Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Nie wiem, czy nie wymagasz ode mnie za dużo. Ten tekst jest lekko kontrowersyjny, i raczej sama powinnaś próbować sobie do poukładać w świadomości.

 

Ale ok, zrobię wyjątek, dokonam ogólnej analizy, o szczegóły już nie dopytuj, bo musisz poszczególne symbole w wierszu sama odnieść do własnych przeczuć, percepcji i jakiejś elementarnej wiedzy w szacunku do mitologii, ja przecież nie znam zakresu twojej świadomości.

 

Sztuka współcześnie bywa fakultatywna – to oczywistość. Czyli jest ona różnorodna, emanuje w wielu kontekstach, poglądach, wymiarach i potrzebach subiektywnych.

 

ale często pozornie...

 

Ten tekst jest przede wszystkim troską o bardziej ludzki ekstrakt w sztuce i nie nacechowany zbiorową histerią oraz bezkompromisową negacją wszystkiego co ma podstawy komunikatywne i mieści się chociażby w najbardziej utylitarnej i globalnej filozofii Arystotelesa.

 

Liczne relacje na kontynencie ale i szerzej, bo i nawet świecie oscylują przyjaźnie i tolerancyjnie wobec poglądów Arystotelesa. Oczywiście nie wszystkie.

 

Teoria bytów, materia i forma, przyroda substancjalna, dynamiczna, jakościowa, celowa, obowiązująca wieczność świata, ale i świat ograniczony przestrzennie, jednak według Arystotelesa świat tylko jeden - nie mający alternatywnych odpowiedników, te nie istnieją, zatem: wszystko co logiczne i duchowe połączone jest ze sobą w sposób przyczynowy i celowy, istnieje Byt najdoskonalszy, który zarządza światem, Arystoteles nazywał go Absolutem. Żyje dusza – wegetatywna, zmysłowa i rozumna. Tyle nam wystarczy tych ogólnych definicji.

 

Konkludując: w znanym nam świecie panuje ŁAD, i wszyscy mu podlegamy → naturalnie. Utrzymywanie ładu przez człowieka (oczywiście - w dostępnych mu perspektywach ma wielki sens i jest naszym obowiązkiem). Rozum – centralnie zarządza zachowaniami to intelekt praktyczny, u Arystotelesa kieruje wolą. Poszukiwanie dobra, jest najwyższą najdoskonalszą funkcją - a nawet i częścią ludzkiej duszy.

 

A jaką mamy rzeczywistość?

 

Obecna sztuka często dąży do zbiorowych zawirowań, i aberracji społecznych. Nie chodzi o to, że negacja jest zła, zła jest → negacja bezkompromisowa i totalna, nie uznająca argumentacji. To taki zbiorowy ściek którym płynie nierozumna cywilizacja. Ten tekst to trochę opisuje – używając lirycznych umotywowań.

 

Praprzyczyna zbiorowej kontestacji często wynika z wychowania. Tu przechodzimy już do merytorycznej treści utworu... (o to pytasz)...

 

„Faestis z Chalkidy” była matką Arystotelesa, tu zaś kołysze „futurystycznego Arystotelesa”, domyślamy się, że to może być dowolny współczesny filozof, albo po prostu klasyczny, typowy przedstawiciel społeczeństwa, być może nawet - artysta.

 

W tym współczesnym świecie „rekiny pożerają sardynki i makrele” - wiadomo o co chodzi – rekiny i płotki, kontestatorzy kontra ludzie poszukujący komunikacji i porozumienia itd.,

 

„Egeusz” rzuca się w głębiny Calypso, w mitologii zrobił to bo myślał, że jego syn Tezeusz nie przeżył wyprawy wojennej, na maszcie okrętu Tezeusza wystawiona była czarna bandera, tymczasem czerwona miała oznaczać – że Tezeusz wraca do domu z tarczą a nie na tarczy, to było zwykłe niedopatrzenie, zrozpaczony Egeusz rzucił się do morza – odtąd nazywają je Morzem Egejskim.

