Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Sam widzisz, że jest coś takiego jak prawdziwy poeta. 

Moim kryterium dla bycia poetą jest tylko i wyłącznie poziom aspiracji; ja nie aspiruję. Z szacunku do tych, którzy i owszem. Inna sprawa, że pojęcie poety w naszym narodzie jest postawione na góry piedestale, historycznie nadaliśmy im odpowiedzialną rangę i mało pozwalamy sobie na doświadczanie słowa bez przesłania. To wszystko osadza się w świadomości, również mojej. 

Twoja surowa samoocena potrzeby precyzyjnego użycia słów pobrzmiewa szacunkiem do Herberta, przynajmniej w moim odczuciu. Na pewno więcej stoi za tą cechą, ale ja z niej osobiście, tu na forum, czerpię. Twoje komentarze są analityczne, spójne i wyczerpujące. Dużo się z nich nauczyłam, nadałam swojemu pisaniu znaczeń. Dzięki Tobie odczytuję hieroglify >> to uśmiech w stronę @corival :) 

Bardzo ładny ten wiersz, czytałam ponownie z uśmiechem. Serwus! 

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Dlaczego? Valerio. Ona jest bardzo rzeczowa, co do kwestii tych biologicznych, życiowych i naturalnych. Fachowcy, lekarze, naukowcy, są od pomagania kobietom chcącym zajść w ciążę, inne kobiety służą dobrą praktyczną poradą, ja kobietą nigdy nie byłem, więc trudno u mnie o precyzję. Na portalach randkowych faceci ustawią się w kolejce za tobą, jeżeli planujesz załatwić macierzyństwo - naturalną metodą.

 

A co do wiary, wypowiedziałem się też logicznie. Odeszłaś od praktyk chrześcijańskich z jakiejś tam wiary usankcjonowanej w prawie i kanonie - na rzecz własnej subiektywnej motywacji - wedle niej Bóg zezwala na wszystko, nie trzeba czerpać z nauk kościoła, piekła nie ma, życie święte jest już teraz - no to teoretycznie - Pan Bóg zadba lub już dba o twoje szczęście - ty nic nie musisz już robić, o nic się troszczyć. W praktycznym rozumieniu tej kwestii - NIE MASZ ŻADNYCH PROBLEMÓW, ALBO ZOSTANĄ ROZWIĄZANE POZYTYWNIE. Dla mnie jako dla tradycjonalisty i katolika -> życie jest pasmem ludzkich dążeń, prób poprawy własnego charakteru, świadomości grzechu, istnienia zła, i ludzkiej ułomności. Odpowiednie zachowanie, życie w przykazaniach Bożych może stanowić ale po zmartwychwstaniu - NAGRODĘ. Dlatego różnicuję nasze postawy. Całkiem praktycznie i bez złośliwości.  

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Nigdy w to nie wątpiłem. Są tylko prawdziwi i bez względu na poziom czy jakość. Bo to wynika z ambicji z łaknienia duszy, poezja wynika z potrzeb osobistych. To klasyczne wishful thinking.

 

Rozumiem. Mądre zdanie. Ja również nie aspiruję do oznaczeń tytularnych. Dlatego napisałem, o tym poprzednio.

 

Odpowiadam od końca: Mi twoja świadomość nie przeszkadza, każdy myśli tak jak uważa. Nie przeszkadza --> a nawet się podoba, ranga poezji im wyższa i bardziej moralna tym lepiej. Gdy bywa odwrotnie jest na pewno gorzej.

 

.a stawianie poetów na piedestale biorąc pod uwagę aspekt historyczny --> wynikało z faktu martyrologii Narodu polskiego, z naszych kłopotów, zawsze musieliśmy walczyć o wolność i niepodległość, 123 lata nie było Polski na mapie politycznej świata – była więc naturalna potrzeba szukania jakichś autorytetów. Dlatego poeci np. romantyczni zobowiązani byli do niesienia tego przysłowiowego kaganka oświaty. I już z kolei bardzo naturalnie budzili szacunek.

