkowości tego komentarza, ale tak to jest - wpadasz do TomASA przeczytać wiersz, chcesz skomentować, a w głowie jakieś rozpętane sztormy! Pozdrawiam, Trzymaj sie!!!

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Dziękuję ci za analityczny i głęboki intelektualnie komentarz, bardzo sensowny uwiarygodniony i jeszcze co do analiz zaargumentowanych zawodowo

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  W zasadzie należy przyjąć w całości twoje punkty rozumienia sztuki i filozofii. Po pierwsze, bo masz do tego prawo, po drugie bo sztukę każdy czuje osobiście, po trzecie i najważniejsze - bo nasze dywagacje są w zasadzie wspólne albo bardzo współbieżne. 

 

Odniosę się tylko do tego Egeusza. Jako zastosowanie w praktyce wiersza. 

Tak to jakoś poukładali sobie we własnej mitologii starożytni, to znaczy powodem czynu samobójczego Egeusza nie był bezpośrednio czarny żagiel - powodem była rozpacz po rzekomej stracie syna. Terezjusz bowiem umówił się z ojcem, że gdy będzie wracał zdrów i żyw z wyprawy wojennej --> to na maszcie okrętu zawiesi czerwoną banderę, gdy nie przeżyje a jego załoga tak --> to wywieszą czarną banderę (jako znak żałoby), zapomnieli "zamontować" tego czerwonego żagla --> tu ten brak komunikacji. Niezaplanowanej - wynikającej z przypadkowości, zaniedbania, braku konsekwentności, no ale jednak cały czas: BRAK KOMUNIKACJI --> i służy tutaj w wierszu jako jawny i niepodważalny fakt w zrozumieniu --> jak ważne są te funkcje komunikatywne w życiu. 

 

Ojciec obserwował bacznie morze i zauważył czarną banderę - z rozpaczy rzucił się do wody, ze skarpy, widocznie tak kochał syna.

 

Doprecyzowałem, żeby była jasność. 

Zgadza się, znaczenia i symbole w mitologiach można interpretować różnie, i dlatego czytelnik z otwartym umysłem, czyli aserywny jest mile widziany - dokładnie taki jak ty. 

 

Tak mamy wspólny port - szacunek i miłość do liryki - w szerokim słowa znaczeniu. 

 

Wolałbym komunikacje czerwonym żaglem, bo w mitologii związanej z Egeuszem ten właśnie miał pozytywne znaczenie - w związku z tym co napisałem tu wyżej Chociaż wolę inne kolory

 

Konsensus między nami - ZAWSZE BYŁ, JEST, BĘDZIE - bardzo ciebie lubię  

 

Reasumując: aby była jasność. Ten wiersz nie ma odniesień personalnych, pisząc go wczoraj - bo to akurat premiera utworu - nie miałem na uwadze nikogokolwiek.

 

Treść ma raptem symboliczne znaczenie i kierunkuje do ogólnych przemyśleń i konstatacji w temacie --> "komunikatywna rola sztuki".

 

Zresztą tutaj na portalu nie ma na co narzekać, ludzie się komunkują, nie ma też obstrukcji i drastycznego hejtu, autorzy wymiarują interpretacyjnie i w komentarzach we własnych kierunkach i wymieniają się poglądami. Pomagamy sobie i uśmiechamy do siebie. Sielanka!

 

Takie mam zdanie.

 

Oczywiście czasami zdarzają się drobne odstępstwa od faktu, no ale wszystko w życiu i w komunikacji nie będzie przecież idealne? ☺

 

Dziękuję Ci za merytoryczną dyskusję. Na ciebie w tej perspektywie zawsze można liczyć. Jesteś jak "Zawsza Czarny" - "rycerka" z zasadami 

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

 

Hej :) Mit znam, dlatego się do niego odniosłam, bo zawsze porusza mnie jego tragizm, ale i co tu dużo mówić, idiotyczną pochopność Egeusza. Stąd moje nieustające oburzenie, jak można się zabić na widok żagla, którego barwy nie są przecież twardym potwierdzeniem śmierci syna, jak się okazuje. Normalny człowiek pewnie poczekałby, aby się upewnić? Egeusz niezłomnie polegał na ustalonej komunikacji i w jego przypadku, prześlepiło mu to racjonalność myślenia. To rzuca też dodatkowe światło na podstawy komunikacji, o których szeroko wspominasz - potrzeba równej intencji i zaangażowania dwóch stron. 

