Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

I znowu świetnie wykładasz nam klasykę mitologii. Fajnie prezentujesz atrybutowość Muz, i język opisu zbliża mnie do antycznego kanonu. Coś mi się wydaje, że utwór może mieć kontynuację, bo Terpsychora, Klio i Urania trochę smutne? Więc czekam na drugą część. Ekstra Grześ!

Opublikowano

@Tomasz Kucina Tomku zauważ, że istnieje pewna wypadkowa moich muz - to pióro, historia, taniec czy astronomia i geometria - trochę od nich odstają. Nie obiecuję że będzie dalszy ciąg, ale siedzę nad mitologią słowiańską i może z naszej rodzimej cokolwiek wydobędę. A zapewniam Cię jest niemniej ciekawa od greckiej.

Trzymaj się zdrowo.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Acha, rozumiem to --> wypadkowa, mniemam, skupiłeś się bardziej na lirycznych i epickich kontekstach, i właśnie te Muzy postanowiłeś docenić. Ok. Po prostu tylko sobie pomyślałem, że możesz chcieć kontynuować temat. Tak. Generalnie każda mitologia jest świetna, ja cenię antyczną, bo kocham Herberta a to klasyk antyku,... ale słowiańska mitologia również jest świetna, ZGADZAM SIĘ!, więc zgłębiaj temat jak najbardziej. Rzeczywiście, jako Polacy powinniśmy promować naszą mitologię. Ja uwielbiam tą --> futurologiczną i z elementami fantastyki - a najbardziej Andrzeja Sapkowskiego - "Wiedźmina" każdy zna, ... a i klasyka słowiańska ma wielkie uzasadnienie. Napisałem co najmniej kilkanaście tekstów o charakterystyce wczesnosłowiańskiej. Skoro tak bardzo lubisz akurat mitologię słowiańską --> tu niżej prezentuję ci jeden z moich utworów, miłej zabawy życząc, pozdrawiam Grzegorz:

 

Tomasz Kucina
Wela – czyli Słowian zaświaty, a obok – nasza ziemia-


Kirowie bogowie Drugiego Działu
rozciągają Welę z małego punktu materii
zaświaty rodzą kształt


Czarnogłów i Białoboga


ustalają – strony – pory – i kierunki
widać już środek boki oraz krawędzie
dół i góra – wszelkie wektory – ze zwrotem i kursem


rozciąga czar Wela jak guma na wierchy i przepaście


stronę wierchnią mianują Niwą
wyrastają tu szczyty – to Góry Białoboskie
a niżej przepaście namaszczone Nawiami


cały mikrobiom zaświatów ożywa nagle


po Nawiach jak mech porasta Ziemica welańska
z Otchłani po Piekło pionowo – w dół
a w poprzek i górę – aż po sam Raj


dwugłowa Jaruna z mozołem rozciąga Welę


to córka Swąta i Wspóry – Strąprzy
w stronę janmną – rujną – jesienną – i kostromną
pobudza cykl górotwórczy usilnie skupiając – żelazo w skały


rodzeństwo jej włóczy Welę do siebie


na skraju Weli uczepia Jesza – tu skupia się złoto
zalega stronę jesienną
od Raju do Gór Czarnogłowskich


gdzie działa trzecia siostra Kostroma


w nadmiarze srebro – diamenty – i kryształy
z chmur Otchłani po Brzeg północny
piętrzą w górę – aż po sam Wierch


od złota ćmi diadem Jeszy – to jesień


suche liście i trawy
ustala cykl wegetacji
czcigodne Bóstwo – Stron i Pór


z dwugłowych Jeszgonic narodzą Perun i Swaróg


bogowie jednogłowi – opiekunowie i żywioły
za nimi dzieci Bóstw – żywiołów i Bóstw – mocy
Pogwizd – Świst – Watra – Swarożyc


w hierarchii nieco dalej – chochliki


uznane i opisane w romantyzmie
Swarki – Skierki – Czarty – i Dziwożony
Demony na usługach Duszków pomocniczych