 

Współcześnie nie ma takiej potrzeby. Żyjemy w niepodległym kraju i jest wolność słowa. Trudno więc wymagać od współczesnych liryków wyjątkowego poziomu czy kontekstów dydaktycznych, tym bardziej patosu, wzniosłości na piedestałach... Oczywiście można być jakim się chce, ważne by sobą.

 

Poezji bez przesłania moim zdaniem nie ma. Zawsze poeta wynika z własnej subiektywnej potrzeby czy uwarunkowań. Tutaj w tej jednej kwestii mam troszkę odmienne zdanie.

 

Oczywiście apetyty, fantazje, kaprysy, pragnienia, idee – różnie kierunkują. Są inne warsztaty, i style w liryce – i chyba mnie z tym akurat jest dobrze. Bo ja kocham różne wymiary w poezji. Najbardziej lubię poezję intelektualną, ale klasyka a nawet rymowanki są w moim wielkim uznaniu.

 

Nie rozumiem jak można hejtować style w poezji, to absurd, to tak jakby ktoś podważał gatunki muzyczne, albo twierdził, że biały człowiek jest ok, a inne rasy są na niższym poziomie. DLA MNIE TO JEST TO SAMO, identyczne pajacowanie! To nie dotyczy oczywiście ciebie, to opinia ogólna --> mam na myśli zawistnych kontestatorów stylów w poezji które im nie odpowiadają i nie wiadomo z jakiego oto powodu. 

 

Pewnie tak, pisaliśmy kiedyś o mojej fascynacji WIESZCZEM. Herbert → dla mnie → nie ma sobie równych. Tu moja poprzednia część wypowiedzi przyjmuje potwierdzenie – tzn. fakt, że poezja intelektualna mnie urzeka. Herbert jest antyczny, ma zasady, jest lingwistycznie niezłomny. Ach, piękne cechy!

 

Brak szacunku do ojczyzny, symboli, patriotów historycznych, spuścizny kultury, wiary – nie podoba mi się. Nie oznacza to, że inni muszą myśleć identycznie. Najważniejsza jest WOLNOŚĆ SŁOWA, i MYŚLI. A style, formy, konteksty --> mają prawo być realizowane dowolnie. Oto moje subiektywne zdanie w sprawie.

 

Miło mi, że czerpiesz ze mnie, doceniam bardzo, proszę tylko o jedno – nigdy mnie nie przeceniaj. Tu umotywuję prośbę → TOBĄ nasza Śliczna, mianowicie: → po prostu --> nie aspiruję do tego, brak mi klasy oraz ogłady. Subiektywnie nie znoszę salonów – ale szanuję niektórych ludzi salonowych – są nawet tacy, którzy są moimi autorytetami. Nieważne!

 

Dziękuję. Kurde, zrobiłbym teraz z tobą „misia” - taki przytulaniec koleżeński. Zrobiłaś mi dzień!

 

O sceenie z „Brzemiennej Dzidzileyli” u @corival piszesz? Bo tam widzę twoje komentarze?

 

Dołączę więc zaraz ten mój screen jako bonus do tego właśnie wiersza skoro leży w twoim uznaniu.

 

Dla mnie jesteś ikoną, mam szacunek do ciebie szczególny → dotykałaś, przeprowadzałaś wywiad- rozmowę z kultowym amerykańskim astronautą. Bezcenne!

 

Pozdrawiam serdecznie. Serwus!

 

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Rozumiem, że w pozytywnym duchu twój komentarz, dziękuję. Może nie tyle "modeluję" świat, ile upinam w liczne metafory, w syntezę wrażeń przykładowego i dowolnego poety.

 

"Modelowanie" kojarzy się mocno z wywieraniem jakiejś presji. Utwór jest amalgamatem licznych kontekstów dla przetłumaczenia poetyckości na język wrażeń zmysłowych.

 

Jeszcze raz thx, i pozdro 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Oczywiście - Bóg wszystko może, nie ma tu między nami żadnych poróżnień, identyczne mam zdanie. Acha. Rozumiem, miałaś tu kiedyś swoją Miłość życia na portalu. Dlatego piszesz te swoje liryczne miniaturki. Urzekająca historia. Szanuję to.