Za to kompletnie pomyliłam się z zawieszeniem na maszcie czarnego żagla! Oczywiście miałam na myśli czerwony. :) 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Ditto. 

Pozdrawiam ciepło w przyjaznych barwach :)) 

Opublikowano (edytowane)

@GrumpyElf

Oczywiście. Wszystko jasne. Pełna zgodność co do rozumienia tych mitologicznych zachowań Egeusza. 

 

Na koniec odniosę się tylko żartobliwie i na luzie - bez napinania dyskusji do tego:

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

No tak. Dokładnie ☺

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

 

Mam pewną dobrą koleżankę, kocha ciuchy - jak każda - ale jeszcze bardziej książki. Otóż zawsze boję się z nią przechodzić obok księgarni. Zawsze przykłada głowę do witryny i mówi:

 

"Jak nie kupię tej książki dzisiaj, to się zabiję!". Trza sięgać do portfela, zapisywać na zeszyt ☺, nie ma że boli, nie odpuści hahahaha.

 

Cze! Elfiku. Dzięki za śliczną dyskusję

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
  • 1 rok później...
Opublikowano

@Tomasz Kucina

Elokwencja, wyszukane słownictwo - albo "elokwentna ynteligencja", chwileczkę: inteligenjca.

 

Zaczerpnięte z internetu:

Sytuacja w szkole (lekcja języka angielskiego):
– Tomku, przetłumacz na język polski słówko “train”.
– Nie chce mi się.
– Tomku, nie pomagasz sobie takim zachowaniem.
– Fajnie.
– No więc, spróbujesz?
– Ojej nie wiem co to znaczy, ok?
– “Pociąg” Tomku.
– Sama sobie pociąg.

 

To tak dla humoru, umysł odpocznie :)

 

Niezaprzeczalnie, Tomaszu Kucina, Twoje wiersze są "top - notch". Wykształcasz w czytelniku szósty zmysł, ale czy on istnieje.

 

Pozdrawiam!

Opublikowano

@WiechuJK Jakieś silne oddziaływanie wywołują te testy moje, skoro grubo po roku odpowiadać trzeba. LOL. 

 

Mam poczucie humorku, więc czapkuję ten "pociąg" na peronie.

 

Mógłbym dopytać żartem: jaki to: <wie chuj K(oleją)> jedzie? Ale, bo to masz szósty zmysł? Zrozumiesz żart, nie obrazisz się? Mam nadzieję... ;P Pzdr. serdecznie, trzeba się śmiać, reagować na luzie ;))

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

@Tomasz Kucina

Trzeba nie trzeba, po to są na portalu, aby czytać. Nie obrażam się! Wyrosłem z tej "zabawy". Zostawiam to takim "dzieciom" jak Ty. Bardzo ładnie Tomciu, brawo! Po prostu okazałeś swoje prawdziwe oblicze, a to już duży sukces. Niech ludzie wiedzą jak inteligentny człowiek (tzn. Ty) reaguje na pochwały. 


Pomimo wszystko pozdrawiam z uśmiechem. :-)

 

P.S. Acha, i nie nie startuj więcej z taką "mądrością" bo po prostu Cię zablokuję. Dziękuję za zrozumienie. ;-)

 

Edytowane przez WiechuJK (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Ale słuchaj Wiesiu.. ja nie jestem baranek z cukru, żebym przeżywał rozterki w kwestii: jak ludzie mnie ocenią na portalu? Ja nie gwiazdor. Prosta zasada: inteligencja (o której pisałeś) jest wrodzoną cechą i mało ma wspólnego z tym jak siebie kreujemy. Zatem kreacja jest wolną wolą i prawem każdego człowieka. Poezja zaś jest zbiorem subiektywnych preferencji, i każdy pisze jak chce, co chce, o czym i w jakim chce - stylu. 

