Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

                      graphics CC0

przesądne młode małżeństwa
czuć malizną
polter-abend
wieczór i noc czynienia hałasu
gdzie wielkopolskie „ultra-pyry” z korpo
zanim przekroczą własny próg sypialni
po hucznym weselu pod syntezatorem
tłuką o próg flaszki po gorzale.
to noc poślubna
bez stringów
sztucznych atrybutów i dla prokreacji.
tyle nadziei ile kabały
szukanie wiary w gusłach.
a jednak wciąż poszukujesz
materialny człowieku
subtelnych podstaw dla swej egzystencji.
innym razem
w pomroczny Dzień Zaduszny
szukając choćby skrawka Duszy
współrzędny ból i głód w sobie uśmierzasz
skibkę chleba i sól pozostawiając
na blacie kuchennym do rana
dla bliskich ci zmarłych to posiłek
których żeś całkiem świadomie uznał
za jałowy proch ziemi bez eonu poświaty.
nawet w świeckiej tradycji
szturmują liczne zakusy.
plotą ku tobie nici Ariadny
chcąc wydostać cię z labiryntu pustki.
gonienie duchów
żegnanie przeszłości
rzucanie talerzami na szczęście
o czym gdzieś wam już opowiadałem.
jesteśmy różni choć czasem
wierzymy w mchy i paprocie
bajki o śpiących królewnach i w
trzeźwiące całusy szlachetnych rycerzy.
ślubujemy swaćbę
przysięgając na całe życie
nie przed Stwórcy ołtarzem
a żercą z chrustem w pięści
i swatem ze srebrną brodą do pasa.
krzyczymy: „biber daj mi tę lubą!”
a Bóg się śmieje zabawnie.
jest w nas melodia. czyni znaki.
w rytm trąb werbli i puzonów.
jak lustra czasu obijające kołacze
kłaniające się nam ciężkie feretrony
z obustronnym obliczem świętego Izydora
modlimy się o plony i urodzaj
po czasach mrozów lub powodzi.
tylu ludzi. codziennych pragnień
tyle obłudnych natręctw
a jednak przyciąga nas Wiara!
pokutnych penitentów mitologiczna cywilizacja –
na Pomorzu
po Wielkim Poście
zakopuje kwaśny żur na polach
przybija śledzie do drzew
pokuty i ascetyzmu się wyrzekając
uprasza litości i darów od Stwórcy.
w Małopolsce
dziady śmigustne dolepiają sobie wąsy
chodzą „na żebrę” wypraszając
o datki po gospodarzach.
pragną doświadczyć Boskiego Miłosierdzia
i ludzkiej łaski współczucia
podobnie jak tatarscy jeńcy
w obrządku historycznego wydarzenia
co jest prawzorem dla tegoż zwyczaju.
kolejni radośni po Bożym Ciele ale w kinie
z pawim piórkiem z praktyki lajkoników
rozdają buławą razy na szczęście.
a w Niedzielę Palmową dzieci ich
z koszykami sieczki. gęby mają sadzą osmolone
kożuch po dziadku założony na ręby
jako pucheroki krakowskie pukają
do drzwi sąsiadów
kolędy kantyczkowe celebrują
wygłaszają oracje.
laskami pucherskimi walą w podłogę
złe moce niby to odganiając.
Jezusa wypatrują
szukają współczesnej Jerozolimy.
w Wielki Czwartek na wieży kościółka
tuzy hip-hopu zawieszają słomianego Judasza
a w piątek
w bajorku topią kukłę tego Iskarioty
choć
wczoraj jeszcze chowali srebrniki
pod poduszkami pulchnych swych kochanek.
są i inne uciechy
folkowe klimaty
kupałnocki na Mazurach
chochliki i topielice hulają tam po ogniskach
współczesna cywilizacja jak pies Baskerville’ów
to kolos materialny na bagnach i wrzosowiskach
niby na niby tłumaczy
że to ci tylko kabalistyczne flow & b-boying
lecz
niczym lud księcia Mieszka
święconą wodą polewa z wiadra
własnego kaduka ukrytego za kołnierzem
po Boskim Zmartwychwstaniu
rankiem w Wielki Poniedziałek.