 

Dziś jest Dzień Matki. W takim razie życzę Ci z całego serca - by spełniło się to twoje marzenie dotyczące macierzyństwa. To bez wątpienia wiarygodny cel życia.

 

np. Taki poeta jak chociażby ten z tego mojego wiersza - nie spełni tych oczekiwań, z każdej strofy i zwrotki, z każdej niemal linijki czytamy o jego zamiłowaniu do wolności, o fantazjach, bilokacjach, innych andronach... może być wspaniałym przyjacielem, zachwycać w artykulacji - ale to nie kandydat do życia.

 

i tak patrz na facetów -->  i szukaj w nich odpowiedzialności i szacunku. I przede wszystkim w bardzo realnych perspektywach życia. TEGO CI ŻYCZĘ, od serca. 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Oglądamy w domu mecz --> finał Ligi Europy, jest kluczowy fragment meczu, losy pucharu się ważą, a widzę, że ty przechodzisz dopiero do ofensywy w komentarzach? 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Opublikowano

@Tomasz Kucina Epicki komentarz mi podarowałeś, TomAS. Co więcej, zgadzam się z Tobą we wszystkim - nuuuuda ;) 

Z opinią poniżej nie mogę się zgodzić bardziej. I wydawałoby się to oczywistością, że ekspresja z natury jest wolna, a jednak nawet tu na orgu występuje to zjawisko. Za każdym razem przyjmuję ze zdziwieniem i smutkiem, całe szczęście ogranicza się do kilku powtarzalnych malkontentów. Pajacowanie - bardzo słuszne określenie. 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Co do poezji i przesłania. Wiesz, jeżeli podejdziemy do wierszy czysto semantycznie, to wydobędziemy zawsze znaczenia i treści, ale miałam na myśli intencje autora. Mam wrażenie, że mogą być abstrakcyjne, totalnie awangardowe z powodów banalnych i bez zawartej spójnej treści, a wciąż potrafią poruszyć w człowieku jakieś struny. W moim rozumieniu przesłanie to misyjność. 

TAK TAK TAK TAK TAK TAK TAK TAK TAK TAK TAK TAK TAK TAK TAK TAK TAK TAK TAK TAK TAK TAK TAK TAK TAK TAK !!!

Takie podejście zawsze wzbudza we mnie radość. 

Do Herberta muszę niedługo wrócić, dawno już nie czytałam po prostu jego poezji, tylko inne powiązane publikacje. 

Jak mogłabym tego dokonać? Słuchaj :), nawet jeśli któregoś dnia pod każdym wierszem zostawiłbyś komentarz "w porzo" czy "spoko", to masz do tego prawo i nie czuj się przeze mnie zobligowany lub przytłoczony jakimiś oczekiwaniami. A salony... dużo by pisać. Najkrócej ujmę to tak - zawsze unikałam. 

Czułam potrzebę zaznaczyć, że Twój wysiłek w rozumienie i analizę wierszy nie przechodzi niezauważony. Poświęcasz im swoją pełną uwagę i szanuję Cię bardzo za to. Chciałabym być niekiedy mniej zdawkowa :/, z różnych powodów nie jest to łatwe. 

 

Czas na misia! ......................................................   i po misiu :) 

 

"Brzemienna Dzidzileyla", łącznie z obrazową grafiką, namieszała mi w głowie. Nasza słowiańska spuścizna jest niezwykła, a gdyby nie Cori, nie rozbudziłbym w sobie ciekawości w jej poznanie. Z moim przywiązaniem do antyku spokojnie można mnie skarcić mówiąc "cudze chwalicie, swego nie znacie". 

 

Super, że tak ucieszyło Cię moje spotkanie z Cpt. Wetherbee, wciąż je przerabiam w sobie, prawdziwie niezwykłe. 

Do zobaczenia pod wierszami i wielkie dzięki za bycie pełnokrwistym sobą. :) 

 

 

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Oczywiście, każda treść jest dobra. Tak jak napisałem – różne style i właściwości maja uzasadnienie. Wymagajmy tylko szacunku dla wszystkich,

 

Dobra decyzja. Uczta dla intelektu.