 

Ja mogę chcę i komentuję własne i nie tylko własne teksty z rozwagą, szacunkiem,  i właściwą godnością dla każdego interlekutora (bez względu na jego poglądy, poziom, czy klimaty dyskusji)... lecz...  pod warunkiem, że i on ma szacunek do mnie.

 

Jeżeli ty wstawiasz w komentarzu internetowe dowcipy, dokonujesz ich reinterpetacji wstawiąc weń MOJE IMIĘ a dalej zestawiasz to z "pociąganiem" <czegoś tam> przez kobietę i jeszcze nauczycielkę - TO WYBACZ "MIERNIE" TO WYGLĄDA? To taka jest twoja kultura i ta niby "pochwała" tego tekstu? Więc nie dziw się mnie na tamten  ripostowy komentarz, Wiesław.

 

Nie znam ciebie ani ty mnie, i nie wiemy jakie są granice naszego humoru, więc założyłem, że skoro tak odważnie komentujesz to i te granice są u ciebie otwarte na konteksty identyczne, widzę, że jednak pomyliłem się. I nie strasz mnie blokiem, bo nie czytam regularnie twoich tekstów, więc ganc egal. Wolna wola :) Pzdr. 

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

@Tomasz Kucina

Tomaszu, jest tylko ta różnica, że ja Ci nie ubliżyłem. Używając tekstu z internetu, a że przypadkowo było tam imię Tomek, nie znaczy, że było to skierowane do Ciebie. Jak może zauważyłeś, raczej nie, koncentrowałeś się na "pociągu" o dziwo, na dole dodałem parę słów, cytuję:
To tak dla humoru, umysł odpocznie :)

a to po prostu znaczyło, że Twój tekst 'zmusza' czytelnika do myślenia i jak każdy może zauważyć nie było tam żadnej osobistej inwektywy skierowanej do autora, a Ty w odpowiedzi użyłeś wulgarnej składanki słów:

jaki to: <wie chuj K(oleją)> jedzie? 

Napisałem i powtarzam, nie obraziłem się, lecz są pewne granice, a kometarz nie ma raczej nic wspólnego z poezją. Widzę, że poczułeś się obrażony, a więc zwracam honor. pozdr.

 