Wiedźmy – Strzygi – Widma – Upiory i Wilkołaki


pod nimi jeszcze niżej słowiańscy Półbogowie
Nadludzie i Demony
Oryj i Jaśniena – Ług i Koczerga


na samym dole zaś Dowódcy i Wieszczowie


a z nich zwyczajni ludzie
rolnicy – myśliwi – wojowie – oraz bartnicy
nasza słowiańska porządna populacja – od księcia Mieszka


 

Opublikowano

@Tomasz Kucina Oj, oj Tomaszu nie od księcia Mieszka, tam właśnie to wszystko zaczęło się psuć po przyjęciu chrześcijaństwa przez Polskę, biskupi, księża, misjonarze byli jakże aktywni w niszczeniu starej wiary, nazwali ją nawet - pogańską. To słowo czkawką mi się odbija, powiedz kto tu był poganinem jak niszczył naszą historię?
Twój wiersz muszę przerobić, ale już pobieżne czytanie uzmysławia, że temat potraktowałeś bardzo powierzchownie.

Dużo źródeł o mitologi słowiańskiej ma swoje korzenie w Rosji, nawet Estonii, są także wątki germańskie, stamtąd przecież pochodzili Słowianie połabscy.


Kłaniam się pięknie.

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Grzegorzu, nie wypada mi wchodzić w polemikę pod twoim tekstem, wyżej zalinkowałem do mojego utworu o tematyce słowiańskiej tylko dla wyrażenia pozytywów i perspektywy naszej dyskusji o mitologii i jej zaletach, teraz próbujesz wnieść do rozmowy jakieś kontrowersje, po co? niepotrzebnie?, bo obaj szanujemy i klasykę i mitologię, więc i między nami nie ma szczególnych awersji. 

 

Zauważ, w ostatnim wersie mojego tu zacytowanego wiersza, ja odnoszę się do naszej "porządnej populacji od księcia Mieszka" w kontekście ogólnym, to znaczy dokładnie to znaczy tylko tyle --> że jesteśmy porządną populacją, NARODEM. Nie przypominam sobie, byśmy (my Polacy) wywołali jakieś wojny światowe, czy napadali na kogokolwiek?, zawsze broniliśmy własnej suwerenności historii, wiary i kultury - za dużo? Chyba nie? - więc --> nie odniosłem się w wyżej zacytowanym wierszu do twierdzenia, --> że Mieszko był koneserem bożków i słowiańszczyzny jako takiej, znamy dobrze historię i tu nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć (co próbujesz drastycznie zasugerować), że Mieszko i słowiańskość to - nie pasują do siebie, a ja nie mam racji. Otóż, bądź łaskaw zauważyć: Mieszko doprowadził do chrztu Polski i niebywałego skoku cywilizacyjnego i ugruntowania Polski na mapie politycznej świata, więc i choćby z tego powodu należny jest mu szacunek. Ale w merytorycznym aspekcie Mieszka naturalnie należy zaliczyć jako jawnego reprezentanta kultury słowiańskiej, bo żył w tych czasach, kiedy ona historycznie oddziaływała, również rozwijała się i oddziaływała praktycznie, i tylko tyle, to wystarczy by tak go rozumieć. 

 

Następna kwestia. Ja nie napisałem przecież, że mój tekst odnosi się li tylko do mitologii słowiańskiej POLSKIEJ?- to wynika z samego tekstu, co zresztą zauważyłeś, więc, proszę nie stawiaj mnie w jakimś podświadomym konflikcie w akceptacji rodzajowości mitologii słowiańskiej, ja szanuję ją komplementarnie (całościowo), więc nie wydzielam szacunku tylko do polskiej mitologii a negacji dla innych? Nic takiego nie napisałem i nic takiego nie wynika z treści samego wiersza, więc to chyba nie ja a ty próbujesz "POWIERZCHOWNIE" podejść do naszej wydawało mi się miłej dyskusji? (tu było pytanie retoryczne)

 

Na temat chrześcijaństwa to niewątpliwie uważam, że miało ono pozytywny wpływ na rozwój całej kultury średniowiecza również Polski księcia Mieszka, co innego kultura słowiańska i fascynacja nią a co innego tkwienie w ułudnej świadomości, że chrześcijaństwo prowadziło do zamętu w Europie, nie, doprowadziło do rozwoju ówczesnej Europy i to trzeba uszanować i WIEDZIEĆ, A NIE KONTESTOWAĆ W CZAMBUŁ. A Mieszko jest dla mnie bardzo ważnym władcą, protoplastą, i dla potwierdzenia faktu dodaję niżej kolejny tekst.