 

Tezeusz przeżył, ale zapomniał zmienić bandery. Ojciec ponosi konsekwencje, a powodem tragedii brak komunikacji – o której mowa.

 

Zaufanie do „harpii” i „minotaurów” to jawny symbol ku sztuce totalnej negacji, te potwory w mitologii kojarzą się jednoznacznie i źle. „spotworzenie” sztuki jest faktem.

 

„Mizerabilizm” jest alegorią do prądu emanującego głównie w malarstwie, w którym promuje się biedę i marazm cywilizacyjny.

 

Jest taki obraz Jackquesa-Louisa Davida pt. „Śmierć Marata”, tam we wannie bohater zadźgany zostaje przez niejaką Charlotte Corday, która została zgilotynowana.

Malunek był źródłem licznych kontrowersji w swojej epoce, generalnie to też nawiązanie do jakości współczesnej sztuki, która promuje takie mniej więcej zachowania społeczne – to czasy Rewolucji Francuskiej, a rewolucjonizm w sztuce tworzy tu niedosłowne paralele.

 

Tu w wierszu, wszystko jest symboliczne.

 

Dalej są definicje spojrzenia na rolę sztuki i cywilizacje → właściwego Arystotelesa, a więc nie tego wykreowanego współczesnego substytutu oraz pośrednio do wymogów i potrzeb tego wiersza.

 

Arystoteles tłumaczył: że filozofie wymagają ludzkiego zadziwienia, potrzebują czasu, porozumienia i dialogu, że „dojrzewają powoli jak owoc”, a ludzie powinni ze sobą dyskutować, sztuka zaś emanować w jakości i komunikacji , a nie w zbiorowej aberracji.

 

Dalej powracamy już sobie do współczesnego stagiryty – czyli - arystotelesowskiego substytutu negacji bezzasadnej.

 

Ludzkość jest w „koleinach heroikomiczności”, „konforemna geometria świata” - odnosi się do pojęć matematyczych, do przestrzeni w płaszczyznach, które zachowują między sobą - najprościej tłumacząc - stałe odległości, utrzymują izolacje społeczną.

 

„laplasjan” w matematyce określany w rachunku różniczkowym oznaczany jest deltą – to taka grecka litera i podobna do piramidy czy trójkąta. „delta” - jako trójkąt ale i delta rzeki, w tym chaosie jeszcze te Gorgony jako jakieś symptomy, zjawiska turpistycznej sztuki.

 

Operatory matematyczne obliczają ich odcięte głowy, to może być komercjalizacja i technologiczne wymiary promocji populistycznych zachowań – głównie w sztuce ale i nie tylko.

 

Wszystko tu coś symbolizuje, inwestuje w wyczucie subiektywne czytelnika, dla mnie osobiście – trójkąty odnoszą się do kwestii obyczajowych, sama „różniczka” to onomatopeicznie i skojarzeniowo słowotwórcze porównanie do tych zawirowań społecznych, sama matematyczność wpisuje się w kontekst zbyt „obliczeniowych systemów współczesnego życia” itd.,

 

w zależności jak czytelnik sobie to wszystko poukłada w we własnej świadomości.

 

„Apotropaiczny” charakter – to taki w sposób zaplanowany chroniący nas przed złem, tu jawnie odrzucony przez świat system wartości i sztuka znajduje się → na kurhanach – a więc taka → bez uduchowienia i bez ochrony – taka powiedzmy antymickiewiczowska, antyromantyczna, zimna, oporna, katastroficzna, dekadencka i bez ambicji.

 

W końcowej fazie wiersza, narrator odcina się od tej lakonicznej rzeczywistości. Odgradza, odredla lemieszem, który może symbolizować przywiązanie do prahistorii a więc ramowo i generalnie - instaluje się - w szacunku do historii, do agraryzmu, naturyzmu, do wszystkiego tego co zawsze ludzi integrowało i we wspólnej współpracy.