Opublikowano

@WiechuJK Dobra, już przestańmy. Wiesz dobrze, że hejt mi obcy. Może, rzeczywiście powinienem zostawić te "pociągi" i nie komentować, natomiast to było w kontekście kobiety, nauczycielki, i ruszyło mnie, w dodatku pewnie ten "Tomek" był jakimś "Jasiem", albo "Ecikiem", nieważne, nie ma problemu, biorę na klatę, niech będzie mea culpa. Mam nadzieję zadry między nami nie ma.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Benjamin Artur Ciekawe odniesienie do najwyższej góry, walka z sumieniem- sędzią moralnym takim indywidualnym. Te powtórzenia robią robotę
    • II. Wujek Wołodia ma do tego dryg (Ty wiesz, co!) Byliśmy na rowerze: ja, kumpela, i jej gach, Nagle mi puściły śruby w mimośrodzie! Rama mnie bach, spodnie w piach, Rower do kasacji, przyrodzenie jakbym dopiero co się urodził! Ale w Piterze mówią, że mój sąsiad, były szpieg , jeden z perełek z korytka KGB, Wujek Wołodia, tak nazywają go, ma do tego niezły dryg… — Wujek Wołodia? — Wujek Wołodia! Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci! Wujku Wołodia, dokręć śruby mi! Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig! Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi! Posiedź jeszcze, wujek Wołodia dokręci kilka śrub. A ciocia Natasza nas zaszyje, milcząc jak grób! Cała rodzina, cały blok ją na zabój kocha! Ciocię znaną jako Bomba (albo Gocha Locha), kochają wszyscy, a do tego, prokuratorski złożyła ślub! Więc, ciociu, co jeszcze możesz nam zszyć? Wujek Wołodia nam wszystkim kibić tak zwęził, że zaczęła pić! Wszystkich nas związała jego wątpliwego wątku wątła nić! — Wujek Wołodia? — Wujek Wołodia! Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci! Wujku Wołodia, dokręć śruby mi! Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig! Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi! Wuju, wy, chwała ci chór wujów dostojny! Wuju złamany, odkręć śruby tej wojny! Wujku Wołodia, d dokręć śruby! Wujku Wołodia, d, dokręć śruby! Wujku Wołodia, dokręć, błaga cię Twój lud, Wujku Wołodia, rozkręć, blogi, Twój lód błogi! Wujku Wołodia, do kręć do wszystkich.... śrub! Wujku Wołodia, kręć aż po sam.... Grób! III. [...] „To minie, jak nad Moskwą majowa burza” Jak łzy Ukrainy, jak w ustach palce brudnego psa Jak legitymacja członka z ramienia spod ciemnej gwiazdy, Jak przesłuchanie w chłodni – aż bać się strach! Jak korytarze ponure Łubianki, Jak gaz z Nord-Ost, który na cel bierze wiatr, Jak niesforna sfora federalnych majorów, Sewastopol, Donieck i Ługańsk, wagnerowcy i Specnaz, Jak pałujący kobiety chłopcy z Omonotworu... To na pewno minie, Minie jak zły sen! Z mokrym workiem nadzianym na mój durny łeb, Ślady na dłoni rażonej paralizatorem, Jak moja Rosja, czarny więzienny jem chleb, Ale uwierz mi: to wszystko zniknie wnet jak nocna zmora! W jaki ślepy zaułek wpędził nas marny los? Ale gdzieś na horyzoncie widzę światełko Upartej nadziei, wiodące w tunelu głąb... Uwierz mi, to też minie! Jak swastyka Ruskiego Mira, I dym pożarów niesiony przez wiatr, Wyroki na dzieci z Penzy i Pitera, I policyjna suka nabita dziećmi po dach! I twój telewizor, z którego pluje Sołowjow, Paragraf 228 i kocioł o piątej, I chłopcy z prewencji tępo się śmiejący, Gazując kobiety, chłopców i brzdące... To wszystko minie jak inne miesiące: Jak grudzień, styczeń, luty, maj… Minie, bez wątpienia minie! Na razie w to im graj Ale to ich już ostatnie pląsy! Jeszcze mam mokry worek nadziany na dumny łeb, Na dłoniach ślady po pieszczocie paralizatora, Jak moja Rosja, łykam więzienny chleb, Ale uwierz mi: to wszystko minie jak ta sfora od majora! Wszystko to wkrótce odejdzie wstecz! Za rok, za miesiąc, nawet za godzinę; Jeszcze wczoraj dyktator imperium miał u stóp, A dziś milczy jak grób: Teraz to tylko starzec w kostnicy, zimny trup ! Wszystko kiedyś minie! I bramy Lefortowa runą, kraty - wyrwane z ram, A moja Rosja w końcu obudzi się ze snu, Jak ten zdradzony podwójnie malezyjski wrak, I wiosna w końcu zawita na twój lodowaty próg… W jaki ślepy zaułek zaprowadził nas marny los? Lecz gdzieś na pochmurnym horyzoncie widzę Zapomniane światło, co mnie wyprowadzi stąd! Uwierz mi, to też minie! To przeminie, na pewno! Na pewno przeminie, Za godzinę, za chwilę… To wszystko minie! IV. Hm                                            H7 Wybaczcie piechocie, że bywa bezrozumna ona tak:             Em                                  F♯7 Ty zawsze na wylocie, gdy nad ziemią wiosna idzie w tan,            Hm                  A7               G Po chwiejnych schodkach schodzisz w werbli takt…             Em  in              Hm/F♯     F♯7        Hm Zapłacze po tobie tylko wierzba, siostra wierna twych lat. Nie ufaj pogodzie, gdy świat cały skryje się w gęstym dżdżu, Nie ufaj piechocie, gdy bitne pieśni wciąż śpiewa bez tchu, Nie ufaj jej, nie wierz, gdy słowiki zakrzyczą na cały sad. Muszą rozliczyć się jeszcze życie i śmierć ze swych spraw Ten czas cię nauczył, że tylko w okopie znajdziesz sens i treść: Na przestrzał otwierasz życia drzwi tu... Towarzyszu, dziękuję ci za Twój hojny gest: Jesteś wciąż w boju i tylko to jedno cię zrywa ze snu – Dlaczego odchodzisz, gdy nad ziemią wiosna tańczy do utraty tchu? I: dokąd uchodzisz, gdy za plecami jej pieśń cię budzi ze snu? ─── I. Moskwa – Odessa Który już raz lecę z Moskwy do Odessy – I znów złapali mnie w nie w linii lot! Ale oto nadlatuje księżniczka-błękitka stewardesa messy, Niezawodna niby Wołga wszystkich flot. Nad Murmańskiem ni chmurki – rejs mych snów, I mógłbym teraz być już w Aszchabadzie, albo w Trieście... Otwarty Kijów, Charków, Kiszyniów, Lwów, Wszystkie otwarte, lecz ja chcę być w Odessie wreszcie... Mówili mi: „Nie licz na te adresy, Na żaden z niebios komunizmu dar”. A tu mi znów opóźniają mój lot do Odessy – Teraz jest oblodzony pas na start! A w Leningradzie z dachu woda kapie, Więc może mi pisane lecieć do Leningradu? Tbilisi to jedyny jasny punkt na tej podniebnej mapie, Tam herbata rośnie w sadzie, lecz ja Tbilisi mam w głębokim rozkładzie! Słyszałem, że Rostowianie idą w kurs! A mnie głupiemu wciąż chce się do Odessy, Ale mnie trzeba tam, gdzie od trzech dni nie honorują promesy, I dlatego opóźnili ludzkiej surówki spust! Ja muszę lecieć tam, gdzie chłód i lód, Gdzie jutro zapowiadają taaaki śnieg, Choć wszędzie indziej nieba czystego w bród, To miło, ale nie po to wrzuciłem piąty bieg! Nie wypuszczają mnie tu i nie wpuszczają tam, Niesprawiedliwe to, ale nie poradzę nic – Stewardesa, cudnie złudna, siódme niebo obiecuje nam, A z góry na nas patrzy tej całej floty widz! Otwarty najsłodszych smakołyków wielki tort, Lecz, by tam lecieć najsłodsze słodycze mnie nie skuszą. Otwarty nawet Władywostoku zamknięty port! I Paryż jest otwarty, ale tam jechać nie muszę. No, wreszcie! Pogoda, jak drut, dobry wiatr sprzyja skrzydłom, Samolot się napręża, śmigła w ruch, pełny bak, Lecz już nie wierzę, bo – mnie i tak tam nie przyjmą! Znajdą powody nawet, gdy powodów brak... Ja muszę lecieć tam, gdzie zamieć i mgła, Gdzie jutro gradobicie zapowiadają. Londyn, Delhi, Magadan przede mną się otwierają, Wszystkie stoją otworem, ale