 

I proszę, nie wprowadzamy do dyskusji niepotrzebnych kontrowersji, bo ja nie mam zamiaru definiować analizować i oceniać twojego stosunku do średniowiecznego chrześcijaństwa, mój pierwszy wiersz, odnosił się do szerokorozumianej mitologii słowiańskiej, nie wiem po co ta twoja paralela do chrześcijaństwa?... Reasumując: nie jestem zainteresowany w chęci zmiany jakichkolwiek twoich poglądów --> co do historii średniowiecza a nawet Polski, zalinkowałem raptem wiersz - o "WELI słowiańskiej - jako praprzyczynie stworzenia" - dla mnie to tylko mitologiczna warstwa dyskusyjna czy w tym wypadku artystyczna,  o mitologii dyskutowaliśmy - więc i mój link jej dotyczy, nie wiem po co nam tu jeszcze historia?, ale skoro chcesz poznać mój pogląd co do Mieszka i jego czasów w formule artystycznej wymowy -->  to proszę kolejny tekst. I na tym poprzestanę. Pozdrawiam, nie traktuj mnie jako intruza, jestem twoim  przyjacielem i Polakiem jak i ty. Dyskusja niewątpliwie wpłynie na poczytalność twojego utworu, więc nie masz powodu narzekać, lepiej już ci nie potrafię dogodzić Grzegorzu 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

link, i pozdrawiam:

 

Tomasz Kucina

Mieszko-

nie omieszkaj poznać Mieszka

hommage

gwałtu – rety! – komunistan władcę beszta

że był rozbójnik mieczem wierzgał

karatem złota gardził

z nasienia Siemomysła

uczynna kropla tryska godności

wielkiego narodu

wołali: Polan wodzu – pierwszy

karmisz nas własną piersią

prowadź już z puszcz

do grodów – chcemy ciebie na tronie

szczepy Mazowsza rusałki znad Gopła

ty brałeś trybut cesarzu Ottonie

na gardle nóż – lud miał – od obcych opłat

dzieci nie dojadały

i mądry wódz zawarł przymierze z Czechami

za żonę wziąwszy księżniczkę Dobrawę

ochrzcił plemię plugawe

przysięgę złożył na pamięć przodków

z biskupa Jordana poręki

i Śląsk przyłączył do Polski

Małopolskę z Krakowem – wysępił

i związał Kraj nasz ślubem

z papieżem – dagome iudex

a oni nic nie rozumieją?

nieprawda… nie czaję; sorry…

wiesz? – świat raczej bije dziś czołem

partykularnym celom

to szept dekadenckiej diaspory

 

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Tomasz Kucina Jest pełna zgodność, gdzieś Ty się tam doczytał że jestem wrogiem chrześcijaństwa, na początku poszli za ostro - owszem, ale co mieli robić, z Reformacją też przesadzili, wiesz ilu ludzi zabili, spalili na stosach, kobiety topili w rzekach, z dzisiejszego punktu widzenia to skrajna ciemnota, topić bo kiecka baby nabrała powietrza i nie mogła utonąć a więc jest czarownicą. Oj narobili zła narobili. Najważniejsze że nieśli pewne wartości - dekalog.

Opublikowano (edytowane)

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Zgoda. Grzegorz, pytasz gdzie doczytałem... ewidentnie zasugerowałeś to w pytaniu skierowanym do mnie – tu cytuję: „kto tu był poganinem i jak niszczył naszą historię” – no przecież w jawnym odniesieniu do CHRZEŚCIJAŃSTWA? Musiałem zareagować, bo...