*autor stoi w szacunku dla dowolnych nieagresywnych światopoglądów oraz dla ludowych i regionalnych tradycji i zwyczajów jednocześnie wskazuje na

priorytet tradycji chrześcijańskich w sumieniu przykładowego i tradycyjnego katolika – który w założeniu wpisany jest w sens tego utworu jako peel.

 

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

To znaczy, trudno mi tu się odnieść, nie znam się szczegółowo na Biblii, może i rzeczywiście jakieś oddziaływania przeżywali. Jednak Duch Święty ma działanie raczej pozytywne, a oni zachowywali się dość kontrowersyjnie, przynajmniej niektórzy. Więc, kłóci mi się to z jakimś wyraźnym oddziaływanie Ducha Św. Według mojej wiedzy oddziaływanie Ducha Świętego jest przez Ojca na Syna, --> no ale ten tekst odnosi się raczej do tradycji, których ja nie neguję, ale one czasem jakby przejmują kontrolę nad istotą wielu Świąt. Ty utrzymujesz jakieś tradycje, czy nie? Bo nie wiem co masz na myśli, negujesz sens tradycji? 

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

lubię czas spędzony z rodziną, może Wielkanocne będą ok, bo moja siostra i cała jej rodziny i znajomi, co przyszli na Boże Narodzenie się zarazili, ja miałam jechać, ale mi się nie chciało, nie za bardzo wiedziałam jak się wykręcić, powiedziałam, że śpię i odpoczywam i już było za późno na wyjazd. Święta mają ładną porę, jest zieloniutko, wiosna i się jest radosnym, to lubię odwiedzić rodzinę.  najbardziej lubiłam wyjechać do Włoch, bo tam fajna kuchnia, lekkie sałatki, chlebek z tymiankiem. dla mnie ewangelie do podstawa, żeby znać i listy, bo tam jest Jezus. chciałam powiedzieć, że duch święty przyszedł do tych wszystkich ludzi naraz.

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Przykro mi z twoją rodziną. Włochy. Rozumiem. Co do Ducha Św., po co przyszedł do nich? Żeby przyglądali się jak Zbawiciel umiera? Zmartwychwstał. I zesłał takiego prawdziwego Ducha Świętego na Apostołów w dzień piędziesiątnicy. Tak mnie uczyli na religii. To Duch Święty może oddziaływać w ludziach trochę zagubionych? Takimi wydaje się być tłuszcza pod krzyżem. Chyba, że piszesz o ludziach, którzy współczuli szczerze Jezusowi, była Maryja, Jan, Józef który opatrzył ciało i pewnie wielu innych uczciwych.

 

Przyjmijmy, że masz racje, bo skoro piszesz, że Św. Łukasz pisał o Duchu Świętym na Golgocie, pewnie miał na względzie uczciwych ludzi, którzy tam byli.

 

Wróćmy do dyskusji o tradycjach, nie mieszajmy tu Ducha Świętego, to wyższy aspekt oddziaływania. Wy w Stolicy to pewnie perfumami i markowymi w lany poniedziałek, i to na nadgarstek, albo za uszkiem 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Duch święty przychodzi do ludzi pełnych wiary do Boga i daje im kierunek wiary:)  czy uczciwy ma tu do rzeczy, skoro Jezus wybrał najgorszego z najgorszych. wiesz, mam nadzieję, że ktoś psiknie mi w szyję pięknymi perfumami Guerlain.

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

No tak, tak, zgadzam się z takim rozumieniem Ducha Świętego. Tak, Jezus uszanował największych grzeszników. Natomiast, uznanie przez nich --> tych grzeszników woli Chrystusa ja dopiero uznaję za działanie na nich --> Ducha Świętego. Chyba jednak o to samo nam chodzi, więc pełna solidarność z Tobą. 