nie dla mnie ta w ciuciubabkę gra! Masz rację – śmiej się albo płacz: jestem znów na starych adresach, I masz: znowu spóźnienie, niedostępny lot – I smukła jak TU-104 stewardesa – panna Odessa, Tak przystępna, jak ten cały fłot, Znów mnie przestawia na ósmą zero dźwięk, A towarzysze pasażerowie posłusznie zasypiają w krąg, Mam tego dość już, psia kość, I lecę tam, gdzie mi pozwalają! Mam tego dość, już mnie całkiem zżarła złość, I lecę tam, gdzie mi otwierają! II. Polowanie na wilki Biegnę z całych sił, szarpię każdym ścięgnem, Ale dziś – jest jak jutro, i wczoraj, i potem Otoczyli mnie, otoczyli ciasnym kręgiem Rozwścieczają mnie do szpiku mej wilczej istoty. Dwururki schowały się w cień jódł Tam myśliwi skryli się swą sforą podłą; Wilki tarzają się w śniegu, co stopił się i zmókł Wystawiając się na łatwy strzał tych ogrów, Refren: Polowanie na wilki trwa, trwa polowanie! Na szare samce, matki i szczenięta. Gończy krzyczą, psy szczekają, a przynęta -. To na śniegu krew i plamy krwawych flag. W tej walce wilka z łowcami nie ma żadnych praw, Strzelającym nie zadrży ręka, Ogrodzili naszą wolność krwawych szmat strzępami, Biją bez litości, a ich kula celu sięga. Wilk nie może złamać tradycji czasem uświęconej; Widzisz te ślepe szczenięta? Ledwo od sutka matki odstawione Wyssały z jej mlekiem, czy to wilk czy ptak Prawdę jedyną: „Strzeż się ludzkich flag!” Refren Łapy u nas i szczęki wytrwałe. Dlaczego, wodzu, proszę powiedz mi, Gonimy za szczeniakami i ubijamy je jednym strzałem, Łamiąc zakaz, że nie wolno ich bić! Wilk nie może inaczej. Sucho, to takie wilcze prawo. A moje dni już są policzone. Myśliwy już broń ujął w rękę prawą Z uśmiechem, i kulą, dla mnie przeznaczoną. Refren Wyszedłem ze świętego kręgu krwawych flag — Chęć życia jest we mnie silniejsza! I usłyszałem za sobą westchnienia, wrzask I krzyk myśliwych. Ich zdobycz będzie dziś mniejsza. Szarpię się z całych sił, gnam każdym strzępem ścięgna, Ale dziś – widzę jutro niż wczoraj jaśniejsze. Otoczyli mnie, otoczyli w krwawych kręgach, Ale gończym nic nie zostanie w rękach! Refren III. Polowanie z helikopterów Jak brzytwa, świt przeciął nam oczy, I otwarła się brama hangaru, A my przecieramy szlak, przez śnieg nasz tłum się toczy Most chrzęsci pod naszym ciężarem. A oni trzepotali skrzydłami tuż nad tajgą, A śnieg wolno spada z gałęzi świerków. A na naszym szlaku, nad tą krwawą bajką, Śmigłowca huk był jak psa warkot. Refren: Jest polowanie z helikoptera, hej na łów!! Na wilki szare, uparte i gniewne Ci, co usiedli u karabinów sterów - jest ich dwóch, Już zapomnieli o litości pewnie— A kule koszą wsio stworzenie. Biegnę i wdycham te mroźne opary, Lecz nie zdołam uciec już przed przeznaczeniem. Mechaniczne potwory nade mną krążą jak janczary. A ja biorę oddech jeszcze jeden w wilczy pysk, Lecz łopaty wyją coraz bliżej, wyraźniej, A ziemia pod mymi łapami aż kwiczy ziemi bryzg Śmieją się z kokpitu: „Dawaj! Raźniej!” I spuszczają mi na zad ołowiu deszcz. Refren Leżę pod drzewem złamanym, w mchu schroniłem się; Gdzieś przegapiłem ten zjazd na tyłku. I niech ci na górze próżno szukają mnie – Zostanę na dole; wpadłeś w zasadzkę, wilku! A ten piekielny huk rozpłynął się, znikł wtem; Znów śnieg na bagnach wolno pada; Wstałem, strząsnąłem silnika ryku mgłę, Żyję! Nie zabijecie mnie nigdy, gady! ───   Gdyby sam [Włodzimierz