 

Oczywiście, że to rozumiem. Często nawet taki krótki komentarz o którym dowodzisz - wystarcza. Sympatie i dobre fluidy wyczuwa się innymi zmysłami i nawet poza tekstem. Nie zauważyłem nigdy u ciebie złośliwości czy awersji w komentarzach nie tylko u mnie. To świadczy o twojej kulturze osobistej. Dalsze argumenty wobec tego nie są potrzebne.

 

Mam identycznie. Oddajesz mi rasowe rekomentarze. Nic bardziej wartościowego i naturalnego autor nie może sobie wyobrazić.

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

-->  

 

Tak. Mamy swoją piękną mitologie. Ja lubię różną, tą antyczną –-> globalistycznie  europejską też.

 

Zgadza się @corival jest wartościowym autorem, ze względu na to że opowiada o historii. Nie tylko przecież polskiej. Zawsze śmieszyło mnie stawianie na dwóch przeciwnych szalach – mitologii słowiańskiej i chrześcijaństwa w kontekście historycznym Polski, niektórzy próbują nawet ustawić mitologię słowiańską w kontrze do wczesnochrześcijańskiej historii Polski. NIC BARDZIEJ MYLNEGO I UTOPIJNEGO.

 

Historia bowiem jest ciągłością NARODU, i nie można wybiórczo traktować jej oddziaływania. Kto próbuje szatkować historię w celach – wyeksponowania antagonizmów – robi to świadomie i myli się. Jesteś tego ewidentnym przykładem → zainteresowałaś się mitologią słowiańską i to przybliżyło cię do naszych korzeni. Sama wiara jest sprawą osobistą każdego człowieka, historia zawsze wynika z pewnych realnych perspektyw i traktujemy ją w ten sposób.

 

Zresztą każda mitologia wynika z subiektywnej potrzeby poszukiwania duchowości i to jest najważniejsze, Skoro antyk i mitologia rzymska czy grecka jest dumą tamtych społeczeństw, nie ma podstaw by Słowianie mieli wstydzić się własnej.

 

@corival nie dzieli ale łączy ludzi – czyli czytających - poprzez dydaktyczny niemal kronikarsko-reporterski opis i to nie jest hejterka, ale wartościowa autorka, dlatego ją szanuję.

 

Pozdrawiam pana Kapitana. A Tobie dziękuję za wartościowy komentarz. 3m_Sie  

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Śliczny rym

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

...a trafić za mistrzem z tokiem myślenia już trudniej.  Te dziki mi chodzą po głowie? Przy lesie mieszkamy Grzegorzu? Buchtują? Jeżeli, zazdroszczę

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Tam zaraz gramatyczne?, w twoim wydaniu zawsze na wesoło to do mnie przemawia.

 

Czyli jednak dobrze wcelowałem się z antycypacją, zatem: dziki w twoim ogródku są faktem.

 

Na lochę z warchlakami nie ma rady

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Dzięki za słówko, dzikowi powiedz: dziki poeta uwielbia schaboszczaki z dzika, zaraz rodzinkę zabierze z twojego warzywniaka ☺

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

A to dziękuję Nato, skoro przypadł do gustu ☺ Miło mi, niezmiernie!

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Tak, "czuli" tam jest. Oczywiście mogłoby być "czyli" - dobrze komponowałoby to w przypadku ciągłości tego zdania, prawda? 

Mi się czulić zachciało i pewnie dlatego tam od początku jest  ta kropka, oddziela te znaczenia. Niech już tak zostanie już nie będę zmieniał początkowego znaczenia. Uwaga sensowna. Pewnie gdybym na to wpadł, wstawiłbym "czyli" i przekwalifikował zdanie."czulenie" jest za to bardziej współczulne w korelacji z tą "myślą" w kolejnym wersie i przeskokiem do "przyszłości" - czyli w praktyce: w instrumentacyjnym traktowaniu tej "czułości" na rzecz indoktrynacji z samym słowem, z poezją ☺ 

 

A dlaczego w swoim komentarzu przy zacytowaniu fragmentu mojego wiersza WYTŁUSZCZASZ jego część i dodajesz emotikon uśmieszku? Mógłbym prosić o doprecyzowanie, bo nie wiem jak do tego się odnieść merytorycznie Co tam nie zagrało u ciebie?, podpowiedz?