 

Świat „chodzi” w kieracie, czyli w kółko, zaś ludzie oczekujący oddechu w sztuce i poszukujący wartości poruszają się prostoliniowo, jednakże czują się maskotkami sumienia, → sumienia które ma twarz i oblicze właściwego Arystotelesa a nie jego współczesnych licznych antysubstytutów w sztuce.

 

Chyba tyle z mojej strony.

 

Tyle trudu z mojej strony, chyba zasłuzyłem u ciebie na lajk, na serduszko dla wiersza? 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Przecież ty się nie musisz "smarować" ile masz lat? 20? - 30?... ...  Historia ma na pewno u ciebie stosunek do kolejnych partnerów? Co? Lepiej napisz jak tekst przyjęłaś, bo nic jeszcze o tym nie słyszałem? 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Wiara jest osobistą sprawą człowieka. Oczywiście o Bogu należy ludziom opowiadać, ale ich nie osaczać. Mnie nawracać nie ma potrzeby, więc nie zaczynaj znowu, z Panem Jezusem to prawda. O treści wiersza pisz, tutaj możesz przecież się skoncentrować? Po co bonzery i puderniczka Arystotelesowi z wiersza?, więcej nie powtórzę Valerio 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Walnij se taki tatuaż, będziesz w broszki się bawił, panny są od broszek

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

. Jabłko w twoim awararze też mocno symboliczne? 

 

Grafika w charakterze symbolicznego nieładu, co nie? Mamy jakiegoś mitologicznego gryfa, jest barokowy putto, symbole infernalne, i klasyczna ornamentyka. Skoro fajna to ok 

Opublikowano

@Tomasz Kucina

I like it a lot

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

tattoo it's a good idea 

but not for me:/

sorry

You don't have to explain everything. 

Realy it's not necessary.

 

 

wg mnie pisanie elaboratu aby wyjaśnić jakiejś dziuni 

o co chodzi w moim wierszu 

mija się z celem.

To tak na marginesie

Dobrej nocy 

życzę. 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Nie wiem czy jest konieczne czy nie, ale mam prawo tak jak i ty odpowiedzieć na twój komentarz. To chcesz komentarze umieszczać a masz problem z odpowiedziami na nie? No nie tędy droga.

 

Skoro piszesz, że nie dla ciebie tatuaże to nie musisz mnie o tym informować - odpowiadam zgodnie z twoim rozumieniem naszej dyskusji i oczekiwaniom wobec mnie.

 

To ,że się podoba już wiem. Mam nadzieję, że tekst również   Pisz po polsku nie jesteś na zagranicznym portalu. Pzdr. 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Do afrontów i epitetów co do komentujących pod moimi tekstami się nie odnoszę, to mija się z celem i kulturą dyskusji. Proszę tylko nie prowadzić walk podjazdowych kosztem mojej pracy intelektualnej.

Oj czytałeś, bo cię ruszył, tylko nie wiem czemu? Tu nie ma nic szczególnie bulwersującego, ogólny szacunek dla kompromisów i komunikacji w sztuce. 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

To się cieszę, że się rozumiemy. Dobranoc ;)

A tu mi się zaplatałaś jeszcze z komentarzem?

Jedzenie owoców już jedna kiedyś i jednemu proponowała?, poszli z Raju! O nie, nie 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

 

Nic w temacie wiersza nie przeczytam? Uparta jesteś drastycznie 

 

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Wszystko się zgadza. W zasadzie w każdym punkcie obecnego komentarza.

 

To prawda, miło autorowi doprecyzować tekst, tym bardziej jak jest niezbyt oczywisty. Czasem mam wrażenie - że didaskalia u  mnie są koniecznością.