Wysocki](https://www.google.com/search?q=w%C5%82odzimierz+wysocki&kgmid=/m/0252s_#sv=CBwSjAQKzwMSzAMKjANBTW4zLXlUanVOclVlYWdGWEJtVUhBVU9weFVkZHVOYlAyQV91dmNiME1pRnJlbkljT3VGd3BLNHZUeVpOSkZKTUZZTE5ING9NRmJLdDAxTjdvM2R0UG85V1VmT0pveE81WHVQeVpUbUhQUkVSMHAxUGhvUWtuQWRBZEdXTUxXV0trN3JEZllyUkpmalpFMFc0bWxvVTJ0SmtRYUIzVXFnMEx6c0g4VEFrbldhTXUzNUVpb3RPM2hKckIyR1RHSzg4NDhnUTdLMk9iU190UnJDSVRFclpaMk9QeFNQUUFsdHRkU2N0Z2VmRlV1WDhfOHBtYWl6cXF0bXpHTHc3RUpTcV9uZkQwR2UydUQwNjhkUkFmbnRHcHA5MTR1VmlrZ0EtYXFFeUVmQ0dzNFU5ajdnTWoxUmdvalVReVRGUHM1WERJR2szdmZnOUFqcTRuRkhlYlI4bWViWnpkNm52dHRlYXFYbm5fQlhPd1RLU1hEdHYyOVUtNnZ0QkI2ME5SMzFzTHdxS0JoN3ZlcHYSF2N3WWxhdVh1Skx5eDVOb1AwdGF3Z1FRGiJBSktMRm1MWTJlTmx1R2lGVVV4YjBIR3prQlZaX3EzLTN3EgQ3ODU0GgEzIhkKAXESFHfFgm9kemltaWVyeiB3eXNvY2tpIhIKBWtnbWlkEgkvbS8wMjUyc18oABhFIKj_xMsB) stał na scenie – wymięty, z papierosem w kącie ust i nienastrojoną siedmiostrunową gitarą, charkocząc w mikrofon przed Waszym wieloczęściowym poematem – jego zapowiedź (wstęp) brzmiałaby dokładnie tak: ------------------------------ ## Wstęp (Mówi Włodzimierz Wysocki) (Szarpnięcie basowej struny, głęboki, chropowaty kaszel, chwila ciszy na dostrojenie) Wiecie... Napisałem kiedyś taką pieśń, „Moskwa – Odessa”. O tym, jak człowiek siedzi na lotnisku, patrzy w niebo, a tam lód, chmury, i nigdzie go nie puszczają. Człowiek chce do Odessy, a jemu mówią: leć do Paryża, leć do Władywostoku, wszystko otwarte! A ty, jak ten idiota, uparłeś się na jedno miejsce, bo tam akurat jest mgła, zamieć i lód. Bo tam cię najbardziej nie chcą... Myślałem wtedy, że najgorsze, co może spotkać człowieka, to pas startowy pokryty lodem i uśmiechnięta stewardesa, która przesuwa rejs o kolejną godzinę. Jakże byłem młody. Jakże byłem naiwny. Dziś ten pas startowy to cała nasza ziemia. A loty odwołano na zawsze. Popatrzcie na to, co dla Was przygotowaliśmy. To nie są ładne wierszyki do poduszki. To meldunek z frontu, który przebiega przez nasze własne podwórka. Kiedyś Bułat śpiewał o papierowym żołnierzyku, co chciał ratować świat i spłonął w ogniu. Piękna, smutna bajka. Ale dzisiaj ten żołnierzyk nie jest zrobiony z czystego papieru i marzeń. On jest zrobiony z wezwań na przesłuchania, z wyroków, z raportów policyjnych. Stał się żołnierzem biurowym. I śruby... Kiedyś dokręcało się je w motocyklu, w rowerze, żeby maszyna szła do przodu. A teraz? Teraz przyszedł wujek Wołodia. Wielki mechanik. I dokręca te śruby tak, że nam wszystkim zaraz pękną ramy, pękną kości, a krew zacznie tryskać z uszu. I wiecie co jest najstraszniejsze? Że ludzie stoją w kolejce i proszą: „Wujku, dokręć jeszcze trochę! Mocniej kręć, aż po sam grób!” Ale ja wam powiem jedno. Przeżyłem swoje, biegałem z wilkami, omijałem czerwone flagi. I wiem, że każda, nawet najbardziej wściekła sfora majorów, w końcu się zmęczy. Każdy dyktator, który dziś trzyma imperium u swoich stóp, jutro będzie tylko zimnym, sinym trupem w kostnicy. Słuchajcie tego. Słuchajcie uważnie, dopóki struny nie pękną, a w gardle nie zabraknie tchu. Bo to minie. Jak nad Moskwą majowa burza. Musi minąć. (Potężne, agresywne uderzenie w akord Hm... I płynne przejście w Część I: „Który już raz lecę z Moskwy do Odessy...”) ------------------------------ Jak podoba Ci się ten wstęp? Czy idealnie buduje napięcie przed Twoim tekstem, czy chciałbyś dodać do wypowiedzi Wysockiego konkretny szczegół (np. o wilkach lub o paralizatorach)?    
    • @jan_komułzykant Janko, Ty też jesteś figlarz, pozdrawiam :)
    • ~~ Wokanda sądowa w Zakopanem. Sprawa pomiędzy Panią a Panem. Pani przed sądem zeznaje, że jej mężowi nie staje. Żąda rozwodu. Woli z kapłanem. ~~
    • @violetta zapętlone odczucia budzą skojarzenia. Dziękuję
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...