 

Dla mnie chrześcijaństwo w Europie (tu w znaczeniu: szeroko rozumianej Europy) nie było czymś niekorzystnym, i nie niszczyło historii, ale,... w pozytywnym znaczeniu - ją zmodyfikowało do zasad opartych w prawie – ustalono stosunki dyplomatyczne między stolicą papieską a cesarstwem. Określono co należy do tzw. sfery → sacrum a co do sfery --> profanum, już było jasne --> to co jest papieskie a co cesarskie... i --> zaplanowano ROZWÓJ CYWILIZACYJNY –> dość pragmatycznie dostosowany do tamtych prymitywnych czasów. POGAŃSKICH - tak pogańskich - ja to potwierdzam, choć o tym nie napisałem wcześniej tylko ty Grześ. Gdyby nie to, nie byłoby współczesnej Europy, to są podwaliny pod nasz rozwój – oczywiście, że stosowano wtedy kontrowersyjne metody działania – to nie podlega wątpliwości!, choćby działania świętej inkwizycji itd., no ale to nie tylko chrześcijaństwo → a prawo kata?, prawo miecza?, prawo siły oręża?, prawo pierwszej nocy?, → można je odnieść bezpośrednio do świata i prawa świeckiego. To w grodach, zamkach, pałacach, na polach bitewnych wytyczano warunki historii, nie tylko to → co należy do sfery sacrum uznać można jako – drastyczne i kontrowersyjne. Rozumiem, wiem, że miały miejsce metody niehumanitarne – ale już świadome porównywanie tych metod w średniowieczu → do czasów współczesnych → nie na sensu! I w to mnie nie wciągniesz Grzesiu. To tak, jakbyś chciał porównać liczydło do komputera. Choć urządzenia mają wspólne cele – metodologia ich działania jest nieprzystająca. Proste!

 

Co do reformacji i kontrreformacji to wiek XVI, a Mieszko I i początek Polski → to rok 966, to jest przepaść w czasie. 500 lat! Zresztą nie o to chodziło w naszej pierwotnej dyskusji, pisaliśmy o mitologii słowiańskiej a ty nas teleportowałeś bezpośrednio --> do historii - nie wiem w jakim celu?

 

Reasumując mój stosunek do historii wyraża się w szacunku a nie w powszechnym nihilizmie, tak jak ty szanujesz dziadków czy rodziców, a twoje wnuki ciebie – tak samo –> to oddziałuje w kontekście do szeroko rozumianej historii. Nie szanujesz historii – nie ma ciebie za kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt, czy kilkaset lat – to zależy od tego jak sprawy u nihilistów się wyperswadują w praktyce ich działania. To są łatwe do zrozumienia perspektywy. Nie mam zamiaru tłumaczyć prostych spraw, masz większe doświadczenie ode mnie i jesteś starszy, więc mam prawo zamilknąć. Zmieniał ciebie nie będę.

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Tomasz Kucina Szkoda mi naszej mitologii którą zakopano do ziemi, w sposób haniebny, być może historia wiedziała co robi i tak trzeba było... nie wiem, a może można było inaczej? Za dużo znaków zapytania, na które Ty masz gotowe odpowiedzi, podziwiam Cię, ale to nie jest takie proste. Nie jestem historykiem, ale wiem jedno chrześcijaństwo w okresie Średniowiecza nie ma powodów do chluby. Pamiętaj że nasz JPII chyba w 2002 r, przepraszał za te wszystkie mordy, inkwizycje itp.

 

Trzymaj się zdrowo.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Ok. Grzegorz, masz prawo do oceny epoki. Metody były kontrowersyjne czasami - napisałem o tym, dowodziłem tylko, że dostosowane do ówczesnych realiów, nie upieram się do własnych racji. natomiast w każde pierwotne próby i realne działania w ustanawianiu jakichkolwiek zasad i prawa - wpisane są kontrowersje, to tak zawsze bywało w historii, no Cesarstwo Rzymskie też używało metod kontrowersyjnych, Aleksander Wielki, Mongołowie, itd., chrześcijaństwo jest najbardziej polubownym systemem aksjologicznym wymyślonym przez człowieka, bo inne systemy są bardziej drastyczne mimo wszystko, i to zawsze bierz pod uwagę, a kwestia jego uzasadnienia w praktyce - to sprawa osobista, ja nigdy nie śmiałbym subiektywnie kierunkować, to nie moja sprawa. I to będzie moje ostateczne i definitywne podsumowanie dyskusji, możesz to wszystko jakoś podsumować, ale wybacz już nie będę podejmował dalszej polemiki, nie obraź się z tego powodu. Czołem! Grzegorz. 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • 1.0