 

Moje liczne metafory są mają co prawda celowe i merytoryczne uzasadnienia, ale nie wszystko co autor ma na myśli dociera do nawet najambitniejszego i asertywnego czytelnika, bo po prostu różnie reagujemy i rozumiemy twórczość, rozliczne są alternatywy dla przykładowych analiz i inne mamy podglebie świadomości, - my czyli WSZYSCY AUTORZY, 

 

dlatego miło spotkać kogoś TAKIEGO JAK TY, KAMO, kogoś kto drąży tekst i ma wolę, oraz chęci czyli  motywacie by to ogarnąć.

 

Za to Wielki Szacun z mojej strony. I żółwik koleżeński przy okazji  

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Arystoteleska Tereska kopnęła mnie przed chwilką w cztery litery, mam nie odpisywać! 

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Tomasz Kucina Twój wyjaśniający komentarz pomógł mi znacznie przebrnąć przez metafory matematyczne. Tego nie bylam w stanie ugryźć. 

Podziwiam Twoje wiersze za ich poziom skomplikowania. Choć przy odrobinie wysiłku... ten tekst również mi się spodobał.

Przemawia do mnie lad i porządek, i sztuka klasyczna. Ta współczesna zazwyczaj do mnie nie dociera. Jej poziom abstrakcji mija się z moim pojmowaniem o lata świetlne. 

Filozofia negacji nie tylko w sztuce, przewrotnosc i odwracanie wszystkiego na zadnią stronę, rzeczywiście nie sprzyja zrozumieniu, porozumieniu,  komunikacji.

Pozdrawiam :)

 

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Super. Wcale się nie dziwię. Dla mnie sztuka jest troszkę matematyką, ze względu na styl, jest przecież lingwistyka matematyczna – jako dział językoznawstwa, gdzie używa się kodów i metodologii ścisle matematycznych. Ścisłe wnioski i założenia mogą też dotyczyć metafor i środków poetyckiego wymiarowania. Wielu filozofów było matematykami, tu w wierszu mamy te skojarzeniowe porównania:

 

delta → litera grecka → więc → mitologia → trójkąt → laplasjan → piramida → historia → ciągłość → ale i... → delta rzeki → trójkąt jako → symbol masonerii → więc → wiedza → rozum – komunikacja → porozumienie... albo --> trójkąt obyczajowy, małżeński, --> zdrada --> ewentualnie --> znak różniczki --> róznicowanie --> różnice w sztuce --> w konsekwencji --> poróżnienia cywilizacyjne, itd., dowolnie jak sobie potrafimy pokojarzyć te alegorie.

 

Komforemna płaszczyzna -->konformalna -->przestrzeń → transformacja → odległośc → mapa → stała odległość → lokodrom, itd.,.

 

Świetnie, i dziękuję!

 

Zgada się, klasyczna sztuka zasługuje na szacunek. Lubię, szanuję też sztukę nowoczesną i ją doskonale rozumiem, lecz bez szacunku dla klasyki nawet awangardową sztukę trudno zrozumieć. A i sarknąć czasem trzeba, wszystko można – ale jeżeli uznaje się te funkcje komunikatywne sztuki, a nie sztuki używa jako aberracji zbiorowej. I wytrycha.

 

O tym jest mój tekst. To nie jest utwór w kontrze do kogokolwiek, ja nie klasyfikuję ludzi oraz ich poglądów, rozumienia świata, upraszam tylko o zachowanie komunikacji w sztuce a nie hejt i agresywność postaw artystycznych. Proste zasady – logiczna cywilizacja. Zresztą to tylko jeden tekst i pewnie gdyby nie koleżanka …. @Kama Nagrodzka , nie musiałbym tego teraz szerzej analizować.

 

Tak wyszło. TO NIE JEST WIERSZ POLITYCZY, I TO CHCIAŁBYM TU PODKREŚLIĆ. Nie odnosi się do takich perspektyw – w ogóle.

