Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Widziałem kiedyś, za sto lat

Jak jakiś mędrzec przemawiał

Że żadnej myśli na zwojach

Nie trzeba się już obiawiać

 

W tle wizji ciągle to samo

Magazyn moto (rys akcji:

Ruszanie pełną koparą)

Zapluty karzeł, reakcje

 

Zła masa i znów karypel

(Zdobione jaja spod kiltu)

I tylko wciąż w tym dowcipie

Brakuje dobrej pointy

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Nie chciałem pisać wprost "ob(j)awiać", a chciałem dopuścić do odbioru obie możliwości, więc chyba tak :) Chociaż równie dobrze "mędrzec" z pierwszej strofy mógł mieć wadę wymowy.

 

Mój wieszcz A. Bąk zaśpiewał gdzieś o czasach, gdy "myśli wolnych, twórczych i jasnych nie trzeba już się będzie bać" , tylko nie pamiętam w którym utworze. Być może powinienem zamieścić ten fragment jako motto - przy pisaniu pierwszej strofy dość mocno mnie zainspirował.

Edytowane przez Don_Kebabbo (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Piękny i mądry wiersz, a Bóg jest wszędzie, szczególnie w dobru, życzliwości i miłości. Pozdrawiam.
    • On swoim ramieniem ją zawładnął, jak wiatr, co wszystko na drodze chwyta. Pieścił ramiona, tarmosił zmysły i nie zadawał żadnych pytań.   Ona kładła się trawą po łące, pod każdym jego podmuchem silnym. Przy szeptach miękkich tańczyła lekko, tak się nie czuła z nikim innym.   To była taka dziwna miłość – zdarzyła się szybko i namiętnie. Kwitła czerwienią, jak maki w polu – krótko, ale jak pięknie.   Ona zielenią go czarowała, swych rzęs łąkowych kołysaniem. On rzucał pod nogi upojne bukiety i w tym kochaniu był cały dla niej.   Byli dla siebie łąką i wiatrem, co w swym splątaniu tkwią namiętnie. Szkoda, że tylko na chwilę jedną, bo wyglądali tak pięknie.  
    • Osiemnastka! Jaś krzyknął wesoło. Czas pożegnać się wreszcie ze szkołą! Te pięć lat w szóstej klasie chyba na coś mi zda się. Bądź jak Jasio - skończ szkołę, pierdoło!     Płonie szkoła w sierpniowy dzień (Koło), uczni, gapiów tłum stoi wokoło. Wśród nich Jasio przemyka, uśmiech, strzela selfika. Wiedzieć trza kiedy skończyć ze szkołą!  
    • Witaj - Bo może Bóg nie przemawia z ambon pełnych pychy — lecz rośnie razem z trawą i mieszka w ludzkiej ciszy. - też tak to widzę - czysta prawda  -                                                                                                            Pzdr.
    • Szczerość   stoi na scenie   Wyniosła   Zabija nadzieję   Karmi się własnym   blaskiem   Nie ogrzewa   Nie oddycha   Jak pomnik   Nie dotykaj. Zostawisz ślady     Szczerość w odcieniach   czerwieni   Krwawa   żywa   Rozrywa   Krzyczy.   Bełkocze.   Przeklina   Nie pozuje   Nie udaje, że jej nie ma.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...