 

Ja lubię tradycje słowiańskie, staropolskie i nowsze, traktuje je jednak jakby w zupełnie innym systemie interpretacji niż Wiara. Zauważam różnicę, o tak bym to określił. I jako w miarę rozsądny człek potrafię to rozgraniczyć, jednak czasem te różnice ulegają zatarciu i wtedy ja to uważam, za niepotrzebne, złe.. I o tym w zasadzie jest ten tekst. I ewentualnie o tym, że potrzeby duchowe człowiek w ogóle posiada, często tradycje są (bywają) substytutem potrzeb DUCHOWYCH WYŻSZEGO RZĘDU. Chyba jednak mój wiersz ci się nie spodobał, nie dałaś lajka, tak to muszę realnie ocenić 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Aaaaaa... "Guerlain" --> to coś francuskiego? Głupio nie wiedzieć, wiem, wiem 

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

To świetnie, tak te tradycje ci "zagrały" - o to chodziło

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Cieszę się Iwonko. No właśnie, cywilizacja to taki kolos od Arthura Conan Doyle'a, woskowany i szczerzący kły Pozdrawiam

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Teraz jesteś mocno dorosła, ostatnio nawet pisałaś o planowanym in vitro?, natomiast ja chciałbym dopytać o te perfumy w kontekście naszej ostatniej dyskusji o twoim świadomym wegetarianizmie, napisałaś wtedy, mniej więcej-->  że nie jesz mięsa bo jest drogie, to mam rozumieć, że oszczędności z mięcha przeznaczasz na perfumy?, bo to nie są przecież tanie podróbki? Chyba, że dostajesz je w prezencie?

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Panie to mają zasady których my chłopy nie ogarniamy W lany poniedziałek pewnie pachniesz całą drogerią?

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Żartowałem oczywiście z tymi perfumami

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Czyli jednym słowem praktyczna jesteś Pani, skoro spinasz budżet i dbasz o dom. Co do tych tradycji o których w wierszu piszę to przecież głównie o stół wielkanocny chodzi. Co do Wielkanocnego weganizmu, to sałatki bezmięsne o których piszesz są w natarciu. Z tuńczykiem lubię i  taką dużą fasolą czerwoną, majonez tam jest, nie znam dokładnie przepisu, ale pycha. Pewnie wiesz o co chodzi.  Rzeżucha, mazurki. No ale nie ma jak żur NA BIAŁEJ KIEŁBASIE; hahaha U ciebie nie do zaakceptowania Kuchnia polska TRADYCYJNA - JEST THE BEST! 

Opublikowano

@Tomasz Kucina Nie powiem, trafiłeś Nas w śródokręcie tą torpedą i nie wiem czy niszczyciele i korwety eskorty, zdołają podjąć wszystkich rozbitków z wody.... (Piszę to po przeczytaniu twojego tekstu, nie chciałem by "komentarze" zmąciły moje pierwsze wrażenie) Jedno serce daję :)

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Bardzo marinistyczne porównanie, tudzież -->jakowy abordaż na morzu? Ale ja przecież nie prowadzę tu jakiejś bitwy? To wiersz jak tysiące innych, akurat ten tekst dotyczy tradycji i zwyczajów okołoświątecznych oraz subiektywnej konkluzji w temacie - duchowość człowieka, - powtarzam konkluzji SUBIEKTYWNEJ. Na serio ja nie widzę tu szczególnej EGZOTYKI czy NIEZWYKŁOŚCI --> którą jakoby tu wyraźnie zasugerowałeś? To wiersz o kilku autentycznych obyczajach regionalnych stanowić ma  dla kogoś problem? Osobisty punkt widzenia i opisu naturalnej duchowości człowieka nie powinien też budzić kontrowersji? No chyba wolno jeszcze w tym kraju być człowiekiem wierzącym? Proszę cię, wytłumacz mi --> KIM JESTEŚCIE CI WY? --> piszesz, WAS w coś tam trafiłem? Przepraszam, na serio --> nie miałem takiego  zamiaru. Jacy WY? KTO? To mam rozumieć, że ja jestem tu traktowany jako INTRUZ? czy jak?--> dlaczego? Gdzie są tego podstawy i jakie? Czy tu istnieje jakaś omerta przeciwko mnie? O co chodzi? Statki-niszczyciele chcecie na mnie wyprowadzać? To  totalny absurd

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

To może ja sobie po prostu stąd zwyczajnie pójdę, wystarczy powiedzieć, wystarczy napisać? WYTŁUMACZ MI TĄ KWESTIĘ. Nalegam.