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

... Tomasz, ehh.. Tomaszku... no co może oznaczać zostawiony uśmieszek, przy wytłuszczonym fragmenciku... chyba tylko jedno, że podoba mi się, że zostawia uśmiech

i na mojej buzi, stąd takie obrazowe, "szybkie komentowanie".. cudzysłów, bo ja,

nie potrafię pisać literackich komentarzy, jak np. Twoje.

Biorę wiersz na własne czucie, zostawiając czasami jakieś sugestie, które wydają mi się słuszne... zaznaczam.. wydają mi się... bo przecież mogę nie mieć racji.

Autor wie najlepiej, chyba.. ;)

I moja ogromna prośba... nie ciągnijmy tego wątku w kolejnych postach... :)

Pozdrawiam serdecznie.

Edytowane przez Nata_Kruk (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Objawienie

       

      Termin sprzed tysiącleci, dziś brzmi pejoratywnie. Dawniej trochę ezoteryczny ze względu na prześladowania. Dziś mówi się: „Co mi przyszło do głowy?”, nie wiadomo skąd i po co, oczywiście potocznie rozumując. Uciskany, szary obywatel, gnieciony siłami odśrodkowymi i dośrodkowymi stara się stąpać po linie nad przepaścią w taki sposób aby nie stracić „korony”, której notabene nigdy nie posiadał i nie spaść głową w otchłań, z której siebie już nigdy nie wydobędzie. Troski tego świata zaprzątają go tak dalece, że w przerażeniu nad zwierzęcą śmiercią zapomina o czymś, co stacza się w nim, gdzieś w umyśle i sercu na jakieś dno ale nie ginie. Menele, nieuczeni, w żargonie mawiają popijając trunki, że zalewają „robaka”. Abstrahując od tego co oni uważają za „robaka” podobnie bywa z porzuconą pracą nad objawieniem. Może stać się tym ślepym, wiecznie podnoszącym się z gleby „robakiem”, który choć jest mały to jednak zwraca uwagę ponieważ tkwi w ciele nosiciela, niczym w glebie. Jeśli człowiek zapomni o tej pracy w nawale zajęć, z których ma chleb i schronienie Bóg, który jest ukryty ale zawsze obecny poprzez Tajemnicę Bytu i Zbawienia będzie zawsze dawał mu stosowne znaki, z których może nawet niewiele zrozumie. Może nawet zapomni o wszelkich niepokojach na jakiś czas. Mimo, że „żniwo jest wielkie” i że „robotników mało”, „w których ma upodobanie”, „ziarno słowa bożego” będzie się odbijało od jego uszu i ten „głos wołającego na pustyni” to podstawowe „objawienie” ewangeliczne będzie drążyć skałę głuchego umysłu i człowiek drgnie ku światłu wiary choćby tylko przez krótki moment swego połamanego człowieczeństwa. Może Bóg zatrzęsie nim, na podobieństwo świętego Pawła z Tarsu, wyrwie go siłą z materii, w której jest tak mocno zanurzony, wręcz zniewolony. Odwieczne zło tego świata, tak dobrze objawione w starym testamencie będzie unosić nas na falach realnej moralności, gubić w wirach i odmętach. Nie zawsze słowo objawione w porę dotrze do głodujących mimo woli i będziemy ginąć na wieki zatraceni. My jako ludzie, jako homo sapiens. Poza objawieniem podstawowym, które zapisano dla nas na kartach Nowego Testamentu, mamy w historii do czynienia z objawieniem przekształconym poprzez wiedzę i postęp techniczny, w którym objawienie podstawowe pełni rolę siły napędowej, pożywienia umysłu. Ludzie, którzy mieli rozległą wiedzę i żywą wyobraźnię, rozwiniętą fantazję poszukiwali poprzez drogi ewangelii, heterodoksalnych, transcendentalnych wpływów na swój umysł i jaźń. Wiedzieli, że jeśli Bóg da im dobrą myśl, to co