      jestem miastem którego nie zbudowano wczoraj

      ale jeszcze nie stało się miastem widmem

       

      pamiętam jeszcze dawne nazwy ulic

      wiecznie głodne ikarusy i liście

      i światła rozcinające szarość

      jak kartki książki -  kupowało się

      bo rzucili

       

      okna bloków nadal ktoś myje od wewnątrz

      znajomy nieznajomy

      narzeka czasem na ból kręgosłupa

       

      moich ulic świt już nie obmywa

      zapachem kawy

      ale do wieczora zostało jeszcze kilka godzin

      i na chwilę się przejaśniło

       

      2.0

      przez starówkę chciałabym chodzić

      zawsze z zamkniętymi oczami

      i tylko dotykiem albo zapachem

      rozpoznawać znajome znaki

       

      restauracyjny ogródek

      zapełniony tak mniej więcej w połowie

      ostatniego gościa bardzo się boję

       

      na szałwii w donicy

      niektóre kwiaty w pąkach

      inne w pełnym rozkwicie

      a są i takie, które zaczęły otrzepywać się

      z suchych płatków

       

      jeden ze stolików

      obsiadła gromadka wróbli

      skaczą po pustych talerzykach

      wydziobują okruchy szarlotki po tych

      którzy już zapłacili rachunek

      i wyszli

       

      3.0

      jestem miastem podobnym

      do wielu innych

       

      lubię patrzeć na ludzi

      jak na fotografie z młodzieńczych podróży

       

      wchodzą

      wychodzą

      idą

      wracają

      pamiętają

      zapominają

      gubią

      odnajdują

      spokój

      niepokój

      pokój z tobą

      powtarza wieża kościelna

       

      galerie handlowe wsysają tłum jak plankton

      trzaskają drzwi sieciowych knajp

      nie nadążam z liczeniem wahnięć i rozbłysków

       

      w tej dreptaninie podekscytowani przechodnie

      wiją swoje gniazda

      na których mój wzrok się zatrzymuje

      a potem sprowadza deszcz

      albo bicie dzwonu

       

      zielsko wyrasta ze spękań w miejskich murach

      jeśli chcesz nadaj mu moje imię

      również takie jakie chcesz

       

      bliżej mi do wagabundy

      niż do tubylca

      nawet jeśli teraz jedynie słowa wsadzam

      do cyfrowych samolotów

      i posyłam w świat

       

      4.0

      moje odbicie czasem możesz zobaczyć

      w akwarium sklepowej witryny

      gdy latarnia oświetli ją w odpowiedni sposób

       

      czasem lipa na przystanku tramwajowym

      położy ci pod nogi mój cień

      cudownie pomnożony przez podmuchy wiatru

      dogasający zapach przemknie przez głowę

      na tyle mocny że poczujesz

      na tyle lekki że nawet nie zarejestrujesz go

      w świadomości

       

      o szarej godzinie za bramkami metra

      spotkasz mnie wśród wielu moich sobowtórów

      prawdziwych lub zmyślonych

      żywych lub martwych

      tylko że oni tam

      a ja już z powrotem

       

      a jeśli podniesiesz z chodnika pięciozłotówkę

      i zaczniesz się zastanawiać - kto zgubił

      to na pewno będę ja

       

      5.0

      miasto jest moim

      signifiant

       

      ale sens sięga dalej

      niż zajezdnie

      peryferie

      zaplecza

       

      rozjeżdża się w nie wiadomo jakich kierunkach

      kopci w zaułkach sumienia

      nawołuje z bilbordów promocją na

      carpe diem lub memento mori

       

      ciężko mi dzisiaj

      nie mogę dojść do ładu

      z plątaniną ulic

      zbiegających się we mnie

      w bolesny węzeł

      raz po raz

       