 

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

To dobrze, że używasz „trybu przypuszczającego” --> piszesz zrobiłabym, bo dyskusja nasza ma charakter stricte hipotetyczny, ponieważ ja do ciebie w celu doświadczania tradycji świątecznych się nie wybieram

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 Dyskusja przebiega li tylko w wyraźnym odwołaniu do treści mojego utworu. Do rzeczy: Żurek bezmięsny też jest dobry, np. postny z jajeczkiem i chrzanem  - SUPER! No ale... po co ci te tradycje i posty a choćby i w zakresie kulinariów--> skoro ty swoje rozumienie Boga masz mega subiektywne i niekatolickie? A w ogóle to przestrzegasz zasad postów? Pytam z ludzkiej ciekawości, bo skoro wiarę masz subiektywnie wykreowaną to może i sama definicja - „postu” - jest poza twoim zasięgiem czy potrzebą? Czy tolerujesz tradycje? - powiedzmy nie mające nic wspólnego z religiami. Nie wiem, np.  halloween ci nie przeszkadza? wróżby andrzejkowe, prima aprillis, noc kupały itd.? ☺ Tradycja to też imię, jak w "Misiu" było u Barei

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Kiedy zjawiła się na jego drodze, wiatr był zimny i padało. Połknęła go jak wodę, połknęła go jak wodę, choć wcale tego nie chciała.   Potem pociągnęła go do siebie, wiatr był zimny i padało. A on patrzył w nią jak w niebo, patrzył w nią jak w niebo, patrzył w nią jak w niebo, choć wcale tego nie chciała.   Kiedy odchodziła z jego drogi, wiatr był zimny i padało. Nie wiedziała, co się z nim stanie, co się z nim stanie, choć wcale tego nie chciała.
    • @LessLove   Bardzo ciekawe słowa - odwrócona perspektywa. Dostaliśmy z miłości raj - do błądzenia , ale chyba rozczarowujemy Stwórcę - Ojca i Matkę. Tekst jest głęboko teologiczny, więc więcej nie będę komentować. Ale bardzo mi się  podoba, spotykam się z  tak ujętą Boską perspektywą w wierszu po raz pierwszy.     Co do muzyki -  fajne, rockowe brzmienie , lubię metal-ballady. Wydaje mi się, że wokal kobiecy jest za bardzo dominujący. Ale całość - bardzo dobra.  Teraz słucham łagodniejszej muzyki. :)   Świetna robota!  Pozdrawiam.   
    • Piękny obraz i piękny wiersz. Teledysku nie oglądałem. Pozdrawiam.
    • @Poet Ka Ciekawostka. W 1909 roku w kasynie w Monte Carlo Jaroszyński wygrał gigantyczną sumę (równowartość 774 kg złota). Przekuł to w imperium finansowe w Rosji (posiadał banki, kopalnie i cukrownie). Jego majątek wyceniano na dzisiejsze 50 miliardów dolarów. No i gdyby nie rewolucja kto wie. No ale w końcu jego miliony wspomogły sprawę polską.
    • 1. Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną.   Bogini   Idziesz do mnie całkiem goła, jak wyrwana z sennych marzeń, jak z obrazu Salvadora, kształt wyłania się z miraży.   Już się zbliżasz całkiem naga, rozebrana aż do pragnień, jak ta druga Goi Maja, rozłożona na obrazie.   Ty rozkładasz się doszczętnie, na kawałki i pierwiastki, tłum wyznawców zaraz klęknie, przecież ci nie robi łaski.   Wieloręka, wielousta, wielonoga, wielocipa, celem twoim jest rozpusta i w tej celi się zamykasz.   Z niej wychodzi z tobą zgoła prawda twoja, również naga: W każdym palcu złoty dolar, a opornych biczem smagasz.   Klub obleśnych hedonistów ciągle bije ci pokłony, pośród innych bożków jesteś wciąż ich bóstwem ulubionym.       