uczynią później będzie dobre i będzie owocowało dobrem. Wielu uczonych wymyśliło wiele wynalazków. Które z nich to dobry owoc, a który zły? Czy dobry to ten, który służy wszystkim czy tylko elitom? Czy to co dobre unicestwia, a to co złe buduje? Może holokaust Słowian był dobrym wymysłem? Może Murzynów trzeba zlikwidować? Jak widać z pytań, obok objawienia „pozytywnego” istnieje też szatańska odmiana objawienia zwanego szaleństwem, obłąkaną ideą, objawieniem „negatywnym”. Skąd wiesz człowiecze mizerny co jest dobre, a co złe? „Wierzę w coś objawił Boże, Twe Słowo mylić nie może…”. Człowiek lubi być bogiem. Lubi wyrokować i wydawać sądy wiążące o wszystkim. Lubi poczucie władzy. Poczucie wyższości. Lubi ideę nadczłowieka. Nie lubi objawienia pozytywnego, które tak wątłym sączy się strumykiem od tysięcy lat. Nie obchodzą go owoce jego działania po śmierci fizycznej, osobniczej. Zadowala się gdzieś w ukrytej jaźni natywizmem, egoizmem, egzystencjalizmem, etc. Można by teraz przytoczyć szereg nazwisk, które odcisnęły się w historii szeroko pojętej, jako dobrodziejów ludzkości oraz tych, których powszechnie okrzyknięto jako przeklętych, uwsteczniających, jako zakały ludzkości. Ci pierwsi w swej większości starali się, pracowali nad sobą, nad objawieniem, ze wszystkich sił, pomimo banalnych przeszkód walczyli o Łaskę, aby być jak najbliżej Boga objawionego w ewangelii. W swej puściźnie, w listach, pismach, w obfitej ilości można znaleźć świadectwa ich walki o dobro. O dobro walczono także w czasach antycznych, bardzo starożytnych i to na podobnej drodze. Ci drudzy często zniechęcali się brutalnym życiem doczesnym, brakiem jakiejś ingerencji rzekomo dobrego Boga, w okolicznościach ludzko-zwierzęcego okrucieństwa. Można powiedzieć, że zwiędło ich źle hodowane i pielęgnowane zaufanie, i stali się przeciwnikami Boga, sami mianowali się bogami, wodzami, zbawcami narodu. Człowiek wielokrotnie, pośród przedmiotów codziennych pielgrzymek, przechodzi mimo, tak jakby te przedmioty, ci mijani ludzie na ulicach, zwierzęta byli tylko abstrakcyjnym tłem jego krzyża egzystencji. Czasem zapomina nawet o swoim bólu w nawale lepiej lub gorzej spełnianych obowiązków. Aż tu nagle, któregoś dnia doznaje olśnienia. To co dawniej istniało dla niego gdzieś poza istotą osobistego ruchu, jakiś krzaczek, kwiatek, drzewo, świeży śnieg czy lecące płatki śniegu, pozyskują jakiś nowy wymiar percepcji, jakąś swoistą wyrazistość, nowe widzenie znanych rzeczy. Ten współczesny człowiek, zaganiany za dobrami tego świata, za pieniędzmi, sukcesem, karierą jest do tego stopnia zdezintegrowany, że nie zauważa bezpośredniej przyczyny takiego nagłego olśnienia. Często sama „ślepota” wyraźnego widzenia to nie tylko niejasny splot zdarzeń, efekt samopoczucia, zmiany ciśnienia. Być może to celowy zabieg ukrytej Mocy, która „za złe karze, a za dobre wynagradza”. Może Boga. Może kosmicznej Potęgi. Siły sprawczej. Może to tylko znak takiej obecności. Bo kto ma rozstrzygnąć czy to już objawienie, jego początki, czy tylko jakiś znak, syndrom? Ciekawą pokusą są objawienia senne, jako temat rozważania. Nie chcę tu opowiadać dzieła S. Freuda „Teoria snów” ani korzystać z „sennika egipskiego”, co wcale nie musi oznaczać, że są niegodne uwagi czy zabawy. Ludzie uduchowieni z natury swej są podatni na