 

Taki mamy świat, to jest problem globalny. Świat jest wielopłaszczyznowy i dobrze. Zawsze rozumiałem różne i alternatywne oblicza sztuki – nawet mega amoralne, ale jak nawet i w tych brakuje komunikacji, dialogu a jest – zgiełk i zgrzyt - to wtedy mamy jarmark a nie sztukę. I szkoda, że tak to wygląda,

 

Arystotelesowski konstrukt cywilizacji gubi geny.

 

Pozdrawiam 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Objawienie

       

      Termin sprzed tysiącleci, dziś brzmi pejoratywnie. Dawniej trochę ezoteryczny ze względu na prześladowania. Dziś mówi się: „Co mi przyszło do głowy?”, nie wiadomo skąd i po co, oczywiście potocznie rozumując. Uciskany, szary obywatel, gnieciony siłami odśrodkowymi i dośrodkowymi stara się stąpać po linie nad przepaścią w taki sposób aby nie stracić „korony”, której notabene nigdy nie posiadał i nie spaść głową w otchłań, z której siebie już nigdy nie wydobędzie. Troski tego świata zaprzątają go tak dalece, że w przerażeniu nad zwierzęcą śmiercią zapomina o czymś, co stacza się w nim, gdzieś w umyśle i sercu na jakieś dno ale nie ginie. Menele, nieuczeni, w żargonie mawiają popijając trunki, że zalewają „robaka”. Abstrahując od tego co oni uważają za „robaka” podobnie bywa z porzuconą pracą nad objawieniem. Może stać się tym ślepym, wiecznie podnoszącym się z gleby „robakiem”, który choć jest mały to jednak zwraca uwagę ponieważ tkwi w ciele nosiciela, niczym w glebie. Jeśli człowiek zapomni o tej pracy w nawale zajęć, z których ma chleb i schronienie Bóg, który jest ukryty ale zawsze obecny poprzez Tajemnicę Bytu i Zbawienia będzie zawsze dawał mu stosowne znaki, z których może nawet niewiele zrozumie. Może nawet zapomni o wszelkich niepokojach na jakiś czas. Mimo, że „żniwo jest wielkie” i że „robotników mało”, „w których ma upodobanie”, „ziarno słowa bożego” będzie się odbijało od jego uszu i ten „głos wołającego na pustyni” to podstawowe „objawienie” ewangeliczne będzie drążyć skałę głuchego umysłu i człowiek drgnie ku światłu wiary choćby tylko przez krótki moment swego połamanego człowieczeństwa. Może Bóg zatrzęsie nim, na podobieństwo świętego Pawła z Tarsu, wyrwie go siłą z materii, w której jest tak mocno zanurzony, wręcz zniewolony. Odwieczne zło tego świata, tak dobrze objawione w starym testamencie będzie unosić nas na falach realnej moralności, gubić w wirach i odmętach. Nie zawsze słowo objawione w porę dotrze do głodujących mimo woli i będziemy ginąć na wieki zatraceni. My jako ludzie, jako homo sapiens. Poza objawieniem podstawowym, które zapisano dla nas na kartach Nowego Testamentu, mamy w historii do czynienia z objawieniem przekształconym poprzez wiedzę i postęp techniczny, w którym objawienie podstawowe pełni rolę siły napędowej, pożywienia umysłu. Ludzie, którzy mieli rozległą wiedzę i żywą wyobraźnię, rozwiniętą fantazję poszukiwali poprzez drogi ewangelii, heterodoksalnych, transcendentalnych wpływów na swój umysł i jaźń. Wiedzieli, że jeśli Bóg da im dobrą myśl, to co uczynią później będzie dobre i będzie owocowało dobrem. Wielu uczonych wymyśliło wiele wynalazków. Które z nich to dobry owoc, a który zły? Czy dobry to ten, który służy wszystkim czy tylko elitom? Czy to co dobre unicestwia, a to