2. Nie będziesz wzywał imienia Pana Boga twego nadaremno.   Imię   Pseudonimy, anonimy, imion brzmienia i wibracje, gdy się z nimi oswoimy, to się stają naszym światem.   Tym prawdziwym lub fałszywym, upragnionym lub niechcianym, jednak tylko dla nas żywych, przez nas samych nazywanym.   Chociaż byłeś Bezimienny, dla tych, którzy żyć nie mogą bez nazwania spraw codziennych, nas nazwałeś Swoją Drogą.   Pozwoliłeś też nam wołać odtąd Ciebie po Imieniu, przykazałeś przy tym jednak, by nie wzywać na daremno.   Buntownicze tłumy rosną, co nikogo nie chcą słuchać, na językach mają wolność, zniewalacze noszą w uszach.   Odrzucają Twoje ścieżki, własne rąbią sobie sami. Zbyt daleko już odeszli, chociaż błądzą, idą dalej.   Twoje Imię deformują na sposobów bardzo wiele Choć je często przywołują, częściej w łóżku niż w kościele.   Czasem w żarcie lub w zawiści, bez szacunku, przez przypadek, bardzo często z błahych przyczyn albo też bez przyczyn żadnych.     3. Pamiętaj, abyś dzień święty święcił.   Święto   Różne rodzaje są świętowania. Takie, po którym chce się do pracy, ale też takie, po którym rana dnia następnego boli i drażni.   Ten, kto wybiera swojego pana, nie zawsze panu swojemu służy, różne bywają więc świętowania wśród bardzo różnie błądzących ludzi.   Ze światłocieni mgieł się wyłania wniosek najpewniej zupełnie słuszny, każdy ma takie świąt świętowania, jakiego pana i jak mu służy.     4. Czcij ojca swego i matkę swoją.   Byłem kochany, wiem to na pewno, bez słów podniosłych, gorących wyznań. Gdy pochłaniała zwykła codzienność, uczucia proste kryły się w czynach.   To nie był wcale świat doskonały, tkwiła skórzana w nim dyscyplina. Gdy sprawy kiepski obrót przybrały,  o pasie sobie ktoś przypominał.   Byłem kochany, więc było łatwiej znosić cierpienia i niedostatki,  okazać miłość ojcu i matce. Szacunek był czymś zupełnie jasnym.   Dziś patrzę na świat słabnącym wzrokiem, rzadki włos jeży mi się na głowie, gdy wokół rosną zabójcze matki, nie chcący dzieci przyszli ojcowie.       5. Nie zabijaj.   Zbrodnia   Nie powiedziałeś: Nie zabijaj brata, rodziców swoich, ani dziecka swego. Nie powiedziałeś: Nie zabijaj starca, schorzałego, nad grobem stojącego.   Nie powiedziałeś: Nie zabijaj siebie, bo to tak bardzo było oczywiste, gdy powiedziałeś: Nie zabijaj, przecież napiętnowałeś morderstwa już wszystkie.   Z własnych wyborów nie Twoje anioły świat urządzają, gotują nam przyszłość. By go przestawić w śmierciolubne tory, zamordowano naszą oczywistość.     6. Nie cudzołóż.   Kałuża nieczystości   Twoje oczy są takie błękitne,  niczym wody najczystsze pod niebem.  Twoje usta czerwienią wciąż kwitną, przyciągają spojrzenie do siebie.   Jego oczy są czarne jak noce, rozgwieżdżone i pełne tajemnic, lecz gdy wasze spojrzenia los plącze, to marzeniom już blisko do pełni.   Zapragnęłaś tych ramion i dłoni, ich szorstkiego dotyku na ciele, twoje piersi oddechem już gonią, za uściskiem, spełnionym marzeniem.   On ma żonę i dzieci dorosłe, ale nie jest do końca szczęśliwy. Tobie ufa, to przecież jest proste, choć jest tutaj, to ciągle jest z nimi.   Modre oczy z rozkoszy już mrużysz,  twoje ciało dreszczami zadrżało, w przyjemności nieczystej kałuży właśnie rodzi się zamęt i chaos.      