fantazjowanie senne, niektórzy nawet chodzą we śnie, w czasie pełni księżyca po dachach domów, z rękami wyciągniętymi przed siebie, ale dajmy spokój pogłoskom z pogranicza patologii i fikcji literackiej. Mam tu na myśli ludzi uduchowionych w granicach ogólnie i szeroko pojętej normy. Na przykład objawienie senne późniejszego świętego Józefa, małżonka Maryi, gdzie we śnie pojawia mu się anioł, postać całkowicie duchowa i ostrzega przed zbliżającym się niebezpieczeństwem. Po czym uchodzą do Egiptu. Nie posiadam, niestety, zbyt bogatej wiedzy o objawieniu się Mendelejewowi jego tablicy pierwiastków, we śnie, ale z tego co zdołałem zebrać wynika, że niewiele pozostało mu do dopisania po przebudzeniu. Można powiedzieć, że było to objawienie pozytywne i z pewnością służy dobru społecznemu. Objawienie nosi na sobie piętno nie tylko indywidualnych odniesień. Istnieją udowodnione przypadki objawień zbiorowych, w odróżnieniu od hipnozy czy halucynacji lub fatamorgany. Pracownicy naukowi Watykanu z pewnością dysponują bogatymi dowodami w tym temacie. Inaczej objawia się treść ludom celtyckim, inaczej żydowskim, a jeszcze inaczej azjatyckim, itp. Celtowie wraz ze swym prastarym kultem megalitów, zjawisk atmosferycznych, etc., specyficzną spostrzegawczością introwertyczną, wrażliwością zmysłowa na przyrodę, surowy klimat północy. Dziedziczona, neurotyczna kultura tych ludów obfitowała w bogate zdobnictwo. Objawienia u tego ludu bywały i bywają bardzo realistyczne. Dobrym przykładem takich objawień jest grota, w której przebywał święty Patryk, najbardziej znany patron narodu celtyckiego, a która posiadła tą drogą niezwykłe właściwości. Trudno tu szczegółowo omówić kwestię charakteru tych objawień ze względu choćby na problem, który dotyka bardzo intymnej sfery, jak również i ze względu na nikły dostęp do materiałów źródłowych. Ale z pewnością temat zasługuje na uwagę. Można jeszcze dodać, że pewne światło na sposób przeżywania tych ludzi rzuca średniowieczna mitologia i powszechnie znany mit Tristana oraz jego miłości Izoldy. Ludy semickie natomiast (Hebrajczycy, Aramejczycy, Judejczycy, itp.) to osoby o zupełnie odmiennej konstytucji psychosomatycznej. W historii tego narodu można odnaleźć przewagę temperamentów ekstrawertycznych, o wątłej budowie, słabym charakterze, tęskniących za silnym władcą i potężnym państwem. Nie mniej objawienia w tym skądinąd wybitnym narodzie są znakomicie zilustrowane w dość powszechnie znanej Biblii. Czasem jest to krzew ognisty, czasem obłok jaśniejący w miejscu nietypowym, np. na pustyni. Objawienia te są wynikiem niezwykłej łaski czy daru, w który jest wyposażony ten naród. Przepiękną ilustracją objawień żydowskich jest historia Mojżesza i kodeksu etycznego, otrzymanego na górze Synaj. Jeszcze znakomitszą ilustracją objawienia jest historia archanioła Gabriela i Marii, matki Zbawiciela. Z pewnością pamiętamy objawienie przy chrzcie Zbawiciela w Jordanie, gdy Bóg mówił z niebios: „Oto Syn mój umiłowany, Jego słuchajcie!”