      pory roku

      wytrzepane z mojej kieszeni

      są takie bezdomne

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • 1.0 jestem miastem którego nie zbudowano wczoraj ale jeszcze nie stało się miastem widmem   pamiętam jeszcze dawne nazwy ulic wiecznie głodne ikarusy i liście i światła rozcinające szarość jak kartki książki -  kupowało się bo rzucili   okna bloków nadal ktoś myje od wewnątrz znajomy nieznajomy narzeka czasem na ból kręgosłupa   moich ulic świt już nie obmywa zapachem kawy ale do wieczora zostało jeszcze kilka godzin i na chwilę się przejaśniło   2.0 przez starówkę chciałabym chodzić zawsze z zamkniętymi oczami i tylko dotykiem albo zapachem rozpoznawać znajome znaki   restauracyjny ogródek zapełniony tak mniej więcej w połowie ostatniego gościa bardzo się boję   na szałwii w donicy niektóre kwiaty w pąkach inne w pełnym rozkwicie a są i takie, które zaczęły otrzepywać się z suchych płatków   jeden ze stolików obsiadła gromadka wróbli skaczą po pustych talerzykach wydziobują okruchy szarlotki po tych którzy już zapłacili rachunek i wyszli   3.0 jestem miastem podobnym do wielu innych   lubię patrzeć na ludzi jak na fotografie z młodzieńczych podróży   wchodzą wychodzą idą wracają pamiętają zapominają gubią odnajdują spokój niepokój pokój z tobą powtarza wieża kościelna   galerie handlowe wsysają tłum jak plankton trzaskają drzwi sieciowych knajp nie nadążam z liczeniem wahnięć i rozbłysków   w tej dreptaninie podekscytowani przechodnie wiją swoje gniazda na których mój wzrok się zatrzymuje a potem sprowadza deszcz albo bicie dzwonu   zielsko wyrasta ze spękań w miejskich murach jeśli chcesz nadaj mu moje imię również takie jakie chcesz   bliżej mi do wagabundy niż do tubylca nawet jeśli teraz jedynie słowa wsadzam do cyfrowych samolotów i posyłam w świat   4.0 moje odbicie czasem możesz zobaczyć w akwarium sklepowej witryny gdy latarnia oświetli ją w odpowiedni sposób   czasem lipa na przystanku tramwajowym położy ci pod nogi mój cień cudownie pomnożony przez podmuchy wiatru dogasający zapach przemknie przez głowę na tyle mocny że poczujesz na tyle lekki że nawet nie zarejestrujesz go w świadomości   o szarej godzinie za bramkami metra spotkasz mnie wśród wielu moich sobowtórów prawdziwych lub zmyślonych żywych lub martwych tylko że oni tam a ja już z powrotem   a jeśli podniesiesz z chodnika pięciozłotówkę i zaczniesz się zastanawiać - kto zgubił to na pewno będę ja   5.0 miasto jest moim signifiant   ale sens sięga dalej niż zajezdnie peryferie zaplecza   rozjeżdża się w nie wiadomo jakich kierunkach kopci w zaułkach sumienia nawołuje z bilbordów promocją na carpe diem lub memento mori   ciężko mi dzisiaj nie mogę dojść do ładu z plątaniną ulic zbiegających się we mnie w bolesny węzeł raz po raz   pory roku wytrzepane z mojej kieszeni są takie bezdomne
    • @vioara stelelor 

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      To prawda, ale są sytuacje w których  nie wolno nam się  kłócić w imię wyższego dobra.  Pozdrawiam  :) Pogmatwało to  bardzo  delikatnie powiedziane. Miłego dnia Alu :)  
    • Opuścić własny umysł, pozostawić własne ciało. Poza stanem milczącego czekania. Poza światem, ludźmi i ich poradami. Nie potrzebuję porad, mój osobisty tragizm polega na tym że wiem co każdy mi powie. Sam to sobie mówię. Mimo to nie potrafię wyrwać się ze stanu przyjemnego zatracenia.
    • @hollow man Dusza? a ja to sobie dziś sprowadzę do teorii znaku. Zniszczyć sens a potem go odtworzyć. Zbawić się nie da, bo język nie zbawia, on tylko porządkuje, scala to, co bezdomne z tym, co się pomyślało.   (jeżeli dziś bredzę bez sensu, to dlatego, że nie zmrużyłam oka przez całą noc)
    • @vioara stelelor fajnie, że to zauwazyłaś. Rzeczywiście świetnie pasuje! To pewnie intuicja mi takie literówki podpowiada...
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...