co złe buduje? Może holokaust Słowian był dobrym wymysłem? Może Murzynów trzeba zlikwidować? Jak widać z pytań, obok objawienia „pozytywnego” istnieje też szatańska odmiana objawienia zwanego szaleństwem, obłąkaną ideą, objawieniem „negatywnym”. Skąd wiesz człowiecze mizerny co jest dobre, a co złe? „Wierzę w coś objawił Boże, Twe Słowo mylić nie może…”. Człowiek lubi być bogiem. Lubi wyrokować i wydawać sądy wiążące o wszystkim. Lubi poczucie władzy. Poczucie wyższości. Lubi ideę nadczłowieka. Nie lubi objawienia pozytywnego, które tak wątłym sączy się strumykiem od tysięcy lat. Nie obchodzą go owoce jego działania po śmierci fizycznej, osobniczej. Zadowala się gdzieś w ukrytej jaźni natywizmem, egoizmem, egzystencjalizmem, etc. Można by teraz przytoczyć szereg nazwisk, które odcisnęły się w historii szeroko pojętej, jako dobrodziejów ludzkości oraz tych, których powszechnie okrzyknięto jako przeklętych, uwsteczniających, jako zakały ludzkości. Ci pierwsi w swej większości starali się, pracowali nad sobą, nad objawieniem, ze wszystkich sił, pomimo banalnych przeszkód walczyli o Łaskę, aby być jak najbliżej Boga objawionego w ewangelii. W swej puściźnie, w listach, pismach, w obfitej ilości można znaleźć świadectwa ich walki o dobro. O dobro walczono także w czasach antycznych, bardzo starożytnych i to na podobnej drodze. Ci drudzy często zniechęcali się brutalnym życiem doczesnym, brakiem jakiejś ingerencji rzekomo dobrego Boga, w okolicznościach ludzko-zwierzęcego okrucieństwa. Można powiedzieć, że zwiędło ich źle hodowane i pielęgnowane zaufanie, i stali się przeciwnikami Boga, sami mianowali się bogami, wodzami, zbawcami narodu. Człowiek wielokrotnie, pośród przedmiotów codziennych pielgrzymek, przechodzi mimo, tak jakby te przedmioty, ci mijani ludzie na ulicach, zwierzęta byli tylko abstrakcyjnym tłem jego krzyża egzystencji. Czasem zapomina nawet o swoim bólu w nawale lepiej lub gorzej spełnianych obowiązków. Aż tu nagle, któregoś dnia doznaje olśnienia. To co dawniej istniało dla niego gdzieś poza istotą osobistego ruchu, jakiś krzaczek, kwiatek, drzewo, świeży śnieg czy lecące płatki śniegu, pozyskują jakiś nowy wymiar percepcji, jakąś swoistą wyrazistość, nowe widzenie znanych rzeczy. Ten współczesny człowiek, zaganiany za dobrami tego świata, za pieniędzmi, sukcesem, karierą jest do tego stopnia zdezintegrowany, że nie zauważa bezpośredniej przyczyny takiego nagłego olśnienia. Często sama „ślepota” wyraźnego widzenia to nie tylko niejasny splot zdarzeń, efekt samopoczucia, zmiany ciśnienia. Być może to celowy zabieg ukrytej Mocy, która „za złe karze, a za dobre wynagradza”. Może Boga. Może kosmicznej Potęgi. Siły sprawczej. Może to tylko znak takiej obecności. Bo kto ma rozstrzygnąć czy to już objawienie, jego początki, czy tylko jakiś znak, syndrom? Ciekawą pokusą są objawienia senne, jako temat rozważania. Nie chcę tu opowiadać dzieła S. Freuda „Teoria snów” ani korzystać z „sennika egipskiego”, co wcale nie musi oznaczać, że są niegodne uwagi czy zabawy. Ludzie uduchowieni z natury swej są podatni na fantazjowanie senne, niektórzy nawet chodzą we śnie, w czasie pełni księżyca po dachach domów, z rękami wyciągniętymi przed siebie, ale dajmy spokój pogłoskom