7. Nie kradnij   O własności   Pojęcie własności w przewrotnym świecie wciąż się rozmywa w przeróżne formy. Co jest już czyjeś, może być przecież tego, co władzę ma tworzyć umowy.   Biednieją ubodzy, bogaci się mniejszość,  zmieniają się tylko tryby systemu, sprawniejsze co roku w tym, by nie uszło fiskalne przestępstwo komuś biednemu.   Bogatych nie wzrusza, tak bardzo prawo, choć wisi nad nimi również siekiera, zazwyczaj przychodzi im raczej łatwo swoje pomnażać, cudze odbierać.   Pojęcie własności bywa też złudne, bywają w dzierżawie dobra przechodnie, niestety, czasami bywa też trudne, ponieważ obciążać może i pognieść.    Choć kradną biedni, kradną bogaci, to wszystkim wybije jedna godzina, ten tylko w niej wygra i nic nie straci, kto dobra zostawił albo ich nie miał.   Gdy wokół hołdują tłumnie zyskowi jak echo powraca znów prawda stara, że mogą jedynie dusze uzdrowić uczciwe ciężarki i równa miara.     8. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.   Słowo   Słowo ciągle ma swój ciężar, choć przytłacza je dziś obraz, co rozbiera się do zera dla popędu myśli dobra.   To nie zawsze jednak działa, chociaż mózgi obraz chłoną. Słowo może krzepić ciała i umysłów być ochroną.   Prawda czasem jednak boli. Rani niczym podłe kłamstwo. Trzeba zawsze dobrej woli, by opisać coś, co zaszło.   Słowo może być pomyłką, drzazgą wbitą w żywą tkankę. Może być igraszką zwykłą, lub być może zagmatwane.   Może jeszcze lecieć lekko lub uderzać twardym młotem. Lepiej zważyć je więc przeto, niż zatrzymać w locie potem.    Czasem lepiej nic nie mówić, niż się dzielić gorzką prawdą. Lepiej się ku Słowu zwrócić, niż powielać każde kłamstwo.     9. Nie pożądaj żony bliźniego swego.   Między spojrzeniem a pieszczotą   Odległość była zbyt bliska... więc może to był zbieg zdarzeń,  że pełnia pani stanika o moje wsparła się ramię.   Chociaż nie jestem już młody, to w takie przypadki nie wierzę, jednak przelotny ten dotyk. zatrzymam sobie w sekrecie.   Bo choć nie jestem już młody a może właśnie dlatego, są jeszcze we mnie tęsknoty i głodne szarpie się ego.   Być może głupie, po prostu, drążą mi głowę rozterki, ale nie szukam kłopotów i wiem, że zawsze ktoś cierpi.   Gdy widzę panią z oddali to muszę szczerze tu przyznać, wcale nie żebym się chwalił, budzi się we mnie mężczyzna.   I chciałbym móc rzec, że TYLKO podziwiam pani urodę, będąc wzbudzonym mężczyzną, szczerze rzec tego nie mogę.   Jeszcze na koniec, ukradkiem patrzę na panią z daleka, kaganiec myślom zakładam, bo wiem, że w domu ON czeka.     10. Ani żadnej rzeczy, która jego jest.   Rzeczy   Nie mam dużo, mówiąc szczerze, raczej biednym niż bogatym, jednak ciągle mam za wiele, wrzeszczą z kątów zbędne graty.   Tym, co więcej im potrzeba, ani trochę nie zazdroszczę. mi wystarczy kromka chleba i codzienny życia pośpiech.   Otoczony przez bogaczy, którzy patrzą na mnie krzywo i wytykać chętnie raczą, że się możniej żyć powinno,   czuję czasem się ciut gorzej, ale nigdy, z żadnej biedy, nie zakwita w mojej głowie chwast zazdrości niepotrzebny.   Żyjcie sobie w swych pałacach i się woźcie powozami, mi wystarcza prosta praca, kiedyś wszyscy się zrównamy.   I choćbyście się wynieśli ponad szczyty, ponad życie, szkoda dla was jednej chwili mej zazdrości nie wzbudzicie.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...