. Postać Ducha świętego chyba na zawsze będzie kojarzona z opromienioną słońcem, białą gołębicą. Ten koczowniczo – pasterski lud był zawsze poszukującym swej Ziemi Obiecanej, lud koczujący na glebie nieprzyjaznej dla uprawy, w klimacie charakterystycznym dla gorącej pustyni i półpustyni. Stąd język jakim się posługuje jest obfitujący w zwroty i opisy ludzi prostych, pasterzy, hodowców, rybaków. Może to wydać się dziwne, że Bóg – Człowiek podjął taki język aby mówić o sprawach ważkich, że Jego wykształceni uczniowie (św. Marek, św. Mateusz, św. Łukasz, św. Jan) zafascynowali się Jego nauką i opisali w sposób najbardziej komunikatywny dla swoich czasów dzieje zbawienia ludzi. Język ten, dzięki perfekcyjnej prostocie oddaje cały subtelny, poetycki obraz objawień o bardzo skomplikowanym sensie i znaczeniu. Tak, że trudna synteza pewnego logicznego ciągu pojęć staje się czytelna dla prostego człowieka. Objawienie głoszone przez Jezusa z Nazaretu zwanego Chrystusem pozwala zauważyć, że dotyka człowieka dopiero wtedy, gdy zdoła się on zaprzyjaźnić z Nim i Jego nauką. Ma to być przyjaźń bez rozgłosu i hałasu, cicha, subtelna, osobista. Dopiero wtedy taki człowiek otrzymuje Łaskę zrozumienia rzeczy niepojętych. Jezus z Nazaretu w sposób znakomity syntetyzuje w sobie dziedzictwo nauki Greków, a także i innych narodów (babilońskich, arabskich). On wprowadza do myśli wielkich uczonych pierwiastki zupełnie nowe, wręcz fantastyczne, jak powszechne zmartwychwstanie w jednym, historycznym momencie, tj. w dniu Sądu Ostatecznego. Objawienia narodów hinduskich są z pewnością odmienne w swoim charakterze estetycznym i naukowym od wyżej wspomnianych, choć i tam można dopatrzeć się podobieństw. Na przykład podobieństwo objawień o złu, jego upostaciowieniu estetycznemu. We wszystkich przypadkach jest to postać olbrzymiego smoka ziejącego ogniem, o wielu głowach. Lub problem reinkarnacji, czy wielopostaciowości bóstwa: Brahmy, Wisznu i Siwy. Również jest to bogata poetycko synteza przeczuć, pytań egzystencjalnych o sens bytu. Niezaprzeczalne jest jej piękno objawiające się w rzeźbie czy obrzędowości. Niezwykle interesująca jest też mądrość etyczna Hindusów. Wiele narodów Europy nazywanych jest mianem ludów indoeuropejskich i to z pewnością już samo w sobie mówi o pewnym pokrewieństwie i podobieństwach. Ciekawe są również objawienia chińskie, zwłaszcza wybitnego myśliciela religijnego Konfucjusza. Podobnie jak u wielu innych narodów nakazuje on dążenie do pewnej doskonałości, ów nieustanny ruch ku wielkiemu dobru. Kręcenie młynków modlitewnych u tybetańskich buddystów może z pozoru zakrawać na małpie naśladownictwo, z próżności i z głupoty ale to tylko z pozoru… . Z pewnością jest to wynik jakiegoś objawienia i sposobu kontaktu z wyższą energią. Znakomitą ilustracją objawień są dzieła wielkich mistrzów (np. J. S. Bacha, F. Haendla, A. Vivaldiego, Michała Anioła, G. B. Pittoniego, D. Velasqueza, El Greco, M. Caravaggia, S. Dalego, Z. Beksińskiego i wielu, wielu innych). Ich dzieła w większości są głębokim studium, w którym łączą się elementy fizycznego świata z elementami zjawisk metafizycznych, realizm styka się z nadrealnością. Artyści ci często prezentują w oparciu o modele i studium światła, ruchu to co przy czytaniu Biblii jest zakryte i uchodzi uwadze zwykłemu człowiekowi. Nierzadko dochodzą w tym do arcymistrzostwa. Mimo, że ich rzeźby czy obrazy są zatrzymane, martwe, to często analizując je ma się wrażenie ruchu. Dzieła muzyczne zaś ciągle na nowo kreują świat w wyobraźni pokoleń, żyją jakimś innym życiem… .

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...