z pogranicza patologii i fikcji literackiej. Mam tu na myśli ludzi uduchowionych w granicach ogólnie i szeroko pojętej normy. Na przykład objawienie senne późniejszego świętego Józefa, małżonka Maryi, gdzie we śnie pojawia mu się anioł, postać całkowicie duchowa i ostrzega przed zbliżającym się niebezpieczeństwem. Po czym uchodzą do Egiptu. Nie posiadam, niestety, zbyt bogatej wiedzy o objawieniu się Mendelejewowi jego tablicy pierwiastków, we śnie, ale z tego co zdołałem zebrać wynika, że niewiele pozostało mu do dopisania po przebudzeniu. Można powiedzieć, że było to objawienie pozytywne i z pewnością służy dobru społecznemu. Objawienie nosi na sobie piętno nie tylko indywidualnych odniesień. Istnieją udowodnione przypadki objawień zbiorowych, w odróżnieniu od hipnozy czy halucynacji lub fatamorgany. Pracownicy naukowi Watykanu z pewnością dysponują bogatymi dowodami w tym temacie. Inaczej objawia się treść ludom celtyckim, inaczej żydowskim, a jeszcze inaczej azjatyckim, itp. Celtowie wraz ze swym prastarym kultem megalitów, zjawisk atmosferycznych, etc., specyficzną spostrzegawczością introwertyczną, wrażliwością zmysłowa na przyrodę, surowy klimat północy. Dziedziczona, neurotyczna kultura tych ludów obfitowała w bogate zdobnictwo. Objawienia u tego ludu bywały i bywają bardzo realistyczne. Dobrym przykładem takich objawień jest grota, w której przebywał święty Patryk, najbardziej znany patron narodu celtyckiego, a która posiadła tą drogą niezwykłe właściwości. Trudno tu szczegółowo omówić kwestię charakteru tych objawień ze względu choćby na problem, który dotyka bardzo intymnej sfery, jak również i ze względu na nikły dostęp do materiałów źródłowych. Ale z pewnością temat zasługuje na uwagę. Można jeszcze dodać, że pewne światło na sposób przeżywania tych ludzi rzuca średniowieczna mitologia i powszechnie znany mit Tristana oraz jego miłości Izoldy. Ludy semickie natomiast (Hebrajczycy, Aramejczycy, Judejczycy, itp.) to osoby o zupełnie odmiennej konstytucji psychosomatycznej. W historii tego narodu można odnaleźć przewagę temperamentów ekstrawertycznych, o wątłej budowie, słabym charakterze, tęskniących za silnym władcą i potężnym państwem. Nie mniej objawienia w tym skądinąd wybitnym narodzie są znakomicie zilustrowane w dość powszechnie znanej Biblii. Czasem jest to krzew ognisty, czasem obłok jaśniejący w miejscu nietypowym, np. na pustyni. Objawienia te są wynikiem niezwykłej łaski czy daru, w który jest wyposażony ten naród. Przepiękną ilustracją objawień żydowskich jest historia Mojżesza i kodeksu etycznego, otrzymanego na górze Synaj. Jeszcze znakomitszą ilustracją objawienia jest historia archanioła Gabriela i Marii, matki Zbawiciela. Z pewnością pamiętamy objawienie przy chrzcie Zbawiciela w Jordanie, gdy Bóg mówił z niebios: „Oto Syn mój umiłowany, Jego słuchajcie!”. Postać Ducha świętego chyba na zawsze będzie kojarzona z opromienioną słońcem, białą gołębicą. Ten koczowniczo – pasterski lud był zawsze poszukującym swej Ziemi Obiecanej, lud koczujący na glebie nieprzyjaznej dla uprawy, w klimacie charakterystycznym dla gorącej pustyni i półpustyni. Stąd język jakim się posługuje jest obfitujący w zwroty i opisy ludzi prostych, pasterzy, hodowców, rybaków. Może to wydać się dziwne, że Bóg – Człowiek podjął taki język aby mówić o sprawach ważkich, że Jego wykształceni uczniowie (św. Marek, św. Mateusz, św. Łukasz, św. Jan) zafascynowali się Jego nauką i opisali w sposób najbardziej komunikatywny dla swoich czasów dzieje zbawienia ludzi. Język ten, dzięki perfekcyjnej prostocie oddaje cały subtelny, poetycki obraz objawień o bardzo skomplikowanym sensie i znaczeniu. Tak, że trudna synteza pewnego logicznego ciągu pojęć staje się czytelna dla prostego człowieka. Objawienie głoszone przez Jezusa z Nazaretu zwanego Chrystusem pozwala zauważyć, że dotyka człowieka dopiero wtedy, gdy zdoła się on zaprzyjaźnić z Nim i Jego nauką. Ma to być przyjaźń bez rozgłosu i hałasu, cicha, subtelna, osobista. Dopiero wtedy taki człowiek otrzymuje Łaskę zrozumienia rzeczy niepojętych. Jezus z Nazaretu w sposób znakomity syntetyzuje w sobie dziedzictwo nauki Greków, a także i innych narodów (babilońskich, arabskich). On wprowadza do myśli wielkich uczonych pierwiastki zupełnie nowe, wręcz fantastyczne, jak powszechne zmartwychwstanie w jednym, historycznym momencie, tj. w dniu Sądu Ostatecznego. Objawienia narodów hinduskich są z pewnością odmienne w swoim charakterze estetycznym i naukowym od wyżej wspomnianych, choć i tam można dopatrzeć się podobieństw. Na przykład podobieństwo objawień o złu, jego upostaciowieniu estetycznemu. We wszystkich przypadkach jest to postać olbrzymiego smoka ziejącego ogniem, o wielu głowach. Lub problem reinkarnacji, czy wielopostaciowości bóstwa: Brahmy, Wisznu i Siwy. Również jest to bogata poetycko synteza przeczuć, pytań egzystencjalnych o sens bytu. Niezaprzeczalne jest jej piękno objawiające się w rzeźbie czy obrzędowości. Niezwykle interesująca jest też mądrość etyczna Hindusów. Wiele narodów Europy nazywanych jest mianem ludów indoeuropejskich i to z pewnością już samo w sobie mówi o pewnym pokrewieństwie i podobieństwach. Ciekawe są również objawienia chińskie, zwłaszcza wybitnego myśliciela religijnego Konfucjusza. Podobnie jak u wielu innych narodów nakazuje on dążenie do pewnej doskonałości, ów nieustanny ruch ku wielkiemu dobru. Kręcenie młynków modlitewnych u tybetańskich buddystów może z pozoru zakrawać na małpie naśladownictwo, z próżności i z głupoty ale to tylko z pozoru… . Z pewnością jest to wynik jakiegoś objawienia i sposobu kontaktu z wyższą energią. Znakomitą ilustracją objawień są dzieła wielkich mistrzów (np. J. S. Bacha, F. Haendla, A. Vivaldiego, Michała Anioła, G. B. Pittoniego, D. Velasqueza, El Greco, M. Caravaggia, S. Dalego, Z. Beksińskiego i wielu, wielu innych). Ich dzieła w większości są głębokim studium, w którym łączą się elementy fizycznego świata z elementami zjawisk metafizycznych, realizm styka się z nadrealnością. Artyści ci często prezentują w oparciu o modele i studium światła, ruchu to co przy czytaniu Biblii jest zakryte i uchodzi uwadze zwykłemu człowiekowi. Nierzadko dochodzą w tym do arcymistrzostwa. Mimo, że ich rzeźby czy obrazy są zatrzymane, martwe, to często analizując je ma się wrażenie ruchu. Dzieła muzyczne zaś ciągle na nowo kreują świat w wyobraźni pokoleń, żyją jakimś innym życiem… .

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...